REKLAMA

Prof. Romuald Szeremietiew: "Ludowe" WP i kłamstwo katyńskie

W dniu 5 marca 1940 r. Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) podjęło jednomyślną decyzję o wymordowaniu wytypowanych prze NKWD polskich jeńców wojennych i więźniów.
 Prof. Romuald Szeremietiew: "Ludowe" WP i kłamstwo katyńskie
/ wikipedia/public domain/Józef Stalin

W marcu 1940 r. komisarz spraw wewnętrznych Ławrentij Beria zwrócił się do Stalina z „propozycją” zgładzenia 14.736 polskich jeńców wojennych oraz 10.685 Polaków znajdujących się w więzieniach na terenach RP okupowanych przez Sowiety. Liczby podane w piśmie Berii wskazują z jaką dokładnością wyselekcjonowano ofiary.


Po ujawnieniu przez Niemców dołów z zamordowanymi polskimi oficerami Sowieci zaprzeczali temu, a po zajęciu Katynia utworzyli komisję „akademika” Burdenki do „zbadania” zbrodni i ogłosili, że dopuścili się jej Niemcy. Odtąd zaczęło funkcjonować sowieckie kłamstwo katyńskie.


W upowszechnianiu tego fałszu wzięli niestety udział ludzie ubrani w polskie mundury wojskowe. W dniu 29 I 1944 r. w utworzonym przez Stalina 1. Korpusie LWP w ZSRR odbył się apel poległych ku czci ofiar zbrodni katyńskiej. Hasło apelu brzmiało: Pamięci ofiar bestialstwa niemieckiego. Następnego dnia dowództwo korpusu w uzgodnieniu z władzami sowieckimi zorganizowało uroczystość żałobną w lesie katyńskim.


Polową mszę  odprawił kapelan 1 Dywizji Piechoty ks. Wilhelm Kubsz. Uczestniczyły w niej reprezentacje wszystkich jednostek korpusu, poczty sztandarowe, ogółem 600 żołnierzy. Ściągnięto baterię dział dla oddania salw honorowych. Przemawiał dowódca korpusu, awansowany przez Stalina na generała Zygmunt Berling. Stwierdził, że nie byłoby Katynia, gdyby nie „tępy opór” zamordowanych wobec Związku Sowieckiego, którzy nie chcieli kolaborować z Sowietami.


(Berling do śmierci to powtarzał. W pamiętnikach u schyłku życia napisał, że „bezpośrednią przyczyną akcji władz radzieckich, w której skutku wynikła straszliwa katyńska tragedia”, był „…beznadziejny, tępy opór” pomordowanych, co doprowadziło do „straszliwego końca”.)


Innym przemawiającym był politruk mjr Aleksander Zawadzki, wkrótce generał LWP. Ten zapewniał: „Jesteśmy wdzięczni Związkowi Radzieckiemu za zbadanie tej sprawy, za wyjaśnienie prawdy, w którą nie wątpiliśmy, a która została obecnie niezbicie udowodniona”. (Ten kłamca w przyszłości został przewodniczącym Rady Państwa PRL, a w biurach i klasach szkolnych wisiały jego portrety.) Następnie pojawiły się kłamliwe teksty pisane w polskojęzycznych sowieckich „gadzinówkach”.

 

Twórczyni LWP, Wanda Wasilewska, w pisemku „Wolna Polska” z 1 lutego 1944 r. wzywała: „Kiedy idziecie na zachód, kiedy bijąc w pierś wroga przez zaciśnięte zęby mówicie sobie: za Warszawę, za Westerplatte, za Kutno – nie zapomnijcie dodać i tego: z a  K a t y ń!”  Wtórował jej mjr Jerzy Borejsza (Menahem Goldberg) – brat późniejszego kata z UB, Józefa Różańskiego: „Hitlerowcy po przybyciu na Smoleńszczyznę zastali tam w różnych obozach i po wsiach oficerów i żołnierzy polskich. Część z nich zatrudnili na różnych robotach, po czym z pruską pedanterią… grupami mordowali – tak samo jak mordowali polską inteligencję i oficerów w kraju. Morderstwo zostało dokonane między wrześniem a grudniem 1941 r.(…)”. Odtąd kłamstwo katyńskie było stałym składnikiem indoktrynacji jakiej byli poddawani żołnierze LWP. Całość fałszów o zbrodni, ubranych w kostium rzekomo udokumentowanej bazy źródłowej, w formie obszernej książki, przedstawił w 1952 r. propagandysta Bolesław Wójcicki. Książka „Prawda o Katyniu” została wydana w wielu set tysiącach egzemplarzy i była podstawowym źródłem do szkolenia politycznego w wojsku.

 
Po październiku 1956 r. w ramach tzw. destalinizacji w wojsku pojawiła się nadzieja, że będzie można będzie ujawnić prawdę o zbrodni katyńskiej. Po Powstaniu Poznańskim 1956 r. cieszący się sporym poparciem Władysław Gomułka spotkał się w Urzędzie Rady Ministrów z wydelegowanymi oficerami instytucji centralnych MON – szefem GZP LWP był wówczas gen. Marian Spychalski. Wojskowi usłyszeli wtedy od Gomułki, że polska racja stanu nakazuje o Katyniu milczeć. Oficerom politycznym LWP nie trzeba było tych słów powtarzać. Takie stanowisko obowiązywało też kadrę LWP do końca istnienia PRL.
 

Kiedy w 1977 r., w okresie rządów Edwarda Gierka, w jednym garnizonie oficerowie na zebraniu partyjnym podjęli sprawę Katynia, rozpętała się awantura. Szef GZP LWP, gen. Włodzimierz Sawczuk wysłał inspekcję do garnizonu i następnie surowo ukarał dowódców i oficerów politycznych za brak czujności „klasowej” (Sawczuk słynął w WP z wyjątkowej bezwzględności i brutalności wobec podwładnych). Następnie na polecenie Sawczuka odkurzono raport komisji Burdenki wskazujący na Niemców jako sprawców zbrodni i posłano go do instancji partyjno-politycznych LWP z zaleceniem stosowania.


W wydanej w 1975 r. przez Wyd. MON i Wojskowy Instytut Historyczny im. nomen omen W. Wasilewskiej „Encyklopedii II wojny światowej” zamiast hasła „Katyń” podano „Chatyń” (s. 102), pod którym napisano: „m. w Białoruskiej SRR. 22 III 1943 hitlerowcy w odwet za działania partyzantów otoczyli wieś i doszczętnie ją spalili; w płomieniach zginęło 149 mieszkańców, w tym dzieci. Ocalał jedyny dorosły świadek zbrodni (J. Kamiński) oraz pięcioro dzieci. Po wojnie w Ch. powstało muzeum walki i martyrologii ludności Białorusi (odrestaurowano fragmenty 26 domów…)”.

 

Latem 1981 r. rozpoczął się proces kierownictwa Konfederacji Polski Niepodległej. Byłem jedynym z czterech oskarżonych w tym procesie. Zarzucano nam próbę „obalenia ustroju PRL przemocą”, a jednym z dowodów było to, że wskazywaliśmy na Sowiety jako sprawcę zbrodni w Katynia. Przygotowując akt oskarżenia prowadzący śledztwo prokurator Tadeusz Gonciarz postanowił 5 lutego 1981 r. zasięgnąć opinii biegłych, czy nasze oskarżenia ZSRR o popełnienia zbrodni nie są aby „lżeniem, wyszydzaniem, poniżaniem” Związku Sowieckiego.
 

Na biegłych prokurator powołał „pracowników dydaktyczno-naukowych Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie – mgr. Juliana Sokoła oraz dr. Janusza Michalczaka”. Wojskowi politrucy potwierdzili podejrzenia prokuratury. Napisali: „Według historycznie udokumentowanej oceny zbrodnia katyńska jest jednym z ogniw hitlerowskiej polityki eksterminacji wobec narodu polskiego.” I przechodząc do sprawy Katynia wskazywali jak wg nich wygląda prawda o zbrodni: „Jak wiadomo polscy oficerowie, którzy uczestniczyli w prowadzeniu działań obronnych we wrześniu 1939 roku na wschodnich obszarach polskich po klęsce armii przedwrześniowej zostali internowani w Związku Radzieckim (zgodnie zresztą z panującymi zwyczajami wojennymi odnoszącymi się do stron nie biorących udziału w konflikcie) na terenie Białoruskiej Republiki w rejonie Smoleńska w kilku obozach, m.in. w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Według oficjalnych danych w obozach tych znalazło się około 11 tys. polskich oficerów. Przebywali oni tam do jesieni 1941 roku. W dniu 22 czerwca 1941 r. Niemcy hitlerowskie napadły na ZSRR. Na skutek zaskoczenia i całego szeregu innych przyczyn sytuacja operacyjna na froncie ułożyła się dla ZSRR wyjątkowo niekorzystnie. Już w miesiącu lipcu 1941 roku wojska hitlerowskie 2 i 3 grupy pancernej (46 i 47 korpus zmotoryzowany) znalazły się w rejonie Smoleńska. O Smoleńsk toczyły się zacięte i ze zmiennym szczęściem walki w okresie 10-16 lipca 1941 roku, w którym to dniu Smoleńsk został ostatecznie zdobyty przez wojska hitlerowskie. W tym stanie rzeczy władze radzieckie nie były w stanie ewakuować polskich oficerów, chociaż oczywiście czynione były takie próby. W rezultacie internowani oficerowie polscy dostali się w ręce hitlerowskie i zostali kolejno, w ciągu następnych miesięcy wymordowani. Zbrodni dokonywały tzw. Einstatz-Gruppen, które od pierwszego dnia agresji na ZSRR realizowały zbrodnicze rozkazy dotyczące eksterminacji dziesiątków tysięcy obywateli ZSRR w ramach planu „Barbarossa”, a także Polaków m.in. we Lwowie.”
 

Dalej stwierdzali: „W świetle tych pobieżnych wyjaśnień oskarżenie ZSRR o zbrodnie na oficerach polskich należy traktować jako jawne fałszerstwo, oczerniające władze PRL iż rzekomo nie dba o ustalenie winnych owej zbrodni, a więc prowadzi politykę antynarodową politykę. Związku Radzieckiego zaś o niedopełnione zbrodnie i, co za tym idzie, stanowi próbę powaśnienia sojuszniczych i zaprzyjaźnionych narodów.
 

Towarzysze z LWP przypominali nam, że: „Obowiązkiem Polaka jest dbać o imię własnej Ojczyzny i własnego narodu niezależnie od wyznawanych przekonań politycznych. Rozwijanie w kraju i za granicą krzykliwej propagandy wokół tzw. sprawy katyńskiej, organizowanie manifestacji przed polskim przedstawicielstwami dyplomatycznymi za granicą nie tylko szkodzą państwu, lecz stanowią element poniżania narodu polskiego.”
 

Nie może dziwić taka opinia skoro Zarząd Propagandy i Agitacji GZP LWP w lutym 1980 r. wydał opracowanie „Zbrodnia katyńska w świetle faktów i dokumentów„, potwierdzające w pełni stalinowskie kłamstwo katyńskie.


8 października 1982 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego, posiłkując się m.in. ekspertyzą politruków, skazał nas na kilkuletnie więzienie. W LWP do 1982 r. obowiązywało to, co w 1944 r. ogłosił Stalin. A dziś coraz częściej wraca w propagandzie Kremla.
 


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura