Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: Jaka piękna katastrofa, czyli o kryzysie polityki polonijnej

23.10.2019 23:50
[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: Jaka piękna katastrofa, czyli o kryzysie polityki polonijnej
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Większość Polaków zdecydowała się znów powierzyć władzę w ręce tzw. dobrej zmiany. Zrobiła to też Polonia amerykańska, która przede wszystkim w Chicago i Nowym Jorku pokazała wszystkim innym Polakom, że duch polskiej tożsamości i polskich wartości w narodzie nie zginie. Na Prawo i Sprawiedliwość za granicą zagłosowało ponad 46 tysięcy osób.
Najlepszy wynik - ponad 15 tysięcy głosów - PiS otrzymało w Stanach Zjednoczonych. Na partię Jarosława Kaczyńskiego w USA zagłosowało 52 proc. polskich wyborców, po wielu dekadach prześladowań i upowszechniania doktryny Kiszczaka, ale z gorszym wynikiem niż 4 lata temu. Ważną grupę bardzo aktywnych propolskich działaczy przejęła Konfederacja. Nikt nie odmawia im patriotyzmu i woli walki o polską tożsamość. Miejmy nadzieję, że aby dalej rozwijać ideę: "jestem Polakiem i mam polskie obowiązki", konieczna jest jednak współpraca, a nie ciągła krytyka i plucie jadem. Co tak naprawdę się stało i dlaczego biję na alarm w sprawie polityki polonijnej, rozwijanej ostatnio przez Senat RP, Stowarzyszenie Wspólnota Polska i tworzące się wokół lobby? Przypominam, że zaczęto inwestować w polskie szkoły za granicą, szkolić nauczycieli, organizować programy dla młodzieży polonijnej w Polsce. Otóż nie chcę mówić o tych politykach, którzy przyjeżdżają do Chicago raz na cztery lata, aby przed wyborami poopowiadać, jacy oni są wspaniali i ile zrobili dla Polonii. Mówię konkretnie o ludziach, którzy tworzyli politykę polonijną, a w następnej kadencji mieli ją jeszcze bardziej rozwinąć. Mówię o marszałku Karczewskim, najodważniejszym kandydacie na senatora - prof. Rudnickim, senatorze Warzosze, kandydacie na posła - Frąckowiaku i pośle Gryglasie. Większość z nich niestety nie uzyskała mandatów senatorów lub posłów. Nie wiadomo, czy senator Karczewski utrzyma pozycję marszałka, a to wszystko wiąże się z moją śmiałą tezą, że tworzącą się politykę polonijną czeka poważny kryzys, a w najgorszym przypadku - jeśli sprawą się nie zajmie rząd - politykę tę czeka następny skręt w lewo, bo prowadzenie polityki polonijnej przypadnie właśnie opozycji senackiej. Po absolutnie absurdalnych posunięciach, pozbawiających część Polonii możliwości głosowania korespondencyjnego, ten "kreatywny pomysł" wyszedł z innej frakcji PiS, jeśli ośrodki rządowe PiS nie przejmą inicjatywy, to pozostała grupa aktywnej Polonii nie będzie czekała na kolejne lata zaniechań i przesunie się w kierunku Konfederacji, po wykrystalizowaniu się bardziej transparentnych liderów. A to może z kolei spowodować, że za kolejne 4 lata już nikt w Chicago na PiS nie zagłosuje. Warto więc się zastanowić nad tym, co się stało, i zacząć to poważnie analizować, bo zbliżają się wybory prezydenckie zarówno w Polsce, jak i w USA. Prezydent Trump już zaczął się uśmiechać do Polonii, widząc jej aktywność, obiecując zniesienie wiz. Legitymacje szkolne dla dzieci w Chicago i Nowym Jorku to stanowczo za mało. Warto także przeanalizować ordynację wyborczą, bo żaden już polonijny kandydat nie będzie skakał do samobójczego okręgu 19 i 44. Czy Wy to tam w Warszawie rozumiecie? Czas na rozmowy przy stole konferencyjnym. Klepanie po ramieniu i robienie kolejnego selfie tym razem może się źle dla nas wszystkich skończyć.


Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.10.2019 23:50