Za rządów Tuska wynegocjował kontrakt z Rosją, przed którym broniła nas nawet UE. Teraz Pawlak doradza "co robić bez gazu z Rosji"

Waldemar Pawlak jako wicepremier w rządzie Donalda Tuska wynegocjował, podpisany później kontrakt na dostawy gazu z Rosji. Kontrakt miał nas wiązać do 2037 roku. Po interwencji UE ostatecznie kontrakt zakończy się w tym roku. Teraz Waldemar Pawlak "doradza" "co robić żeby poradzić sobie bez rosyjskiego gazu".
Waldemar Pawlak Za rządów Tuska wynegocjował kontrakt z Rosją, przed którym broniła nas nawet UE. Teraz Pawlak doradza
Waldemar Pawlak / TT PSL

Zdaniem szefa Rady Naczelnej PSL Waldemara Pawlaka energetyka odnawialna może zastąpić rosyjski gaz i węgiel. Rząd nie może blokować rozwoju energetyki prosumenckiej, ponieważ daje ona tańszą energię lokalnie i buduje odporność kraju na zakłócenia w dostawach energii z innych krajów - dodał.

Energetyka odnawialna może zastąpić rosyjski gaz, może zastąpić też rosyjski węgiel. Wystarczy jedna biogazownia o mocy 1 MW, wiatrak o mocy 2 MW, i 4 MW fotowoltaiki w każdej gminie. Tyle energii odnawialnej wystarczy, żeby zastąpić energię z gazu rosyjskiego, energią wytworzoną lokalnie w naszym kraju

- powiedział Pawlak na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie.

- Moim zdaniem dodatkowy gazociąg do Polski nie jest potrzebny. W 2010 r. podpisaliśmy aneks do umowy z Rosjanami, który pozwolił na rewers wirtualny na gazociągu jamalskim. Następnie zaczął działać także rewers fizyczny. Mamy możliwość importu gazu z kierunku zachodniego. Budowa nowego gazociągu jest bezzasadna. Zapłacą za to odbiorcy, bo trzeba będzie go spłacić. Gazociąg jamalski będzie więc stabilną infrastrukturą, z której nie będziemy korzystać. Baltic Pipe będzie bardzo drogim pomnikiem polskiego rządu. Nic więcej.

- mówił jeszcze w styczniu Pawlak

 

Niekorzystny kontrakt Polski z Gazpromem

Przypomnijmy: w październiku 2010 roku po negocjacjach Waldemara Pawlaka z Rosjanami polski rząd podpisał z Gazpromem umowę na dostawy gazu ziemnego. Kontrakt obowiązuje do 2022 roku i na jego mocy zwiększono dostawy z 8 do około 10 mld metrów sześciennych rocznie. Zdaniem ekspertów kontrakt został podpisany na skrajnie niekorzystnych warunkach dla Polski, która popełniła szereg trudnych do wytłumaczenia błędów w negocjacjach. Co ciekawe, umowa mogła być dużo bardziej niekorzystna, ale z powodu interwencji Komisji Europejskiej umowa obowiązuje jedynie do 2022 roku, a nie do 2037 roku, jak życzył sobie tego Gazprom.

To była kapitulacja, (…) w strategicznym obszarze bezpieczeństwa państwa wykonano całą serię niezrozumiałych ruchów, by zadowolić Moskwę” – pisał m.in. tygodnik „Sieci”. Działania rządu PO-PSL zmiażdżył również raport NIK dot. negocjacji z Gazpromem.

 

Dywersyfikacja dostaw

Polska od wielu lat zabiega o to, by uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji, która wykorzystuje surowce strategiczne do gry politycznej. Mówił o tym pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski dla tygodnika „Do Rzeczy”. – Kontrakt z rosyjskim Gazpromem na zakup gazu wygasa z końcem 2022 r. Trzy miesiące wcześniej zostaną uruchomione dostawy z norweskiego szelfu – tłumaczył polityk. – Realizujemy strategię różnicowania źródeł dostaw gazu dla polskiej gospodarki. Gazociąg Baltic Pipe będzie miał przepustowość 10 mld m sześc. gazu rocznie i to jest w zasadzie dokładnie tyle, ile teraz kupujemy na podstawie długoterminowego kontraktu od rosyjskiego Gazpromu. Ten kontrakt wygasa z końcem 2022 r. i trzy miesiące wcześniej zostanie uruchomiona możliwość dostaw z norweskiego szelfu. To rzeczywiście bardzo ważny moment, nie tylko dla polskiej gospodarki. Redukujemy w ten sposób możliwość politycznych nacisków i szantażu ze strony Rosji przy użyciu „broni gazowej” – powiedział Naimski.

 

[Redakcja nie identyfikuje się z komentarzem do zamieszczonego nagrania]


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe