[Tylko u nas] Marek Budzisz: Macron – Putin, czyli strategiczne zbliżenia słabnących mocarstw.

Dzisiejsze spotkanie prezydentów Macrona i Putina w letniej rezydencji prezydenta Francji Fort Brégançon raczej nie przyniesie przełomu, choć uznawane jest w Moskwie za potrzebne i strategicznie istotne. Chodzi nie tylko o to, choć to dla Moskwy ważny, aby po raz kolejny potwierdzić, iż Rosja niezależnie od tego jaką politykę wewnętrzną prowadzi nie jest izolowana na arenie międzynarodowej. Francja nadaje się do tego najlepiej, bo jej lider, kreujący się nie tylko na przywódcę Europy, ale również obrońcę liberalnych wartości organizując spotkanie potwierdza publicznie, że polityka realna, bardziej się dla niego liczy niźli liberalny frazes i można nie zwracać uwagi na to, że w Moskwie siły porządkowe rozpędzają pokojowe demonstracje, których uczestnicy domagają się dostępu kandydatów opozycji do wrześniowych wyborów lokalnych.
/ Kremlin.ru
Prezydent liberalnej Francji potwierdził to już raz organizując dyplomatyczną akcję, która umożliwiła powrót Rosji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, a teraz wznawiając z Moskwą tzw. dialog strategiczny, będzie musiał po raz kolejny „przymknąć” oko i na inne represje rosyjskiego reżimu takie jak fabrykowanie oskarżeń, które mogą wtrącić liderów opozycji rosyjskiej na wiele lat do więzienia.

W przeddzień spotkania obydwu prezydentów, doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow poinformował, że w nieodległej przyszłości w Moskwie, po długiej przerwie, odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych i obrony obydwu krajów. Uszakow pochwalił też Francję za jak to określił „konstruktywną rolę” w Radzie Europy. A co z ustępstwami ze strony Moskwy? Na zdrowy rozum ta polityka gestów dobrej woli i odmrażania kolejnych formatów przez Francję winna, choćby dla pozoru, być obustronna. Tym bardziej, że nieoficjalnie Paryż, też w geście dobrej woli, informuje, iż raczej nie zgodzi się na rozszerzenie tzw. formatu mińskiego, co postulował prezydent Zełenski, o Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię.

W rosyjskich mediach ukazywały się nawet przecieki, że Moskwa co do zasady nie jest przeciwna takiemu rozwiązaniu, choć nie byłaby najszczęśliwsza, gdyby sprawy przybrały taki obrót. Ale teraz ma „problem z głowy” jeśli w roli orędownika jej interesów wystąpi Paryż, który chciałby w zamian za te póki co jednostronne ustępstwa, aby wznowić rokowania w sprawie pokoju w Donbasie i jednocześnie opowiada się za wymianą jeńców. Gdyby tego rodzaju ruch udało się przeprowadzić, to Makron mógłby kreować się na pecemakera i lidera Europy. Chodzi nie tylko o wybujałe ego francuskiego przywódcy i to, że Francja próbuje, z miernym skutkiem, uprawiać politykę zagraniczną przerastającą jej możliwości i potencjał, ale o wykorzystanie potencjalnie dobrej koniunktury. Związana jest ona z tym, że inne europejskie kraje wchodzące w skład grupy G 7 zajęte są własnymi problemami – Włochy mają właśnie kryzys rządowy, Wielka Brytania mierzy się z Brexitem, a elity Niemiec przygotowują do odejścia kanclerz Merkel i czekają na wyniki wyborów w współtworzącej rządzącą koalicję socjaldemokracji. Paryż może też chcieć zdyskontować dobre relacje, jakie ma z prezydentem Zełenskim, który jeszcze w trakcie kampanii wyborczej przyjęty został w Pałacu Elizejskim (trudno zrozumieć dlaczego w Warszawie nikt nie wpadł na pomysł tego rodzaju). Jednak nadzieje na przełom wydają się studzić Rosjanie. Doradca Putina ds. polityki zagranicznej Uszakow, który będzie uczestniczył w spotkaniu w Brégançon powiedział, że wznowienie Formatu Mińskiego winno być dobrze przygotowana, a trudno o to, jeśli dziś nie wiadomo kto na Ukrainie odpowiada za politykę zagraniczną. I jeszcze przez jakiś czas nie będzie wiadomo skoro nowa Rada Najwyższa spotka się pod koniec miesiąca i dopiero wówczas rozpoczną się procedury związane z wyłonieniem nowego gabinetu i szefa tamtejszego MSZ-u. O tym, że w Moskwie nie liczą na żaden przełom świadczyć też ma również to, prócz dość sceptycznego tonu rosyjskiej prasy, że konferencja prasowa obydwu prezydentów zapowiedziana jest przed a nie po rozmowach. Tym nie mniej być może z jakimiś drobnymi i symbolicznymi gestami najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia. Rosyjski minister obrony Szojgu występując w niedzielę na zakończenie igrzysk wojskowych Armia 2019, powiedział, że wystosowane już znacznie wcześniej, ale zignorowane, zaproszenie pod adresem „armii państw NATO”, aby jej reprezentanci wzięli udział w tej „sportowej” rywalizacji, pozostaje otwarte. Nie można zatem wykluczyć, że w przyszłym roku być może pojawi się tam reprezentacja np. Francji. Szojgu złożył też przy okazji ważną deklarację, która prawdopodobnie ujawnia to o co toczy się gra dyplomatyczna. Otóż zapowiedział, że dopóki Stany Zjednoczone nie rozmieszczą w Europie i Azji rakiet średniego zasięgu, co może być bezpośrednim skutkiem kresu układu IMF, to Rosja nie będzie pierwsza podejmowała działań w tym zakresie. Już wcześniej Moskwa mówiła, że ewentualne nowe rokowania rozbrojeniowe winny mieć charakter wielostronny i prócz Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin winny w nich wziąć udział również Francja i Wielka Brytania. Nie można zatem wykluczyć jakiejś wspólnej rosyjsko–francuskiej deklaracji w tej sprawie.

Jest to dla Rosji tym bardziej istotne, że coraz silniej rozlegają się w jej elitach głosy o konieczności równoważenia współpracy z Chinami poprawą relacji „na innych kierunkach”. W Moskwie nikt nie ma pomysłu, aby rewidować politykę „zwrotu na Wschód” jaka się tam rozpoczęła po 2014 roku, ale wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że rosnąca nierównowaga potencjałów między Chinami a Rosją w dłuższej perspektywie skazuje ją na rolę młodszego brata, tym bardziej bezwolnego jeśli pozbawionego swobody manewru. Przez dłuższy czas rosyjska dyplomacja była przekonana, że takim czynnikiem, który może zrównoważyć siłę Pekinu będą Indie. Z tego powodu Moskwa doprowadziła do wejścia Delhi do Szanghajskiej Organizacji Współpracy, licząc, że ta wielostronna formuła współpracy pozwoli nieco okiełznać rosnące wprost proporcjonalnie do możliwości i potencjału ambicje Chin. Ale teraz, w związku z sytuacją w Kaszmirze, gołym okiem widać, że te nadzieje to mrzonki. Po pierwsze Chiny poparły w sposób stanowczy na forum ONZ stanowisko Pakistanu domagającego się szybkiej reakcji świata na to co dzieje się w tej zamieszkałej przez muzułmanów indyjskiej prowincji. Rosja, ograniczyła się jedynie do wezwania stron konfliktu aby te usiadły do rozmów. Sytuacja się zaognia, padły już nawet pierwsze strzały na granicy. W dłuższej perspektywie oznacza to, że Szanghajska Organizacja Współpracy, do której należą i Indie i Pakistan, właśnie przez wzgląd na konflikt między obydwoma państwami będzie wewnętrznie zablokowana, a każde z państw, w tym zarówno Chiny jak i Indie, będą realizowały politykę zgodną z ich partykularnymi interesami. Stawia to Rosję w bardzo niewygodnej sytuacji.

Ostatnio w kręgach moskiewskiej elity, właśnie w wyniku, jak można przypuszczać, rozczarowania „egoistyczną” postawa Chin, które np. nie chcąc zaostrzania konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi dostosowały się do amerykańskich sankcji i wstrzymały zakupy ropy naftowej w Wenezueli, znacznie osłabiając w ten sposób rosyjskiego sojusznika, pojawiła się koncepcja wspólnej rosyjsko – europejskiej polityki wobec Pekinu. Nie chodzi w tym wypadku o rywalizację, ale o próbę zmniejszenia różnicy potencjałów i wykorzystania przez Moskwę dobrych relacji z Pekinem. W takiej konstrukcji Rosja staje się pomostem (raczej kanałem komunikacyjnym niźli pośrednikiem) między Unią a Państwem Środka. Państwa starej Unii, chcące ożywić swe gospodarki, mogą być zainteresowane taką polityką. Dla Rosji dodatkowym bonusem będzie osłabienie więzi atlantyckich. Francja wiele mówiąca o swoich interesach w Syrii, na Bliskim Wschodzie czy w Afryce i nie odżegnująca się od współpracy, w tym inwestycyjnej, z Rosją a przy tym często demonstracyjnie antyamerykańska, jest wymarzonym partnerem dla takiego mariażu. O to w gruncie rzeczy chodzi Moskwie przed rozmowami w Forcie Brégançon.

Marek Budzisz

 

POLECANE
Gen. Dariusz Wroński: Sprzętu z SAFE nie ma z czym zintegrować, jest z innej epoki gorące
Gen. Dariusz Wroński: Sprzętu z SAFE nie ma z czym zintegrować, jest z innej epoki

„Pożyczka na cudze interesy, czyli jak zadłużyć Polskę, żeby NIE zwiększyć jej bezpieczeństwa… Są decyzje złe i są decyzje strategicznie głupie. Zaciąganie wielomiliardowej pożyczki w ramach programu SAFE na sprzęt, którego Polska nie potrzebuje, nie używa i nie ma z czym zintegrować, należy do tej drugiej kategorii!” - ocenił gen. bryg. pilot r. Dariusz Wroński na platformie X.

Axios: USA i Iran stoją na krawędzi wojny gorące
Axios: USA i Iran stoją na krawędzi wojny

Portal Axios napisał w środę o sześciu okolicznościach, które świadczą o tym, że USA i Iran stoją na krawędzi wojny. Serwis wymienił wśród nich trwający od dawna spór dotyczący irańskiego programu nuklearnego, zabicie tysięcy demonstrantów przez irańskie władze oraz przeświadczenie o słabości reżimu w Teheranie.

Unijne instytucje manipulują ws. uruchomienia ETS2. Rada UE wydała komunikat tylko u nas
Unijne instytucje manipulują ws. uruchomienia ETS2. Rada UE wydała komunikat

Rada (na szczeblu ambasadorów UE) przyjęła dziś swoje stanowisko w sprawie ukierunkowanej zmiany rezerwy stabilności rynku dla nowego systemu handlu emisjami dla budynków, transportu drogowego i innych sektorów (ETS2).

Polskę 2050 spotkało to samo co Polskę tylko u nas
Polskę 2050 spotkało to samo co Polskę

W polityce najgorsza jest naiwność. Drugie najgorsze jest zdziwienie. Dziś wielu przeciera oczy, patrząc na rozłam w Polska 2050 i powstanie klubu „Centrum”. A przecież to było do przewidzenia. Polskę 2050 spotkało dokładnie to samo, co – od lat – spotyka całą Polskę: zemsta Tuska.

Ukraińskie ministerstwo kultury wydało pozwolenie na poszukiwania w Hucie Pieniackiej z ostatniej chwili
Ukraińskie ministerstwo kultury wydało pozwolenie na poszukiwania w Hucie Pieniackiej

Ministerstwo kultury Ukrainy wydało pozwolenie na poszukiwanie szczątków polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów w dawnej wsi Huta Pieniacka w obecnym obwodzie lwowskim. Resort poinformował o tym w środę na swojej stronie internetowej.

Obrońca Romanowskiego: Wydanie ENA to rażące naruszenie procedury karnej i konstytucji gorące
Obrońca Romanowskiego: Wydanie ENA to rażące naruszenie procedury karnej i konstytucji

„To rażące naruszenie przepisów procedury karnej oraz Konstytucji” – napisał na platformie X obrońca Marcina Romanowskiego mec. Bartosz Lewandowski, odnosząc się do wyroku sądu o ponownym wydaniu ENA za byłym wiceministrem.

Dr Damian Sitkiewicz: Hochsztaplerska książka Rossolińskiego-Liebe zakłamuje elementarne fakty historyczne tylko u nas
Dr Damian Sitkiewicz: Hochsztaplerska książka Rossolińskiego-Liebe zakłamuje elementarne fakty historyczne

Spór o książkę historyka Grzegorz Rossoliński-Liebe nabrał międzynarodowego wymiaru. Podczas wykładu w Instytucie Pamięci Narodowej dr Damian Sitkiewicz ostro skrytykował publikację o polskich burmistrzach w czasie okupacji, zarzucając jej wypaczanie faktów i błędy metodologiczne. W tle – pytania o odpowiedzialność, wolność badań i kształt debaty historycznej w Europie.

Sąd wydał ENA za Romanowskim. Kuriozalne uzasadnienie z ostatniej chwili
Sąd wydał ENA za Romanowskim. Kuriozalne uzasadnienie

Nie wystąpiła żadna z przesłanek uniemożliwiających ponowne wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) wobec posła PiS i b. wiceszefa MS Marcina Romanowskiego – ocenił sąd w pisemnym uzasadnieniu postanowienia w tej sprawie zamieszczonym w środę po południu na swojej stronie internetowej.

Mariusz Kamiński: UE wydaje 3 mln euro na projekt cyfryzacji komunistycznej Kuby z ostatniej chwili
Mariusz Kamiński: UE wydaje 3 mln euro na projekt cyfryzacji komunistycznej Kuby

„Reżim [kubański – red.] trwa wyłącznie dzięki represjom, a Unia wydaje jednocześnie 3 mln euro na projekt «Cyfrowa Kuba»” – alarmuje na platformie X eurodeputowany Mariusz Kamiński (PiS), który wystosował do Komisji Europejskiej pismo w tej sprawie.

Mentzen u Nawrockiego. W tle pakt senacki i rozmowy o nowej koalicji z ostatniej chwili
Mentzen u Nawrockiego. W tle pakt senacki i rozmowy o nowej koalicji

W środę media donoszą o spotkaniu, do którego doszło w Pałacu Prezydenckim. Prezydent Karol Nawrocki rozmawiał ze Sławomirem Mentzenem z Konfederacji. W tle pojawia się temat paktu senackiego i przyszłej współpracy prawicy.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marek Budzisz: Macron – Putin, czyli strategiczne zbliżenia słabnących mocarstw.

Dzisiejsze spotkanie prezydentów Macrona i Putina w letniej rezydencji prezydenta Francji Fort Brégançon raczej nie przyniesie przełomu, choć uznawane jest w Moskwie za potrzebne i strategicznie istotne. Chodzi nie tylko o to, choć to dla Moskwy ważny, aby po raz kolejny potwierdzić, iż Rosja niezależnie od tego jaką politykę wewnętrzną prowadzi nie jest izolowana na arenie międzynarodowej. Francja nadaje się do tego najlepiej, bo jej lider, kreujący się nie tylko na przywódcę Europy, ale również obrońcę liberalnych wartości organizując spotkanie potwierdza publicznie, że polityka realna, bardziej się dla niego liczy niźli liberalny frazes i można nie zwracać uwagi na to, że w Moskwie siły porządkowe rozpędzają pokojowe demonstracje, których uczestnicy domagają się dostępu kandydatów opozycji do wrześniowych wyborów lokalnych.
/ Kremlin.ru
Prezydent liberalnej Francji potwierdził to już raz organizując dyplomatyczną akcję, która umożliwiła powrót Rosji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, a teraz wznawiając z Moskwą tzw. dialog strategiczny, będzie musiał po raz kolejny „przymknąć” oko i na inne represje rosyjskiego reżimu takie jak fabrykowanie oskarżeń, które mogą wtrącić liderów opozycji rosyjskiej na wiele lat do więzienia.

W przeddzień spotkania obydwu prezydentów, doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow poinformował, że w nieodległej przyszłości w Moskwie, po długiej przerwie, odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych i obrony obydwu krajów. Uszakow pochwalił też Francję za jak to określił „konstruktywną rolę” w Radzie Europy. A co z ustępstwami ze strony Moskwy? Na zdrowy rozum ta polityka gestów dobrej woli i odmrażania kolejnych formatów przez Francję winna, choćby dla pozoru, być obustronna. Tym bardziej, że nieoficjalnie Paryż, też w geście dobrej woli, informuje, iż raczej nie zgodzi się na rozszerzenie tzw. formatu mińskiego, co postulował prezydent Zełenski, o Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię.

W rosyjskich mediach ukazywały się nawet przecieki, że Moskwa co do zasady nie jest przeciwna takiemu rozwiązaniu, choć nie byłaby najszczęśliwsza, gdyby sprawy przybrały taki obrót. Ale teraz ma „problem z głowy” jeśli w roli orędownika jej interesów wystąpi Paryż, który chciałby w zamian za te póki co jednostronne ustępstwa, aby wznowić rokowania w sprawie pokoju w Donbasie i jednocześnie opowiada się za wymianą jeńców. Gdyby tego rodzaju ruch udało się przeprowadzić, to Makron mógłby kreować się na pecemakera i lidera Europy. Chodzi nie tylko o wybujałe ego francuskiego przywódcy i to, że Francja próbuje, z miernym skutkiem, uprawiać politykę zagraniczną przerastającą jej możliwości i potencjał, ale o wykorzystanie potencjalnie dobrej koniunktury. Związana jest ona z tym, że inne europejskie kraje wchodzące w skład grupy G 7 zajęte są własnymi problemami – Włochy mają właśnie kryzys rządowy, Wielka Brytania mierzy się z Brexitem, a elity Niemiec przygotowują do odejścia kanclerz Merkel i czekają na wyniki wyborów w współtworzącej rządzącą koalicję socjaldemokracji. Paryż może też chcieć zdyskontować dobre relacje, jakie ma z prezydentem Zełenskim, który jeszcze w trakcie kampanii wyborczej przyjęty został w Pałacu Elizejskim (trudno zrozumieć dlaczego w Warszawie nikt nie wpadł na pomysł tego rodzaju). Jednak nadzieje na przełom wydają się studzić Rosjanie. Doradca Putina ds. polityki zagranicznej Uszakow, który będzie uczestniczył w spotkaniu w Brégançon powiedział, że wznowienie Formatu Mińskiego winno być dobrze przygotowana, a trudno o to, jeśli dziś nie wiadomo kto na Ukrainie odpowiada za politykę zagraniczną. I jeszcze przez jakiś czas nie będzie wiadomo skoro nowa Rada Najwyższa spotka się pod koniec miesiąca i dopiero wówczas rozpoczną się procedury związane z wyłonieniem nowego gabinetu i szefa tamtejszego MSZ-u. O tym, że w Moskwie nie liczą na żaden przełom świadczyć też ma również to, prócz dość sceptycznego tonu rosyjskiej prasy, że konferencja prasowa obydwu prezydentów zapowiedziana jest przed a nie po rozmowach. Tym nie mniej być może z jakimiś drobnymi i symbolicznymi gestami najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia. Rosyjski minister obrony Szojgu występując w niedzielę na zakończenie igrzysk wojskowych Armia 2019, powiedział, że wystosowane już znacznie wcześniej, ale zignorowane, zaproszenie pod adresem „armii państw NATO”, aby jej reprezentanci wzięli udział w tej „sportowej” rywalizacji, pozostaje otwarte. Nie można zatem wykluczyć, że w przyszłym roku być może pojawi się tam reprezentacja np. Francji. Szojgu złożył też przy okazji ważną deklarację, która prawdopodobnie ujawnia to o co toczy się gra dyplomatyczna. Otóż zapowiedział, że dopóki Stany Zjednoczone nie rozmieszczą w Europie i Azji rakiet średniego zasięgu, co może być bezpośrednim skutkiem kresu układu IMF, to Rosja nie będzie pierwsza podejmowała działań w tym zakresie. Już wcześniej Moskwa mówiła, że ewentualne nowe rokowania rozbrojeniowe winny mieć charakter wielostronny i prócz Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin winny w nich wziąć udział również Francja i Wielka Brytania. Nie można zatem wykluczyć jakiejś wspólnej rosyjsko–francuskiej deklaracji w tej sprawie.

Jest to dla Rosji tym bardziej istotne, że coraz silniej rozlegają się w jej elitach głosy o konieczności równoważenia współpracy z Chinami poprawą relacji „na innych kierunkach”. W Moskwie nikt nie ma pomysłu, aby rewidować politykę „zwrotu na Wschód” jaka się tam rozpoczęła po 2014 roku, ale wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że rosnąca nierównowaga potencjałów między Chinami a Rosją w dłuższej perspektywie skazuje ją na rolę młodszego brata, tym bardziej bezwolnego jeśli pozbawionego swobody manewru. Przez dłuższy czas rosyjska dyplomacja była przekonana, że takim czynnikiem, który może zrównoważyć siłę Pekinu będą Indie. Z tego powodu Moskwa doprowadziła do wejścia Delhi do Szanghajskiej Organizacji Współpracy, licząc, że ta wielostronna formuła współpracy pozwoli nieco okiełznać rosnące wprost proporcjonalnie do możliwości i potencjału ambicje Chin. Ale teraz, w związku z sytuacją w Kaszmirze, gołym okiem widać, że te nadzieje to mrzonki. Po pierwsze Chiny poparły w sposób stanowczy na forum ONZ stanowisko Pakistanu domagającego się szybkiej reakcji świata na to co dzieje się w tej zamieszkałej przez muzułmanów indyjskiej prowincji. Rosja, ograniczyła się jedynie do wezwania stron konfliktu aby te usiadły do rozmów. Sytuacja się zaognia, padły już nawet pierwsze strzały na granicy. W dłuższej perspektywie oznacza to, że Szanghajska Organizacja Współpracy, do której należą i Indie i Pakistan, właśnie przez wzgląd na konflikt między obydwoma państwami będzie wewnętrznie zablokowana, a każde z państw, w tym zarówno Chiny jak i Indie, będą realizowały politykę zgodną z ich partykularnymi interesami. Stawia to Rosję w bardzo niewygodnej sytuacji.

Ostatnio w kręgach moskiewskiej elity, właśnie w wyniku, jak można przypuszczać, rozczarowania „egoistyczną” postawa Chin, które np. nie chcąc zaostrzania konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi dostosowały się do amerykańskich sankcji i wstrzymały zakupy ropy naftowej w Wenezueli, znacznie osłabiając w ten sposób rosyjskiego sojusznika, pojawiła się koncepcja wspólnej rosyjsko – europejskiej polityki wobec Pekinu. Nie chodzi w tym wypadku o rywalizację, ale o próbę zmniejszenia różnicy potencjałów i wykorzystania przez Moskwę dobrych relacji z Pekinem. W takiej konstrukcji Rosja staje się pomostem (raczej kanałem komunikacyjnym niźli pośrednikiem) między Unią a Państwem Środka. Państwa starej Unii, chcące ożywić swe gospodarki, mogą być zainteresowane taką polityką. Dla Rosji dodatkowym bonusem będzie osłabienie więzi atlantyckich. Francja wiele mówiąca o swoich interesach w Syrii, na Bliskim Wschodzie czy w Afryce i nie odżegnująca się od współpracy, w tym inwestycyjnej, z Rosją a przy tym często demonstracyjnie antyamerykańska, jest wymarzonym partnerem dla takiego mariażu. O to w gruncie rzeczy chodzi Moskwie przed rozmowami w Forcie Brégançon.

Marek Budzisz


 

Polecane