Szukaj
Konto

Po kompromitacji ambasador Niemiec usiłuje ratować wizerunek… w „Newsweeku”. Takiej odpowiedzi się nie spodziewał---

06.03.2023 12:07
Ambasador Niemiec w Polsce Thomas Bagger
Źródło: Screen YT Darthmouth
Komentarzy: 0
„Czy pan minister wie, ile miliardów złotych Polska co roku przelewała do Moskwy w zamian za rosyjską energię?” – zapytał kilka dni temu na Twitterze ambasador Niemiec Thomas Bagger. Odbyło się to mniej więcej w tym samym czasie, co atak proniemieckiej opozycji w Polsce na PKN Orlen.

"Pytanie" ambasadora Niemiec miało być odpowiedzią na wypowiedź ministra Błaszczaka, który mówił w "Gościu Wiadomości" TVP: - Nie ulega wątpliwości, że to polityka Niemiec spowodowała, że Putin zdobył pieniądze na swoją armię.

Konwencja wiedeńska, na podstawie której działają dyplomaci na całym świecie, zawiera zasadę nieingerencji, w ramach której dyplomaci mają obowiązek nie mieszać się do spraw wewnętrznych przyjmującego ich państwa.

Polska przez wiele lat była skazana na surowce energetyczne z Rosji zarówno ze względu na odziedziczoną po czasach komunizmu infrastrukturę, jak i praktyczny brak alternatyw. Faktem jest jednak, że próby dywersyfikacji dostaw były torpedowane jak w czasach rządu Leszka Millera, który zerwał "kontrakt norweski". A postrzegane jako proniemieckie rządy PO-PSL podejmowały działania takie jak podpisanie umowy z Gazpromem, która uznana została za tak niekorzystną, że interweniowała Unia Europejska, co doprowadziło do zmiany jej zapisów.

Wywiad ambasadora Niemiec dla "Newsweeka"

W najnowszym wywiadzie dla należącego do Ringier Axel Springer "Newsweeka", którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Sekielski, Thomas Bagger zapewnia, jak bardzo Niemcy się zmieniły od czasów wojny.

- Karykaturalne opisy Niemiec i stosunków polsko-niemieckich nie odzwierciedlają ani realiów mojego kraju, ani prawdziwej natury naszych wzajemnych relacji - mówi w wywiadzie ambasador Niemiec.

Reakcja internautów

Jednak jego deklaracja nie spotkała się z aprobatą komentujących. Prawie wszystkie komentarze są krytyczne, wręcz bardzo krytyczne.

"Szkoda, że Polska nie ma swojej prasy w Niemczech, tak jak Niemcy w Polsce. Czy Ambasador się z takim stwierdzeniem zgodzi?" - komentuje dziennikarz "Niedzieli" Artur Stelmasiak.

"Proszę zatem reagować na karykaturalne opisy polskiej rzeczywistości w niemieckich mediach. Określenia «nacjonalistalistyczno-konserwatywny reżim PIS» to normalka".

"Jednak Pan Ambasador winien zwrocic swoja uwage na artykuly jakie np. publikuje FAZ czy Der Spiegel-gdzie jednoznacznie sa przeklamania wzgledem relacji pol-niem,wzgledem historii i tym jest «karmione» spoleczenstwo niemieckie-a potem kraza po Bundesrepublice falszywe opinie".

"Panie Ambasadorze te głodne kawałki to proszę zostawić na prelekcje w jakimś Stiftungu w Polsce za niemieckie publiczne pieniądze. Tam będą panu spotkać słowa z ust. Teoria baaardzo mija się z praktyką".

"Wyskakuj z kasy za cierpienia moich i tysięcy innych dziadków"

[pisownia oryginalna - przyp. red.]

- komentują inni internauci.

"Od Lizbony do Władywostoku"

Przez wiele lat w Niemczech obowiązywała bismarckowska koncepcja współpracy z Rosją. Od czasów kanclerza Bismarcka w Niemczech powraca koncepcja budowy dominacji Niemiec w Europie w oparciu o Rosję. W czasie rządów Angeli Merkel przyjęła formę "budowy wspólnej przestrzeni od Lizbony do Władywostoku".

Mieliśmy nadzieję, że koniec zimnej wojny oznaczać będzie zwycięstwo całej Europy. Wydawało się, że nie potrwa długo, a marzenie Charlesa de Gaulle’a o zjednoczonym kontynencie stanie się rzeczywistością - nie tyle w sensie geograficznym od Atlantyku po Ural, ile w sensie kulturowym i cywilizacyjnym od Lizbony po Władywostok

- składał w 2021 roku na łamach "Die Zeit" propozycję Władimir Putin.

Wizja wspólnej przestrzeni gospodarczej od Władywostoku do Lizbony zasługuje na to, aby zabiegać o nią wszelkimi środkami dyplomatycznymi

- mówił jeszcze w 2016 roku prezes Komisji Wschodniej Gospodarki Niemieckiej Wolfgang Buechele na konferencji ekonomicznej East Forum.

W relacjach Unii Europejskiej z Rosją zawsze chodziło o partnerstwo pod hasłem "od Lizbony po Władywostok". Musimy być gotowi na ponowne wyciągnięcie ręki do Rosji

- przekonywał… niecałe dwa miesiące po rosyjskiej inwazji na Ukrainę niemiecki polityk Günter Verheugen.

Te same Niemcy z uporem godnym lepszej sprawy, często łamiąc opór swoich wschodnich sojuszników, realizowały koncepcję w praktyce, budując o wiele droższy od potencjalnych dróg lądowych podmorski gazociąg Nord Stream 1, a później Nord Stream 2. W tym czasie polscy politycy zwracali uwagę na zagrożenie finansowania reżimu Putina. Dziś uznaje się, że budowa alternatywy dla transportu rosyjskiego gazu przez Ukrainę była jedną z przyczyn rosyjskiej agresji.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.03.2023 12:07
Źródło: Newsweek/ TT