REKLAMA

[Z Niemiec dla Tysol.pl] Osiński: "Utopia". Niemieccy naukowcy, publicyści i związkowcy przeciwko "Fit for 55"

W niemieckich mediach pokutuje złudne przekonanie o powszechnej akceptacji pakietu klimatycznego „Fit for 55”. Tymczasem wątpliwości – zakrzykiwanych w oficjalnym dyskursie polityczną poprawnością – jest coraz więcej.
 [Z Niemiec dla Tysol.pl] Osiński:

Zgodnie z planami leżącymi w szufladzie wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa emisje gazów cieplarnianych mają być zmniejszone do 2030 r. o 55 proc. względem roku 1990 r. Cele wyznaczone w pakiecie „Fit for 55” przewidują między innymi osiągnięcie zerowej emisji netto do 2050 r. Jak wiadomo, przyspieszone mają zostać także sposoby pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. 

Nie będzie łatwo, ale musimy mieć odwagę, żeby to przeprowadzić. Jeśli damy przykład, wiele innych państw pójdzie naszym śladem 

– oświadczył niedawno Timmermans. 

Przyznajmy, że akurat z ust holenderskiego polityka, od lat zagłuszającego zastrzeżenia państw Grupy Wyszehradzkiej hałaśliwymi wezwaniami do pogłębienia integracji europejskiej, te słowa nie brzmią jak koncyliacyjne zaproszenie do współpracy. 

Przedstawiony w połowie lipca pakiet legislacyjny „Fit for 55”, będący integralną częścią Zielonego Ładu, składa się z trzynastu wniosków ustawodawczych, przy czym niektóre z nich stanowią zmiany już wcześniej przyjętych założeń. Do przepisów podlegających aktualizacji należą między innymi nowelizacja dyrektywy o efektywności energetycznej (EED), rewizja dyrektywy w sprawie infrastruktury paliw alternatywnych (AFID) oraz przegląd rozporządzenia określającego normy emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych. 

Wśród nowych propozycji KE znalazły się między innymi nowa strategia leśna UE, mechanizm regulacji granicy emisji dwutlenku węgla (CBAM), tzw. „instrument społeczny na rzecz ochrony klimatu”, a także programy dotyczące zrównoważonych paliw lotniczych i ekologizacji europejskiej przestrzeni morskiej. Wiele kontrowersji budzi przewidziane przez Komisję Europejską wycofanie bezpłatnych uprawnień dla lotnictwa i dostosowanie ich do światowego systemy kompensacji i redukcji emisji CO2 dla lotnictwa międzynarodowego (CORSIA). Unijni komisarze liczą poza tym na włączenie po raz pierwszy do systemu EU ETS emisji pochodzących z żeglugi.

 

Krytyka "Fit for 55"

Dla wielu krajów propozycje dotyczące reformy ETS są wysoce destrukcyjne, bo wpływają na wzrost cen emisji dwutlenku węgla

– mówi niemiecki dziennikarz Klaus-Rüdiger Mai. 

Zdaniem publicysty zapowiadane w Brukseli zmiany wywrą ogromną presję na gospodarstwa domowe i użytkowników transportu, także i przede wszystkim w Niemczech. Jako że wspólne wysiłki w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych mają się opierać na PKB danego kraju, najbogatsze państwa członkowskie Unii muszą zredukować do 2030 r. swoje emisje do 40 proc. poniżej poziomów z 2005 r. 

Cele klimatyczne zawarte w pakiecie Fit for 55 zniszczą kapitał w Niemczech i przyczynią się do dezindustrializacji. Wbrew pozorom niemiecka gospodarka nie jest do nich dostosowana, zwłaszcza w sektorach jak transport i budownictwo. Program ten wymagać będzie niezwykle szerokich zasięgów elektryfikacji, co nieuchronnie doprowadzi do wzrostu potrzeby przeznaczenia olbrzymich inwestycji w źródła wytwórcze. Problem polega na tym, że kręgosłup niemieckiej gospodarki jest raczej przyzwyczajony do niskich cen energii 

– tłumaczy Philipp Bagus, profesor Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Karola III w Madrycie. 

Natomiast Klaus-Rüdiger Mai zauważa, że w niemieckich mediach złudne przekonanie o „powszechnej afirmacji” Zielonego Ładu oraz związanego z nim projektu „Fit for 55”. 

Wbrew zapewnieniom stołecznych redakcji wielu niemieckich obywateli nie podziela celów polityki klimatycznej, wyznaczanych w Berlinie i Brukseli

 – przekonuje. 

Według znanego publicysty niemieccy rządzący przyzwyczaili się do zastępowania analiz ekonomistów „katastroficznymi wizjami” oraz przeświadczeniem o „bezalternatywności” haseł wygłaszanych na manifestacjach ruchu klimatycznego „Fridays for Future”.  Najdobitniej skrytykowała cele klimatyczne Unii Europejskiej szefowa klubu poselskiego Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alice Weidel. 

Wszystkie w miarę rozsądne rządy państw członkowskich odrzucają te zwariowane pomysły, tylko nasze niemieckie państwo hippisów zabrnęło już w ten obłęd klimatyczny w takim stopniu, że jego prezydent podpisze każdą związaną z nim ustawę

– oburzała się 42-letnia posłanka na pożegnalnym posiedzeniu Bundestagu z udziałem ustępującej kanclerz Angeli Merkel.  

Zgodnie z planami Komisji Europejskiej na kryzys klimatyczny obecny cel udziału OZE w unijnym miksie energetycznym zostanie podwyższony z 32 do 40 proc. Wszystkie państwa członkowskie UE będą musiały się przyczynić do tego celu. Eric Heymann z zespołu analityków Deutsche Bank Research przypomina, że zwiększenie zastosowania energii ze źródeł odnawialnych w transporcie czy budownictwie wymagać będzie drastycznego zaostrzenia wytycznych dotyczących kaskadowego wykorzystywania masy drzewnej. 

Nie wykluczam, że z perspektywy czasu zmiana w kierunku energii odnawialnej będzie dla nas wszystkich korzystna. A jednak przewidziane przyspieszenie tego procesu będzie niezwykle kosztowne, nie tylko dla biedniejszych państw naszej Wspólnoty

 – tłumaczy Heymann.

Ekonomista Jörg Guido Hülsmann z kolei wskazuje, że spalanie biogazu jest „podobnie szkodliwe” jak spalanie gazu kopalnego. 

Już nie mówiąc o tym, że spalanie drewna z niemieckich lasów jest zwykłym ekologicznym przestępstwem, prowadzącym do katastrofy, choć ubranym w elegancki brukselski kostium 

– wyjaśnia Hülsmann.

 

Obawy przemysłu motoryzacyjnego

Wiele kontrowersji w niemieckim biznesie budzą także pomysły unijnych urzędników w sprawie walki z problemem rosnących emisji w transporcie drogowym. Bardziej rygorystyczne normy emisji dwutlenku węgla dla pojazdów osobowych i dostawczych mają przyspieszyć przejście na mobilność bezemisyjną. Tymczasem ogłoszenie daty końcowej silników spalinowych wstrząsnęło gigantami niemieckiej branży motoryzacyjnej, mimo usilnych starań o dostosowanie się do zachodzących zmian. 

Wedle wcześniejszych zapewnień Brukseli Zielony Ład nie przewidywał zupełnego odejścia od technologii spalinowej, a miał jedynie wskazać kierunek jego rozwoju na następne lata. Zaostrzenie kryteriów zaskoczyło wobec tego nawet tych branżowców, którym przedtem zdążyli się już przyzwyczaić do rozlicznych neomarksistowskich wybryków KE.

Propozycja Komisji Europejskiej, zakładająca stuprocentową redukcję emisji CO2 do 2035 roku, jest równoznaczna z pełnym zakazem stosowania konwencjonalnego napędu. Pakiet Fit For 55 jest całkowicie sprzeczny z filozofią niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego

– pisze tygodnik „Wirtschaftswoche”, dodając, że niemieccy potentaci jak Volkswagen oficjalnie chwalą „ofensywę Timmermansa i spółki”, lecz po cichu nie kryją zdumienia, że „ wybrała pośpiech miast rozwagi”, zatykając uszy na racjonalne argumenty. 

Unijni eko-utopiści robią odwiecznie ten sam błąd, również w kontekście e-mobilności: im więcej dociera do nich sygnałów, że coś jest sprzeczne z ich logiką, tym bardziej nie przyjmują ich do wiadomości, coraz uporczywiej obstając przy swoim

– czytamy.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że niektóre osoby w Brukseli nie uwzględniają kosztów gospodarczych tej narzuconej odgórnie transformacji. Spełnienie kryteriów zawartych w przedstawionym w lipcu pakiecie jest zgoła niewykonalne, zarówno ze względów finansowych, jak i technicznych oraz logistycznych

– zaznacza dziennikarz ekonomiczny Elias Huber. 

Zdaniem publicysty tygodnika „Junge Freiheit” można przypuszczać, że pakiet „Fit for 55” ma podłoże stricte polityczne, skoro od lat „szlachetne cele” immunizują ich na wszelką podejrzliwość i merytoryczną ocenę. 

W upartym ignorowaniu doniesień ekspertów o roli zrównoważonych paliw odnawialnych, które mogłyby się przyczynić do uzyskania neutralnosci klimatycznej w transporcie bez zupełnego zrezygnowania z silników spalinowych, słychać wymowne milczenie politycznych podwykonawców

– pisze Huber. 

Swoich obaw związanych z przyspieszoną „utopijną rewolucją eurokratów” nie kryją także niemieccy związkowcy. Prezes największego związku zawodowego IG Metall Jörg Hoffmann martwi się, że część przedsiębiorstw zajmujących się produkcją motoryzacyjną będzie skazana na bankructwo, a zatrudnieni w nich osoby stracą pracę. Krytycznych komentarzy, dotyczących niesprawiedliwości ukrytych za nośnym i krzykliwym hasłem „Fit for 55”,  jest jednak znacznie więcej. 

Ramy polityki klimatyczno-energetycznej, firmowanej w Strasburgu i Brukseli, są skrajnie niesprawiedliwe wobec społeczeństwa. Wycofanie paliw kopalnych musi zostać przeprowadzone stopniowo, inaczej przemysł paliwowy przerzuci koszty emisji w zakresie budownictwa i transportu na podatników, nada osiągając zyski

– zauważa autorka miesięcznika „Cicero” Antonia Colibasanu. 

Jej zdaniem pakiet legislacyjny w obecnym kształcie spowoduje przesunięcie ujemnych skutków z faktycznych „sprawców”, czyli koncernów generujących największe emisje i zanieczyszczenia, na „Boga ducha winnych konsumentów”. Colibasanu utrzymuje, że założenia zawarte w projekcie „Fit for 55” są zupełnie nieadekwatne do obecnej skali kryzysu klimatycznego.

Natomiast skalę strat, poniesionych przez państwa członkowskie UE wskutek „walki ze zmianą klimatu”, ograniczyć mają specjalnie utworzone fundusze. Komisja Europejska zarzeka się, że weźmie pod uwagę różne punkty wyjścia i możliwości każdego kraju. W celu złagodzenia skutków społecznych, idących w parze z najbardziej radykalnymi jak dotąd reformami klimatycznymi, komisarze zaproponowali między innymi wprowadzenie Społecznego Funduszu Klimatycznego (Social Climate Fund). Środki te mają zapewnić dofinansowanie projektów w państwach, które będą miały trudności z rozbiegiem do podjęcia „śmielszych działań” na rzecz ochrony klimatu. 

Co ciekawe, histerii klimatycznej nakręcanej przez eurodogmatyków nie podzielają także niektórzy niemieccy politycy z partii rządzących. W jednej z wrześniowych debat telewizyjnych kandydat chadecji na stanowisko kanclerza Armin Laschet przyznał, że „państwa Unii powinny podnieść swoje ambicje klimatyczne”, choć równocześnie zaznaczył, że zasady kreślone na brukselskich biurkach są zbyt surowe. 

Tempo wprowadzanych zmian może się okazać fatalne zwłaszcza dla niemieckiego przemysłu ciężkiego. Zresztą moim zdaniem walka z kryzysem klimatycznym nie może się odbywać przy jednoczesnym i zbyt pochopnym wyjściu z energetyki jądrowej

– powiedział szef CDU i premier najbardziej uprzemysłowionego kraju związkowego, jakim jest Nadrenia Północna-Westfalia. 

Jak można było się wcześniej spodziewać, kandydat chadecji ściągnął na siebie oburzenie obu socjalistycznych kontrkandydatów, ze strony eko-terrorystów zaś – lawinę obelg i pomówień.
 


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura