Konrad Wernicki: Mit produktywnej pracy zdalnej zanika

Czy praca zdalna faktycznie jest taka cudowna i produktywna jak to do tej pory przedstawiano? Po chwili boomu na pracę z domu, świat powoli wraca do starych zasad, a pracownicy coraz częściej wykonują swoje obowiązki z biur od których zdążyli się odzwyczaić. A przecież mieliśmy liczne badania, które pokazywały, że praca zdalna jest efektywniejsza od tej biurowej. Ten pogląd należy zrewidować, są na to twarde dowody.
Praca zdalna ma swoje minusy
Praca zdalna ma swoje minusy / fot. freepik.com

Praca zdalna rozpowszechniła się i spopularyzowała za sprawą pandemii i pierwszych lockdownów. Co tu dużo mówić, dużo ludzi zostało po prostu do niej zmuszonych. Starsi pracownicy musieli się przestawić na nowy standard pracy, młodzi od razu się w tym zaaklimatyzowali. Dla wielu była i jest to oszczędność czasu, energii i finansów (odpadające koszty dojazdów czy jedzenia na mieście).

Obecnie trwa stopniowa migracja wtórna - z Teamsów i Zooma wracamy do naszych biur i sal konferencyjnych. Wielkie korporacje wynajmujące olbrzymie powierzchnie biurowe w centrach miast były pierwszymi, które wysyłały swoich pracowników na pracę zdalną. Dziś wiodą prym w przywracaniu ich do pracy stacjonarnej. BigTechy coraz częściej oczekują, by ich pracownicy pojawiali się w biurze przynajmniej kilka razy w tygodniu.

Wielu pracowników odczytuje to jako złośliwość i nadgorliwą chęć kontroli. Przecież sami czytali tuzin artykułów o tym, że praca zdalna jest bardziej produktywna od snucia się po biurze i picia kawy.

 

Badania nad pracą zdalną

Na ich nieszczęście niedawno pojawiły się nowe badania przeczące temu mitowi komfortowej i efektywnej pracy z domu czy jakiegokolwiek innego miejsca na Ziemi.

Wstępem do tego niech będą opublikowane w 2020 r. wyniki analizy Natalii Emanuel i Emmy Harrington, doktorantek na Uniwersytecie Harvarda. Panie zbadały zwiększenie ruchu na stronie sklepu internetowego, gdy pracownicy zaczęli pracować zdalnie.

Artykuł odbił się szerokim echem, ale już mało kto dostrzegł jego zaktualizowaną wersję z poprawionymi wynikami badań. Te wykazały 4% spadek produktywności.

Doktorantki nie popełniły błędu, po prostu po czasie otrzymały bardziej dokładne dane. Okazało się, że co prawda sklep faktycznie miał większy ruch, a jego pracownicy dłużej rozmawiali telefonicznie z klientami, ale były to połączenia nieefektywne, małokaloryczne, a innymi słowy, nie szły za nimi pieniądze. Co więcej, pracownicy częściej niż zwykle oddzwaniali do klientów, co może wskazywać na rozwiązywanie jakichś problemów, których nie udało się załatwić podczas pierwszego kontaktu.

To samo tyczy się innych badań.

David Atkin i Antoinette Schoar z Massachusetts Institute of Technology, oraz Sumit Shinde z University of California w Los Angeles, losowo przydzielili pracowników zajmujących się wprowadzaniem danych do pracy w domu lub w biurze. Osoby pracujące w domu były o 18% mniej wydajne niż ich koledzy w biurze.

Michael Gibbs z University of Chicago oraz Friederike Mengel i Christoph Siemroth z University of Essex, stwierdzili, że w przypadku zdalnych pracowników dużej azjatyckiej firmy informatycznej spadek produktywności w porównaniu z wcześniejszą wydajnością w biurze wyniósł aż 19%.

Inne badania wykazały, że nawet szachiści grają gorzej w meczach online, niż gdy mogą własnymi rękoma strącać pionki przeciwnika.

 

Dom to nie biuro

Te wyniki na pierwszy rzut oka mogą zaskakiwać, ale zastanówmy się przez chwilę w jakich warunkach najczęściej przychodziło nam pracować, szczególnie w czasie lockdownów. Na niewygodnych domowych krzesłach, które są ok do zjedzenia posiłku, czy posiedzenia przy stole nawet godzinę, ale nie 8 godzin dziennie przy komputerze. No właśnie… przy stole, a nie funkcjonalnym biurku. Stole, przy którym też jemy, brudzimy - to wszystko rozprasza. Do tego dodajmy np. biegające wokół nas dzieci, a nawet jeśli jakoś udało nam się je odseparować od nas to i tak najczęściej hałasowały gdzieś w domu, czy zwyczajnie potrzebowały atencji i opieki, w zależności od ich wieku.

Jeszcze gorzej mogły mieć młode osoby, które mieszkają skromniej, często w wynajmowanych ciasnych mieszkaniach, kawalerkach czy pojedynczych pokojach w lokalach, które dzielą z innymi lokatorami. Praca z własnego łóżka, kanapy czy fotela może wydawać się wygodna raz na jakiś czas, ale nie dzień po dniu.

Nasze domy nie są dostosowane do pracy i nie dostarczają nam wielu narzędzi niezbędnych do zadań służbowych. Nie każdy ma idealne połączenie z internetem, a przecież dzisiejsza praca bardzo często wymaga stabilnego połączenia do sieci, choćby by przesyłać duże pliki. Internetowi usługodawcy rzadko kiedy oferują rozsądną szybkość przesyłu danych, chyba że mamy dostęp do światłowodu.

Ludzie mieszkający na suburbiach i obrzeżach miast, nierzadko muszą się mierzyć z niewystarczającym zasięgiem sieci telefonicznej. To dopiero potrafi uprzykrzyć życie, gdy biegamy po domu, wychylamy się przez okna albo wręcz wychodzimy przed dom, żeby złapać zasięg i zatelefonować.

 

Pracownik to człowiek - istota społeczna

Pracownikom też trudniej jest współpracować ze sobą pracując zdalnie, choćby z powyższych powodów. O ile szybciej koordynator projektu dogada się z grafikiem, jeśli mogą wspólnie omówić dany projekt razem, przy jednym komputerze, aniżeli tłumaczą coś sobie na telekonferencji. Pracując z domu nie mamy obok siebie kolegi po fachu, którego możemy w każdej chwili spytać, poradzić się, zwrócić się do niego z jakimś problemem. Zdalnie, każda błahostka wymaga wykonania telefonu lub maila, co niego hamuje nasz kontakt, żeby nie zawracać tak formalnie nikomu głowy. Nie wspominając o tym, że prawdziwe burze mózgów i wymiany opinii potrafią zaistnieć tylko w spotkaniach grupowych na żywo. Telekonferencja nigdy nie stworzy do tego tak dogodnych warunków. Przekrzykiwanie się kilku osób na teamsach to istny chaos, kompletnie niezrozumiały.

Podsumowując można powiedzieć, że przez pracę zdalną koordynacja wielu procesów ulega wydłużeniu, skomplikowaniu i przez to jest droższa.

Oczywiście można się spodziewać, że z czasem te procesy byłyby coraz bardziej wydajne, a my, pracownicy, coraz efektywniej komunikowalibyśmy się ze sobą w swoistej ewolucji pracy poza biurem. Jest jednak coś, czego nie przeskoczymy. To stagnacja w naszym rozwoju, zarówno zawodowym i społecznym.

W badaniu inżynierów oprogramowania opublikowanym w kwietniu, dr Emanuel i Harrington wraz z Amandą Pallais z Harvardu, odkryli, że osoby pracujące w biurach szybciej nabywają umiejętności potrzebne w nowej pracy. Bez bezpośredniego kontaktu idzie nam znacznie gorzej w uczeniu się. Pokazała to też nauka zdalna w szkołach. Nie mówiąc już o negatywnym oddziaływaniu na naszą psychikę, jakie ma odseparowanie od innych ludzi.

Jesteśmy stworzeniami społecznymi i zwyczajnie potrzebujemy żywego kontaktu z żywym człowiekiem, nie tylko z jego awatarem mailowym.

No dobrze, tylko skąd wzięło się to ogólne przeświadczenie w opinii publicznej, że pracując z domu, pracujemy efektywniej? Otóż my nie pracujemy efektywniej, tylko więcej. Więcej siedzimy przy komputerze, a granica pomiędzy czasem pracy, a czasem prywatnym się zaciera. Nie trzymają nas już godziny w których siedzimy w biurze, czasem zdarza nam się w ciągu dnia zrobić coś prywatnego, co odpracowujemy w późniejszych godzinach. Suma sumarum pracujemy więcej, do późnych godzin, żeby się ze wszystkim wyrobić, a życie przecieka nam między palcami, bo de facto w pracy jesteśmy cały czas, będąc online czy mając przy sobie telefon.

