"Z dnia na dzień żyje się gorzej". Solidarność pikietowała przed zakładem Hutchinsona w Żywcu
- Domagamy się także poszanowania praw pracowniczych i zasad współżycia społecznego, bo z tym wszystkim - delikatnie mówiąc - nie jest najlepiej
- mówili przed pikietą pracownicy Hutchisona.
Negocjacje zakończone fiaskiem
Przypomnijmy, pod koniec lutego podpisaniem protokołów rozbieżności zakończyły się negocjacje płacowe we wszystkich trzech podbeskidzkich zakładach spółki Hutchinson Poland - w Bielsku-Białej i dwóch w Żywcu.

- Niestety, pracodawca po raz kolejny pokazał, że słowa kompromis i porozumienie są mu obce. Identycznie było podczas rozmów na temat odpraw dla zwalnianych pracowników - dostali jałmużnę. Czekamy na mediatora - mówił wówczas Mieczysław Bienias, szef Solidarności w bielskim Hutchinsonie. W jego zakładzie rozmowy na temat podwyżek wynagrodzeń dla całej, liczącej obecnie 750 osób załogi, trwały od listopada ubiegłego roku. Pod koniec stycznia rozmowy na ten temat przemieniły się w spór zbiorowy.
- Żądaliśmy 3 złotych brutto za godzinę, a więc około 500 złotych miesięcznie. Niestety, z drugiej strony nie padły żadne sensowne propozycje. Nie zauważyliśmy jakiejkolwiek woli kompromisu - relacjonował z kolei Andrzej Kubica, przewodniczący Solidarności w żywieckim Zakładzie nr 1 Hutchinsona. Pracuje tam 980 osób - ich wszystkich miały objąć negocjowane podwyżki.
"Domagamy się uwzględnienia żądań strony społecznej"
Dziś pracownicy firmy zaprotestowali przed zakładem w Żywcu. Chcieli przekazać kierownictwu firmy petycję. Piszą w niej m.in.:
" (...) domagamy się uwzględnienia żądań strony społecznej w prowadzonych sporach zbiorowych, aby mogli godnie zarabiać na utrzymanie rodzin. Uznania pracy w szczególnych warunkach, które powodują choroby zawodowe. Zaprzestania korzystania z outsourcingu i zastępowania nim pracowników etatowych"
Pisma jednak nie udało się przekazać, bo nikt z zarządu nie wyszedł do protestujących. Ostatecznie petycja została przyklejona przed wejściem do siedziby firmy.

"W tym budynku podejmowano niekorzystne decyzje"
- Chcemy wykrzyczeć to, że pracodawca nie chce uwzględnić, iż ceny z dnia na dzień rosną i nam z dnia na dzień żyje się gorzej. Proponowanie nam, że w tym roku mamy się obejść bez podwyżek to nie jest sytuacja, która powinna mieć miejsca. Nie zarabiamy milionów w tym zakładzie
- powiedział podczas pikiety, cytowany przez "Dziennik Zachodni", Mieczysław Bienias, szef Solidarności w bielskim Hutchinsonie.
- Wszystkie nasze zakłady płacą za to, żeby w tym budynku podejmowano niekorzystne decyzje
dodał.

Marek Bogusz, przewodniczący Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ "Solidarność" przekonywał, że sytuacja w Hutchinsonie dowodzi, iż nie szanuje się w nim swoich pracowników.
- Nie można powiedzieć, że wszędzie na Żywiecczyźnie jest tak samo. Niedaleko macie Grupę Żywiec, czyli browar, i tam dają radę wszystko pogodzić, porozmawiać. Tutaj tego dialogu nie ma
- powiedział. Jak przekazuje "Dziennik Zachodni", przewodniczący dodał, że dyrekcja wiedząc, iż będzie pikieta, wzięła wolne, co świadczy o jej stosunku do załogi.
ZOBACZ TAKŻE: Już w piątek pikieta pracowników spółki Hutchinson

Opolska Solidarność pielgrzymowała do Bazyliki Bożego Miłosierdzia

Biorący udział w proteście głodowym przewodniczący "S" w Solino trafił do szpitala

Za nami finał XXII Wojewódzkiego Konkursu Wiedzy o NSZZ „Solidarność” w Kielcach

Przed chwilą kolejny uczestnik głodówki w Solino trafił do szpitala. "Sytuacja jest dramatyczna"

Dzięki Solidarności rosną płace w Tenneco Silesia w Stanowicach
