loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Zimbabwe: Tyran odchodzi, tyrania zostaje
Opublikowano dnia 07.12.2017 19:00
Najdłużej panujący na świecie tyran pożegnać się musiał ze stanowiskiem. Pod naciskiem armii ustąpił Robert Mugabe – od 37 lat rządzący w afrykańskim Zimbabwe. Jednak odejście tyrana nie oznacza zmian politycznych w tym kraju, bo jego następca przez wiele lat był bezpośrednim wykonawcą pomysłów prezydenta.

Wikimedia Commons
Leszek Masierak

Ziemie, które dziś nazywa się Zimbabwe, są zamieszkałe od trzech tysięcy lat. Początkowo dominowali tam Buszmeni, w VIII wieku tereny te opanował lud Bantu. Kolejne fale osadnictwa to ludy Karanga i Rozwi, które utworzyły Wielkie Zimbabwe. W drugiej połowie XIX wieku terenami tymi zaczęli interesować się Brytyjczycy, stopniowo wypierając ludność miejscową i pozbawiając ją praw. Kilkakrotnie doszło do masowych buntów, tłumionych jednak krwawo przez Kompanię Południowoafrykańską. W 1923 powstała Rodezja Południowa, jako kolonia brytyjska. Po drugiej wojnie światowej osadnictwo białych w Rodezji nasiliło się, co oczywiście musiało wywołać sprzeciwy miejscowej czarnej ludności, rugowanej z ziemi i majątku.

Nasilenie konfliktu rasowego w Rodezji nastąpiło na początku lat 60. W 1965 roku rząd Rodezji jednostronnie ogłosił niepodległość. Nowy rząd białej mniejszości oficjalnie nadał prawa wyborcze wszystkim bez względu na rasę, jednakże skutecznie i celowo wyeliminował zdecydowaną większość czarnych z głosowania poprzez wprowadzenie cenzusu majątkowego. To oczywiście wywołało opór – powstały dwie duże organizacje polityczno-wojskowe skupiające czarną ludność Rodezji – Afrykański Ludowy Związek Zimbabwe (ZAPU) i Afrykański Narodowy Związek Zimbabwe (ZANU). Przez wiele lat toczyła się w tym kraju wojna wszystkich przeciw wszystkim – biali zwalczali obie organizacje, czarni walczyli i z białymi, i sobą nawzajem. Wszystkie strony ochoczo sięgały też po pomoc zagraniczną – rząd był wspierany przez RPA, Chińczycy popierali ZANU, Rosjanie natomiast ZAPU. Na czele ZANU pojawił się w tym czasie właśnie Robert Mugabe.

W 1964 roku został aresztowany i spędził w więzieniu dziesięć lat. Po uwolnieniu wyjechał za granicę, lecz nie zamierzał rezygnować z polityki. Doprowadził nawet do porozumienia z konkurentami z ZAPU. Wojna domowa mocno podkopała gospodarkę kraju, nie pomagał też powszechny międzynarodowy ostracyzm wobec rządzącej białej mniejszości. Kres wojnie położyło porozumienie podpisane w londyńskim Lancaster House – na jego mocy w marcu 1980 roku odbyły się w Rodezji – przemianowanej na Zimbabwe – wybory, nadzorowane przez Brytyjską Wspólnotę Narodów. Zwycięstwo w nich odniosła ZANU, a Robert Mugabe został pierwszym premierem tego kraju, powszechnie uznawanym przez społeczność międzynarodową.





 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Niech szkoły zaopiekują się miejscami pamięci
Umiejętna praca wychowawcza nauczycieli przyniosłaby znakomite rezultaty w tej materii.
avatar
Przemysław
Jarasz

Koniec psychozy strachu wśród kobiet w Zabrzu. Policja wytropiła zboczeńca
Koniec horroru i życia w strachu kobiet w śródmieściu Zabrza. Mężczyzna, który w okolicy podziemnego przejścia pod torami kolejowymi przy ul. Damrota (nieopodal stadionu Górnika Zabrze) napadał na kobiety, został wytropiony i zatrzymany przez zabrzańskich policjantów. Na wniosek prokuratury sąd wysłał go za kraty na co najmniej trzy miesiące. Jednakże za usiłowanie zgwałcenia trzech kobiet i doprowadzenia ich do tzw. innej czynności seksualnej, mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia. Kara ta może zostać zwiększona o połowę, gdyż podejrzany działał w warunkach recydywy. Zaledwie w 2015 roku opuścił mury więzienia, gdzie odsiadywał wyrok również za przestępstwa na tle seksualnym.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Michael Bartsch [TAZ]: "..."Różaniec do granic" został Euroregionowi Nysa oszczędzony"
Straszna, po prostu straszna jest ta niemiecka propaganda. Jest tak nieznośna, tak nachalna, że nawet gdyby się człowiek bronił przed tym rękami i nogami, to jednak trudno nie doszukiwać się analogii do propagandy z tamtych najbardziej mrocznych czasów. Kiedyś miałem w ręku numer wychodzącej przed wojną (i w czasie wojny) bardzo popularnej na Śląsku gazety „Der Oberschlesische Wanderer" (Górnośląski wędrowiec) poświęconej w dużym stopniu tematyce polsko-niemieckiego pogranicza (w latach dwudziestych i wcześnej pojawiały się tam nawet teksty w języku polskim). Wierzcie mi, ale ta dzisiejsza Polen-Hetze bardzo przypomina i w niczym nie ustępuje - przynajmniej pod względem nachalności - tamtej antypolskiej nagonce z lat poprzedzających wojnę, choć oczywiście jej charakter jest nieco inny.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.