Ekspert oświatowy: „Co jest celem edukacji w Polsce?”

Najnowszy projekt rozporządzenia ministra edukacji zmieniający rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, w brzmieniu z dnia 24.01.2024 r., który jest obecnie na etapie konsultacji społecznych i uzgodnień, wzbudza duże zaniepokojenie w środowisku nauczycieli i rodziców. Swoje zdanie wypowiedziało już wielu związkowców, praktyków zawodu, przeprowadzono sondaże i ankiety. 
/ pixabay

Ważna rola prac domowych

Temat przewija się od wielu lat, ale ostatnie dziesięciolecie - z medialnym naciskiem na „prawa” ucznia i na ograniczenie jego obowiązków - jest kluczowe. Oto z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych w ogólnopolskiej próbie 177 szkół podstawowych (Dolata i in., 2015) wynikało, że aż 97% nauczycieli uważa prace domowe za konieczny składnik procesu edukacyjnego. Dlaczego obecnie zaprzecza się oczywistym faktom? Dlaczego ostatnie badania opinii publicznej  [sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski] wskazują na niewielką jedynie przewagę rozsądku nad infantylizmem - tylko 51% respondentów jest „za” pracami domowymi


Czemu służy kampania w mediach na rzecz odciążania ucznia, obniżania wymagań edukacyjnych, pozbawiania dziecka sensownych obowiązków i realnych sukcesów, a jednocześnie -  promocji braku stresu i dobrostanu, który zawładnął myśleniem o szkole? Można tylko spekulować, ale najwyraźniej nie chodzi o faktyczne dobro ucznia.


Dyskusja z użyciem argumentów, a nie medialnych haseł, ukazuje, iż ogromna liczba nauczycieli - obrońców szkoły jako placówki oświatowej, nakierowanej na zdobywanie wiedzy i kształcenie umiejętności -   podkreśla rolę prac domowych. To jedna ze sprawdzonych metod skutecznego podnoszenia poziomu nauczania. Wobec zapaści w oświacie, która jest faktem, samodzielna praca ucznia zmierzająca ku samokształceniu w przyszłości, dobrze pojęta  współpraca z rodzicami i opiekunami, dyscyplina, mająca swoje umocowanie w wiedzy przedmiotowej i praktyce pedagogicznej  - mają służyć dobru ucznia. Nie dobrostanowi bez wysiłku i wymagań, a dobru - pojętemu jako budowanie osobowości, charakteru, woli, wiedzy i umiejętności. 

CZYTAJ TAKŻE: [Tylko u nas] Barbara Nowak: Mamy być głupim społeczeństwem, żeby nie stanowić konkurencji dla Europy Zachodniej


Prace domowe - sensowne, powiązane z materiałem zrealizowanym na lekcji, jako metoda utrwalająca, lub planowanym w najbliższym czasie, jako punkt wyjścia do dalszych zadań – wykonane samodzielnie, ale w kontakcie z opiekunami, a następnie sprawdzone przez nauczyciela, choćby wyrywkowo, i omówione z uczniem – są nieocenionym narzędziem w ręku nauczyciela. Obowiązkowe, a nie uznaniowo traktowane przez ucznia,  i egzekwowane, a nie lekceważone przez szkolną społeczność,  dają pedagogom i rodzicom bezcenną zwrotną informację o postępach edukacyjnych dziecka, a także – co jest pomijane w obecnej debacie - o jego rozwoju emocjonalnym i społecznym [!] i o jego gotowości do podejmowania kolejnych zdań. Bez prac domowych, jedynie lekcje są sposobnością  porównania oczekiwań wobec ucznia z jego faktycznymi możliwościami i ich ewentualnej weryfikacji, i to w sytuacji stresu, wobec kolegów, oraz presji czasu.


Tylko zwolennicy modelu szkoły jako rodzaju klubu dyskusyjnego, świetlicy czy placówki terapeutycznej, gdzie uczeń mile i bez wysiłku spędza czas pod opieką licznego grona pedagogów i psychologów, szkoły „bez ocen i prac domowych”, zaprzeczają, iż prace domowe są potrzebne. Podobnie jak kwestionują zasadność jakiegokolwiek poważniejszego wysiłku.
Zwolennicy zakazu zadawania prac domowych w kl.1-3 skupiają się na obecnym przeciążeniu ucznia, przeciwnicy  - na groźbie spadku poziomu nauczania w razie radykalnego ograniczenia prac domowych. Ale problem jest daleko bardziej złożony.

Autorytet nauczyciela


Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podniósł kolejną bardzo istotną kwestię „naszym zdaniem główne założenie tego rozporządzania jest sprzeczne z art. 12 pkt 2 Karty nauczyciela, który gwarantuje nauczycielowi autonomię w doborze form i metod pracy. Więc z tego punktu widzenia mamy do czynienia z ograniczeniem autonomii nauczyciela, a nie z jej zwiększaniem, co pani minister zapowiadała”.  


Autorytet nauczyciela, odartego ze skutecznych narzędzi metodycznych i dyscyplinujących zostanie poważnie nadwątlony w dniu wprowadzenia tego rozporządzenia. Nauczyciele już stykają się w szkołach z odmowami wykonania prac domowych ze strony uczniów. Zbuntowane nastolatki znakomicie potrafią wykorzystać obecną konsternację kadry pedagogicznej, spowodowaną zapowiadanymi zmianami, na korzyść – własnego lenistwa. Jeśli ministerialni urzędnicy mają złudzenia, że nauka w domu będzie realizowana bez „prac domowych”,  to reakcje uczniów na zapowiedź  zakazu ich zadawania nie pozostawiają wątpliwości.


Zaistniałej destrukcji, upadku autorytetu nauczyciela, ośmieszenia rangi szkoły, jako rozbrojonej i pozbawionej narzędzi dyscyplinujących  oraz oderwanej od rzeczywistości parainstytucji - nie będzie można potem naprawić.
Co bardzo istotne - według badań PISA , a wbrew obiegowej opinii, polski uczeń wcale nie spędza większej liczby godzin sumarycznie nad książkami. „To jest ok. 5200 godzin w ciągu 8 lat przy średniej europejskiej powyżej 7,6 tys., nie mówiąc już o Australii, gdzie to jest ok. 11 tys. godzin.” – mówi przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. 


Dlaczego więc manipuluje się opinią publiczną i sugeruje niewyobrażalne przeciążenie polskiego dziecka? Może to przeciążenie wynika z nadmiernej ilości wszelkich pozaobowiązkowych zajęć fundowanych pociechom przez rodziców do późnych godzin popołudniowych? Może zmęczenie to efekt nocy spędzonych przed komputerami i braku snu, a napięcia i stresy są skutkiem przebodźcowania wywołanego przez ciągłą aktywność w mediach społecznościowych? Może zamiast zakazywać prac domowych warto zakazać używania smartfonów na terenie szkół? Wiele środowisk apeluje o odnośne decyzje władz oświatowych.

W badaniu PISA 2022 w zakresie umiejętności matematycznych, czytania oraz rozumowania w naukach przyrodniczych polscy uczniowie osiągnęli fatalne wyniki! Wprawdzie są statystycznie wyższe od średniego wyniku dla krajów OECD, ale są istotnie niższe od wyniku Polski z 2018 r. Średni wynik uzyskany przez polskich uczniów w 2022 r.  w zakresie umiejętności matematycznych jest statystycznie nieodróżnialny od wyniku z 2003 r., co oznacza regres o niemal 20 lat!  
„W najnowszej edycji badania aż 23% polskich uczniów znajduje się poniżej poziomu 2. i odsetek ten jest najwyższy od 2003 roku. W żadnej z poprzednich edycji badania wskaźnik ten nie był aż tak wysoki i jest to sygnał alarmowy dla polskiego systemu edukacji” – czytamy w raporcie z badań PISA przedstawionym w polskim sejmie 12.02 br. Co na to polscy parlamentarzyści? 

"Potrójny alarm w polskiej szkole!"


Oznacza to, iż zbliżamy się do liczby ¼ uczniów, którzy nie będą sobie radzić w życiu codziennym z praktycznymi problemami matematycznymi, jak odliczenie potrzebnej kwoty np. na bazarku z warzywami, gdzie brak terminala do płacenia kartą, czy wydanie reszty gotówką. Polska znajduje się w grupie 10 krajów i regionów, które zanotowały wynik niższy o ponad 20 punktów w zakresie rozumienia czytanego tekstu w stosunku do badania z 2018 r. 


 „Niezwykle ważny jest także krytycyzm i samokrytycyzm. Pozwala on na odrzucenie wyników błędnie przeprowadzonych doświadczeń i obserwacji, powstrzymuje przed formułowaniem pochopnych lub nieuprawnionych wniosków, pozwala zdemaskować oszustwa naukowe oraz odróżnić twierdzenia naukowe od pseudonauki, a tym samym zapewnia nauce wiarygodność”. – to umiejętności uczniów w zakresie nauk przyrodniczych mierzone w badaniu PISA.


Czytanie ze zrozumieniem, liczenie, rozumowanie i dochodzenie do prawdy – to podstawowe umiejętności, jakie sprawdza badanie, jako kluczowe aspekty samodzielnego funkcjonowania człowieka. Potrójny alarm w polskiej szkole!
Zadania wykonywane w niedużych porcjach, ale systematycznie i znacznie częściej niż jest to możliwe podczas zajęć w szkole, oraz stopniowe podnoszenie poprzeczki - to „siłownia” dla mózgu. Trening, szczególnie w klasach początkowych - właśnie tam, gdzie ma on zostać zakazany! – polega na utrwalaniu wiedzy, ćwiczeniu wiedzy operacyjnej, czyli uczeniu się jak to zrobić?, stosowaniu w nowych sytuacjach już opanowanych umiejętności itp. Co ważne: we własnym tempie i zaplanowanym samodzielnie czasie. 


Niewykształcona jeszcze samodyscyplina uczniów kl. 1-3 SP sprawia, iż bez konkretnych wymagań, treningu i stałej kontroli postępów ucznia, nie jest możliwe osiągnięcie podstawowych umiejętności w założonym czasie. W klasach  tych zakaz zadawania prac domowych będzie skutkował znacznym pogorszeniem stopnia przyswojenia podstawowych umiejętności [np.  liczenia, myślenia przyczynowo-skutkowego, czytania, pisania], niewykształceniem nawyków do samodzielnej pracy, konsekwencji i długotrwałego wysiłku oraz umiejętności wyznaczania sobie celów. Będzie to miało negatywny skutek dla całego dalszego toku nauki, a obecne wymagania w klasach wyższych - uczyni nierealnymi.


Czy tych podstawowych umiejętności ma zostać pozbawiony polski uczeń w jeszcze większym stopniu, tym i kolejnymi rozporządzeniami MEN? Jak będzie przebiegał rozwój osobowości młodego człowieka na tak istotnym etapie dojrzewania bez systematyczności i obowiązkowości, bez etosu pracy, wytrwałego podejmowania wysiłku i kształtowania wyższych ambicji? Wreszcie -  bez dostrzeżenia koniecznego związku między prawem do nauki dla każdego i obowiązkiem nauki przez każdego [wszak dopiero ta logiczna więź owocuje zdobyciem wiedzy i rozwojem].


Czy zapowiadane przez resort zmiany nie zmierzają do stopniowego przeorientowania oświaty na inny cel? Nieoficjalna reforma oświaty dokonuje się krok po kroku i zmusza do zadania kluczowego pytania:  czy celem nadrzędnym polskiego systemu oświaty nadal jest przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom Polaków?  


Niech to pytanie zada sobie dziś każdy odpowiedzialny nauczyciel i rodzic z obawy o to, że w nieodległej przyszłości parawykształcenie skrywać będzie prawdziwy obraz niewykształconego, podatnego na zewnętrzne sterowanie, niemyślącego samodzielnie i posłusznego wykonawcy niepolskich poleceń. 

Hanna Dobrowolska
ekspert oświatowy
Ruch Ochrony Szkoły


 

POLECANE
USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP pilne
USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP

Jak poinformował portal dw.com, Amerykańskie Archiwum Narodowe udostępnia w sieci pełne kartoteki członków NSDAP. Tymczasem te same materiały w archiwach niemieckich nadal pozostają tajne, oficjalnie ze względu na ochronę danych.

Angela Merkel wywołała wściekłość Niemców apelując do migrantów, aby głosowali przeciwko AfD z ostatniej chwili
Angela Merkel wywołała wściekłość Niemców apelując do migrantów, aby głosowali przeciwko AfD

Jak poinformował brytyjski portal Daily Mail, Angela Merkel wywołała gniew w Niemczech po tym, jak apelowała do migrantów, aby głosowali przeciwko skrajnie prawicowej partii AfD.

„Teraz Holland może nazywać polskich żołnierzy 's...synami'. Oświadczenie Zbigniewa Ziobry po wyroku sądu z ostatniej chwili
„Teraz Holland może nazywać polskich żołnierzy 's...synami'". Oświadczenie Zbigniewa Ziobry po wyroku sądu

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wydał na platformie X oświadczenie w związku z wyrokiem nakazującym mu przeproszenie reżyser Agnieszki Holland za wypowiedzi porównujące jej film „Zielona Granica” do nazistowskiej propagandy, a także przekazanie 50 tys. zł na Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu”.

Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA? tylko u nas
Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA?

Apel prezydenta Donald Trump o wsparcie dla operacji w rejonie Cieśnina Ormuz spotkał się z chłodną reakcją Europy. W tle rośnie napięcie wokół konfliktu z Iran i pytania o przyszłość współpracy w ramach NATO oraz bezpieczeństwo energetyczne kontynentu.

Sąd: Ziobro musi przeprosić Holland za wypowiedzi o „Zielonej Granicy” z ostatniej chwili
Sąd: Ziobro musi przeprosić Holland za wypowiedzi o „Zielonej Granicy”

Polityk Suwerennej Polski i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro musi przeprosić reżyserkę Agnieszkę Holland za wypowiedzi porównujące jej film „Zielona Granica” do nazistowskiej propagandy, a także przekazać 50 tys. zł na Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu” - wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie.

Chaos w przetargach na Rail Baltica z ostatniej chwili
Chaos w przetargach na Rail Baltica

Jak poinformował Rynek Kolejowy, Krajowa Izba Odwoławcza wydała kolejny wyrok w kilkumiliardowym przetargu na budowę trasy Rail Baltica Białystok – Ełk. KIO nakazała unieważnić wybór jako najkorzystniejszej oferty firmy Budimex. Wcześniej w tym samym przetargu KIO nakazała odrzucić ofertę Mirbudu.

Plan reformy WPR? „Demontaż podstaw stabilności europejskiego rolnictwa” z ostatniej chwili
Plan reformy WPR? „Demontaż podstaw stabilności europejskiego rolnictwa”

Europejska Rada Doradcza ds. zmiany Klimatu przy Komisji Europejskiej w swoim najnowszym raporcie proponuje reformę WPR. Ekspert Jacek Zarzecki, Wiceprzewodniczący Zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny wyjaśnił na Facebooku, na czym będzie owa „reforma” polegała.

Gen. Wroński: Unijny SAFE to parszywy i fałszywy projekt tylko u nas
Gen. Wroński: Unijny SAFE to parszywy i fałszywy projekt

„Unijny SAFE to parszywy projekt, który jest projektem fałszywym z założenia” - ocenia w rozmowie z Tysol.pl gen. Dariusz Wroński, były dowódca 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, absolwent studiów podyplomowych na Wydziale Ekonomii u pani prof. Doroty Simpson (Uniwersytet Gdański).

Interwencja SKW i policji wobec Rachonia i ekipy TV Republika. Chodzi o nagrania z ostatniej chwili
Interwencja SKW i policji wobec Rachonia i ekipy TV Republika. Chodzi o nagrania

Funkcjonariusze SKW oraz policjanci chcieli uzyskać dostęp do nagrań wykonanych przez dziennikarzy TV Republika. Ci odmówili, powołując się na tajemnicę dziennikarską – informuje we wtorek TV Republika.

Trump wściekły na NATO: Popełnia bardzo głupi błąd z ostatniej chwili
Trump wściekły na NATO: Popełnia bardzo głupi błąd

– NATO popełnia bardzo głupi błąd. Od dawna mówiłem: wiecie, ciekawe, czy NATO kiedykolwiek by nam pomogło. Więc to była wielka próba – powiedział we wtorek prezydent USA Donald Trump odnosząc się do sytuacji na Bliskim Wschodzie.

REKLAMA

Ekspert oświatowy: „Co jest celem edukacji w Polsce?”

Najnowszy projekt rozporządzenia ministra edukacji zmieniający rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, w brzmieniu z dnia 24.01.2024 r., który jest obecnie na etapie konsultacji społecznych i uzgodnień, wzbudza duże zaniepokojenie w środowisku nauczycieli i rodziców. Swoje zdanie wypowiedziało już wielu związkowców, praktyków zawodu, przeprowadzono sondaże i ankiety. 
/ pixabay

Ważna rola prac domowych

Temat przewija się od wielu lat, ale ostatnie dziesięciolecie - z medialnym naciskiem na „prawa” ucznia i na ograniczenie jego obowiązków - jest kluczowe. Oto z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych w ogólnopolskiej próbie 177 szkół podstawowych (Dolata i in., 2015) wynikało, że aż 97% nauczycieli uważa prace domowe za konieczny składnik procesu edukacyjnego. Dlaczego obecnie zaprzecza się oczywistym faktom? Dlaczego ostatnie badania opinii publicznej  [sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski] wskazują na niewielką jedynie przewagę rozsądku nad infantylizmem - tylko 51% respondentów jest „za” pracami domowymi


Czemu służy kampania w mediach na rzecz odciążania ucznia, obniżania wymagań edukacyjnych, pozbawiania dziecka sensownych obowiązków i realnych sukcesów, a jednocześnie -  promocji braku stresu i dobrostanu, który zawładnął myśleniem o szkole? Można tylko spekulować, ale najwyraźniej nie chodzi o faktyczne dobro ucznia.


Dyskusja z użyciem argumentów, a nie medialnych haseł, ukazuje, iż ogromna liczba nauczycieli - obrońców szkoły jako placówki oświatowej, nakierowanej na zdobywanie wiedzy i kształcenie umiejętności -   podkreśla rolę prac domowych. To jedna ze sprawdzonych metod skutecznego podnoszenia poziomu nauczania. Wobec zapaści w oświacie, która jest faktem, samodzielna praca ucznia zmierzająca ku samokształceniu w przyszłości, dobrze pojęta  współpraca z rodzicami i opiekunami, dyscyplina, mająca swoje umocowanie w wiedzy przedmiotowej i praktyce pedagogicznej  - mają służyć dobru ucznia. Nie dobrostanowi bez wysiłku i wymagań, a dobru - pojętemu jako budowanie osobowości, charakteru, woli, wiedzy i umiejętności. 

CZYTAJ TAKŻE: [Tylko u nas] Barbara Nowak: Mamy być głupim społeczeństwem, żeby nie stanowić konkurencji dla Europy Zachodniej


Prace domowe - sensowne, powiązane z materiałem zrealizowanym na lekcji, jako metoda utrwalająca, lub planowanym w najbliższym czasie, jako punkt wyjścia do dalszych zadań – wykonane samodzielnie, ale w kontakcie z opiekunami, a następnie sprawdzone przez nauczyciela, choćby wyrywkowo, i omówione z uczniem – są nieocenionym narzędziem w ręku nauczyciela. Obowiązkowe, a nie uznaniowo traktowane przez ucznia,  i egzekwowane, a nie lekceważone przez szkolną społeczność,  dają pedagogom i rodzicom bezcenną zwrotną informację o postępach edukacyjnych dziecka, a także – co jest pomijane w obecnej debacie - o jego rozwoju emocjonalnym i społecznym [!] i o jego gotowości do podejmowania kolejnych zdań. Bez prac domowych, jedynie lekcje są sposobnością  porównania oczekiwań wobec ucznia z jego faktycznymi możliwościami i ich ewentualnej weryfikacji, i to w sytuacji stresu, wobec kolegów, oraz presji czasu.


