[Z Niemiec dla Tysol.pl] Wojciech Osiński: Jak SPD Schrödera wyrzucało

Kilka dni temu rozpoczęła się procedura usunięcia byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera z SPD. Powodem są jego zażyłe relacje z prezydentem Rosji. Według niemieckich prawników i dziennikarzy pozbawienie Schrödera partyjnych przywilejów będzie jednak niezwykle trudne, a może nawet niemożliwe.
Gerhard Schröder [Z Niemiec dla Tysol.pl] Wojciech Osiński: Jak SPD Schrödera wyrzucało
Gerhard Schröder / Wikipedia CC BY-SA 3,0 de Olaf Kosinsky

Po rosyjskim ataku na Ukrainę były kanclerz Gerhard Schröder wywołał wiele kontrowersji. Nie tylko dalej zwleka z odcięciem się od swojego przyjaciela Władimira Putina, ale w wywiadach z zachodnimi dziennikami stwierdził, że Ukraina „sprowokowała” wojnę i apelował o normalizację stosunków z Moskwą. Po wielotygodniowych wahaniach Schröder zrezygnował wprawdzie ze swojej funkcji w rosyjskim koncernie Rosnieft i odrzucił intratne propozycje Gazpromu, lecz zaprotestował, gdy zlikwidowano jego berlińskie biuro, kosztujące niemieckiego podatnika około 400 tysięcy euro rocznie.

Do oddania legitymacji partyjnej nawołują Schrödera nie tylko przywódcy ugrupowań opozycyjnych i niezauważani w przestrzeni medialnej posłowie, ale także jego dawny protegowany i obecny szef socjaldemokratów Lars Klingbeil. Wtóruje mu nawet współprzewodnicząca Saskia Esken, która w przeszłości skorzystała z każdej okazji, aby wyrazić swoją radość z nabycia „taniego” rosyjskiego gazu.

 

17 wniosków

Przed kilkoma dniami zarząd SPD w Hanowerze zaczął rozpatrywać 17 wniosków o wydalenie Gerharda Schrödera z partii. Prawnicy studzą jednak nadzieje adwersarzy byłego szefa rządu federalnego, jako że ich zdaniem prywatne poglądy „politycznego emeryta” nie naruszają partyjnego porządku. Co ciekawe, niechęć wobec byłego lidera SPD rośnie także w jego lokalnym mateczniku, a niekiedy przeradza się wręcz w nieskrywany opór. Od 78-letniego lobbysty odwrócił się jego bliski przyjaciel z Hanoweru i obecny premier Dolnej Saksonii Stephan Weil. Od razu przyznajmy, że jego krok był podyktowany potrzebą (politycznej) chwili. W październiku odbywają się wybory do dolnosaksońskiego landtagu. Kampania już się praktycznie rozpoczęła, a na jej finiszu Schröder – nieodzownie kojarzący się z Hanowerem – byłby potężną kulą u nogi, którą najlepiej zrzucić już teraz. 

Schröder nie jest pierwszym socjaldemokratą, któremu grozi wykluczenie z partii. W 2020 roku usunięto z niej berlińskiego polityka Thilo Sarrazina, jako że ośmielił się skrytykować politykę migracyjną firmowaną przez Wielką Koalicję. Procedura wydalenia wybitnego ekonomisty z SPD nie trwała zbyt długo, a ówczesne władze nawet nie chciały merytorycznie polemizować z jego tezami i statystykami, starannie zebranymi w kilku znakomitych książkach.

 

"Sami nie mogą"

Niemieccy dziennikarze uważają, że w przypadku Schrödera sprawa będzie wyglądała inaczej, a próba wykreślenia go ze struktur partyjnych i tak zakończy się bezprzykładną klęską. „Nic z tego nie wyjdzie. Niektórzy w SPD nawet się cieszą, że ktoś głośno wypowiada słowa, których oni sami wygłaszać nie mogą” –  stwierdził publicysta tygodnika „Der Spiegel” Veit Medick.

Szef klubu poselskiego SPD Rolf Mützenich przestrzegł przed deprecjonowaniem zasług „pacyfisty” Gerharda Schrödera, który niegdyś „ocalił” żołnierzy Bundeswehry przed udziałem w operacji wojskowej w Iraku. Nie każdy jest tak szczery. Większość socjaldemokratów zwróciło się do byłego kanclerza z prośbą, aby dobrowolnie oddał legitymację SPD. Ale czy ktoś naprawdę zakłada, że to zrobi? W kilku wywiadach Schröder zdradził, że kocha swoja partię bardziej niż wszystkie dotychczasowe małżonki razem wzięte.

[Autor jest korespondentem Polskiego Radia]
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe