loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Awantury, przepychanki, Kijowski i Kopacz na Dworcu Centralnym, czyli powitanie Donalda Tuska w Warszawie
Opublikowano dnia 19.04.2017 11:22
Dzisiejsza wizyta Donalda Tuska w Warszawie budzi gorące emocje. Na dworcu pojawili się zarówno jego zwolennicy, jak i przeciwnicy. Tusk z trudem wydostał się z peronu i w szczelnie otoczony przez ochroniarzy ruszył pieszo na przesłuchanie. Odśpiewano mu tradycyjne "sto lat", a sam przewodniczący RE stwierdził, że powitanie było "imponujące".

zrzut ekranu - twitter.com

Na peronie trzecim Dworca Centralnego w Warszawie zgromadzili się zwolennicy i przeciwnicy Donalda Tuska. Doszło także do kłótni i przepychanek między ludźmi.

"Tusk kochamy cię, będziemy zawsze z Tobą, wielki człowiek w Europie" – słychać ze strony zwolenników przewodniczącego Rady Europejskiej. Nad tłumem góruje wielki transparent "Witamy Prezydenta Europy".

Przeciwnicy wznoszą transparenty z Donaldem Tuskiem w stroju więziennym i skandują: "Zdrajco, będziesz siedział".

 

Dochodzi do ostrej wymiany zdań, a nawet przepychanek między dwoma grupami, które nie są w żaden sposób od siebie oddzielone, ze względu na małą powierzchnię peronu.

Bezpieczeństwa pilnuje policja i służby, które nie dopuszczają ludzi do krawędzi peronu, żeby zapobiec tragedii.

 

 

 

 

 

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Chuligańskie wybryki w centrum Krakowa
Z jednej strony to dobrze, że mundurowi pilnują porządku w centrum podwawelskiego grodu, z drugie przeraża jednak liczba zachowań, które trzeba piętnować i karać.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Nowa Komisja: plusy i minusy
Z miesięcznym opóźnieniem europarlament wybrał nową Komisję Europejską. Juncker idzie na emeryturę, ale Timmermans się załapał – co prawda nie na szefa KE (jego marzenie numer 1) ani na szefa Rady Europejskiej (jego marzenie numer 2), ale na jednego z siedmiu wiceszefów Komisji.
avatar
Jacek
Matysiak

Mój okupacyjny strajk w stanie wojennym… (14/15 XII 1981 r.)
Dbaliśmy tylko, aby nie upaść, nie dać się zadeptać, lub oddzielić, poruszaliśmy się ciasno w zwartym biegu trzymając swoje plecaki, okryci kocami. Poczułem się jak uchodzące z obławy dzikie zwierzę: kierunek i ciała napędzane strachem pragnące wyrwać się z tego piekła. Nie trzeba było wyższych przeżyć, wszyscy biegnąc płakaliśmy „jak bobry”, zachłystując się powietrzem o dużym stężeniu gazu łzawiącego, co chwilę ktoś czymś dostawał, zwykle wystrzeloną puszką gazu, ale pamiętam, że jedna osoba z naszej grupy dostała też źle wycelowanym kamieniem przeznaczonym dla ZOMO. No, cóż…

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.