Deutsche Quelle: Od 2 maja ekologiczne Niemcy konsumują surowce kosztem innych państw

W tym roku Niemcy już od 2 maja konsumują surowce naturalne na koszt innych państw – odnotowała lewicowa Tageszeitung, powołując się na dane organizacji Footprintnetwork monitorującej poziom zużycia surowców na świecie. Jak wynika z obliczeń Global Footprint Network, Niemcom zaledwie w cztery miesiące udało się wykorzystać wszystkie „przypisane im” na 2004 r surowce, a miniony czwartek stał się tym samym Dniem Przekroczenia Zasobów Ziemi. Podobno, gdyby wszystkie państwa świata zachowywały się jak Niemcy, nie starczyłoby nam trzech Ziem.
Piranie. Ilustracja poglądowa Deutsche Quelle: Od 2 maja ekologiczne Niemcy konsumują surowce kosztem innych państw
Piranie. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

„Niemcy żyją kosztem ludzi z innych krajów i przyszłych pokoleń. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że ten rok jest rokiem przestępnym, Dzień Przekroczenia Ziemi w Niemczech wypada o jeden dzień wcześniej niż w ubiegłym roku. Gdyby wszystkie kraje zużywały tyle zasobów, co Niemcy, ludzie na całym świecie potrzebowaliby trzech Ziem”

– czytamy w TAZ. Dalej w artykule cytuje się wypowiedź Olafa Bandta, przewodniczącego organizacji BUND, który mówi: "Kraj, który zużywa tyle zasobów, co my, działa źle i lekkomyślnie” i w imieniu BUND wzywa do wprowadzenia tzw. ustawy o ochronie zasobów, ale i roztropniejszego obchodzenia się ze skarbami ziemi.

 

"Dzień Przekroczenia Ziemi"

„Oczywiście każdy z nas może podjąć działania w swoim codziennym życiu: Możemy kupować rzeczy używane, unikać plastiku lub zlecać naprawę urządzeń. To ostatnie będzie wkrótce łatwiejsze: Parlament Europejski uchwalił niedawno "prawo do naprawy" dla konsumentów. Do fundamentalnej zmiany potrzeba jednak więcej. Niemiecki rząd opracował strategię na rzecz krajowej gospodarki w obiegu zamkniętym. Ale nawet to nie wystarczy, aby chronić nasze zasoby. Dlatego BUND idzie o krok dalej: wzywamy do przyjęcia ustawy o ochronie zasobów do 2026 r., która wyznacza jasne cele. Zużycie zasobów musi spaść o 85 procent do 2050 roku. I o 50 procent do 2030 roku, w przeciwnym razie wkrótce będzie za późno!” – czytamy na stronie internetowej organizacji. I przesłanie jest klarowne: rząd federalny powinien opracować w temacie surowców strategię analogiczną do znowelizowanej w ubiegłym tygodniu i przyjętej w Bundestagu ustawie o ochronie klimatu (Klimaschutzgesetz), która zakłada, że za osiem lat Niemcy obniżą emisje gazów cieplarnianych o co najmniej 65 proc, za osiemnaście lat o co najmniej 88 proc., a do 2045 r staną się już państwem absolutnie neutralnym klimatycznie. Teraz wystarczy sobie wyobrazić Niemcy jako państwo neutralne klimatycznie i surowcowo. Na razie, póki pomysł BUNDu jest jeszcze w fazie planowania nie podaje się konkretnych rozwiązań problemu z wykorzystaniem zasobów naturalnych, ale w tekście TAZ wymienia się ewentualne sposoby na odejście od dotychczasowych nawyków, jest to przede wszystkim postawienie na energie odnawialne, spożywanie mniejszej ilości produktów pochodzenia zwierzęcego, rezygnacja z samochodów na rzecz rowerów lub transportu publicznego.

„W przypadku niektórych z tych sposobów Global Footprint Network obliczyła, o ile dni mogłyby one opóźnić Dzień Przekroczenia Ziemi. Przykładowo, wprowadzenie wypożyczalni sprzętu AGD i narzędzi mogłoby zmniejszyć liczbę artykułów gospodarstwa domowego na całym świecie - opóźniłoby to Dzień Przekroczenia Ziemi o trzy dni”

– podsumowuje TAZ. Czyli trzy dni opóźnienia, jeżeli Schmidt zamiast kupować toster czy gofrownicę wypożyczy ją, a pani Müller zadowoli się suszarką do włosów czy prostownicą z wypożyczalni za rogiem. W Niemczech na razie ten trend trzyma się w ryzach, są już (zazwyczaj wydzielone w bibliotekach miejskich) miejsca w których można wypożyczyć maszynę do waty cukrowej, maszynę do lodów, maszynę do szycia, zestawy do gier, narzędzia do prostych napraw domowych itd. Taką ofertę ma np. biblioteka publiczna miasta Achim, ale jest to rodzaj eksperymentu. Spójrzmy na dane. Wg. prognoz (vide: Statista) obrót w sektorze sprzedaży AGD w Niemczech wyniesie ok 21,81 mld euro, a w 2028 r. ma wzrosnąć do 24,6 mld euro zaś każde niemieckie gospodarstwo domowe wyda w tym roku na sprzęt AGD średnio 302,20 euro. Pytanie, jak niemiecka gospodarka miałaby sobie zrekompensować straty z tytułu masowego przejścia na wypożyczalnie sprzętu i ile to wypożyczenie miałoby w warunkach ogólnonarodowego przyjęcia się tego trendu kosztować. Kierunek chiński jako rynek zbytu marzeń ma swoje problemy. Transfer technologii zrobił swoje i plakietka made in Germany już nie robi na Chińczykach takiego wrażenia jak jeszcze dekadę temu.

 

Być jak Kirgistan

W 2023 r globalny Dzień Przekroczenia Ziemi (dla wszystkich państw) przypadł na 2 sierpnia a Niemcy znajdują się w czołówce krajów najszybciej zużywających surowce. Dla porównania, Katar miał swój Dzień Przekroczenia Ziemi najwcześniej w 2023 r., 11 lutego zaś Kirgistan uzyskał najlepszy wynik wykorzystując dostępne zasoby na cały rok dopiero 30 grudnia. I jak się spojrzy chociażby na niemieckie opracowania dotyczące gospodarki Kirgistanu, to wynika z nich, że jeden mieszkaniec Niemiec rocznie odpowiada za wydzielanie 8,2 tony CO2, a w Kirgistanie wskaźnik ten wynosi 1,6 tony (dane Federalnego Urzędu Statystycznego ze stycznia 2024 r za rok 2022), pytanie tylko czy Niemcy chciałyby na tyle przykręcić swój przemysł i zmienić styl życia na nieco skromniejszy by doszlusować do imponującego wyniku Kirgistanu. 

W ubiegłym roku TAZ również informował o przekroczeniu zasobowych norm i wtedy też niemiecka niefrasobliwość w gospodarowaniu surowcami i emitowaniem do atmosfery CO2 została sprowadzona do tezy o trzech Ziemiach. Co ciekawe, autorka niniejszego tekstu z ciekawości zrobiła sobie na stronie Global Footprint Network test indywidualny i wyszło na to, że gdyby cała ludzkość żyła tak jak ona, to potrzebowalibyśmy 3,4 Ziemi. A zatem Niemcy ze swoim energochłonnym przemysłem, zamiłowaniem do grilla na świeżym powietrzu, lotniczymi eskapadami zielonej szefowej dyplomacji, Annaleny Baerbock [Jak wynika z odpowiedzi na zapytanie deputowanego do Bundestagu z CDU, Tilmana Kubana, sama tylko minister Baerbock do 26 stycznia 2023 przy 67 lotach wygenerowała 5 tys. ton CO2, które kosztowały ok 7,6 mln euro. Na drugim miejscu znalazł się minister gospodarki Robert Habeck z 32 lotami dającymi 1,9 tys. ton CO2 i kosztem ok. 3,2 miliona euro.], służbowymi autami Olafa Scholza i reszty rządu, helikopterem szefa CDU, Friedricha Merza i dziesiątkiem innych atrakcji bazujących na surowcach lub wydzielających CO2, przenosząc swój way of life na resztę państw, potrzebowaliby 3 Ziem a przeciętna Kowalska poruszająca się z jednego kąta miasta do drugiego autobusem – 3,4. Niedobrze. Zwłaszcza, że wynik testu wieńczy wysyp emotikonek mających ilustrować potencjalny nastrój grzesznika klimatycznego, jest tam buźka zawstydzona, zmartwiona, zmieszana i zaintrygowana. Ciekawe, którą z nich jako główny odpowiedzialny za klimatyczną niefrasobliwość swojego rządu wybrał kanclerz Scholz. 

 

Lżejsze auta, mniejsze mieszkania

Pod koniec kwietnia ciekawy raport dot. rekomendacji dla mniejszego zużywania metali w niemieckim przemyśle przedstawiła mieszcząca się w Berlinie organizacja Powershift. Jak wyjaśnia we wstępie do raportu Powershift:

„W 2022 roku Niemcy importowały prawie 80 milionów ton metali, z czego około 90 procent stanowiły surowce pierwotne. Jednym z problemów jest to, że zużycie surowców w Niemczech znacznie przekracza „poziom sprawiedliwy globalnie”. (…) W naszej broszurze "Zmniejszenie zużycia metali: praktyczne sugestie dotyczące transformacji surowców" przeanalizowaliśmy potencjał redukcji zużycia miedzi, aluminium, żelaza i niklu w Niemczech. Łącznie te cztery metale nieszlachetne odpowiadają za 94% zużycia surowców metalowych w Niemczech. Środki zmniejszające popyt na te metale mogą być zatem szczególnie skuteczne w ograniczaniu negatywnego wpływu na środowisko i konsekwencji społecznych w łańcuchach dostaw metali. Broszura opiera się na badaniu "Nutzung und Reduktionspotentiale von Basismetallen in Deutschland und der EU" ("Wykorzystanie i potencjał redukcji metali w Niemczech i UE"), które zostało przeprowadzone przez ifeu Institute na zlecenie PowerShift. W badaniu obliczono ogromny potencjał oszczędności, szczególnie w sektorze transportu, przemyśle budowlanym i recyklingu metali. Na przykład zmniejszenie rozmiaru, wagi i liczby nowo rejestrowanych samochodów jest ważną dźwignią, która może zaoszczędzić prawie 37 milionów ton czterech objętych badaniem metali”.

85-stronicowy raport Powershift daje wgląd w pomysły i projekty, które niedługo mogą wyznaczać trendy. Nie tylko w Niemczech. Raport wybiega też o kilka lat w przyszłość pochylając się nad tematem metalu, który będzie odpadem po infrastrukturze służącej pozyskiwania energii słonecznej, wiatrowej i do magazynowania energii. Wg. obliczeń ekspertów, w 2030 r. Niemcy będą dysponować z tytułu gospodarowania OZE ok. 32 tys. tonami aluminium, 28,3 tys. ton miedzi i 3,5 tys. ton niklu. I to są metale, które w myśl raportu trzeba będzie poddać przetworzeniu, ale by je przetworzyć, należy wpierw „zwiększyć akceptację dla surowców pochodzących z recyklingu”. 

W przypadku zaś produkcji aut eksperci wskazują na trend do redukowania masy pojazdów, tak iż do 2050 prognozuje się wśród nowo zarejestrowanych aut, że część z nich będą stanowić małe pojazdy „zamiast bardziej zasobochłonnych pojazdów średnich i dużych”. Przy czym „Zmniejszenie liczby rejestracji nowych pojazdów powinno iść w parze z wystarczającą liczbą alternatywnych środków transportu. Alternatywy, a tym samym rozwój transportu publicznego, dostosowanie przepisów ruchu drogowego na korzyść transportu publicznego i przepisów ruchu drogowego na rzecz większego uwzględnienia mniej zasobochłonnych środków transportu i stworzenie zachęt finansowych do korzystania z nich w pierwszej kolejności przed transportem prywatnym. (…) Innym środkiem jest promowanie koncepcji współdzielenia. Biorac pod uwagę, że wykorzystanie floty pojazdów w Niemczech wynosi zaledwie jedną godzinę czasu jazdy dziennie (w porównaniu z 23 godzinami czasu postoju) modele współdzielenia samochodów wydają się jeszcze bardziej naglące.”

Innym obszarem uwzględnionym w badaniu było budownictwo mieszkaniowe:

„Oszacowano wysokość oszczędności materiałowych czterech metali nieszlachetnych w zależności od zmniejszania się udziału domów jednorodzinnych wśród nowych budynków
na rzecz budowy domów wielorodzinnych. Te ostatnie wymagają mniej materiału i metalu na jednostkę mieszkalną. (…) Oszczędność materiałów można też osiągnąć poprzez zmniejszenie powierzchni mieszkalnej na mieszkańca z obecnych 47 m² do 35 m²”.

I tak od oszczędności metali nitka poprowadziła do zmniejszenia przestrzeni mieszkalnej. A to tylko jeden raport…

 

Szwajcarskie pomysły na zielony raj

Kim są zatem ludzie, którzy chcą żebyśmy dla ratowania planety dzielili się sprzętem agd? Wizja komunalnych mikserów i ekspresów do kawy albo jednej zmywarki do naczyń na jedną klatkę schodową może się wydać żartem zwariowanych socjalistów, ale sprawa nie jest zabawna

Global Footprint Network to międzynarodowy, szwajcarsko-amerykański think-tank promujący się jako ośrodek integrujący różne poziomy działania proekologicznego i „klimatycznego”. Jego założycielem jest urodzony w Szwajcarii Mathis Wackernagel, uczeń amerykańskiego pioniera „ekologicznego planowania” profesora Williama Reesa. Ośrodek przedstawia się jako „non-profit” i jest finansowany przez liczne fundacje, uniwersytety, mniejsze i większe  korporacje z Google na czele, czy agendy rządowe z kilku kontynentów (od Kanady przez kraje europejskie do Bahrajnu). Wśród partnerów są najważniejsze organizacje ekologiczne. Szczegółowa analiza listy donatorów i partnerów mogłaby pokazać jak bardzo zaawansowanym i międzynarodowym biznesem stała się dziś działalność ekologiczna. 

Celem tej współpracy jest promowanie „zrównoważonego rozwoju” (pamiętamy jak bardzo polscy politycy różnych opcji lubią posługiwać się tym wieloznacznym terminem…),”śladu ekologicznego” (wskaźnika relacji między zużyciem zasobów naturalnych a możliwością ich odtworzenia) czy ‘”pojemności biologicznej”. Ten ostatni termin wiąże się m.in. z refleksją ilu ludzi może mieszkać na ziemi żeby – jak mawiają eko-aktywiści – planeta nam nie „spłonęła”.  

Na stronie można sobie obliczyć własny „ślad ekologiczny”. Jak już wspomniano powyżej - po wypełnieniu szybkiej ankiety okazuje się, że osoba, która nie ma samochodu, jeździ komunikacją miejską, parę razy do roku poleci gdzieś samolotem, mieszka w tradycyjnym budownictwie i – o zgrozo – ma w domu pralkę, zużywa czterokrotnie za dużo „dostępnych” dla jednego mieszkańca zasobów planety, a jej „dzień długu ekologicznego” wypada na początku kwietnia. Konsekwentnie można by uznać, że mieszkaniec sowieckiego kołchozu, który niczego nie miał na własność i nigdzie nie podróżował, był dużo lepszym użytkownikiem zasobów Ziemi niż niezbyt zamożny obywatel współczesny Polski. Gdyby jeszcze sowieckie traktory tak nie dymiły… Czytając te dość arbitralne wyliczenia można żałować, że Armia Czerwona nie dotarła do zamożnej Szwajcarii i nie zaprowadziła tam „oszczędnego” komunizmu.

Zostawmy jednak historyczne żarty. Obliczanie dnia „ekologicznego długu” dla każdego z nas może służyć do straszenia internautów. Tak też jest sformatowana strona think-tanku. Każdy może sobie wyliczyć swój ślad i każdy może od razu, jednym kliknięciem, zadeklarować co zrobi by „przesunąć datę” globalnego zużycia zasobów. Jednak cały koncept śladu ekologicznego to oferta dla rządów, jednostek administracyjnych i biznesu. Skoro każdy wytwarza ślad ekologiczny i  każdy zużywa zbyt wiele zasobów to potrzebni są fachowcy, którzy doradzą jak ten ślad zniwelować i wydadzą stosowny certyfikat. 

Najciekawsze w tym wszystkim są „rozwiązania”. Wiele tu wniosków słusznych – np. propozycje mechanizmów które ograniczą globalne marnotrawstwo żywności. Równie wiele jednak utopijnego lobbingu. Naturalnie powinniśmy ograniczyć spożycie mięsa, poruszać się „bezwęglowo” (najlepiej na rowerze), mieszkać … grupowo. Tak owszem, „multi-family housing” to nic innego jak stary pomysł zamknięcia większości populacji w blokowiskach, tyle że energooszczędnych i zeroemisyjnych. Niestety ze strony think-tanku nie dowiemy się czy członkowie zarządu i rady Global Footprint Network też zamieszkują wspólnie jakiś urokliwy blok i dzielą się zeroemisyjną kuchenką.

Stare idee i obsesje nieraz ubierają się w nowe kostiumy. Tak jest w przypadku „rozwiązań” dotyczących kwestii populacyjnych. Nie od dziś wiadomo, że w oczach globalnego establishmentu największym zagrożeniem dla Planety Ludzi (ten tytuł książki francuskiego pisarza chyba powinien zostać dziś zakazany?) są… sami ludzie. Dlatego, naturalnie w imię ratowania planety, należy ograniczyć liczbę mieszkańców Ziemi. To wszystko jest przedstawione jako „zaproszenie do dyskusji”, pokazywane są różne głosy, podkreślana wrażliwość tematu ale intencje wydają się jasne – wspierajmy „prawa kobiet” i niech każdy się zastanowi czy musi mieć dużą rodzinę. Ktoś złośliwy i niezbyt przekonany do powszechnego dyskursu „ratowania planety” mógłby pokusić się o przypuszczenie, że nie o planetę tu chodzi, tylko o to by młodsi, biedniejsi i liczniejsi nie przyszli do starszych i bogatszych z propozycją podzielenia się zasobami świata – więc może lepiej zawczasu zamknąć ich w blokowiskach i zmusić do ograniczenia populacji. Ale tak mógłby pomyśleć tylko ktoś bardzo cyniczny…
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Lżona podczas ataku na granicę z Białorusią kpt. Anna Michalska wygrała w sądzie z aktywistą tylko u nas
Lżona podczas ataku na granicę z Białorusią kpt. Anna Michalska wygrała w sądzie z aktywistą

Była rzecznik prasowa Straży Granicznej Anna Michalska wygrała sprawę z aktywistą „Człowiek Lasu”.

Roksana Węgiel nie wytrzymała: „Niech każdy się zajmie swoim życiem” z ostatniej chwili
Roksana Węgiel nie wytrzymała: „Niech każdy się zajmie swoim życiem”

– Niech każdy się zajmie swoim życiem – odpowiedziała Roksana Węgiel na pytanie reportera Pomponika. O co poszło?

Burze nad polską. Strażacy odebrali setki zgłoszeń z ostatniej chwili
Burze nad polską. Strażacy odebrali setki zgłoszeń

Strażacy w związku z frontem burzowym na południu Polski do godz. 19 odebrali 580 zgłoszeń - przekazał w piątek PAP rzecznik prasowy PSP st. bryg. Karol Kierzkowski.

Nie żyje znany polski piłkarz z ostatniej chwili
Nie żyje znany polski piłkarz

Media obiegła smutna wiadomość. Nie żyje znany polski piłkarz.

Joński: „Będziemy chcieli złożyć zawiadomienie do prokuratury na Kaczyńskiego” z ostatniej chwili
Joński: „Będziemy chcieli złożyć zawiadomienie do prokuratury na Kaczyńskiego”

– Będziemy chcieli złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego „za sprawczość kierowniczą” – poinformował szef komisji ds. „wyborów kopertowych” Dariusz Joński.

Będzie naprawdę niebezpiecznie. IMGW wydał komunikat z ostatniej chwili
Będzie naprawdę niebezpiecznie. IMGW wydał komunikat

W piątek i sobotę kontynuacja groźnej pogody, zwłaszcza w zachodniej, południowo-zachodniej i południowej części kraju. Przelotnych burz i opadów możemy spodziewać się jednak w całej Polsce – poinformował PAP synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Michał Folwarski.

Tragiczny wypadek. Nie żyje 6-letni chłopiec z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek. Nie żyje 6-letni chłopiec

Media obiegła informacja o tragicznym wypadku, do jakiego doszło w Romanowie w woj. wielkopolskim. Nie żyje 6-letni chłopiec.

Marszałek Hołownia przedstawi plan rozwoju dla Polski z ostatniej chwili
Marszałek Hołownia przedstawi plan rozwoju dla Polski

W nadchodzącą sobotę Szymon Hołownia, marszałek Sejmu i lider ugrupowania Polska 2050, zaprezentuje swoją wizję rozwoju kraju. Prezentacja, która odbędzie się w duchu globalnie rozpoznawalnych konferencji TEDx, ma być wyjątkowa zarówno pod względem formy, jak i treści.

Niebywałe, co przed Igą Świątek ukrył jej ojciec z ostatniej chwili
Niebywałe, co przed Igą Świątek ukrył jej ojciec

Media obiegły sensacyjne wiadomości. Okazuje się, że ojciec Igi Świątek ukrył przed nią pewną kwestię.

Znany bokser Damian Jonak popiera akcję Solidarności #PreczZzielonymŁadem tylko u nas
Znany bokser Damian Jonak popiera akcję Solidarności #PreczZzielonymŁadem

„Każdy obywatel, który chce dobra swojego kraju powinien być świadomy niebezpieczeństw i zagrożeń, jakie niesie za sobą Zielony Ład. Dlatego proszę o podpisywanie się pod wnioskiem o referendum ogólnokrajowe w sprawie Zielonego Ładu. To jest w interesie nas wszystkich, nie tylko związkowców” – mówi w rozmowie z Marleną Nowakowską dla portalu Tysol.pl Damian Jonak, znany bokser oraz wieloletni członek NSZZ „Solidarność”.

REKLAMA

Deutsche Quelle: Od 2 maja ekologiczne Niemcy konsumują surowce kosztem innych państw

W tym roku Niemcy już od 2 maja konsumują surowce naturalne na koszt innych państw – odnotowała lewicowa Tageszeitung, powołując się na dane organizacji Footprintnetwork monitorującej poziom zużycia surowców na świecie. Jak wynika z obliczeń Global Footprint Network, Niemcom zaledwie w cztery miesiące udało się wykorzystać wszystkie „przypisane im” na 2004 r surowce, a miniony czwartek stał się tym samym Dniem Przekroczenia Zasobów Ziemi. Podobno, gdyby wszystkie państwa świata zachowywały się jak Niemcy, nie starczyłoby nam trzech Ziem.
Piranie. Ilustracja poglądowa Deutsche Quelle: Od 2 maja ekologiczne Niemcy konsumują surowce kosztem innych państw
Piranie. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

„Niemcy żyją kosztem ludzi z innych krajów i przyszłych pokoleń. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że ten rok jest rokiem przestępnym, Dzień Przekroczenia Ziemi w Niemczech wypada o jeden dzień wcześniej niż w ubiegłym roku. Gdyby wszystkie kraje zużywały tyle zasobów, co Niemcy, ludzie na całym świecie potrzebowaliby trzech Ziem”

– czytamy w TAZ. Dalej w artykule cytuje się wypowiedź Olafa Bandta, przewodniczącego organizacji BUND, który mówi: "Kraj, który zużywa tyle zasobów, co my, działa źle i lekkomyślnie” i w imieniu BUND wzywa do wprowadzenia tzw. ustawy o ochronie zasobów, ale i roztropniejszego obchodzenia się ze skarbami ziemi.

 

"Dzień Przekroczenia Ziemi"

„Oczywiście każdy z nas może podjąć działania w swoim codziennym życiu: Możemy kupować rzeczy używane, unikać plastiku lub zlecać naprawę urządzeń. To ostatnie będzie wkrótce łatwiejsze: Parlament Europejski uchwalił niedawno "prawo do naprawy" dla konsumentów. Do fundamentalnej zmiany potrzeba jednak więcej. Niemiecki rząd opracował strategię na rzecz krajowej gospodarki w obiegu zamkniętym. Ale nawet to nie wystarczy, aby chronić nasze zasoby. Dlatego BUND idzie o krok dalej: wzywamy do przyjęcia ustawy o ochronie zasobów do 2026 r., która wyznacza jasne cele. Zużycie zasobów musi spaść o 85 procent do 2050 roku. I o 50 procent do 2030 roku, w przeciwnym razie wkrótce będzie za późno!” – czytamy na stronie internetowej organizacji. I przesłanie jest klarowne: rząd federalny powinien opracować w temacie surowców strategię analogiczną do znowelizowanej w ubiegłym tygodniu i przyjętej w Bundestagu ustawie o ochronie klimatu (Klimaschutzgesetz), która zakłada, że za osiem lat Niemcy obniżą emisje gazów cieplarnianych o co najmniej 65 proc, za osiemnaście lat o co najmniej 88 proc., a do 2045 r staną się już państwem absolutnie neutralnym klimatycznie. Teraz wystarczy sobie wyobrazić Niemcy jako państwo neutralne klimatycznie i surowcowo. Na razie, póki pomysł BUNDu jest jeszcze w fazie planowania nie podaje się konkretnych rozwiązań problemu z wykorzystaniem zasobów naturalnych, ale w tekście TAZ wymienia się ewentualne sposoby na odejście od dotychczasowych nawyków, jest to przede wszystkim postawienie na energie odnawialne, spożywanie mniejszej ilości produktów pochodzenia zwierzęcego, rezygnacja z samochodów na rzecz rowerów lub transportu publicznego.

„W przypadku niektórych z tych sposobów Global Footprint Network obliczyła, o ile dni mogłyby one opóźnić Dzień Przekroczenia Ziemi. Przykładowo, wprowadzenie wypożyczalni sprzętu AGD i narzędzi mogłoby zmniejszyć liczbę artykułów gospodarstwa domowego na całym świecie - opóźniłoby to Dzień Przekroczenia Ziemi o trzy dni”

– podsumowuje TAZ. Czyli trzy dni opóźnienia, jeżeli Schmidt zamiast kupować toster czy gofrownicę wypożyczy ją, a pani Müller zadowoli się suszarką do włosów czy prostownicą z wypożyczalni za rogiem. W Niemczech na razie ten trend trzyma się w ryzach, są już (zazwyczaj wydzielone w bibliotekach miejskich) miejsca w których można wypożyczyć maszynę do waty cukrowej, maszynę do lodów, maszynę do szycia, zestawy do gier, narzędzia do prostych napraw domowych itd. Taką ofertę ma np. biblioteka publiczna miasta Achim, ale jest to rodzaj eksperymentu. Spójrzmy na dane. Wg. prognoz (vide: Statista) obrót w sektorze sprzedaży AGD w Niemczech wyniesie ok 21,81 mld euro, a w 2028 r. ma wzrosnąć do 24,6 mld euro zaś każde niemieckie gospodarstwo domowe wyda w tym roku na sprzęt AGD średnio 302,20 euro. Pytanie, jak niemiecka gospodarka miałaby sobie zrekompensować straty z tytułu masowego przejścia na wypożyczalnie sprzętu i ile to wypożyczenie miałoby w warunkach ogólnonarodowego przyjęcia się tego trendu kosztować. Kierunek chiński jako rynek zbytu marzeń ma swoje problemy. Transfer technologii zrobił swoje i plakietka made in Germany już nie robi na Chińczykach takiego wrażenia jak jeszcze dekadę temu.

 

Być jak Kirgistan

W 2023 r globalny Dzień Przekroczenia Ziemi (dla wszystkich państw) przypadł na 2 sierpnia a Niemcy znajdują się w czołówce krajów najszybciej zużywających surowce. Dla porównania, Katar miał swój Dzień Przekroczenia Ziemi najwcześniej w 2023 r., 11 lutego zaś Kirgistan uzyskał najlepszy wynik wykorzystując dostępne zasoby na cały rok dopiero 30 grudnia. I jak się spojrzy chociażby na niemieckie opracowania dotyczące gospodarki Kirgistanu, to wynika z nich, że jeden mieszkaniec Niemiec rocznie odpowiada za wydzielanie 8,2 tony CO2, a w Kirgistanie wskaźnik ten wynosi 1,6 tony (dane Federalnego Urzędu Statystycznego ze stycznia 2024 r za rok 2022), pytanie tylko czy Niemcy chciałyby na tyle przykręcić swój przemysł i zmienić styl życia na nieco skromniejszy by doszlusować do imponującego wyniku Kirgistanu. 

W ubiegłym roku TAZ również informował o przekroczeniu zasobowych norm i wtedy też niemiecka niefrasobliwość w gospodarowaniu surowcami i emitowaniem do atmosfery CO2 została sprowadzona do tezy o trzech Ziemiach. Co ciekawe, autorka niniejszego tekstu z ciekawości zrobiła sobie na stronie Global Footprint Network test indywidualny i wyszło na to, że gdyby cała ludzkość żyła tak jak ona, to potrzebowalibyśmy 3,4 Ziemi. A zatem Niemcy ze swoim energochłonnym przemysłem, zamiłowaniem do grilla na świeżym powietrzu, lotniczymi eskapadami zielonej szefowej dyplomacji, Annaleny Baerbock [Jak wynika z odpowiedzi na zapytanie deputowanego do Bundestagu z CDU, Tilmana Kubana, sama tylko minister Baerbock do 26 stycznia 2023 przy 67 lotach wygenerowała 5 tys. ton CO2, które kosztowały ok 7,6 mln euro. Na drugim miejscu znalazł się minister gospodarki Robert Habeck z 32 lotami dającymi 1,9 tys. ton CO2 i kosztem ok. 3,2 miliona euro.], służbowymi autami Olafa Scholza i reszty rządu, helikopterem szefa CDU, Friedricha Merza i dziesiątkiem innych atrakcji bazujących na surowcach lub wydzielających CO2, przenosząc swój way of life na resztę państw, potrzebowaliby 3 Ziem a przeciętna Kowalska poruszająca się z jednego kąta miasta do drugiego autobusem – 3,4. Niedobrze. Zwłaszcza, że wynik testu wieńczy wysyp emotikonek mających ilustrować potencjalny nastrój grzesznika klimatycznego, jest tam buźka zawstydzona, zmartwiona, zmieszana i zaintrygowana. Ciekawe, którą z nich jako główny odpowiedzialny za klimatyczną niefrasobliwość swojego rządu wybrał kanclerz Scholz. 

 

Lżejsze auta, mniejsze mieszkania

Pod koniec kwietnia ciekawy raport dot. rekomendacji dla mniejszego zużywania metali w niemieckim przemyśle przedstawiła mieszcząca się w Berlinie organizacja Powershift. Jak wyjaśnia we wstępie do raportu Powershift:

„W 2022 roku Niemcy importowały prawie 80 milionów ton metali, z czego około 90 procent stanowiły surowce pierwotne. Jednym z problemów jest to, że zużycie surowców w Niemczech znacznie przekracza „poziom sprawiedliwy globalnie”. (…) W naszej broszurze "Zmniejszenie zużycia metali: praktyczne sugestie dotyczące transformacji surowców" przeanalizowaliśmy potencjał redukcji zużycia miedzi, aluminium, żelaza i niklu w Niemczech. Łącznie te cztery metale nieszlachetne odpowiadają za 94% zużycia surowców metalowych w Niemczech. Środki zmniejszające popyt na te metale mogą być zatem szczególnie skuteczne w ograniczaniu negatywnego wpływu na środowisko i konsekwencji społecznych w łańcuchach dostaw metali. Broszura opiera się na badaniu "Nutzung und Reduktionspotentiale von Basismetallen in Deutschland und der EU" ("Wykorzystanie i potencjał redukcji metali w Niemczech i UE"), które zostało przeprowadzone przez ifeu Institute na zlecenie PowerShift. W badaniu obliczono ogromny potencjał oszczędności, szczególnie w sektorze transportu, przemyśle budowlanym i recyklingu metali. Na przykład zmniejszenie rozmiaru, wagi i liczby nowo rejestrowanych samochodów jest ważną dźwignią, która może zaoszczędzić prawie 37 milionów ton czterech objętych badaniem metali”.

85-stronicowy raport Powershift daje wgląd w pomysły i projekty, które niedługo mogą wyznaczać trendy. Nie tylko w Niemczech. Raport wybiega też o kilka lat w przyszłość pochylając się nad tematem metalu, który będzie odpadem po infrastrukturze służącej pozyskiwania energii słonecznej, wiatrowej i do magazynowania energii. Wg. obliczeń ekspertów, w 2030 r. Niemcy będą dysponować z tytułu gospodarowania OZE ok. 32 tys. tonami aluminium, 28,3 tys. ton miedzi i 3,5 tys. ton niklu. I to są metale, które w myśl raportu trzeba będzie poddać przetworzeniu, ale by je przetworzyć, należy wpierw „zwiększyć akceptację dla surowców pochodzących z recyklingu”. 

W przypadku zaś produkcji aut eksperci wskazują na trend do redukowania masy pojazdów, tak iż do 2050 prognozuje się wśród nowo zarejestrowanych aut, że część z nich będą stanowić małe pojazdy „zamiast bardziej zasobochłonnych pojazdów średnich i dużych”. Przy czym „Zmniejszenie liczby rejestracji nowych pojazdów powinno iść w parze z wystarczającą liczbą alternatywnych środków transportu. Alternatywy, a tym samym rozwój transportu publicznego, dostosowanie przepisów ruchu drogowego na korzyść transportu publicznego i przepisów ruchu drogowego na rzecz większego uwzględnienia mniej zasobochłonnych środków transportu i stworzenie zachęt finansowych do korzystania z nich w pierwszej kolejności przed transportem prywatnym. (…) Innym środkiem jest promowanie koncepcji współdzielenia. Biorac pod uwagę, że wykorzystanie floty pojazdów w Niemczech wynosi zaledwie jedną godzinę czasu jazdy dziennie (w porównaniu z 23 godzinami czasu postoju) modele współdzielenia samochodów wydają się jeszcze bardziej naglące.”

Innym obszarem uwzględnionym w badaniu było budownictwo mieszkaniowe:

„Oszacowano wysokość oszczędności materiałowych czterech metali nieszlachetnych w zależności od zmniejszania się udziału domów jednorodzinnych wśród nowych budynków
na rzecz budowy domów wielorodzinnych. Te ostatnie wymagają mniej materiału i metalu na jednostkę mieszkalną. (…) Oszczędność materiałów można też osiągnąć poprzez zmniejszenie powierzchni mieszkalnej na mieszkańca z obecnych 47 m² do 35 m²”.

I tak od oszczędności metali nitka poprowadziła do zmniejszenia przestrzeni mieszkalnej. A to tylko jeden raport…

 

Szwajcarskie pomysły na zielony raj

Kim są zatem ludzie, którzy chcą żebyśmy dla ratowania planety dzielili się sprzętem agd? Wizja komunalnych mikserów i ekspresów do kawy albo jednej zmywarki do naczyń na jedną klatkę schodową może się wydać żartem zwariowanych socjalistów, ale sprawa nie jest zabawna

Global Footprint Network to międzynarodowy, szwajcarsko-amerykański think-tank promujący się jako ośrodek integrujący różne poziomy działania proekologicznego i „klimatycznego”. Jego założycielem jest urodzony w Szwajcarii Mathis Wackernagel, uczeń amerykańskiego pioniera „ekologicznego planowania” profesora Williama Reesa. Ośrodek przedstawia się jako „non-profit” i jest finansowany przez liczne fundacje, uniwersytety, mniejsze i większe  korporacje z Google na czele, czy agendy rządowe z kilku kontynentów (od Kanady przez kraje europejskie do Bahrajnu). Wśród partnerów są najważniejsze organizacje ekologiczne. Szczegółowa analiza listy donatorów i partnerów mogłaby pokazać jak bardzo zaawansowanym i międzynarodowym biznesem stała się dziś działalność ekologiczna. 

Celem tej współpracy jest promowanie „zrównoważonego rozwoju” (pamiętamy jak bardzo polscy politycy różnych opcji lubią posługiwać się tym wieloznacznym terminem…),”śladu ekologicznego” (wskaźnika relacji między zużyciem zasobów naturalnych a możliwością ich odtworzenia) czy ‘”pojemności biologicznej”. Ten ostatni termin wiąże się m.in. z refleksją ilu ludzi może mieszkać na ziemi żeby – jak mawiają eko-aktywiści – planeta nam nie „spłonęła”.  

Na stronie można sobie obliczyć własny „ślad ekologiczny”. Jak już wspomniano powyżej - po wypełnieniu szybkiej ankiety okazuje się, że osoba, która nie ma samochodu, jeździ komunikacją miejską, parę razy do roku poleci gdzieś samolotem, mieszka w tradycyjnym budownictwie i – o zgrozo – ma w domu pralkę, zużywa czterokrotnie za dużo „dostępnych” dla jednego mieszkańca zasobów planety, a jej „dzień długu ekologicznego” wypada na początku kwietnia. Konsekwentnie można by uznać, że mieszkaniec sowieckiego kołchozu, który niczego nie miał na własność i nigdzie nie podróżował, był dużo lepszym użytkownikiem zasobów Ziemi niż niezbyt zamożny obywatel współczesny Polski. Gdyby jeszcze sowieckie traktory tak nie dymiły… Czytając te dość arbitralne wyliczenia można żałować, że Armia Czerwona nie dotarła do zamożnej Szwajcarii i nie zaprowadziła tam „oszczędnego” komunizmu.

Zostawmy jednak historyczne żarty. Obliczanie dnia „ekologicznego długu” dla każdego z nas może służyć do straszenia internautów. Tak też jest sformatowana strona think-tanku. Każdy może sobie wyliczyć swój ślad i każdy może od razu, jednym kliknięciem, zadeklarować co zrobi by „przesunąć datę” globalnego zużycia zasobów. Jednak cały koncept śladu ekologicznego to oferta dla rządów, jednostek administracyjnych i biznesu. Skoro każdy wytwarza ślad ekologiczny i  każdy zużywa zbyt wiele zasobów to potrzebni są fachowcy, którzy doradzą jak ten ślad zniwelować i wydadzą stosowny certyfikat. 

Najciekawsze w tym wszystkim są „rozwiązania”. Wiele tu wniosków słusznych – np. propozycje mechanizmów które ograniczą globalne marnotrawstwo żywności. Równie wiele jednak utopijnego lobbingu. Naturalnie powinniśmy ograniczyć spożycie mięsa, poruszać się „bezwęglowo” (najlepiej na rowerze), mieszkać … grupowo. Tak owszem, „multi-family housing” to nic innego jak stary pomysł zamknięcia większości populacji w blokowiskach, tyle że energooszczędnych i zeroemisyjnych. Niestety ze strony think-tanku nie dowiemy się czy członkowie zarządu i rady Global Footprint Network też zamieszkują wspólnie jakiś urokliwy blok i dzielą się zeroemisyjną kuchenką.

Stare idee i obsesje nieraz ubierają się w nowe kostiumy. Tak jest w przypadku „rozwiązań” dotyczących kwestii populacyjnych. Nie od dziś wiadomo, że w oczach globalnego establishmentu największym zagrożeniem dla Planety Ludzi (ten tytuł książki francuskiego pisarza chyba powinien zostać dziś zakazany?) są… sami ludzie. Dlatego, naturalnie w imię ratowania planety, należy ograniczyć liczbę mieszkańców Ziemi. To wszystko jest przedstawione jako „zaproszenie do dyskusji”, pokazywane są różne głosy, podkreślana wrażliwość tematu ale intencje wydają się jasne – wspierajmy „prawa kobiet” i niech każdy się zastanowi czy musi mieć dużą rodzinę. Ktoś złośliwy i niezbyt przekonany do powszechnego dyskursu „ratowania planety” mógłby pokusić się o przypuszczenie, że nie o planetę tu chodzi, tylko o to by młodsi, biedniejsi i liczniejsi nie przyszli do starszych i bogatszych z propozycją podzielenia się zasobami świata – więc może lepiej zawczasu zamknąć ich w blokowiskach i zmusić do ograniczenia populacji. Ale tak mógłby pomyśleć tylko ktoś bardzo cyniczny…
 



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe