Niemieckie media wytykają Polsce „szkodliwą awersję do Rosji”

W wydaniu internetowym "Berliner Zeitung" ukazał się artykuł poświęcony polskiej polityce zagranicznej. Piętnuje on przede wszystkim nasze zaangażowanie w pomoc Ukrainie, która walczy z rosyjską inwazją. Zarzuca też Polakom zbytnią ufność w struktury NATO i powraca do idei stref wpływów. "W dużej mierze zapomina się, że Rosja, niechętnie i zgrzytając zębami, ale jednak zgodziła się na przystąpienie do NATO Polski" - możemy przeczytać w artykule Jana Opielki.
Jan Opielka jest polsko-niemieckim publicystą, który w przeszłości publikował w serwisie OKO Press, a także był stałym korespondentem z Polski dzienników "Frankfurter Rundschau" i "Berliner Zeitung".
-
CZYTAJ TAKŻE: Co dalej z ważną inwestycją? "Niestety bardzo czarny scenariusz"
-
CZYTAJ TAKŻE: "Mamy całować rosyjską rączkę". Burza w sieci po niemieckim artykule atakującym Polskę
"Nieodpowiedzialne zachowanie Polski"
Głównym celem ataku Opielki stała się polska pomoc dla walczącej z Rosją Ukrainy. Uważa on, że to "zachowanie nieodpowiedzialne", które niesie "ryzyko eskalacji konfliktu z Moskwą". Odnosząc się np. do niedawnego pomysłu, by rakiety NATO strącały rosyjskie pociski nad zachodnią Ukrainą, autor pisze:
"Jeśli USA mogą polegać na kimś, kto działa jeszcze głośniej i bardziej nieodpowiedzialnie i prowadzi werbalne zbrojenia, to na Warszawie".
Opielka sceptycznie odbiera też takie polskie propozycje, jak pomysł prezydenta Andrzeja Dudy, by państwa NATO zwiększyły wydatki na obronę z 2 do 3 proc. własnego PKB. To według niego był sposób na przypodobanie się Amerykanom.
"Suwerenność ma różne odcienie"
Odnosząc się do polskiego zaangażowania w NATO, publicysta uważa, że przystąpienie do sojuszu Ukrainy - za czym Polska silnie lobbuje - w przekonaniu, że to wzmacnia też jej zabezpieczenie, jest błędem. I że de facto Polska wyzbywa się na rzecz NATO suwerenności. "Suwerenność ma różne odcienie" - pisze autor i dodaje, że "prawdziwie suwerenne są tylko światowe mocarstwa jak USA, Chiny czy Rosja".
No a skoro tak, to Polska nie powinna - można wywnioskować z artykułu - abstrahować od swojej sytuacji geopolitycznej.
-
CZYTAJ TAKŻE: Rosja? Izrael? Co wiemy na temat poglądów Kamali Harris?
Lęk przed Rosją i strefy wpływów
W tym kontekście Opielka nawiązuje do dramatycznych dla Polski stosunków z Rosją. "Nie powinno się zaprzeczać temu, że polskie lęki wobec Rosji są zrozumiałe. Od ponad 250 lat Polska ma pełną konfliktów historię z mocarstwem na wschodzie" - pisze autor. Wnioski, jakie jednak z tego płyną, jego zdaniem, powinny raczej Polskę skłonić do polityki bardziej otwartej i ostrożnej wobec Rosji niż do pokładania nadziei w NATO jako gwarancie naszego bezpieczeństwa.
"W dużej mierze zapomina się, że Rosja, niechętnie i zgrzytając zębami, ale jednak zgodziła się na przystąpienie do NATO Polski i innych byłych krajów satelickich Związku Sowieckiego. To, że jako wzmocnione mocarstwo, z powodów militarnych, geostrategicznych, ekonomicznych jak i kulturowych, nie chciała i nie chce zaakceptować na swoich granicach wojsk NATO, odrzucane jest w Polsce jako niedozwolona polityka stref wpływów, jak gdyby rozszerzenie NATO nie było rozszerzeniem strefy wpływów USA, tudzież obozu zachodniego"
- pisze Opielka.
Krytykując naszą jednoznacznie proukraińską postawę - "obstawanie przy kontynuowaniu wojny z niezliczonymi ofiarami i ryzykiem dalszej eskalacji" - uważa, że Polska powinna wziąć przykład z polityki wschodniej premiera Węgier Viktora Orbána.
Tagi
Komentarze
Tragiczna noc na Ukrainie. 12 osób nie żyje, wśród ofiar dziecko

Ten europejski kraj chce opuścić NATO. Będzie referendum
Kosiniak-Kamysz: Liczymy na więcej wojsk USA w Polsce

Wojna na Ukrainie. Jest decyzja Zełenskiego ws. zawieszenia broni

Putin ogłasza tymczasowe zawieszenie broni w wojnie z Ukrainą

