Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Zdrajca Wyklętych

03.03.2021 22:50
[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Zdrajca Wyklętych
Źródło: fundacja Łączka
Komentarzy: 0
„Wyskoczyłem ze szkoły, by zabić paru ludzi (Trzeba było ich zabić, bo tak się wplątali w przeszłość, że można ich było odplątać tylko kulą)... i wróciłem do szkoły w granatowym ubranku pachnącym młodością i krwią”.

Była wiosna 1950 r. 17-letni Czesław Białowąs zaczął pisać wiersze. Pochodził z patriotycznej rodziny. Ojciec i najstarszy brat byli w Armii Krajowej: pierwszy wcielony przymusowo do "ludowego" Wojska Polskiego poległ w ostatnich dniach wojny; drugiego UB zamordowało w 1946 r. Z komunistami, w 6. Brygadzie Wileńskiej, walczył dalej brat Witold, a matka odsiadywała wyrok pięciu lat więzienia za pomoc "bandzie".

Bezpieka postraszyła Czesława, że jak nie wyda brata "bandyty", też go aresztują. I tak młody poeta stał się agentem "Małachowskim" (potem "Michałem") i ruszył w teren. Zaliczał sukces za sukcesem: zabici i aresztowani Żołnierze Wyklęci, represjonowane rodziny. Nawet Witold Białowąs nie domyślał się, że to brat jest kapusiem. UB tak skutecznie go "przykrył", kierując podejrzenia na jednego z żołnierzy AK i WiN, że łatka zdrajcy ciążyła na niewinnym człowieku aż do początku XXI w. Za zasługi w likwidacji "band" Departament III MBP załatwił Czesławowi Białowąsowi studia na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Tym razem rozpracowywał środowisko akademickie.

Kiedy w obławie UB - spowodowanej donosem "Michała" - ciężko ranny został jego brat Witold, a po aresztowaniu odmawiał składania zeznań, Czesław odwiedzał go w resortowym szpitalu w Białymstoku. Donosił też na matkę, którą zwolniono z więzienia. Sam zapisał się do partii, pracował w kuratorium i został wicedyrektorem jednej z wrocławskich szkół średnich. Zmarł 16 grudnia 1981 r. jako "wychowawca wielu pokoleń młodzieży" i uznany poeta - członek Związku Literatów Polskich. Nikt nie przypuszczał, że opowieści o likwidacji "band" to jego biografia.


1 marca 1951 r. - 70 lat temu - komunistyczne władze zamordowały członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Jego prezes ppłk Łukasz Ciepliński w jednym z ostatnich grypsów z celi śmierci napisał: "Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość - a człowiek pohańbioną godność ludzką odzyska".


Dziś prawda zwycięża - w dużej mierze dzięki instytucjom Rzeczpospolitej takim jak IPN, ale ta instytucjonalna pamięć nie byłaby możliwa bez podmiotów obywatelskich, skupionych w Społecznym Komitecie Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na warszawskiej "Łączce" Powązek Wojskowych Fundacja "Łączka" jak co roku 1 marca oddała hołd zamordowanym.


Oni kontynuowali walkę Armii Krajowej czy Narodowych Sił Zbrojnych. Walkę o niepodległość Polski przeciwko imperium zła, któremu służył tajny współpracownik Czesław Białowąs i jemu podobni zdrajcy.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.03.2021 22:50
Źródło: Tygodnik Solidarność