Strategia KE „wzmocnienia” wschodnich regionów UE: Zadłużenie, migracja, zielony ład i cenzura
Co musisz wiedzieć:
- Komisja Europejska przyjęła kompleksową strategię mającą na celu zwiększenie wsparcia dla wschodnich regionów UE graniczących z Rosją, Białorusią i Ukrainą.
- Problem w tym, że przyjęte rozwiązania osłabiają państwa członkowskie.
- Zagrożona jest nawet ich niepodległość.
„Wzmocnienie dobrobytu i odporności tych regionów jest nie tylko wyrazem solidarności UE po inwazji Rosji na Ukrainę, ale także strategiczną inwestycją w bezpieczeństwo, konkurencyjność i przyszłą stabilność Europy” -
czytamy w komunikacie Komisji Europejskiej, która podkreśla, że „kilka regionów z dziewięciu państw członkowskich – Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria – zostało szczególnie dotkniętych wojną hybrydową, migracją uzbrojoną, zakłóceniami gospodarczymi i handlowymi oraz spadkiem demograficznym”.
- ZUS wydał pilny komunikat
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Stanowski zdradza kulisy rozstania z Mellerem. „Mam żal”
- Przewodniczący NSZZ „S” w PG Silesia: Założyliśmy spółkę, bo uważamy, że wydobycie w Silesii powinno być kontynuowane
- Udział prezydenta w inauguracji Rady Pokoju. Jest decyzja
- Wilki zaatakowały dziecko na dworcu kolejowym. Nastolatka ledwo uszła z życiem
Unijna propaganda
„Od początku wojny Rosji z Ukrainą UE udzielała wsparcia politycznego, technicznego i finansowego swoim wschodnim regionom w celu poprawy infrastruktury, zwiększenia odporności gospodarczej, rozwoju zdolności obronnych, sprostania wyzwaniom w zakresie energii i łączności oraz wspierania możliwości zatrudnienia. Ponadto Szlaki Solidarności UE–Ukraina utrzymały handel. Niemniej jednak, ponieważ warunki gospodarcze i bezpieczeństwa w tych regionach w dalszym ciągu się pogarszają z powodu trwającej wojny, potrzebne jest dalsze wsparcie UE”
- stwierdza komunikat.
Unijna rzeczywistość
Otóż w zasadzie zdecydowana większość unijnego wsparcia w obszarze poprawy infrastruktury była powiązana z transformacją energetyczną. I tak środki przewidziano dla kolei i sieci tramwajowych, włącznie z taborem, gdyż jest to transport uznany przez UE za ekologiczny, czy na modernizację sieci przesyłowych i dystrybucyjnych w celu dostosowania ich do odnawialnych źródeł energii (OZE). UE chętnie też finansowała budowę ścieżek rowerowych (także „ekologicznego” transportu). Mniej chętnie zaś drogi i autostrady (priorytetem są inwestycje „ekologiczne”).
Jeżeli zaś chodzi o deklarowane przez UE „wspieranie możliwości zatrudnienia”, to Komisja Europejska wraz z innymi europejskimi instytucjami naprawdę się postarała, aby zwiększyć bezrobocie. Wskutek unijnej polityki klimatycznej, rozrostu biurokracji i braku stabilności prawnej i gospodarczej przedsiębiorstwa w całej Unii padają, także w państwach wschodniej flanki UE. A będzie jeszcze gorzej, gdyż w ciągu najbliższych dwóch lat obywatele państw członkowskich zostaną dotknięci zaostrzeniem polityki „zielonej” transformacji oraz skutkami unijnych umów, w tym tej najbardziej budzącej emocje umowy UE-Mercosur. Tymczasem KE zapewnia o „dalszym wsparciu” dla Polski i innych krajów...
Pięć obszarów priorytetowych
Komisja Europejska przedstawiła zestaw działań, które pomogą regionom graniczącym z Rosją, Białorusią i Ukrainą „stawić czoła konkretnym i bezprecedensowym wyzwaniom, przed którymi stoją, w pięciu obszarach priorytetowych”
Bezpieczeństwo i odporność
Komisja Europejska w ramach zadbania o bezpieczeństwo i obronność proponuje:
- „Rozwój Eastern Flank Watch, europejskiej inicjatywy obrony przed dronami, Europejskiej Tarczy Powietrznej i Europejskiej Tarczy Kosmicznej.
