Jutro rusza 33. Międzynarodowy Wyścig Kolarski Solidarności i Olimpijczyków - Zdecydują bonifikaty

Wyścig Solidarności i Olimpijczyków na stałe wpisał się jako ważny punkt zarówno w kalendarzu świata kolarstwa, jak i pośród istotnych wydarzeń z życia NSZZ „Solidarność”. To piękna inicjatywa będąca świetną promocją naszego Związku. 
 Jutro rusza 33. Międzynarodowy Wyścig Kolarski Solidarności i Olimpijczyków - Zdecydują bonifikaty

Młodszym czytelnikom warto przypomnieć, że pomysłodawcą i inicjatorem idei organizacji Wyścigu był ówczesny przewodniczący Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej NSZZ „Solidarność” Andrzej Słowik, w przeszłości związany z kolarstwem. I edycja Wyścigu miała uczcić dziesiątą rocznicę podpisania „Porozumienia Gdańskiego” i powstania NSZZ Solidarność. Tak więc trasa Wyścigu została wyznaczona niemal naturalnie – wiodła z Łodzi prosto pod bramę Stoczni Gdańskiej. Wyścig zyskał popularność, organizatorzy zdecydowali się na kolejne edycje, co roku pisząc kolejne rozdziały w historii tej fantastycznej imprezy. W 1996 r. objęcie funkcji dyrektora technicznego przez Mieczysława Nowickiego poskutkowało włączeniem się do organizacji Wyścigu Towarzystwa Olimpijczyków Polskich. Wydarzeniem bez precedensu w historii światowego kolarstwa było przeprowadzenie IX Wyścigu w 1998 r. na dwóch kontynentach – w Polsce i w Stanach Zjednoczonych.

Obiecujący początek 

Przed tegoroczną rywalizacją warto wrócić wspomnieniami do tego, co działo się przed rokiem, podczas pięcioetapowej, 32. edycji WSiO. Pierwszego dnia odbyły się dwa etapy – z Pabianic do Łodzi i z Kutna do Płocka. W trakcie pierwszego, 75-kilometrowego etapu kolarze przejechali przez Rzgów, Czarnocin, Bójce i Andrespol. Początek był dość zachowawczy, co ze względu na drugi, popołudniowy etap z Kutna do Płocka nie mogło dziwić. Kilkanaście kilometrów od startu peletonowi uciekli Yauhen Sobal (Minsk Cycling Club) i Jiri Petrus (Topforex ATT Investments), którzy uzyskali dwie i pół minuty przewagi. Po lotnym finiszu w Bójcach samotnie uciekał Sobal, Petrus został dogoniony przez peleton. Jednoosobowa ucieczka nie miała szans na sukces – peleton zredukował stratę i na ulicach Łodzi byliśmy świadkami ostrego sprintu całej grupy. Tu doświadczeniem wykazał się Patryk Stosz. Za Stoszem uplasował się Czech Pavl Bittner (Team DSM) oraz wicemistrz Polski Alan Banaszek (HRE Mazowsze Serce Polski).

Scenariusz drugiego etapu był podobny do pierwszego. Peleton został rozerwany przez trzech uciekinierów: Czecha Jana Barta Elkova-Kaspera, Holendra Jasona van Dalena Meteca Solarwatta i Nowozelandczyka Jamesa Fouche’a z Black Spoke. Uzyskali około dwóch minut przewagi, ale przed Płockiem grupa przyspieszyła i znów do miasta wjechali wszyscy zawodnicy. Ostatecznie finisz drugiego etapu z Kutna do Płocka (96,9 km) należał do szybkiego Holendra Nicka Brabandera, który wyprzedził Alana Banaszka – jak stwierdził polski zawodnik – „o pół roweru”. Trzecie miejsce zajął Coen Vermeltfoort, też z grupy VolkerWesels, czwarty był Ramon van Bokhoven z Metec, a piąty dotychczasowy lider Patryk Stosz z Voster ATS Team. – Byłem blisko zwycięstwa, ale Holendrowi udało się szybciej pokonać ostatni zakręt – stwierdził lider wyścigu. A zakręt był dwieście metrów przed metą.

