[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Pokolenia radykałów

Jeśli chodzi o sposób, w jaki miał zwyciężyć socjalizm w Rosji, to każdy miał swoją metodę. Dotyczyło to też i radykałów żydowskich.  Byli oni – jak wszyscy inni – zwykle pod wpływem marksizmu, nietzscheanizmu, spenceryzmu oraz innych prądów zachodnich. Ale wlewały się one w koryto istniejącego już wartkiego tubylczego nurtu radykalnego. 
 [Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Pokolenia radykałów
foto. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność
Wyrzeźbione były głównie przez literaturę rosyjską, gdzie poeci i pisarze inspirowali mocniej niż filozofowie polityczni. Litania gigantów jest długa, a wśród nich najbardziej wyróżniali się: Mikołaj Gogol (1809-1852), Ivan Turgieniew (1818-1883), Fiodor Dostojewski (1821-1881), Lew hr. Tołstoj (1828-1910) czy Anton Czechow (1860-1904). Szczególny wpływ na radykałów miał literat Nikołaj Czernyszewski (1828-1889), a przede wszystkim jego sztandarowa powieść „Co robić?” z 1863 r. Z politycznych myślicieli w nurcie tym poruszali się szczególnie płynnie liberalny nacjonalista Aleksandr Hercen (1812-1870), anarchista Michaił Bakunin (1814-1876) czy socjaldemokrata Gieorgij Plechanow (1856-1918). Byli oni głównymi tłumaczami kulturowymi zachodnich idei, zasadzając je na glebie imperialnej Rosji. Ale dodawali obcym ideologiom bardzo specyficzny rosyjski wyraz, częstokroć ultraekstremistyczny. Dwa najbardziej prominentne przykłady to Sergiej Nieczajew (1847-1882), którego „Katechizm rewolucjonisty” inspiruje fanatyków do dzisiaj, jak również  Władimir Iljicz Uljanow, czyli Lenin (1870-1924), przyszły wódz bolszewików, którego „Co robić?” nadal pozostaje wzorcem, jak stworzyć zdyscyplinowaną partię rewolucyjną. Nieczajew i Lenin to nie wyjątki. Współcześnie do nich działali bardzo podobni radykałowie, których celem była rewolucyjna apokalipsa jako droga do utopii.
          We wczesnym okresie rozwoju rewolucji, pod koniec XIX w., w najbardziej brutalny i otwarty sposób wyraził radykalne zamiary populistyczny socjalista Lew Sternberg: „systematyczne wybicie cara oraz najważniejszych,  najbardziej otwartych wrogów ludu i inteligencji”. Już niedługo jednak takie ograniczone cele jawiły się raczej jako umiarkowane. Na przykład w swoim pamflecie „Oczistka czloveczenstwa” (1907), czyli „oczyszczenie ludzkości”, działacz skrajnego odłamu Socjalistów-Rewolucjonistów, tzw. maksymalista, Michaił Aleksandrowicz Engelgardt (1861-1915) pod pseudonimem „Iv. Pavlov” argumentował, że „wyzyskiwacze”, czyli „krwiopijcy”,  to nie klasa społeczna, a osobna „zdegenerowana rasa”. Wywiódł stare elity od „goryli i orangutanów”, których najgorsze cechy „rasa” ta rzekomo przejęła i rozwinęła, aby wyzyskiwać lud. Cechy te są dziedziczne, a więc nie wystarczy tylko wymordować mężczyzn, ale trzeba też wyrżnąć kobiety i dzieci tej „rasy”. Mieli to wnet uczynić bolszewicy w horrorze melanżu walki klas i ras.
Jednym słowem wystarczy wymordować tradycyjne elity, a socjalistyczny raj na ziemi zaświta w Rosji pod batutą rewolucyjnych przywódców – „nowych ludzi”.  Dotyczyło to naturalnie i samonamaszczonych radykałów spośród osób pochodzenia żydowskiego. 
Haberer twierdzi, że głównym wkładem Żydów do rewolucji była ich mistrzowskość w organizacji i technice. Ale upiera się dalej, że w ich rewolucjonizmie dominował aspekt żydowskości, który wywodził się z ich świadomego bądź nieświadomego jestestwa, a który objawiał się w specyficznych preferencjach pewnych propozycji ideowych ponad inne.
„Nawet carscy urzędnicy byli przekonani, że upośledzenie prawne Żydów było prawdziwą przyczyną żydowskiego ekstremizmu. Dlatego w sprawie [polskiego rewolucjonisty z terrorystycznej organizacji Narodnaja Wola, Leona] Mirskiego oskarżyli Żydów nie tylko o wspomaganie terrorystów, ale również o zorganizowanie «tajnej żydowskiej organizacji» zadedykowanej walce o usunięcie prawodawstwa antyżydowskiego. Całkiem racjonalnie przyjęli oni, że radykalni Żydzi byli z definicji żydowskimi radykałami, a dlatego motywowały ich cierpienia i dążenia emancypacyjne ich własnego ludu. W tym sensie nie mylili się całkowicie. Dlatego że bezwarunkowo Żydów rzeczywiście pociągała działalność rewolucyjna – a szczególnie terror – z powodu swoistych żydowskich okoliczności.
Carscy urzędnicy mylili się jednak, przypisując radykalnym Żydom motywy, które były wyłącznie skierowane na wspieranie sprawy emancypacji żydowskiej i na organizowanie rewolucyjnych towarzystw w tym celu. Jako kosmopolityczni socjaliści chcieli rozwiązać Kwestię Żydowską w ramach rozwiązywania większych spraw. Chodziło im o wyzwolenie wszystkich prześladowanych grup, a w tym i żydowskich robotników; jako rewolucyjni narodnicy myśleli, że wszystko to można osiągnąć tylko poprzez wstąpienie w szeregi wszechrosyjskiego ruchu rewolucyjnego. Dlatego ani nie Żydzi w sprawie Mirskiego, ani nie większość Żydów zaangażowanych w ruchu [rewolucyjnym] myśleli o popieraniu przede wszystkim żydowskich interesów, nawet nie tylko interesów żydowskich socjalistycznych. Ale stwierdziwszy to jest równie ważne podkreślić, że w wielu wypadkach Żydzi bardzo otwarcie wyrażali swoje troski na temat spraw żydowskich oraz gdy łączyli swoje oddanie sprawie rewolucyjnej z żydowskimi aspiracjami... 
Bez względu na ich rewolucyjne określenie się, Żydzi.... kolektywnie mieli wspólne doświadczenie żydowskie, wspólny żydowski kosmopolityzm, wspólną żydowską skłonność prozachodnią, szczególnie w sprawie niemieckiej Socjaldemokracji, oraz w końcu wspólną wiarę w socjalistyczną utopię, która była zakotwiczona w ich alienacji jako Żydów. Zgoda, istniały między nimi niuanse zróżnicowania, ale generalnie wszystkie konkretnie żydowskie elementy ich ideologicznego i psychologicznego usposobienia  [zawierały się w tym]…, a mianowicie ich kosmopolityzm, w kontraście do rosyjskiego partykularyzmu, ich europejski socjalistyczny internacjonalizm w przeciwieństwie do wiejskiego romantyzmu narodników, ich docenianie wolności politycznej w sprzeciwie do identyfikowania się z «fantastycznym nonsensem» natychmiastowej rewolucji chłopskiej, oraz ich braterstwa z nihilistycznymi intelektualistami zamiast identyfikowania się z ludem rosyjskim… Rzeczywiście, jako Żydzi, reprezentowali  oni atypowe zjawisko w rewolucyjnym narodniczestwie....
Jasne jest, że fakt, że byli oni Żydami, sprawiał różnicę… Dlatego sprawa konkretnie żydowskich przyczyn [w rewolucji] przebija uproszoną korelację między rekhtlozikeyt [brak praw obywatelskich] a zaangażowaniem politycznym”.  