- Tworzenie sieci praktyk w celu zwiększenia gotowości i zachęcania do transgranicznej współpracy klastrów w zakresie odporności”.
Tymczasem, żeby obrona przed dronami, czy jakakolwiek inna, była skuteczna, musi znajdować się w gestii państw narodowych. To, co proponuje Komisja Europejska to kolejne wydarcie prerogatyw państwom członkowskim, tym razem w resortach siłowych. Zresztą spójrzmy na samą Eastern Flank Watch.
Jak czytamy w oficjalnych dokumentach, „Eastern Flank Watch wzmocniłaby wschodnie granice UE przed czynnikami hybrydowymi, cybernetycznymi, morskimi i zagrożeniami konwencjonalnymi ze strony Rosji i Białorusi poprzez integrację obrony powietrznej, wojny elektronicznej, systemy nadzoru i bezpieczeństwa morskiego”. Będzie to oznaczało przeniesienie kierowania obroną – podobnie jak w przypadku tarczy antydronowej – na poziom unijny. Wdrażanie Eastern Flank Watch ma rozpocząć się w 2026 r., a jego początkowe uruchomienie nastąpi do końca 2026 r. Pełna funkcjonalność ma zostać osiągnięta do końca 2028 r.
Co do wspierania klastrów jest to działanie mające na celu defragmentację państw narodowych poprzez tworzenie ponadgranicznych struktur różnego rodzaju – w komunikacie nie sprecyzowano, że chodzi o konkretne, zatem należy podejrzewać, że na wsparcie mogą liczyć wszystkie – czy to w obszarze IT, energetycznym czy handlowym.
Wzrost i dobrobyt regionalny
W tym obszarze Komisja Europejska oferuje:
- „Ułatwianie dostępu do finansowania, w tym poprzez instrument EastInvest mający pomóc zainteresowanym krajom w dostępie do wsparcia pożyczkowego i doradczego, skupiający Grupę Europejskiego Banku Inwestycyjnego, inne międzynarodowe instytucje finansowe oraz kilka krajowych i regionalnych banków promocyjnych.
- Współpracę z Bankiem Światowym w ramach Inicjatywy na rzecz Regionów Nadrabiających zaległości w celu pobudzenia rozwoju gospodarczego na obszarach najbardziej dotkniętych”.
Oznacza to, że jedynym pomysłem na wsparcie wzrostu i dobrobytu regionalnego są pożyczki. Zamiast rezygnacji z „zielonego” szaleństwa transformacji energetycznej, odejścia od „zielonej” ideologii, która mocno uderza w zasadzie we wszystkie regiony państw członkowskich i ich zasoby finansowe, Komisja Europejska proponuje uzależnianie się finansowe regionów i pogłębienie zadłużenia.
Budowanie lokalnych mocnych stron
W tym punkcie KE również nie odchodzi od „zielonej” ideologii i proponuje:
- „Nadanie priorytetu integracji energii elektrycznej państw bałtyckich z sieciami europejskimi i rozwój transgranicznej infrastruktury wodorowej, takiej jak nordycko-bałtycki korytarz wodorowy.
- Wspieranie inicjatyw przemysłu o obiegu zamkniętym, w tym dolin symbiozy przemysłowej i regionalnych ośrodków biogospodarki”.
Krajom, które znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie pełnoskalowego konfliktu zbrojnego i które potrzebują stabilnych źródeł energii i dostaw paliw, KE proponuje dalsze brnięcie w kosztowną „zieloną” transformację energetyczną oraz uzależnianie się od zagranicznych dostawców i inwestycje w drogie i niszowe nadal paliwa.
Gdyby KE rzeczywiście chciała wzmocnić wschodnią flankę EU, to po pierwsze zrezygnowałaby z zielonego ładu, po drugie pozwoliłaby tym krajom wrócić do węgla (a tak na marginesie wymuszanie na nich dekarbonizacji było złamaniem unijnych traktatów, ponieważ zgodnie z nimi każdy kraj może swobodnie decydować o źródłach energii, z których korzysta), po trzecie zaś nie narażałaby ich na kosztowne inwestycje w technologie, które w praktyce i tak się nie sprawdzają (tegoroczne opady śniegu zweryfikowały skuteczność fotowoltaiki, natomiast silne mrozy zweryfikowały wydolność pomp ciepła – efekt był porażający, rachunki również). Po czwarte nie wymuszałaby na nich ani wpuszczania na swoje terytorium produktów z Ukrainy, ani z Mercosur, ponieważ bezpieczeństwo żywnościowe stanowi istotny element zdolności obronnych, natomiast swoją polityką KE chce je zniszczyć, podobnie jak rolników.
Łączność
W ramach wzmacniania systemów łączności KE proponuje: „Promowanie łączności cyfrowej i modernizacja sieci transportowych, w tym dróg podwójnego zastosowania, infrastruktury kolejowej i portowej, a także połączeń transgranicznych z Ukrainą i Mołdawią”.
I tu znowu mamy problem, ponieważ w sytuacji działań wojennych łączność cyfrowa może zostać bardzo szybko przerwana, należałoby zatem wypracować alternatywne sposoby komunikacji i wypromować ich stosowanie, zamiast bezmyślnie pchać się w cyfryzację.
Ludzie
„Rozwiązanie problemu wyludnienia i niedoborów siły roboczej poprzez ścieżki edukacji do zatrudnienia oraz wzmocnienie społeczności poprzez Program Odporności Mediów i walkę z dezinformacją” - czytamy w komunikacie odnoszącym się do ludzi zamieszkujących terytorium UE. Nie piszę „obywateli”, bo nie tylko o nich chodzi w tym punkcie, a można z niego wywnioskować naprawdę wiele. Po pierwsze zatem mowa jest tu o migrantach, którzy potrzebują wspomnianych ścieżek do edukacji i zatrudnienia i tak widzi to Komisja Europejska. Rozwiązaniem problemów niedoborów siły roboczej jest dla niej sprowadzanie kolejnych rzesz migrantów, niezależnie od retoryki o zaostrzeniu polityki azylowej.
Jeżeli zaś chodzi o Program Odporności Mediów i walkę z dezinformacją, to bynajmniej nie jest tu mowa o zwalczaniu rosyjskiej propagandy, ale o wykorzystaniu zagrożenia ze strony Rosji dla uzasadnienia wprowadzenia cenzury.
Gdyby KE rzeczywiście chciała wzmocnić media to nie ustanawiałaby ani Tarczy Demokratycznej, ani Digital Services Act (DSA), ale umożliwiła warunki do pluralizacji mediów, tworzenia mediów narodowych i dokapitalizowania ich, aby mogły konkurować na rynku z większymi od siebie koncernami medialnymi. Zadbała by też o wykształcenie obywateli do mediów.
Następne kroki
„Aby zapewnić postęp, Komisja zainicjuje coroczny dialog polityczny na wysokim szczeblu, ułatwiający dyskusję na temat działań UE i ich wpływu na odporność i rozwój wschodnich regionów UE graniczących z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Pierwsze takie wydarzenie odbędzie się 26 lutego 2026 r., kiedy instytucje finansowe podpiszą deklarację o uruchomieniu instrumentu EastInvest”
- zapowiedziała Komisja Europejska.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden niuans – dokument nie dotyczy „państw członkowskich UE” graniczących z Rosją, Białorusią i Ukrainą, ale „regionów”. Oznacza to, że UE będzie działała w tej materii ponad głowami rządów państw członkowskich. Jest to nic innego, jak gra na osłabienie państwowości i spójności zagrożonych ze strony Rosji państw i wykorzystanie ich potrzeb do budowy unijnego superpaństwa pod egidą Niemiec. KE wykorzystuje zatem sprawdzoną już strategię straszenia Rosją dla osiągania doraźnych korzyści dla mających hegemoniczne ambicje Niemiec. Pozostaje mieć nadzieję, że znajdą się państwa, które utrącą ten projekt.




