[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Dwa pontyfikaty, dwie wizje, dwa katolicyzmy
![[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Dwa pontyfikaty, dwie wizje, dwa katolicyzmy](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/0a94219d-b22a-418d-beaf-f9195c5572de/165964801337e862dd8edf943f070838.jpg?p=article_hero_mobile)
Osobisty sekretarz Benedykta XVI arcybiskup Gänswein w swojej książce mocno krytykuje Franciszka, a konkretniej ujawnia to, jak on sam, a prawdopodobnie także Benedykt XVI, postrzegał pontyfikat Franciszka. Wskazuje rozczarowanie papieża emeryta faktem, że jego następca cofnął motu proprio [dokument papieski - przyp. red.] w sprawie Mszy trydenckiej, sugeruje, że Benedyktowi XVI nie podobała się strategia Franciszka w sprawie "gender", a nawet określa relacje obu papieży jako "starcie przeciwnych obozów". Czy w tych (i w wielu innych, które znajdują się w tej książce) opisach jest coś sensacyjnego? Nic. To, że Benedykt XVI i Franciszek mieli różne poglądy w wielu kwestiach, jest rzeczą oczywistą, a niektóre z listów czy oświadczeń papieża seniora jasno na to wskazywały. Inaczej diagnozowali oni przyczyny kryzysów seksualnych, inne mieli wizje wyjścia z kryzysu, a nawet inaczej postrzegali synodalizację i miejsce papieża seniora. Nie trzeba też znakomicie znać teologii, by dostrzec istotne różnice między oboma pontyfikatami.
Nie ma nic zaskakującego także w tym, że we współczesnym Kościele istnieją fundamentalne różnice w postrzeganiu teologii, praktyki czy duszpasterstwa. Czas - także do pewnego stopnia pozornej, ale trydenckiej jedności, która kulminowała w XIX wieku - już dawno minął. To, że istnieją przynajmniej dwa katolicyzmy, jest już od dawna faktem. A to, że - niezależnie od tego, że watykański PR próbuje to maskować - obaj papieże należeli do różnych nurtów Kościoła i inaczej postrzegali jego teologię, także nie zaskakuje. Trudno udawać, że jest inaczej. Uciekanie w bajki o prostej kontynuacji nie pozwala obiektywnie i realistycznie spoglądać na sytuację w Kościele.
Obie szkoły myślenia - ta bliższa Benedyktowi XVI i ta bliższa Franciszkowi (a także wszystkie możliwe między nimi, i poza nimi) będą nadal w Kościele, będą próbować go kształtować na swoje sposoby, będą kształtować swoje szkoły teologiczne, swoje style myślenia, a często także swoje struktury. Ani władzą papieską, ani tym bardziej gromami medialnymi (czy kurialnymi) nie da się tego zmienić. Zamiast tego trzeba się z tym nauczyć żyć. Żyć w Kościele o wiele bardziej różnorodnym, nieuciekającym od tej różnorodności w pozorną jedność, nie podporządkowującym się jedynie aktualnej linii, ale pozwalającym iść rozmaitymi katolickimi drogami. Brak zgody na taką rzeczywistość będzie w istocie prowadził do rozłamu.
Tagi
Komentarze
Anna Wiejak: Żydów należy nawracać, a nie odwiedzać ich synagogi

Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE

Wybitny anglikański teolog i rektor seminarium w Oksfordzie przyjęty do Kościoła katolickiego

Toast za sumienie w czasach dyktatury emocji. John Henry Newman – Doktor Kościoła na XXI wiek

„Perspektywa gender” w szkoleniach dla Wojska Polskiego? Szokujące doniesienia