 

Złoty środek

Praca i życie to coś więcej niż produktywność. Największą dostrzegalną zaletą pracy zdalnej jest to, że na pozór uszczęśliwia pracowników. Dzięki pracy zdalnej mniej czasu spędzamy na dojazdach pracy, co widzimy jako optymalizację naszego czasu jako całości, nie tylko czasu pracy. Łatwiej jest też nam odwieźć dzieci do szkoły, pojechać na wizytę do lekarza, zrobić zakupy czy wykonać trening w domu.

Niektóre zadania, zwłaszcza te wymagające wysokiej koncentracji, lepiej wykonać w zaciszu własnego domu niż w gwarnym open spacie.

To dlatego wielu z nas woli wybrać pracę z domu, aniżeli z biura.

Z licznych ankiet wynika, że pracownicy są skłonni zaakceptować nawet obniżkę pensji, byle móc pracować z domu. To z kolei obniża, przynajmniej na papierze, tzw “koszty pracownicze”, więc jest też na rękę managerom.

Trzeba przypuszczać, że w najbliższych latach najpopularniejszą formą pracy, będzie ta hybrydowa, ale jej ciężar powinien przesunąć się z powrotem do biura. Nie dlatego, że szefowie są wredni, tylko że analitycy będą im podpowiadać, że to będzie bardziej produktywne dla firmy.

Możliwe, że będzie też bardziej korzystne dla nas, pracowników. Mimo wielu zalet pracy z domu, nie możemy zapominać i zgubnych konsekwencjach zamykania się i odseparowywania od innych ludzi.

 


 

POLECANE
Wiceszef Pentagonu: Iran gotowy, by uderzać nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale potencjalnie w NATO z ostatniej chwili
Wiceszef Pentagonu: Iran gotowy, by uderzać nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale potencjalnie w NATO

Widzimy wyraźnie, że Iran jest gotowy, by uderzać w różne kraje, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale też potencjalnie w NATO - powiedział w środę wiceszef Pentagonu Elbridge Colby. Wiceminister podczas spotkania w think tanku Council on Foreign Relations odpowiadał na pytania m.in. dotyczące amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi.

Polski SAFE kontra niemiecki SAFE tylko u nas
Polski SAFE kontra niemiecki SAFE

Rząd się spieszy. Spieszy się tak, jakby jutra miało nie być. Jakby trzeba było już dziś podpisać zobowiązanie, które będą spłacać dzieci – te dzisiejsze dziesięcio- i dwunastolatki. Program SAFE przedstawiany jest jako oczywistość, europejska konieczność, jedyna droga. Tyle że to droga długu na dekady, z warunkami pisanymi w Brukseli i kontrolą co pół roku.

Wiceszef Pentagonu: Bylibyśmy przeciwni rozwijaniu zdolności atomowych przez Polskę czy Niemcy z ostatniej chwili
Wiceszef Pentagonu: Bylibyśmy przeciwni rozwijaniu zdolności atomowych przez Polskę czy Niemcy

Wiceszef Pentagonu Elbridge Colby powiedział w środę, że USA byłyby przeciwne rozwijaniu zdolności nuklearnych przez takie państwa jak Polska, Niemcy czy kraje skandynawskie.

Unijna strategia dotycząca portów. Marynarze mają dosyć z ostatniej chwili
Unijna strategia dotycząca portów. Marynarze mają dosyć

Komisja Europejska uruchamia unijne strategie dotyczące gospodarki morskiej i portów przemysłowych w celu zwiększenia konkurencyjności w całym sektorze morskim.

„Islamska Republika Iranu trzyma się mocno” z ostatniej chwili
„Islamska Republika Iranu trzyma się mocno”

Islamska Republika Iranu trzyma się mocno – oceniła w studiu PAP iranistka Urszula Pytkowska-Jakimczyk. Wyjaśniła, że Iran spodziewał się amerykańsko-izraelskiego ataku, a sam przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei już wcześniej zapowiedział, że chce oddać życie za swój naród i stać się męczennikiem.

Multikulti po brytyjsku. Co 60 minut gwałcona jest kobieta z ostatniej chwili
Multikulti po brytyjsku. Co 60 minut gwałcona jest kobieta

Jak poinformował portal European Conservative, według publicznie dostępnych danych o przestępczości Metropolitan Police Service, w styczniu w Londynie odnotowano łącznie 746 gwałtów.

„Polski SAFE 0 procent”. Nawrocki po spotkaniu z prezesem NBP zaprasza Tuska na rozmowy z ostatniej chwili
„Polski SAFE 0 procent”. Nawrocki po spotkaniu z prezesem NBP zaprasza Tuska na rozmowy

– Znalezienie korzystnej, suwerennej, bezpiecznej, dobrej i efektywnej alternatywy dla programu SAFE było tematem spotkania z prezesem NBP Adamem Glapińskim – powiedział prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezesem NBP. Prezydent przekazał również, iż dziś wystosuje pismo do premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, zapraszając na spotkanie wokół polskiego SAFE 0 proc.

Atak na Iran. Tusk ugiął się pod presją, wyśle samoloty po Polaków z ostatniej chwili
Atak na Iran. Tusk ugiął się pod presją, wyśle samoloty po Polaków

„Podjąłem decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. Odpowiedni wniosek w tej sprawie trafił już do prezydenta” – poinformował w środę po południu premier Donald Tusk.

Pentagon: Wkrótce będziemy mieli całkowitą kontrolę nieba nad Iranem, jest już po nich z ostatniej chwili
Pentagon: Wkrótce będziemy mieli całkowitą kontrolę nieba nad Iranem, jest już po nich

– Wkrótce będziemy mieć całkowitą kontrolę nieba nad Iranem – zapowiedział w środę szef Pentagonu Pete Hegseth. Ogłosił, że USA wygrywają wojnę, a Iran wie, że jest już po nim. Hegseth poinformował też o pierwszym od 1945 r. zatopieniu okrętu przeciwnika przez amerykański okręt podwodny.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Jest nowy komunikat Wizz Air z ostatniej chwili
Wojna na Bliskim Wschodzie. Jest nowy komunikat Wizz Air

Węgierski Wizz Air do 15 marca włącznie przedłuża zawieszenie wszystkich lotów do i z Izraela, Dubaju, Abu Zabi oraz Ammanu – poinformował w środę przewoźnik. Loty z Wielkiej Brytanii do Dżuddy i Medyny zostaną wznowione zgodnie z planem – 8 marca – dodano.

REKLAMA

Konrad Wernicki: Mit produktywnej pracy zdalnej zanika

Czy praca zdalna faktycznie jest taka cudowna i produktywna jak to do tej pory przedstawiano? Po chwili boomu na pracę z domu, świat powoli wraca do starych zasad, a pracownicy coraz częściej wykonują swoje obowiązki z biur od których zdążyli się odzwyczaić. A przecież mieliśmy liczne badania, które pokazywały, że praca zdalna jest efektywniejsza od tej biurowej. Ten pogląd należy zrewidować, są na to twarde dowody.
Praca zdalna ma swoje minusy
Praca zdalna ma swoje minusy / fot. freepik.com

Praca zdalna rozpowszechniła się i spopularyzowała za sprawą pandemii i pierwszych lockdownów. Co tu dużo mówić, dużo ludzi zostało po prostu do niej zmuszonych. Starsi pracownicy musieli się przestawić na nowy standard pracy, młodzi od razu się w tym zaaklimatyzowali. Dla wielu była i jest to oszczędność czasu, energii i finansów (odpadające koszty dojazdów czy jedzenia na mieście).

Obecnie trwa stopniowa migracja wtórna - z Teamsów i Zooma wracamy do naszych biur i sal konferencyjnych. Wielkie korporacje wynajmujące olbrzymie powierzchnie biurowe w centrach miast były pierwszymi, które wysyłały swoich pracowników na pracę zdalną. Dziś wiodą prym w przywracaniu ich do pracy stacjonarnej. BigTechy coraz częściej oczekują, by ich pracownicy pojawiali się w biurze przynajmniej kilka razy w tygodniu.

Wielu pracowników odczytuje to jako złośliwość i nadgorliwą chęć kontroli. Przecież sami czytali tuzin artykułów o tym, że praca zdalna jest bardziej produktywna od snucia się po biurze i picia kawy.

 

Badania nad pracą zdalną

Na ich nieszczęście niedawno pojawiły się nowe badania przeczące temu mitowi komfortowej i efektywnej pracy z domu czy jakiegokolwiek innego miejsca na Ziemi.

Wstępem do tego niech będą opublikowane w 2020 r. wyniki analizy Natalii Emanuel i Emmy Harrington, doktorantek na Uniwersytecie Harvarda. Panie zbadały zwiększenie ruchu na stronie sklepu internetowego, gdy pracownicy zaczęli pracować zdalnie.

Artykuł odbił się szerokim echem, ale już mało kto dostrzegł jego zaktualizowaną wersję z poprawionymi wynikami badań. Te wykazały 4% spadek produktywności.

Doktorantki nie popełniły błędu, po prostu po czasie otrzymały bardziej dokładne dane. Okazało się, że co prawda sklep faktycznie miał większy ruch, a jego pracownicy dłużej rozmawiali telefonicznie z klientami, ale były to połączenia nieefektywne, małokaloryczne, a innymi słowy, nie szły za nimi pieniądze. Co więcej, pracownicy częściej niż zwykle oddzwaniali do klientów, co może wskazywać na rozwiązywanie jakichś problemów, których nie udało się załatwić podczas pierwszego kontaktu.

To samo tyczy się innych badań.

David Atkin i Antoinette Schoar z Massachusetts Institute of Technology, oraz Sumit Shinde z University of California w Los Angeles, losowo przydzielili pracowników zajmujących się wprowadzaniem danych do pracy w domu lub w biurze. Osoby pracujące w domu były o 18% mniej wydajne niż ich koledzy w biurze.

Michael Gibbs z University of Chicago oraz Friederike Mengel i Christoph Siemroth z University of Essex, stwierdzili, że w przypadku zdalnych pracowników dużej azjatyckiej firmy informatycznej spadek produktywności w porównaniu z wcześniejszą wydajnością w biurze wyniósł aż 19%.

Inne badania wykazały, że nawet szachiści grają gorzej w meczach online, niż gdy mogą własnymi rękoma strącać pionki przeciwnika.

 

Dom to nie biuro

Te wyniki na pierwszy rzut oka mogą zaskakiwać, ale zastanówmy się przez chwilę w jakich warunkach najczęściej przychodziło nam pracować, szczególnie w czasie lockdownów. Na niewygodnych domowych krzesłach, które są ok do zjedzenia posiłku, czy posiedzenia przy stole nawet godzinę, ale nie 8 godzin dziennie przy komputerze. No właśnie… przy stole, a nie funkcjonalnym biurku. Stole, przy którym też jemy, brudzimy - to wszystko rozprasza. Do tego dodajmy np. biegające wokół nas dzieci, a nawet jeśli jakoś udało nam się je odseparować od nas to i tak najczęściej hałasowały gdzieś w domu, czy zwyczajnie potrzebowały atencji i opieki, w zależności od ich wieku.

Jeszcze gorzej mogły mieć młode osoby, które mieszkają skromniej, często w wynajmowanych ciasnych mieszkaniach, kawalerkach czy pojedynczych pokojach w lokalach, które dzielą z innymi lokatorami. Praca z własnego łóżka, kanapy czy fotela może wydawać się wygodna raz na jakiś czas, ale nie dzień po dniu.

Nasze domy nie są dostosowane do pracy i nie dostarczają nam wielu narzędzi niezbędnych do zadań służbowych. Nie każdy ma idealne połączenie z internetem, a przecież dzisiejsza praca bardzo często wymaga stabilnego połączenia do sieci, choćby by przesyłać duże pliki. Internetowi usługodawcy rzadko kiedy oferują rozsądną szybkość przesyłu danych, chyba że mamy dostęp do światłowodu.

Ludzie mieszkający na suburbiach i obrzeżach miast, nierzadko muszą się mierzyć z niewystarczającym zasięgiem sieci telefonicznej. To dopiero potrafi uprzykrzyć życie, gdy biegamy po domu, wychylamy się przez okna albo wręcz wychodzimy przed dom, żeby złapać zasięg i zatelefonować.

 

Pracownik to człowiek - istota społeczna

Pracownikom też trudniej jest współpracować ze sobą pracując zdalnie, choćby z powyższych powodów. O ile szybciej koordynator projektu dogada się z grafikiem, jeśli mogą wspólnie omówić dany projekt razem, przy jednym komputerze, aniżeli tłumaczą coś sobie na telekonferencji. Pracując z domu nie mamy obok siebie kolegi po fachu, którego możemy w każdej chwili spytać, poradzić się, zwrócić się do niego z jakimś problemem. Zdalnie, każda błahostka wymaga wykonania telefonu lub maila, co niego hamuje nasz kontakt, żeby nie zawracać tak formalnie nikomu głowy. Nie wspominając o tym, że prawdziwe burze mózgów i wymiany opinii potrafią zaistnieć tylko w spotkaniach grupowych na żywo. Telekonferencja nigdy nie stworzy do tego tak dogodnych warunków. Przekrzykiwanie się kilku osób na teamsach to istny chaos, kompletnie niezrozumiały.

Podsumowując można powiedzieć, że przez pracę zdalną koordynacja wielu procesów ulega wydłużeniu, skomplikowaniu i przez to jest droższa.

Oczywiście można się spodziewać, że z czasem te procesy byłyby coraz bardziej wydajne, a my, pracownicy, coraz efektywniej komunikowalibyśmy się ze sobą w swoistej ewolucji pracy poza biurem. Jest jednak coś, czego nie przeskoczymy. To stagnacja w naszym rozwoju, zarówno zawodowym i społecznym.

W badaniu inżynierów oprogramowania opublikowanym w kwietniu, dr Emanuel i Harrington wraz z Amandą Pallais z Harvardu, odkryli, że osoby pracujące w biurach szybciej nabywają umiejętności potrzebne w nowej pracy. Bez bezpośredniego kontaktu idzie nam znacznie gorzej w uczeniu się. Pokazała to też nauka zdalna w szkołach. Nie mówiąc już o negatywnym oddziaływaniu na naszą psychikę, jakie ma odseparowanie od innych ludzi.

Jesteśmy stworzeniami społecznymi i zwyczajnie potrzebujemy żywego kontaktu z żywym człowiekiem, nie tylko z jego awatarem mailowym.

No dobrze, tylko skąd wzięło się to ogólne przeświadczenie w opinii publicznej, że pracując z domu, pracujemy efektywniej? Otóż my nie pracujemy efektywniej, tylko więcej. Więcej siedzimy przy komputerze, a granica pomiędzy czasem pracy, a czasem prywatnym się zaciera. Nie trzymają nas już godziny w których siedzimy w biurze, czasem zdarza nam się w ciągu dnia zrobić coś prywatnego, co odpracowujemy w późniejszych godzinach. Suma sumarum pracujemy więcej, do późnych godzin, żeby się ze wszystkim wyrobić, a życie przecieka nam między palcami, bo de facto w pracy jesteśmy cały czas, będąc online czy mając przy sobie telefon.

 

Złoty środek

Praca i życie to coś więcej niż produktywność. Największą dostrzegalną zaletą pracy zdalnej jest to, że na pozór uszczęśliwia pracowników. Dzięki pracy zdalnej mniej czasu spędzamy na dojazdach pracy, co widzimy jako optymalizację naszego czasu jako całości, nie tylko czasu pracy. Łatwiej jest też nam odwieźć dzieci do szkoły, pojechać na wizytę do lekarza, zrobić zakupy czy wykonać trening w domu.

Niektóre zadania, zwłaszcza te wymagające wysokiej koncentracji, lepiej wykonać w zaciszu własnego domu niż w gwarnym open spacie.

To dlatego wielu z nas woli wybrać pracę z domu, aniżeli z biura.

Z licznych ankiet wynika, że pracownicy są skłonni zaakceptować nawet obniżkę pensji, byle móc pracować z domu. To z kolei obniża, przynajmniej na papierze, tzw “koszty pracownicze”, więc jest też na rękę managerom.

Trzeba przypuszczać, że w najbliższych latach najpopularniejszą formą pracy, będzie ta hybrydowa, ale jej ciężar powinien przesunąć się z powrotem do biura. Nie dlatego, że szefowie są wredni, tylko że analitycy będą im podpowiadać, że to będzie bardziej produktywne dla firmy.

Możliwe, że będzie też bardziej korzystne dla nas, pracowników. Mimo wielu zalet pracy z domu, nie możemy zapominać i zgubnych konsekwencjach zamykania się i odseparowywania od innych ludzi.

 



 

Polecane