Szukaj
Konto

Karol Gac: Stracona szansa

05.06.2025 15:51
Karol Gac
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
18 maja wybory prezydenckie w Rumunii wygrał Nicușor Dan, który pokonał lidera prawicowej partii AUR George’a Simiona. Tydzień później prezydent-elekt przybył do Warszawy, by wesprzeć Rafała Trzaskowskiego. Co łączy Rumunię i Polskę? Całkiem sporo.
Co musisz wiedzieć
  • Podczas kampanii wyborczej Nicușor Dan starał się unikać wypowiadania na temat paktu migracyjnego.
  • Po jego wygranej na profilu Agencji Unii Europejskiej ds. Azylu pojawiła się informacja, że wspiera ona Rumunię w ponad 10 lokalizacjach.
  • Francuski "Le Monde" pokazał w jaki sposób szefowa KE Ursula von der Leyen miała wspierać Donalda Tuska.

 

Celowo nie próbuję przewidzieć, jakim wynikiem zakończyły się wybory prezydenckie w Polsce. Różnica w sondażach była tak niewielka, że równie dobrze mógłbym rzucić monetą. W związku z tym na ten temat napiszę w kolejnym felietonie. Państwo mają jednak ten komfort/dyskomfort, że już wiedzą, kto wygrał wyborczą batalię i będzie głową naszego państwa przez kolejne pięć lat.

Rumunia daje przykład co może czekać Polskę

Warto jednak kilka zdań poświęcić Rumunii, bo jej przykład pokazuje, co mogłoby (lub może) czekać Polskę. Podczas kampanii wyborczej Nicușor Dan starał się unikać wypowiadania na temat paktu migracyjnego. Z kolei Simion jednoznacznie go krytykował. Tymczasem tuż po wygranej Dana na profilu Agencji Unii Europejskiej ds. Azylu pojawiła się informacja, że wspiera ona aktywnie Rumunię w ponad 10 lokalizacjach, w tym w Bukareszcie.

To jednak nie wszystko. Rumuński parlament ma się wkrótce pochylić nad projektem, który zobowiąże platformy społecznościowe do usuwania "nielegalnych treści" w ciągu 15 dni od momentu ich publikacji. Co ciekawe, propozycja ta idzie dużo dalej poza wymogi unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Ponadto jest ona pełna nieostrych definicji, co daje szerokie pole do interpreacji. Jeśli ustawa przejdzie, Rumunia może stać się prekursorem w UE. Nowe przepisy, jeśli wejdą w życie, mogą znacząco uderzyć w wolność słowa.

Wsparcie dla Donalda Tuska prosto z Brukseli

Dwa powyższe przykłady pokazują, do czego prowadzi podążanie liberalno-lewicową ścieżką. Niedawno francuski "Le Monde" opisał, w jaki sposób szefowa KE Ursula von der Leyen wspierała Donalda Tuska i jego kandydata przed wyborami prezydenckimi. Chodziło przede wszystkim o unikanie kontrowersyjnych tematów, a nawet przesuwanie terminów publikacji uderzających w Polskę raportów. Wszystko po to, aby nie zaszkodzić Rafałowi Trzaskowskiemu. Podobnie zresztą czyniły media lewicowo-liberalne, które na ostatniej prostej wręcz wychodziły z siebie, by zmobilizować wyborców Trzaskowskiego i zohydzić Karola Nawrockiego.

Francuska, jak i niemiecka prasa są zgodne, że wszystkie najważniejsze rzeczy już dawno zostały uzgodnione z Donaldem Tuskiem, lecz należało z nimi poczekać do II tury wyborów prezydenckich w Polsce. Obserwując to, co dzieje się obecnie w Rumunii, trudno nie widzieć więc podobieństwa do sytuacji w Polsce. Rumuni mieli swoją szansę, ale z niej nie skorzystali. Wybrali przedstawiciela liberalno-lewicowych elit. Państwo już wiedzą, czy Polacy byli mądrzejsi, czy też dali się zwieść.

[Felieton pochodzi z Tygodnika Solidarność 22/2025]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.06.2025 15:51
Źródło: Tygodnik Solidarność 22/2025