loading
Proszę czekać...
Co trzeci mężczyzna w Polsce przegrywa walkę z rakiem prostaty
Opublikowano dnia 20.09.2017 08:24
Pod względem leczenia raka prostaty Polska znacząco odbiega od europejskich standardów. W krajach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych nowoczesne leki hormonalne są stosowane jeszcze przed chemioterapią, co pozwala poprawić jakość życia pacjentów i wydłużyć je nawet o cztery lata. Natomiast w Polsce lekarzy ograniczają sztywne wytyczne i brak dostępu do nowoczesnych terapii. W efekcie walkę z rakiem prostaty przegrywa średnio co trzeci mężczyzna.

Pixabay.com/CC0


-Dla chorych z zaawansowanym i przerzutowym rakiem gruczołu krokowego istnieje potrzeba wdrożenia przed chemioterapią nowoczesnego leczenia, tzw. prechemo. Doniesienia z najpoważniejszych instytucji onkologicznych i urologicznych świadczą o szansie wydłużenia życia chorych na raka gruczołu krokowego w porównaniu z grupą, która nie otrzymałaby takiej terapii. Uważam, że jest to szansa, z której należy bezwzględnie skorzystać

 podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Pod względem dostępności i skuteczności leczenia tego nowotworu Polska znacząco odbiega od państw Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. W Polsce pięcioletnie przeżycie chorego z rakiem prostaty sięga niewiele ponad 50 proc. przypadków, podczas gdy na Zachodzie ten odsetek wynosi 70 proc. Średnio co trzeci (ok. 30 proc.) pacjent przegrywa walkę z rakiem, a Polska jest jednym z niewielu państw, w których – wbrew ogólnemu trendowi – zachorowalność i umieralność na nowotwór prostaty wzrasta.

– W bieżącym stuleciu rak gruczołu krokowego jest chorobą przewlekłą, jesteśmy w stanie wydłużyć naszym chorym życie nie o 2–3, ale o kilkadziesiąt miesięcy i tym samym opóźnić czas do leczenia drugiego rzutu opartego na chemioterapii. Są to udowodnione sposoby leczenia. Jako polski urolog nie chcę, aby mój pacjent różnił się od tego, który mieszka w krajach Europy Zachodniej

 – podkreśla prof. Piotr Chłosta.

Wśród nowości, które pojawiły się w zakresie leczenia raka gruczołu krokowego, jest lek hormonalny nowej generacji – octan abirateronu. Dotąd był on tradycyjnie stosowany u chorych na opornego na kastrację raka prostaty.

Natomiast w tej chwili wiemy, że jest to lek, który możemy zastosować na bardzo wczesnym etapie choroby, w momencie, kiedy trafiają do nas chorzy z rozsianym procesem nowotworowym, którzy nie przechodzili wcześniej żadnego leczenia onkologicznego. U takich pacjentów możemy zastosować octan abirateronu na samym początku, uzyskując bardzo dużą korzyść w zakresie wydłużenia przeżycia

– mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie.

W ocenie ekspertów i lekarzy polscy pacjenci z rakiem prostaty zbyt późno otrzymują nowoczesne leczenie, które wykazuje wysoką skuteczność. Europejskie i amerykańskie standardy zalecają wdrażanie innowacyjnych terapii we wcześniejszej fazie leczenia, czyli jeszcze przed zastosowaniem chemioterapii. Polskich lekarzy ograniczają natomiast sztywne wytyczne.

Leczenie przerzutowego raka prostaty na etapie oporności na kastrację jest zdefiniowane zapisami programu lekowego, co mocno utrudnia nam stosowanie standardów zachodnioeuropejskich. Niestety, zapisy programu lekowego w Polsce wskazują, że mamy tylko jedną strategię leczenia – w momencie rozwoju oporności na kastrację w przypadku obecności przerzutów stosujemy najpierw chemioterapię, a dopiero w kolejnym etapie nowoczesny lek hormonalny 


– wyjaśnia prof. Piotr Wysocki.

Zgodnym z międzynarodowym standardem jest duża autonomia lekarza w zakresie strategii leczenia. W Polsce zapisy programu lekowego nie pozwalają stosować nowoczesnych leków hormonalnych przed chemioterapią, choć – jak wskazują lekarze – mogłoby wydłużyć im to życie średnio o cztery lata.

– W Polsce chcielibyśmy leczyć z większą dowolnością, ale niestety musimy się trzymać bardzo ścisłych zapisów programu lekowego. Jest bardzo wielu chorych, u których proces oporności na kastrację się rozwija, ale przerzuty nie dają żadnych objawów. Chorzy są w bardzo dobrym stanie, bez żadnych dolegliwości bólowych. Potencjalnie jest to grupa chorych, u których chętnie stosowalibyśmy leki hormonalne nowej generacji, odraczając moment, kiedy musimy wejść z bardziej agresywną formą leczenia, czyli chemioterapią. Taka możliwość, czyli ustalanie przez lekarza optymalnej sekwencji leczenia, jest najlepszym rozwiązaniem dla pacjenta


 – podkreśla prof. Piotr Wysocki.

Prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego zauważa, że w krajach zachodnioeuropejskich zmiany, które zaszły w leczeniu chorych na nowotwór gruczołu krokowego, dotyczą nie tylko wprowadzenia nowoczesnych leków hormonalnych. Coraz częściej standardem jest też współpraca zespołów interdyscyplinarnych, złożonych z urologów i onkologów, którzy wspólnie koordynują proces leczenia.

– Do niedawna nasi pacjenci otrzymywali wyłącznie toksyczne leczenie chemiczne. Obecnie w ramach wielu programów lekowych istnieje szansa otrzymania zarówno leczenia przedchemicznego, jak i leczenia pochemicznego, które istotnie wydłuża okresy przeżycia wolnego od progresji i wiąże się z poprawą jakości życia chorych. Niestety, nie wszystkie te leki są dostępne w ramach naszego systemu ochrony zdrowia


 – dodaje prof. Piotr Chłosta.

– Nie mamy dostępu do nowoczesnego chemioterapeutyku jakim jest Cabazitaxel, nie mamy dostępności Alpharadinu, czyli radioizotopu, który można stosować po chemioterapii u chorych z przerzutami ograniczonymi do kości. W kontekście tego, jakie są wytyczne międzynarodowe, możliwości leczenia pacjentów w Polsce są mocno ograniczone


– ocenia prof. Piotr Wysocki. 

W Polsce nowotwór prostaty jest drugim najczęściej występującym wśród mężczyzn, zaraz po raku płuc. Występuje najczęściej po 45 roku życia, a ryzyko rośnie wraz z wiekiem. Stale wzrasta również zachorowalność na raka gruczołu krokowego: jeszcze w 2012 roku ta choroba była diagnozowana u ok. 11 tys. mężczyzn. Obecnie jest to już blisko 16 tys. przypadków rocznie. Według prognoz w ciągu najbliższych 12 lat zachorowalność na ten typ nowotworu w Polsce może wzrosnąć o blisko jedną trzecią. 

/ Źródło: Newseria

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Były prominentny polityk śląskiej lewicy jest zbyt chory na więzienie, ale miał siły na rozrywkę
Być może to już jutro Sąd Rejonowy w Zabrzu zdecyduje ostatecznie o losach byłego wiceprezydenta Zabrza Jerzego W., prawomocnie skazanego na karę więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Ten były samorządowiec i wpływowy onegdaj działacz lewicy na Śląsku w zasadzie powinien był już trafić za kraty, lecz próbuje od pewnego czasu udowodnić przed zabrzańskim sądem, iż po orzeczeniu wyroku tak poważnie podupadł na zdrowiu, że nie może trafić do więzienia. Tymczasem jak ustalił lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl., Jerzy W. jeszcze do późnej jesieni ub.r., a nawet wiosną br. pojawiał się na meczach Górnika Zabrze i to pomimo tęgiego chłodu i zimowych wręcz warunków atmosferycznych. Zaś po nastaniu nowego roku brał udział nie tylko w opłatku środowisk biznesowych Zabrza, ale wręcz uczestniczył w zabawie karnawałowej. Jest też i inna kluczowa wątpliwość – czy Jerzy W. powinien być opiniowany przez miejscowych biegłych lekarzy sądowych m.in. pod kątem zaburzeń sercowych, skoro zarówno on, jak i jego małżonka – Anna powszechnie znani są ze ścisłych kontaktów ze światem śląskiej kardiologii medycznej?
avatar
Elżbieta
Połomska

Elżbieta Połomska: Marność nad marnościami
Przedkładanie jednego życia ludzkiego nad drugie jest okrutnym precedensem, a usprawiedliwianie tego „realiami polityki społecznej” brzmi jak molochowy żart. Można mieć tylko nadzieję, że postawa p. poseł nie jest reprezentatywna dla całego ugrupowania PiS, które wyniosło panią na szczyty władzy. Chociaż opór tego obozu w procedowaniu tej i podobnych obywatelskich propozycji jest zaskakujący i głęboko niepokojący nas, wyborców.
avatar
Przemysław
Jarasz

64 mln zł strat i 641 pokrzywdzonych. Surowe wyroki dla twórców piramidy finansowej
Wyrządzona szkoda w wielkich rozmiarach o łącznej wysokości prawie 64 milionów złotych oraz 641 osób pokrzywdzonych – to efekt działania piramidy finansowej stworzonej przez dwóch mężczyzn z Kalisza i okolic. Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał 47-latka na karę 12 lat pozbawienia wolności, 700 tysięcy złotych grzywny, a także orzekł obowiązek częściowego naprawienia szkody i pokrycia kosztów postępowania w wysokości 250 tysięcy złotych. Drugi z mężczyzn usłyszał wyrok 3 lat pozbawienia wolności, obowiązek zapłaty 250 tys. złotych grzywny oraz zobowiązano go do uiszczenia 160 tysięcy złotych kosztów sądowych.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.