Samuel Pereira: Na Nowy Rok
Znów słyszymy o potrzebie zgody i koordynacji z prezydentem — i znów w tle rozbrzmiewa stara praktyka politycznych przytyków, tworzenia nowej-starej linii sporu (Wschód vs Zachód) równie wiarygodnej, co jej autor, premier Donald Tusk oraz licytacji na to, kto jest bardziej odpowiedzialny, a kto winny, którą zaczyna spychologia na ministrów.
Bo kiedy przychodzi prawdziwy sprawdzian — żywioł, paraliż komunikacyjny, zablokowane drogi, brak prądu — nagle okazuje się, że zabrakło ostrzeżeń, zabrakło planu, zabrakło zwykłych, prostych informacji dla ludzi. Słowo „armagedon” nie pada tym razem z ust publicystów, lecz od tych, którzy stoją na pierwszej linii. A władza? W najlepszym razie milczy, w najgorszym — przerzuca odpowiedzialność, jakby to była gra, a nie realne życie tysięcy rodzin.
To może pogadajmy o LGBT?
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze osobliwy spektakl wokół ustaw o statusie osób żyjących w związkach LGBT, ideologicznych bitew i gierek ze słownikami pojęć. Premier mówi jedno, wdrażane jest drugie, a obywatele dostają w pakiecie kolejną porcję chaosu — jakby ktoś uważał, że cierpliwość społeczeństwa można testować bez końca. Zima zaskakuje rząd w grudniu, a polityka nieprzyjemnie zaskakuje wszystkich… właściwie każdego dnia.
Życzenia
Ale końcówka roku ma też inną właściwość: zmusza do zatrzymania się. Do pytania, czy naprawdę chcemy wchodzić w nowy czas z bagażem tych samych iluzji i tych samych uników. Czy władza wreszcie zejdzie z piedestału i zacznie mówić prawdę — także wtedy, gdy jest niewygodna? A może odejdzie w ogóle lub chociaż nauczy się, że odpowiedzialność to nie sztuka konferencji i kolejnych wrzutek, tylko zdolność przewidywania i służby zwykłym ludziom? Można się śmiać, że „to się kręci” i kręcić się będzie. Można cynicznie wzruszyć ramionami. Ale ja — może naiwnie — wolę zakończyć ten rok inaczej.
Na progu nowego roku życzę nam wszystkim czegoś podstawowego: trzeźwości umysłu, odwagi i normalności.
Politykom — mniej kłamstw, więcej pokory. Służbom publicznym — profesjonalizmu, który działa zanim przyjdzie katastrofa. Mediom — odwagi w patrzeniu władzy na ręce. A Polsce — pokoju, stabilnych decyzji i mądrości, której tak bardzo dziś brakuje.
A prywatnie — każdemu z nas życzę prostych, a zarazem wielkich rzeczy: dobrych ludzi obok, zdrowia, pracy z sensem i odrobiny światła nawet wtedy, gdy dookoła hula zimowy wiatr. Niech nowy rok będzie mniej o rządowej propagandzie, a bardziej o prawdzie. Mniej o maskach — więcej o odpowiedzialności.
Witajcie po drugiej stronie północy — oby w lepszej wersji nas samych.