Finisz w asyście piorunów 

Podczas trzeciego etapu gorące powietrze i rozgrzany asfalt dały się mocno we znaki kolarzom. Wyścig zaczął się dość spokojnie, wszyscy jechali równym tempem i choć peleton mocno się rozciągnął, to nikt nie kwapił się do większych ataków. Widać było, że kolarze nie chcą przeforsowywać się na samym początku etapu, jadąc w mocnym popołudniowym słońcu. W końcu mieli do przejechania 191 km. Po drodze mijali rozentuzjazmowanych kibiców, którzy chcieli zobaczyć kolarzy w pełnym pędzie. Jadąc trasą Koluszki – Sieradz, co jakiś czas można było zobaczyć okolicznych mieszkańców z flagami Polski oraz transparentami z solidarycą. W połowie trasy trzech kolarzy oderwało się od głównej grupy, byli to Vitalii Novakovskyi z Eurocar Grawe, James Oram z BlackSpokeNZ oraz Joonas Kurtis z Ampler. Jednak z biegiem czasu ich przewaga topniała, aż ponownie złączyli się z resztą stawki. Peleton trzymał się razem praktycznie do samej mety. Każda próba ucieczki była szybko tłamszona przez resztę zawodników. Dopiero przed samym końcem peleton rozerwał się na kilka grup. Wyścig w tym upale był niezwykle wycieńczający dla zawodników, nikt nie zdołał wyraźnie zaznaczyć swojej przewagi. Siły najlepiej rozłożyli Holendrzy, którzy zajęli wszystkie trzy miejsca na podium. Kolejno na mecie meldowali się Casper Van Uden (Team DSM), Coen Velmertfoort (VolkerWessels) i Nick Brabander (VolkerWessels). Co ciekawe, peleton finiszował w dwóch rozdzielonych grupach, w tej wolniejszej znaleźli się kolarze faworyzowanego Voster ATS. 

Podczas ostatniego, czwartego dnia zawodnicy pokonali trasę Ostrowiec Świętokrzyski – Stalowa Wola. Padający deszcz i błyskające pioruny dodały dramaturgii finałowej trasie. Pierwszy na mecie w Stalowej Woli był ponownie niesamowity 19-latek z Holandii, Casper van Uden, który zachwycał formą we wcześniejszych odcinkach. Triumfatorem klasyfikacji generalnej 32. Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków został Czech Jan Barta (Elkov-Kasper), któremu udało się zachować koszulkę lidera po IV dniu wyścigu. Polacy niestety znaleźli się tuż za podium. Drugie miejsce zajął drużynowy kolega zwycięzcy, Jakub Toupalik, a trzecie wspomniany wcześniej Holender, Casper van Uden.

Start na Śląsku 

Tegoroczny Wyścig rozpocznie się 29 czerwca na ulicy Folwareckiej w Łodzi, obok siedziby MOSiR, a zakończy 2 lipca na ulicy Piotrkowskiej nieopodal Pasażu Schillera. Podczas rywalizacji kolarze przejadą pięć etapów o łącznej długości 772,8 km w pięciu województwach: śląskim, małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i łódzkim. Rywalizacja podobnie jak przed rokiem wróciła do swojego tradycyjnego terminu na przełomie czerwca i lipca – tu z powodu COVID-19 wyjątek stanowiła 31. edycja, która odbywała się we wrześniu. 

Pierwszego dnia zostaną rozegrane dwa etapy. Pierwszy z Żor do Katowic długości 92,5 km. Kolarze o godz. 10.30 rozpoczną 4,5 km pętelką od startu honorowego do ostrego, skąd pojadą przez Rudziczkę, Suszec, Orzesze, Kobiór, Gostyń, Tychy, Bieruń na pierwszy finisz lotny do Lędzin (56 km). Potem przez Mysłowice Ławki dotrą do Katowic na ul. Trzech Stawów, pierwszy przejazd przez linię mety będzie oznaczał, że do pokonania pozostała jeszcze runda – prawie 6 km po ulicach miasta. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadną około godz. 12.30. 

Drugi etap rozpocznie się o godz. 17.15 na Rynku w Tarnowskich Górach. Tym razem zawodników czekają dwie rundy po ulicach miasta, a potem przez Miasteczko Śląskie, Sośnicę dotrą do Woźnik, gdzie będzie lotny finisz (27,4 km trasy). Kolejnym wyzwaniem będzie premia górska w Koclinie (43,9 km), dokąd dojadą przez Koziegłowy i Koziegłówki. Kto wygra, następnego dnia pojedzie w zielonej koszulce dla najlepszego górala. Potem przez Myszków, Łazy i Dąbrowę Górniczą kolarze dotrą do Sosnowca, którego ulicami ścigać się będą prawie przez 23 km. Na mecie usytuowanej przy ul. 3 Maja przyjadą tuż po godz. 20.

Przez południową Polskę

Kolarze rozpoczną zmagania na trzecim etapie 30 czerwca o godz. 13.20 na Rynku Głównym w Jaworznie. Po przejechaniu prawie 4 km pętli ruszą ze startu ostrego przez Chełmek i Libiąż na lotną premię do Żarek (24,7 km). Na najdłuższym, bo liczącym aż 209,9 km, etapie kolejne ważne miejsca to: Nowe Dwory (63,4 km) – sprint, Paszówka (75,4 km) i Bysina (99,9 km) – górskie premie, Tymbark (157,8 km) – sprint, Słopnice (171,4 km) – górska premia, Na rogatki Nowego Sącza od strony Chełmca kolarze wjadą tuż po godz. 18, ale zanim dotrą do mety, czeka ich w centrum prawie półkilometrowy odcinek po kostce, na którym muszą bardzo uważać, szczególnie gdy nawierzchnia byłaby mokra. I podobnie jak pierwszego dnia, linię mety na ul. Nabrzeżnej przejadą dwukrotnie. Gdy zrobią to po raz pierwszy, do ostatecznego finiszu zostanie im 3 km. Końcowych rozstrzygnięć na trzecim etapie należy spodziewać się około godz. 18.15. Tego dnia rozstrzygnie się rywalizacja o zieloną koszulkę najlepszego górala.

Na Podkarpaciu bez górskiej premii. To możliwe? Tak, ale tylko w przypadku, gdy kolarze ścigają się z Mielca do Tarnobrzega (142 km). Start honorowy (godz. 13) i ostry wyznaczono na al. Niepodległości, a runda ulicami miasta będzie miała prawie 3 km. Potem kolarze pojadą przez Podleszany i Ropczyce na premię lotną do Sędziszowa Małopolskiego (49,2 km) i kolejne w Kolbuszowej (73,9 km) oraz Baranowie Sandomierskim (114,9 km). Na linię mety na placu Głowackiego po raz pierwszy kolarze przyjadą tuż po godzinie 16, ale przed nimi będą jeszcze dwa okrążenia (4,6 km każde). Od 16.20 czekać będziemy na decydujące rozstrzygnięcia.

Etap premii specjalnych

Ostatni, piąty etap (201,8 km) rozpocznie się startem honorowym 2 lipca o godz. 10 na ul. ks. Ściegiennego w Kielcach, skąd kolarze dotrą na start Ostry w Nowinach. Na trasie są wyznaczone dwie premie lotne w Piekoszowie (11,4 km) i Sulejowie (122,4), ale aż pięć premii specjalnych w Łopusznie (31,5 km), Końskich (66,4 km), Moszczenicy (151 km), Brójcach (171,3 km) i Andrespolu (181,3 km). Na linię mety usytuowanej na ul. Piotrkowskiej w Łodzi przy pasażu Schillera kolarze przyjadą tuż po godz. 15 i pozostanie im do pokonania pętla o długości 4,2 km.

W tym roku po raz dwudziesty w Wyścigu weźmie udział Marek Leśniewski, srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Seulu (1988), który uczestniczył w „Solidarce” jako zawodnik, trener i gość honorowy.

– Moja historia z tym Wyścigiem jest bardzo długa. Sięga 1992 r., kiedy pierwszy raz wystartowałem, był to rok olimpijski. Wygrał Jewgienij Bierzin, drugi był Darek Baranowski, trzeci byłem ja. Drugi raz startowałem z ekipą francuską, wygrałem etap do Bielska-Białej. Następnie byłem na Wyścigu cztery razy jako prowadzący kadrę narodową i jako prowadzący grupę CCC Polsat Polkowice. W końcu szesnaście razy byłem zapraszany jako olimpijczyk. Oglądałem Wyścig z każdego poziomu – zawodnika na rowerze, trenera, teraz z poziomu olimpijczyka. To wspaniała przygoda. Wyścig co roku ma swoją renomę, co roku pojawia się nowa gwiazda, która później podpisuje kontrakt zawodowy. Mam nadzieję, że będzie to w tym roku kolarz z Polski. W tym roku mamie dwie ekipy polskie – żałujemy, że nie więcej – HRE Mazowsze Serce Polski i ATS Voster. W każdej z nich jest po trzech zawodników, którzy mogą liczyć na zwycięstwo. Wyścig będzie szybki i jak co roku rozegra się na bonifikatach. Zawodnik, który potrafi finiszować z grupy, którego grupa pomoże jak najlepiej wypaść na premiach, ma największe szanse wygrać

– ocenia Marek Leśniewski. My mocno trzymamy kciuki, by był to zawodnik z Polski. 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe