Niemcy wściekli na polską firmę. "To niedopuszczalne". "Należy nałożyć odpowiednie sankcje"

Sprawa dotyczy wyszukiwarki PimEyes analizującej ludzkie twarze w sieci i przechowującej dane biometryczne w bazie zawierającej ok. 900 milionów wizerunków.
Tankred Schipanski, rzecznik klubu poselskiego chadecji ds. polityki cyfrowej w niemieckim parlamencie nazwał wyszukiwarkę czymś "niedopuszczalnym".
Jeśli nie uda się rychłe uregulowanie aplikacji na poziomie UE, musimy zadziałać w kraju jako narodowi ustawodawcy
- powiedział.
Z kolei rzeczniczka ds. polityki cyfrowej klubu Lewicy w Bundestagu, Anke Domscheit-Berg zgłosiła sprawę polskiej firmy PimEyes do pełnomocnika niemieckiego rządu ds. ochrony danych Ulricha Kelbera.
Jeśli ta aplikacja nie ma żadnej podstawy prawnej, określonej w RODO, należy nałożyć odpowiednie sankcje i jak najszybciej zapobiec rozprzestrzenianiu się tej aplikacji
- zaznaczyła.
Reprezentanci firmy wyjaśniają, że celem funkcjonowania aplikacji nie jest identyfikacja ludzkich twarzy, a jedynie umożliwienie chętnym osobom skorzystanie z narzędzia służącego do dobrowolnego odnajdywania swoich własnych zdjęć w internecie.
cwp/Do Rzeczy, Deutsche Welle


Niemcy. Dzieci ukarane za niepodpisanie przez rodziców genderowej "lojalki"

Gen. Wroński: Jeżeli USA wyjdą z NATO, stworzą twardą alternatywę

UE wstrzyma pomoc dla Ukrainy? Berliner Zeitung: Nie chodzi tylko o sprzeciw Orbana
Nowa aplikacja narzędziem presji na rząd Niemiec. W tle migranci
Fatalne wyniki rządu w Niemczech. Zaufanie do kanclerza gwałtownie spada


