[Felieton "TS"] Karol Gac: Gorzkie owoce rewolucji
![[Felieton "TS"] Karol Gac: Gorzkie owoce rewolucji](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/9a15c69f-24f1-4f51-80f4-c8342bafba6e/31980.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Szpalery hańby, durne filmiki i mocno nadszarpnięty autorytet. Przegranymi strajku są niewątpliwie nauczyciele. Nawet jeśli jeszcze tego nie wiedzą.
Wydawało się, że Związek Nauczycielstwa Polskiego miał wszystko, czego potrzeba do przeprowadzenia skutecznej akcji strajkowej: wysokie poparcie społeczne, liczną grupę zawodową, wsparcie medialne i rok wyborczy. A jednak. Dzięki postawie kierownictwa ZNP udało się to niezwykle szybko roztrwonić.
Czytelnik ma tę przewagę, że już wie, jak potoczyły się losy strajku. Wie, czy został on zawieszony, zakończony czy może podtrzymany. Wie już też, co z maturami. Ja tego wszystkiego - uczciwie przyznaję - nie wiem. Na szczęście nie jest to najważniejsze w moim wywodzie.
Spieszę z wyjaśnieniem, że w sprawie przegranej nauczycieli nie mam wcale na myśli rozgrywki z rządem. Dużo bardziej dotkliwe będą bowiem te konsekwencje, których jeszcze nie widać, a których nie da się zmierzyć. Otóż przez ten krótki czas nauczyciele bardzo solidnie zapracowali na utratę wizerunku. I to na kilku poziomach.
Przede wszystkim strajk opierał się na założeniu, że nie odbędą się egzaminy gimnazjalne i ósmoklasistów. To miało rzucić rząd na kolana, a ZNP dać przewagę w negocjacjach. To się jednak (na szczęście) nie udało. Dzięki determinacji rządu udało się przeprowadzić egzaminy, co w kierownictwie ZNP wywołało - z trudem skrywaną - wściekłość. W efekcie były już jasne dwie rzeczy: że strajk się załamał, a także że dobro uczniów jest pojęciem abstrakcyjnym.
Uczniowie od początku byli zresztą tylko kartą przetargową. ZNP najpierw powtarzał, że egzaminy się nie odbędą, a później, że maturzyści nie zostaną dopuszczeni do egzaminu dojrzałości. O dziwo, tę narrację szybko podchwyciła część nauczycieli. Przyznam, że do teraz nie rozumiem takiego braku instynktu samozachowawczego. Tak, jak i zdziwienia, że rodzice nie podzielali tego rewolucyjnego zapału. Szok, prawda?
Jednak i w samym środowisku doszło do głębokiego podziału. Duża część nauczycieli, która nie przystąpiła do strajku, była bowiem poddana ostracyzmowi przez swoich kolegów. Zaczęło się więc wieszanie transparentów, wytykanie "łamistrajków", a nawet ustawianie czarnych szpalerów dla "zdrajców". Obserwowałem to wszystko z dużym niesmakiem i przyznaję, że takiego cyrku się nie spodziewałem. Z tym wiąże się zresztą tzw. część artystyczna. Polacy mogli więc zobaczyć nauczycieli przebranych za krowy czy usłyszeć o "strzale w prącie".
Jaki z tego wniosek? Smutny. Mam wrażenie, że strajk obnażył wiele rzeczy, o których woleliśmy nie wiedzieć. Czas rewolucji zaraz się skończy. Trzeba będzie wrócić do pracy i spojrzeć w twarz uczniom, rodzicom i kolegom z pracy. Coś chyba jednak pękło i może już nie być powrotu do tego, co było wcześniej.
Karol Gac
Autor jest dziennikarzem dorzeczy.pl.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (18/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Czytelnik ma tę przewagę, że już wie, jak potoczyły się losy strajku. Wie, czy został on zawieszony, zakończony czy może podtrzymany. Wie już też, co z maturami. Ja tego wszystkiego - uczciwie przyznaję - nie wiem. Na szczęście nie jest to najważniejsze w moim wywodzie.
Spieszę z wyjaśnieniem, że w sprawie przegranej nauczycieli nie mam wcale na myśli rozgrywki z rządem. Dużo bardziej dotkliwe będą bowiem te konsekwencje, których jeszcze nie widać, a których nie da się zmierzyć. Otóż przez ten krótki czas nauczyciele bardzo solidnie zapracowali na utratę wizerunku. I to na kilku poziomach.
Przede wszystkim strajk opierał się na założeniu, że nie odbędą się egzaminy gimnazjalne i ósmoklasistów. To miało rzucić rząd na kolana, a ZNP dać przewagę w negocjacjach. To się jednak (na szczęście) nie udało. Dzięki determinacji rządu udało się przeprowadzić egzaminy, co w kierownictwie ZNP wywołało - z trudem skrywaną - wściekłość. W efekcie były już jasne dwie rzeczy: że strajk się załamał, a także że dobro uczniów jest pojęciem abstrakcyjnym.
Uczniowie od początku byli zresztą tylko kartą przetargową. ZNP najpierw powtarzał, że egzaminy się nie odbędą, a później, że maturzyści nie zostaną dopuszczeni do egzaminu dojrzałości. O dziwo, tę narrację szybko podchwyciła część nauczycieli. Przyznam, że do teraz nie rozumiem takiego braku instynktu samozachowawczego. Tak, jak i zdziwienia, że rodzice nie podzielali tego rewolucyjnego zapału. Szok, prawda?
Jednak i w samym środowisku doszło do głębokiego podziału. Duża część nauczycieli, która nie przystąpiła do strajku, była bowiem poddana ostracyzmowi przez swoich kolegów. Zaczęło się więc wieszanie transparentów, wytykanie "łamistrajków", a nawet ustawianie czarnych szpalerów dla "zdrajców". Obserwowałem to wszystko z dużym niesmakiem i przyznaję, że takiego cyrku się nie spodziewałem. Z tym wiąże się zresztą tzw. część artystyczna. Polacy mogli więc zobaczyć nauczycieli przebranych za krowy czy usłyszeć o "strzale w prącie".
Jaki z tego wniosek? Smutny. Mam wrażenie, że strajk obnażył wiele rzeczy, o których woleliśmy nie wiedzieć. Czas rewolucji zaraz się skończy. Trzeba będzie wrócić do pracy i spojrzeć w twarz uczniom, rodzicom i kolegom z pracy. Coś chyba jednak pękło i może już nie być powrotu do tego, co było wcześniej.
Karol Gac
Autor jest dziennikarzem dorzeczy.pl.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (18/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.05.2019 21:26
Komentarze
Narodziny wolności słowa - fenomen "Tygodnika Solidarność"
24.03.2026 11:53

Komentarzy: 0
3 kwietnia br. mija 45. rocznica ukazania się pierwszego numeru „Tygodnika Solidarność”. Pojawienie się ogólnopolskiego pisma reprezentującego dziesięciomilionowy związek zawodowy i ruch społeczny stanowiło istotny przełom w walce o wolność słowa w PRL. Z tej okazji publikujemy wyjątkowy odcinek podcastu "Przystanek Historia" w którym dr Sebastian Pilarski, dyrektor Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej w rozmowie z red. Pawłem Lekkim, opowiada o narodzinach wolności słowa w czasach PRL-u.
Czytaj więcej
O Solidarności w sektorze kreatywnym. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
23.03.2026 20:00

Komentarzy: 0
Nowe wydanie Tygodnika Solidarność koncentruje się na jednym z najciekawszych, a zarazem najbardziej niedocenianych obszarów współczesnej gospodarki – sektorze kreatywnym. Temat numeru „Solidarni i kreatywni” to opowieść o pracownikach kultury, artystach i twórcach, którzy zamiast obiecywanej stabilizacji coraz częściej mierzą się z prekaryzacją, niskimi zarobkami i brakiem systemowego wsparcia.
Czytaj więcej
SAFE czy polski SEJF? Nowy "Tygodnik Solidarność"
16.03.2026 20:00

Komentarzy: 0
Czy Polska powinna finansować modernizację armii dzięki unijnej pożyczce SAFE, czy raczej oprzeć się na krajowym rozwiązaniu – tzw. polskim SEJF-ie? Spór o setki miliardów złotych na obronność stał się tematem numeru najnowszego wydania „Tygodnika Solidarność” (nr 11/2026). Publicyści i eksperci analizują konsekwencje obu rozwiązań – od bezpieczeństwa militarnego po przyszłość finansów publicznych.
Czytaj więcej
Idziemy PO was oszuści! - nowy numer "Tygodnika Solidarność"
09.03.2026 20:00

Komentarzy: 0
Mobilizacja środowisk społecznych i patriotycznych wokół Solidarności, spór o przyszłość Polski oraz konsekwencje decyzji obecnej władzy – to główne tematy najnowszego numeru „Tygodnika Solidarność” nr 10/2026. Wydanie koncentruje się na spotkaniu w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie przedstawiciele wielu organizacji społecznych dyskutowali o wyzwaniach stojących dziś przed państwem i społeczeństwem.
Czytaj więcej
Dobry ETS to martwy ETS. Najnowszy numer "Tygodnika Solidarność"
02.03.2026 20:00
