Szukaj
Konto

[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Eutanazja z powodu bezdomności?

26.10.2022 22:00
[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Eutanazja z powodu bezdomności?
Źródło: Zrzut z ekranu salve.net
Komentarzy: 0
Ten temat wraca co jakiś czas. Otwarcie drzwi do eutanazji, i to nawet w ściśle ograniczonych sytuacjach, w zasadzie nieuchronnie prowadzi do kolejnych reform i do poważnych nadużyć (nawet z proeutanazyjnych pozycji). Kanada jest w czołówce takich państw.

I oto mamy kolejną tego rodzaju sytuację. 54-letni Kanadyjczyk Amir Farsoud złożył wniosek o eutanazję, ponieważ obawia się bezdomności. Nie jest to oczywiście jedyny jego problem, bo mężczyzna cierpi na poważne bóle kręgosłupa po poważnym wypadku, i jak sam podkreśla, jego życie jest nieustannym zmaganiem się z cierpieniem. To byłoby jednak - jego zdaniem - do wytrzymania, gdyby nie fakt, że męczy go dodatkowo lęk przed pozbawieniem mieszkania. Farsoud mieszka w dzielonym mieszkaniu, które właśnie zostało wystawione na sprzedaż, a on sam nie jest w stanie znaleźć nowego, taniego i dostępnego lokum. I właśnie to jest powód, dla którego złożył wniosek o eutanazję. - Nie chcę umierać, ale bardziej boję się bezdomności niż śmierci - tłumaczył. Dziennikarze zapytali też mężczyznę, czy gdyby miał mieszkanie lub możliwość jego taniego wynajęcia, to skorzystałby z eutanazji. Odpowiedź także była negatywna. - Mój stan zdrowia będzie się pogarszać, więc może kiedyś skorzystałbym z eutanazji, ale nie teraz - mówił. Jego wniosek już wsparł jeden lekarz, a gdy poprze go kolejny, eutanazja będzie mogła być wykonana.

Ta sytuacja po raz kolejny uświadamia z całą mocą, że kanadyjskie prawo jest zwyczajnie niebezpieczne dla ubogich, słabych i bezbronnych, ponieważ uznaje ono eutanazję za rozwiązanie nie tylko problemu z cierpieniem wywołanym chorobą, ale także z bezdomnością, biedą, brakiem perspektyw. Państwo może pozbyć się kosztowniejszych obywateli, zamiast zorganizować dla nich pomoc. Amirowi Farsoudowi wystarczyłoby mieszkanie socjalne, ale zamiast tego może się zabić. I nawet jeśli państwo nie kieruje się takim modelem myślenia, nawet jeśli jest mu obcy, to brak zabezpieczeń socjalnych, brak opieki, a także możliwość skorzystania ze "wspomaganej śmierci" rodzi w wielu ludziach pokusę (niekiedy wspieraną przez rodzinę) rozstania się z życiem. I na tym polega cały problem z tym prawem.


Zwracają na to zresztą uwagę także eksperci Organizacji Narodów Zjednoczonych, którzy wskazali w raporcie, że kanadyjskie prawo dotyczące eutanazji wydaje się naruszać Powszechną Deklarację Praw Człowieka. "Wspomagane umieranie nie może być postrzegane jako opłacalna alternatywa dla świadczenia pomocy osobistej i usług dla osób niepełnosprawnych, w szczególności tych o wysokich potrzebach" - napisano w dokumencie. Kanada odpowiada oczywiście, że urzędnicy nie traktują tak eutanazji, ale… jak widać, traktują ją tak sami ludzie, którzy nie radzą sobie z wyzwaniami życia i zostali wyrzuceni na jego margines. I niestety takich osób jest coraz więcej. "Przypadków takich jak Farsoudiego pojawia się coraz częściej w całym kraju. Jako naród byliśmy niewiarygodnie naiwni, myśląc, że bezbronność, niepełnosprawność, ubóstwo były czymś, co możemy odseparować od siebie, tak by nie stanowiło to dla nas problemu. To ogromny problem" - podkreśla dr Kerry Bowman, bioetyk z Uniwersytetu w Toronto. Lekarstwem na nieuleczalne cierpienie czy lęk jest bowiem solidarność i empatia, a nie eutanazja.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.10.2022 22:00
Źródło: „Tygodnik Solidarność”