[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: „Był człowiek, nie ma człowieka”

Adres też mieliśmy. Dostałem go od Wacława Sikorskiego, AK-owca, który wspominał: "Mońko był moim kolegą sprzed wojny. Spotkałem go ponownie w 1948 roku na Mokotowie. Na korytarzu więziennym spytał mnie: «Co tu robisz?» Odpowiedziałem: «Siedzę. A ty?». «Pracuję»". "Czy Mońko otworzy nam drzwi?" - pytaliśmy się dalej. "Czy mieszka sam?" Języka zasięgnęliśmy w restauracji. "Mońko?" - zdziwiła się kelnerka. "Oczywiście, że znam. Mieszka dwie przecznice stąd. Pracuje w policji". Od słowa do słowa okazało się, że pani mówi o synu stalinowca. Czyli służby mundurowe to rodzinna tradycja.
Jesteśmy. Jednorodzinna willa nr 43. Ale nikt nie otwiera. Po godzinie podjeżdża do nas człowiek na rowerze. Malutki, zadbany, z rumieńcem zdrowia na twarzy. Przyglądam się - to przecież Mońko. Rozmawiać jednak nie chce. "To było dawno. Nic nie pamiętam" - ucina. Przekonuję go, że trwają prace ekshumacyjne na warszawskiej "Łączce". Powinien złożyć relację - dla potomności. I tak zaczęła się nasza rozmowa, która przed bramą jego domu trwała około godziny. O "Łączce" Mońko nie chciał mówić, twierdząc, że na Mokotowie pracował do 1948 roku, kiedy pochówków dokonywano jeszcze na Służewie. Było odwrotnie - pracował od 1948 roku. Egzekucje? "Nie było żadnego plutonu egzekucyjnego: strzelał jeden funkcjonariusz - najpierw Piotr Śmietański, potem Aleksander Drej [ten drugi na ogół po pijanemu]".
Mnie szczególnie interesowała egzekucja Witolda Pileckiego, w której - jak wynika z dokumentów - Mońko brał udział. Powołałem się na świadectwo ks. Jana Stępnia, współwięźnia z Rakowieckiej, który miał widzieć tę ostatnią drogę rotmistrza z okna celi: "Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. Nie wiem, czy był wtedy przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego". Mońko zaprzeczył: "Szedł sam, dobrowolnie. Widziałem to dokładnie, szedłem 30-40 metrów dalej. Nim doszedłem do miejsca, jego już rozstrzelano". "Gdzie to było?" - pytam. "W starej kotłowni. To był wolno stojący budynek za Pawilonem X. Prócz kata Śmietańskiego byli prokurator, ksiądz" - mówi. "Ile było strzałów?" - pytam. "Słyszałem jeden". "Co się potem stało?". "Nic, był człowiek, nie ma człowieka". "A «Łączka»?" - wracam do tematu. "Nie wiem, zwłoki wywoziła gdzieś więzienna sanitarka".
Ryszard Mońko, z zawodu technik rolniczy i mechanik, po odejściu z Mokotowa był do 1962 roku naczelnikiem więzienia w Częstochowie. Zmarł w 2016 roku pochowany na cmentarzu parafialnym w Hrubieszowie, do końca pobierał 9 tys. złotych emerytury.
Komentarze
76 lat temu komuniści zamordowali rtm. Witolda Pileckiego

123 lata temu urodził się Witold Pilecki

Tadeusz Płużański: Tak Pilecki uciekł z piekła
Bartłomiej Sienkiewicz kontynuuje marsz przez instytucje. Mocny komentarz Piotra Glińskiego dla Tysol.pl

[FELIETON "TS"] Tadeusz Płużański: Za zamkniętymi drzwiami