Tylko zwolennicy modelu szkoły jako rodzaju klubu dyskusyjnego, świetlicy czy placówki terapeutycznej, gdzie uczeń mile i bez wysiłku spędza czas pod opieką licznego grona pedagogów i psychologów, szkoły „bez ocen i prac domowych”, zaprzeczają, iż prace domowe są potrzebne. Podobnie jak kwestionują zasadność jakiegokolwiek poważniejszego wysiłku.
Zwolennicy zakazu zadawania prac domowych w kl.1-3 skupiają się na obecnym przeciążeniu ucznia, przeciwnicy  - na groźbie spadku poziomu nauczania w razie radykalnego ograniczenia prac domowych. Ale problem jest daleko bardziej złożony.

Autorytet nauczyciela


Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podniósł kolejną bardzo istotną kwestię „naszym zdaniem główne założenie tego rozporządzania jest sprzeczne z art. 12 pkt 2 Karty nauczyciela, który gwarantuje nauczycielowi autonomię w doborze form i metod pracy. Więc z tego punktu widzenia mamy do czynienia z ograniczeniem autonomii nauczyciela, a nie z jej zwiększaniem, co pani minister zapowiadała”.  


Autorytet nauczyciela, odartego ze skutecznych narzędzi metodycznych i dyscyplinujących zostanie poważnie nadwątlony w dniu wprowadzenia tego rozporządzenia. Nauczyciele już stykają się w szkołach z odmowami wykonania prac domowych ze strony uczniów. Zbuntowane nastolatki znakomicie potrafią wykorzystać obecną konsternację kadry pedagogicznej, spowodowaną zapowiadanymi zmianami, na korzyść – własnego lenistwa. Jeśli ministerialni urzędnicy mają złudzenia, że nauka w domu będzie realizowana bez „prac domowych”,  to reakcje uczniów na zapowiedź  zakazu ich zadawania nie pozostawiają wątpliwości.


Zaistniałej destrukcji, upadku autorytetu nauczyciela, ośmieszenia rangi szkoły, jako rozbrojonej i pozbawionej narzędzi dyscyplinujących  oraz oderwanej od rzeczywistości parainstytucji - nie będzie można potem naprawić.
Co bardzo istotne - według badań PISA , a wbrew obiegowej opinii, polski uczeń wcale nie spędza większej liczby godzin sumarycznie nad książkami. „To jest ok. 5200 godzin w ciągu 8 lat przy średniej europejskiej powyżej 7,6 tys., nie mówiąc już o Australii, gdzie to jest ok. 11 tys. godzin.” – mówi przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. 


Dlaczego więc manipuluje się opinią publiczną i sugeruje niewyobrażalne przeciążenie polskiego dziecka? Może to przeciążenie wynika z nadmiernej ilości wszelkich pozaobowiązkowych zajęć fundowanych pociechom przez rodziców do późnych godzin popołudniowych? Może zmęczenie to efekt nocy spędzonych przed komputerami i braku snu, a napięcia i stresy są skutkiem przebodźcowania wywołanego przez ciągłą aktywność w mediach społecznościowych? Może zamiast zakazywać prac domowych warto zakazać używania smartfonów na terenie szkół? Wiele środowisk apeluje o odnośne decyzje władz oświatowych.

W badaniu PISA 2022 w zakresie umiejętności matematycznych, czytania oraz rozumowania w naukach przyrodniczych polscy uczniowie osiągnęli fatalne wyniki! Wprawdzie są statystycznie wyższe od średniego wyniku dla krajów OECD, ale są istotnie niższe od wyniku Polski z 2018 r. Średni wynik uzyskany przez polskich uczniów w 2022 r.  w zakresie umiejętności matematycznych jest statystycznie nieodróżnialny od wyniku z 2003 r., co oznacza regres o niemal 20 lat!  
„W najnowszej edycji badania aż 23% polskich uczniów znajduje się poniżej poziomu 2. i odsetek ten jest najwyższy od 2003 roku. W żadnej z poprzednich edycji badania wskaźnik ten nie był aż tak wysoki i jest to sygnał alarmowy dla polskiego systemu edukacji” – czytamy w raporcie z badań PISA przedstawionym w polskim sejmie 12.02 br. Co na to polscy parlamentarzyści? 

"Potrójny alarm w polskiej szkole!"


Oznacza to, iż zbliżamy się do liczby ¼ uczniów, którzy nie będą sobie radzić w życiu codziennym z praktycznymi problemami matematycznymi, jak odliczenie potrzebnej kwoty np. na bazarku z warzywami, gdzie brak terminala do płacenia kartą, czy wydanie reszty gotówką. Polska znajduje się w grupie 10 krajów i regionów, które zanotowały wynik niższy o ponad 20 punktów w zakresie rozumienia czytanego tekstu w stosunku do badania z 2018 r. 


 „Niezwykle ważny jest także krytycyzm i samokrytycyzm. Pozwala on na odrzucenie wyników błędnie przeprowadzonych doświadczeń i obserwacji, powstrzymuje przed formułowaniem pochopnych lub nieuprawnionych wniosków, pozwala zdemaskować oszustwa naukowe oraz odróżnić twierdzenia naukowe od pseudonauki, a tym samym zapewnia nauce wiarygodność”. – to umiejętności uczniów w zakresie nauk przyrodniczych mierzone w badaniu PISA.


Czytanie ze zrozumieniem, liczenie, rozumowanie i dochodzenie do prawdy – to podstawowe umiejętności, jakie sprawdza badanie, jako kluczowe aspekty samodzielnego funkcjonowania człowieka. Potrójny alarm w polskiej szkole!
Zadania wykonywane w niedużych porcjach, ale systematycznie i znacznie częściej niż jest to możliwe podczas zajęć w szkole, oraz stopniowe podnoszenie poprzeczki - to „siłownia” dla mózgu. Trening, szczególnie w klasach początkowych - właśnie tam, gdzie ma on zostać zakazany! – polega na utrwalaniu wiedzy, ćwiczeniu wiedzy operacyjnej, czyli uczeniu się jak to zrobić?, stosowaniu w nowych sytuacjach już opanowanych umiejętności itp. Co ważne: we własnym tempie i zaplanowanym samodzielnie czasie. 


Niewykształcona jeszcze samodyscyplina uczniów kl. 1-3 SP sprawia, iż bez konkretnych wymagań, treningu i stałej kontroli postępów ucznia, nie jest możliwe osiągnięcie podstawowych umiejętności w założonym czasie. W klasach  tych zakaz zadawania prac domowych będzie skutkował znacznym pogorszeniem stopnia przyswojenia podstawowych umiejętności [np.  liczenia, myślenia przyczynowo-skutkowego, czytania, pisania], niewykształceniem nawyków do samodzielnej pracy, konsekwencji i długotrwałego wysiłku oraz umiejętności wyznaczania sobie celów. Będzie to miało negatywny skutek dla całego dalszego toku nauki, a obecne wymagania w klasach wyższych - uczyni nierealnymi.


Czy tych podstawowych umiejętności ma zostać pozbawiony polski uczeń w jeszcze większym stopniu, tym i kolejnymi rozporządzeniami MEN? Jak będzie przebiegał rozwój osobowości młodego człowieka na tak istotnym etapie dojrzewania bez systematyczności i obowiązkowości, bez etosu pracy, wytrwałego podejmowania wysiłku i kształtowania wyższych ambicji? Wreszcie -  bez dostrzeżenia koniecznego związku między prawem do nauki dla każdego i obowiązkiem nauki przez każdego [wszak dopiero ta logiczna więź owocuje zdobyciem wiedzy i rozwojem].


Czy zapowiadane przez resort zmiany nie zmierzają do stopniowego przeorientowania oświaty na inny cel? Nieoficjalna reforma oświaty dokonuje się krok po kroku i zmusza do zadania kluczowego pytania:  czy celem nadrzędnym polskiego systemu oświaty nadal jest przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom Polaków?  


Niech to pytanie zada sobie dziś każdy odpowiedzialny nauczyciel i rodzic z obawy o to, że w nieodległej przyszłości parawykształcenie skrywać będzie prawdziwy obraz niewykształconego, podatnego na zewnętrzne sterowanie, niemyślącego samodzielnie i posłusznego wykonawcy niepolskich poleceń. 

Hanna Dobrowolska
ekspert oświatowy
Ruch Ochrony Szkoły



 

Polecane