[Nasz wywiad] "Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie są żywą Ewangelią"
12.01.2020 00:46
![[Nasz wywiad] "Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie są żywą Ewangelią"](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/119e7f0b-a2b9-4a48-b3e4-d57dfb951a3d/42124.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Według statystyk około 12 mln Syryjczyków straciło swoje domy. W miejscach, gdzie ludzie mogą zacząć nowe życie potrzebna jest im konkretna pomoc – by odbudować mieszkania, by dać im możliwość pracy. W Syrii jest wielkie bezrobocie sięgające nawet 80%, więc trzeba zadbać, by zaczęli pracować i mogli dzięki temu utrzymywać swoje rodziny. Oni potrzebują przysłowiowej „wędki”, a nie „ryby”. To pomoże im zacząć odbudowywać swój kraj – mówi Tysol.pl Konrad Ciempka, dyrektor Pola Dialogu. Rozmawia Michał Bruszewski.
Michał Bruszewski: Czym była tzw. Podróż Solidarności?
Konrad Ciempka: Pielgrzymka Solidarności wyszła od strony ks. Abp. Marka Jędraszewskiego, który zwrócił się do naszej organizacji [Pomoc Kościołowi w Potrzebie - przyp.red] z taką ideą wiedząc, że mamy duże doświadczenie w pomaganiu prześladowanym chrześcijanom. Co jakiś czas jeździmy w miejsca, gdzie niesiemy pomoc, w celu: zapoznania się z aktualną sytuacją oraz w jaki sposób w danym momencie możemy pomóc a także jak dotychczasowe projekty już zostały zrealizowane.
Obecnie w mediach głównie mówi się o Iranie oraz Iraku ale przecież Syria także jest w niełatwej sytuacji. Jak wygląda to na miejscu?
W samej Syrii odwiedziliśmy kilka miast: Malulę, Homs, Jabrud, Saidnayę oraz Damaszek. Arcybiskup miał okazje być w tych miejscach, rozmawiać z ludźmi, którzy doświadczyli prześladowań z rąk tzw. Państwa Islamskiego. Na własne oczy widzieliśmy zniszczone przez islamskich ekstremistów ikony, figury, mieszkania chrześcijan. Spotkaliśmy się z dziećmi, które straciły swoich rodziców. Pamiętam młodego chłopaka Mikhaela, pochodzącego z Maluli, gdzie przed wojną żyło 20 tys. chrześcijan, a dzisiaj jest ich ok. 2 tys. Do dziś mówią w języku aramejskim. Oni są żywą Ewangelią, bo wiemy, że Jezus Chrystus mówił w tym języku. Mikhael opowiedział historię kiedy ISIS napadło na ich miasto, niszczyli kościoły, mieszkania, a jego wujka i dwóch innych chrześcijan w centrum Maluli zmuszano do wyparcia się wiary i przejścia na Islam. Nie zrobili tego i zostali zamordowani na oczach ludzi. To współcześni męczennicy! Widzieliśmy mnóstwo plakatów na ulicach z ich wizerunkami.
Jak dają sobie radę Syryjczycy w takich warunkach?
Syria to kraj wojny, sytuacja jest bardzo dynamiczna, jak w całym regionie Bliskiego Wschodu, co pokazują chociażby wydarzenia z ostatnich dni. Ludzie powoli wracają do normalnego życia w miejscach, gdzie działań wojennych we wspomnianych miastach nie ma, choć jest duża liczba patroli wojsk rządowych. Zobaczyliśmy ogrom zniszczeń, zwłaszcza w Homs, gdzie przejeżdżaliśmy przez osiedle niedawno otwarte przez wojsko - całkowicie zrujnowane jak Warszawa w 1944 roku. Według statystyk około 12 mln Syryjczyków straciło swoje domy. W miejscach, gdzie ludzie mogą zacząć nowe życie potrzebna jest im konkretna pomoc - by odbudować mieszkania, by dać im możliwość pracy. W Syrii jest wielkie bezrobocie sięgające nawet 80%, więc trzeba zadbać, by zaczęli pracować i mogli dzięki temu utrzymywać swoje rodziny. Oni potrzebują przysłowiowej "wędki", a nie "ryby". To pomoże im zacząć odbudowywać swój kraj. Monitorujemy sytuację chrześcijan będą w stałym kontakcie z lokalnymi Kościołami.
W mediach pojawił się temat "plecaków z Sycowa". Jak wyglądała ta sprawa?
Rozumiem troskę ludzi, by akcja, w którą się zaangażowali była zrealizowana w 100% i szybko. Jednak znalezienie transportu, który dostarczyłby przesyłkę w region ogarnięty wojną nie jest łatwe i trzeba czekać na okazję, by zebrane dary dotarły na miejsce bezpiecznie. Plecaki natomiast były przechowywane w bardzo dobrych warunkach. Rzeczywiście trwało to trochę długo, ale ludzie muszą zdać sobie sprawę jak wygląda naprawdę sytuacja na Bliskim Wschodzie. Podejrzewam, że Ci, którzy mówili o jakichś manipulacjach, czy przekrętach, na własne oczy zobaczyliby realia panujące w tym rejonie świata to drugi raz by tak nie powiedzieli. Niech wybiorą się na granicę libańsko-syryjską, to nie takie proste przejść tą granicę, a co dopiero bezpiecznie przetransportować pomoc materialną. Nie wszystko też zależało od nas. Najważniejsze, że wszystkie plecaki dotarły do dzieci w Syrii - ostatnie sztuki plecaków w mikołajki podczas naszej podróży. Wszystkim zaangażowanym w tą akcję jeszcze raz bardzo dziękujemy.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Michał Bruszewski
Konrad Ciempka: Pielgrzymka Solidarności wyszła od strony ks. Abp. Marka Jędraszewskiego, który zwrócił się do naszej organizacji [Pomoc Kościołowi w Potrzebie - przyp.red] z taką ideą wiedząc, że mamy duże doświadczenie w pomaganiu prześladowanym chrześcijanom. Co jakiś czas jeździmy w miejsca, gdzie niesiemy pomoc, w celu: zapoznania się z aktualną sytuacją oraz w jaki sposób w danym momencie możemy pomóc a także jak dotychczasowe projekty już zostały zrealizowane.
Obecnie w mediach głównie mówi się o Iranie oraz Iraku ale przecież Syria także jest w niełatwej sytuacji. Jak wygląda to na miejscu?
W samej Syrii odwiedziliśmy kilka miast: Malulę, Homs, Jabrud, Saidnayę oraz Damaszek. Arcybiskup miał okazje być w tych miejscach, rozmawiać z ludźmi, którzy doświadczyli prześladowań z rąk tzw. Państwa Islamskiego. Na własne oczy widzieliśmy zniszczone przez islamskich ekstremistów ikony, figury, mieszkania chrześcijan. Spotkaliśmy się z dziećmi, które straciły swoich rodziców. Pamiętam młodego chłopaka Mikhaela, pochodzącego z Maluli, gdzie przed wojną żyło 20 tys. chrześcijan, a dzisiaj jest ich ok. 2 tys. Do dziś mówią w języku aramejskim. Oni są żywą Ewangelią, bo wiemy, że Jezus Chrystus mówił w tym języku. Mikhael opowiedział historię kiedy ISIS napadło na ich miasto, niszczyli kościoły, mieszkania, a jego wujka i dwóch innych chrześcijan w centrum Maluli zmuszano do wyparcia się wiary i przejścia na Islam. Nie zrobili tego i zostali zamordowani na oczach ludzi. To współcześni męczennicy! Widzieliśmy mnóstwo plakatów na ulicach z ich wizerunkami.
Jak dają sobie radę Syryjczycy w takich warunkach?
Syria to kraj wojny, sytuacja jest bardzo dynamiczna, jak w całym regionie Bliskiego Wschodu, co pokazują chociażby wydarzenia z ostatnich dni. Ludzie powoli wracają do normalnego życia w miejscach, gdzie działań wojennych we wspomnianych miastach nie ma, choć jest duża liczba patroli wojsk rządowych. Zobaczyliśmy ogrom zniszczeń, zwłaszcza w Homs, gdzie przejeżdżaliśmy przez osiedle niedawno otwarte przez wojsko - całkowicie zrujnowane jak Warszawa w 1944 roku. Według statystyk około 12 mln Syryjczyków straciło swoje domy. W miejscach, gdzie ludzie mogą zacząć nowe życie potrzebna jest im konkretna pomoc - by odbudować mieszkania, by dać im możliwość pracy. W Syrii jest wielkie bezrobocie sięgające nawet 80%, więc trzeba zadbać, by zaczęli pracować i mogli dzięki temu utrzymywać swoje rodziny. Oni potrzebują przysłowiowej "wędki", a nie "ryby". To pomoże im zacząć odbudowywać swój kraj. Monitorujemy sytuację chrześcijan będą w stałym kontakcie z lokalnymi Kościołami.
W mediach pojawił się temat "plecaków z Sycowa". Jak wyglądała ta sprawa?
Rozumiem troskę ludzi, by akcja, w którą się zaangażowali była zrealizowana w 100% i szybko. Jednak znalezienie transportu, który dostarczyłby przesyłkę w region ogarnięty wojną nie jest łatwe i trzeba czekać na okazję, by zebrane dary dotarły na miejsce bezpiecznie. Plecaki natomiast były przechowywane w bardzo dobrych warunkach. Rzeczywiście trwało to trochę długo, ale ludzie muszą zdać sobie sprawę jak wygląda naprawdę sytuacja na Bliskim Wschodzie. Podejrzewam, że Ci, którzy mówili o jakichś manipulacjach, czy przekrętach, na własne oczy zobaczyliby realia panujące w tym rejonie świata to drugi raz by tak nie powiedzieli. Niech wybiorą się na granicę libańsko-syryjską, to nie takie proste przejść tą granicę, a co dopiero bezpiecznie przetransportować pomoc materialną. Nie wszystko też zależało od nas. Najważniejsze, że wszystkie plecaki dotarły do dzieci w Syrii - ostatnie sztuki plecaków w mikołajki podczas naszej podróży. Wszystkim zaangażowanym w tą akcję jeszcze raz bardzo dziękujemy.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Michał Bruszewski

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.01.2020 00:46
Tusk znów straszy Nawrockim i PiS. Mocna odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego
20.03.2026 14:32
Saudyjczycy biją na alarm. Wraca strach o ceny ropy
20.03.2026 07:29

Komentarzy: 0
Armia izraelska uderzyła w nocy z czwartku na piątek w infrastrukturę rządową w Teheranie, podczas gdy państwa Zatoki Perskiej przechwyciły liczne drony i rakiety wystrzelone z Iranu. Władze w Dauszy potępiły atak na swoje instalacje gazowe, z kolei Arabia Saudyjska ostrzega przed dalszymi wzrostami cen ropy.
Czytaj więcej
Kard. Parolin ostrzega USA i Izrael: zakończcie to i zostawcie w spokoju Liban!
19.03.2026 15:55

Komentarzy: 0
W czasie spotkania w Izbie Deputowanych w Rzymie, które odbyło się przy okazji prezentacji książki zatytułowanej „Leon XIV. Za kogo mnie uważacie? Jestem synem św. Augustyna”, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin, mówił na temat napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie i apelował o zakończenie działań zbrojnych.
Czytaj więcej
W Niemczech rośnie spór o Ramstein. USA stracą prawo do korzystania z bazy?
17.03.2026 12:44

Komentarzy: 0
W niemieckiej koalicji narastają wątpliwości wokół roli bazy Ramstein w operacjach USA związanych z wojną przeciw Iranowi. Choć rząd Friedricha Merza deklaruje, że nie zamierza ograniczać korzystania z amerykańskich baz, SPD twierdzi, że atak nie jest zgodny z prawem międzynarodowym.
Czytaj więcej
Izrael: Nie żyje szef Rady Bezpieczeństwa Iranu
17.03.2026 11:17

Komentarzy: 0
Izraelski minister obrony Israel Kac poinformował we wtorek, że szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Laridżani zginął w nocy w ataku armii Izraela. Dodatkowo potwierdził śmierć Golamrezy Solejmaniego, przywódcy paramilitarnej organizacji irańskiej Basidż.
Czytaj więcej