Być może takie obserwacje są zasadne w stosunku do kohorty pierwszego i drugiego pokolenia rewolucjonistów w Imperium Rosyjskim (1861-1889). Chodzi głównie o nihilistów, anarchistów i narodników oraz pierwszych marksistów. Wnet przecież nadeszła nowa fala rekrutów. Większość z nich podpisywała się pod różne formy kosmopolitycznego socjaldemokratyzmu bądź populizmu socjalistycznego. Część z nich skłaniała się do żydowskiego nacjonalizmu i socjalizmu. Ta orientacja zaczęła rosnąć siłę, wsparta masowym uczestnictwem.  Jednak pierwsze pokolenia rewolucjonistów drugiej połowy XIX w. składały się głównie z dzieci elity. Zwykle (choć nie zawsze) radykałowie wywodzili się z zamożnych domów o dużym rozziewie stopnia asymilacji (od nieistniejącej do pełnej). Zrywali ze swoimi korzeniami. Wstępowali w szeregi rewolucyjne, gdzie znajdowali rodzinę zastępczą. Tymczasem następne pokolenia przyjmowały dużo bardziej skomplikowane postawy. Po pierwsze, dalej pojawiali się absolutnie wyalienowani ze swego środowiska i odcinający się od rodzin rewolucjoniści. Jak ich poprzednicy odrzucali oni żydostwo właściwie całkowicie. Stanowili oni kadry kosmopolitycznych opcji rewolucji. Wydaje się, że byli to ludzie z zamożnych rodzin, niezależni finansowo. Z zasady wiązali się z Socjaldemokracją rosyjską (czy inną, szczególnie niemiecką) i mieli zamiar uszczęśliwiać marksizmem całą ludzkość. Po drugie, funkcjonowali też tacy, którzy doszlusowali do Socjaldemokracji rosyjskiej (czy innej), ale nadal identyfikowali się z żydostwem w sensie abstrakcyjnym, pozbawionym religii judaistycznej, takim jakie miało ono wynurzyć się jako sekularny ideał w rezultacie rewolucji, aby wtedy rozpłynąć się w oceanie powszechnej równości i postępu. Po trzecie, pojawiali się też rewolucjoniści, którzy swój internacjonalistyczny socjalizm żenili z nacjonalizmem żydowskim w rozmaitych formach. Głównie identyfikowali się z żydostwem i je chcieli uszczęśliwiać swym utopizmem. Mimo że wierzyli w spełnienie się socjalistycznego raju na ziemi, to jednak skoncentrowali się nie na całej ludzkości, a na wyzwalaniu ludności żydowskiej – przede wszystkim z „oków” judaizmu, a potem dopiero z prześladowań przez carat, kapitalizm i tym podobne zjawiska. Ta trzecia kategoria rewolucjonistów to rozmaite opcje skrajne: hebraistów-syjonistów socjalistycznych oraz jidiszistów-marksistów z Bundu i pokrewnych organizacji konkurencyjnych.
Opcje te wszystkie – wyłoniwszy się w drugim i następnych pokoleniach – funkcjonowały pod koniec wieku XIX zarówno w sercu imperium, czyli dwóch stolicach – Petersburgu i Moskwie, jak również, a może przede wszystkim, w zonie żydowskiego osiedlenia w Intermarium, jak też i na peryferiach zachodnich imperium, czyli w Przywiślańskim Kraju, a więc byłym Królestwie Polskim. Te rewolucyjne opcje miały tendencje intelektualnie kazirodcze. Nachodziły na siebie, wywodziły się jedna z drugiej, kłóciły się między sobą, łączyły się. Czasami inicjatywa do takich akcji przychodziła samorzutnie w ramach rewolucyjnej praktyki. Innymi razy działo się to w reakcji do działań innych władz czy też konkurencyjnych opcji politycznych, a w tym współbraci radykałów. Dyskusje teoretyczne miały tendencję do przeradzania się w ogniste kłótnie i dogmatyczną sztywność. I w końcu dochodziły do tego stosunki między środowiskami i jednostkami, a w tym przyjaźń, miłość, niechęć czy nienawiść. Celnie opisuje ten mechanizm na podstawie wielonarodowego środowiska socjaldemokratów wileńskich Robert Blobaum:

„Po krótkim okresie czeladniczym jego starsi towarzysze zaufali mu, aby [Feliks] Dzierżyński stanął na czele swojego własnego kółka studenckiego wiosną 1895. Od tej chwili związał się blisko z młodszymi członkami rodziny Goldmanów oraz innymi przedstawicielami żydowskiej młodzieży socjaldemokratycznej. Leon i Michał Goldmanowie (Mark Liber), których przeznaczeniem było stać się czołowymi działaczami w Bundzie, uczestniczyli w kółku Dzierżyńskiego, jak również ich siostra Julia, która potem stała się kochanką i narzeczoną Dzierżyńskiego. Udział żydowskiej młodzieży w tak zwanym litewskim kółku socjaldemokratycznym można tłumaczyć sprawą niespokojnej relacji między PPS [Polska Partia Socjalistyczna] a żydowskimi grupami socjaldemokratycznymi w rosyjskiej Polsce i na Litwie. Żydowscy przywódcy socjaldemokratyczni odrzucili pretensje PPS do hegemonii nad całym ruchem socjalistycznym na wszystkich byłych polskich ziemiach i odmówili zajęcia stanowiska w sprawie kwestii narodowej, czego domagał się PPS [i.e. żydowscy socjaldemokraci odmówili identyfikowania się jako Polacy i wspierania sprawy polskiej niepodległości]. Byli zirytowani z powodu usiłowań rekrutowania żydowskich robotników do organizacji PPS. Dlatego też żydowskie przywództwo socjaldemokratyczne starało się skontrować «nacjonalistyczne» wpływy inspirowane przez PPS wśród chrześcijańskich studentów i robotników poprzez pomaganie socjaldemokratycznym [marksistowskim] organizacjom – które uważali za bliższe sobie – w ich powstawaniu i rozwoju. Oprócz tego ich odwetem za rekrutację Żydów przez PPS było częste wysyłanie swoich własnych aktywistów do nie-żydowskich kółek socjaldemokratycznych, szczególnie w Polsce, ale również i na Litwie. To mogło być powodem udziału Goldmanów w kółku Dzierżyńskiego”. 
Jak widać, często trudno jest wyodrębnić elity rewolucyjne żydowskiego pochodzenia od innych, bowiem przynajmniej zasymilowana ich część była w dużym stopniu pomieszana w ruchu radykalnym w jednej inteligenckiej rodzinie z chrześcijańskimi apostatami. I to zwykle z wywodzącymi się niestety ze szlacheckich rodzin. Jednak jesteśmy w stanie w pewnym stopniu przeprowadzić kwantyfikację rewolucyjnych żydowskich. Chodziło początkowo o kilkadziesiąt osób w pierwszym pokoleniu. Potem towarzystwo rozrosło się. W sumie było ich minimum 502, na ponad 6605 czynnych radykałów o rozmaitych korzeniach w rosyjskim imperium między 1864 a 1889. Daje to 7,6 procent wszystkich rewolucjonistów, chociaż najwyższe szacunki mówią o 16, 5 proc. 
Powtórzmy: we wstępnym okresie funkcjonowało minimalnie 502, a  maksymalnie 1100 żydowskich rewolucjonistów. Należy tę garstkę zestawić z 5 189 401 ludności żydowskiej (powtórzmy: ponad pięć milionów!), której przedstawiciele stanowili 4,13 proc. wszystkich poddanych cara według spisu z 1897 r.  Czyli „żydokomuna” – mimo że pozornie poważna grupa wśród ekstremistów, a w tym głównie podobnych sobie niekonformistów bądź wręcz apostatów chrześcijańskich z rosyjskiej i polskiej elity, nadreprezentowana procentowo w stosunku do liczby swych braci i sióstr etnokulturowych – to jednak zupełna kropla radykalnego dziegciu w potężnej beczce normalnego żydowskiego miodu.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 7 sierpnia 2020
Intel z DC


Ankieta
Czy Amy Coney Barrett powstrzyma neomarksistów?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Amy Coney Barrett powstrzyma neomarksistów?
Tygodnik

Opinie

Popkultura