[Tylko u nas] "Nie pozwolę się ocenzurować". W piątek otwarcie nowej wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej

- W latach 80., bojkotując politykę kulturalną komunistycznych władz, jako artyści dialogowaliśmy ze społeczeństwem. W tej chwili niestety tego dialogu nie widzę -  mówi profesor Tadeusz Boruta, kurator wystawy „Nie ocenzurowano. Polska sztuka niezależna lat 80.” w rozmowie z Agnieszką Żurek.
Plakat wystawy [Tylko u nas]
Plakat wystawy / Grafika: Cezary Krysztopa

- Wystawa „Nie ocenzurowano” opowiada o niezależnej sztuce lat 80. Czym ten okres wyróżniał się na polskiej mapie artystycznej?


- Tytuł ekspozycji nawiązuje do okresu, kiedy cenzura polityczna obejmowała całość życia publicznego, a tym samym wszelkie teksty kultury. Po wprowadzeniu stanu wojennego artyści wszystkich dyscyplin – zarówno plastycy, aktorzy, muzycy, pisarze czy dziennikarze, podjęli bojkot polityki kulturalnej komunistycznych władz. Zrezygnowali z występów i prezentacji swej twórczości w instytucjach państwowych i publicznych mediach, rezygnując tym samym z wszelkich profitów z bycia artystami, takich jak stypendia, zakupy dzieł do kolekcji muzealnych, zamówień na realizacje publiczne. Bojkot trwał dość długo. Plastycy prowadzili go właściwie przez całą dekadę lat 80. Władza podejmowała próby blokowania prezentacji dzieł artystycznych, zwłaszcza prezentowanych w kościołach czy salkach przykościelnych, ale biskupi i księża nie godzili się na cenzurę, broniąc wolności sztuki. O sztuce lat 80. nie sposób mówić w oderwaniu od całości przemian zachodzących w tej dekadzie. Był to czas oczekiwania na ponowny zwrot polityczny, ale także czas formowania się na nowo naszej świadomości i tożsamości. Sztuka odgrywała w tym procesie istotną rolę. Pomagała wyrazić i przeżyć zarówno tę radość, jaką dała nam Solidarność, jak i późniejszy szok stanu wojennego. Wchodziliśmy w nową rzeczywistość nie wiedząc, jaka ona będzie, ale mając zarazem świadomość własnej odwagi społecznej, jaką wyraziliśmy chociażby poprzez bojkot komunistycznych władz. Był to jasny sygnał dla rządzących, ale także dla innych członków naszej społeczności, że chcemy radykalnych zmian. Do formowania nowej świadomości każdego z nas z pewnością w istotny sposób przyczyniła się właśnie sztuka tamtego okresu.


- W jaki sposób?


- Sztuka oprócz walorów estetycznych posiada moc wyrażania i formowania ducha. W latach 80. organizowałem wystawy niezależne przy kościołach, współpracowałem m.in. z krakowskimi dominikanami, ks. Kazimierzem Jancarzem w Krakowie-Mistrzejowicach, robiłem także wystawy w Warszawie na Solcu. Wówczas, oprócz przedstawicieli środowiska artystycznego we wszelkiego typu wydarzeniach związanych ze sztuką uczestniczyły tłumnie osoby, które zazwyczaj nie chodzą na wystawy sztuki: parafianie, młodzież z duszpasterstw, a w Mistrzejowicach robotnicy z nowohuckiego kombinatu. W czasie toczących się wówczas dyskusji zadawali pytania, które nie padają zazwyczaj w rozmowach konsumentów kultury. Często poruszali kwestie fundamentalne. Obcowanie ze sztuką było dla nich ważne i chcieli o tym rozmawiać. Ten okres bezpośredniego dialogowania społeczeństwa z twórcami trwał przez całą dekadę lat 80. i było to niezwykle istotne doświadczenie zarówno dla tamtych wspólnot i dla samych artystów. Chyba po raz pierwszy z dziejach twórcy mieli poczucie odpowiedzialność za duchowy kształt polskiej wspólnoty. Ukazanie poprzez sztukę stanu naszej wspólnoty, wówczas i dzisiaj, jest jednym z celów wystawy „Nie ocenzurowano”.


- Jak wygląda sama konstrukcja wystawy?


- Ekspozycję otwiera instalacja Krzysztofa Bednarskiego „La rivoluzione siamo Noi” [„Rewolucją jesteśmy my” – przyp. red.] ironicznie ukazująca ideologiczną bazę komunizmu. Głowa Marksa stanowi tutaj podporę konstrukcji stołu symbolizującego wspólnotę. Cała wystawa prezentuje różne nurty artystyczne – od sztuki realistycznej, poprzez abstrakcyjną, po rozmaite instalacje. Prezentujemy mało znaną szerszej publiczności tzw. wystawę walizkową, której twórca zamawiał u artystów miniatury albo małe repliki dzieł, dające się zmieścić w walizce. Walizka stawała się obwoźną galerią podróżującą od domu do domu, stwarzając możliwość nawiązania żywego i osobistego kontaktu ze sztuką niezależną. Lata 80. były czasem powstawania rozmaitych środowisk twórczych często przyjmujących alternatywne wobec tradycyjnych formy funkcjonowania. Jednak największy obszar oddziaływania miał ruch wystaw przy kościelnych i to zjawisko stanowi główną oś wystawy „Nie ocenzurowano”, chociaż chcieliśmy również pokazać jak najszersze spektrum zjawisk niezależnych w latach 80.  Na wystawie w Zamku Ujazdowskim widz jest prowadzony poprzez kolejne sale dziełami zgrupowanymi wokół tematów wziętych z ważniejszych wystaw niezależnych lat 80. Tak na przykład przestrzeń nazwana „Znak krzyża” nawiązuje do wystawy pod tym tytułem, która z 1983 roku odbyła się w czasie czerwcowej pielgrzymki św. Jana Pawła II do ojczyzny w roku 1983. Zorganizował ją prof. Janusz Bogucki w kościele na Żytniej w Warszawie. Budynek był wówczas jeszcze w ruinie po Powstaniu Warszawskim. Prezentowane były na niej dzieła z różnych środowisk artystycznych. Oprócz wystawy odbyły się tam wówczas spotkania dyskusyjne, wieczory poetyckie, spektakl „Wzlot” Teatru Ósmego Dnia. Doświadczenia z tej wystawy, wejście twórców w dialog z parafianami w przestrzeni kościoła, zaowocowały wielopłaszczyznową współpracą artystów z wiernymi w wielu parafiach w całej Polsce. Przy kościołach powstawały wystawy poruszające ważne problemy społeczno-polityczne. W wystawie przygotowanej przeze mnie w Zamku Ujazdowskim znajdzie się nawiązanie do kilku z tamtych ekspozycji. Jedną z nich jest wystawa „Przeciw złu, przeciw przemocy”, która powstała w krakowskich Mistrzejowicach po śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Nasza ekspozycja kończy się przestrzenią zatytułowaną „Wieczernik”, w której pokazujemy motyw Ostatniej Wieczerzy w rozmaitych obrazach i instalacjach. Prezentujemy tu również trzy spektakle dramatu Ernesta Brylla „Wieczernik”, z których pierwszy, wyreżyserowany przez Andrzeja Wajdę, miał premierę w 1985 roku w kościele na Żytniej w Warszawie. Kolejne Grzegorza Królikiewicza i Krzysztofa Tchórzewskiego, zrealizowane w ostatnich dwóch dekadach zadają o stan naszej wspólnoty dzisiaj. Naszą wystawę kończy obraz Włodzimierza Pawlaka z 1989 roku zatytułowany „Polacy formują flagę narodową”. 


- Ile obiektów znajduje się na wystawie?


- Ponad dwieście. To naprawdę spora ekspozycja, pierwsza chyba tego typu w Polsce o sztuce niezależnej lat 80. Prezentujemy prace sześćdziesięciu trzech twórców. Sądzę, że nasza wystawa będzie istotnym wydarzeniem kulturalnym. 


- Jak skomentuje Pan protest grupy artystów domagających się wycofania ich dzieł z wystawy?

- Każdy twórca ma prawo obierać dowolne strategie artystyczne. Ich przejawem jest niewątpliwie uczestniczenie – bądź nie – w pewnych wydarzeniach kulturalnych. Nasza ekspozycja ma jednak charakter historyczny i posiada kontekst 40-letni. Została zorganizowana zgodnie z prawem. Wszystkie osoby, od których prace wypożyczaliśmy bezpośrednio na wystawę, oczywiście wiedziały o niej i zgadzały się na prezentację swych dzieł. Prace znajdujące się w kolekcjach muzealnych bądź prywatnych kolekcjach nie wymagają każdorazowej zgody artysty bądź jego spadkobierców na prezentację danego dzieła – wcześniej kupionego od twórcy. Obecność w kolekcjach publicznych podkreśla ich status jako dobra kultury, i jako takie powinny być dostępne dla publiczności, a nie być przechowywane w magazynach. Wybór poszczególnych prac był podyktowany moim uznaniem dla ich twórcy i przekonaniem o ich istotności dla pokazania możliwie szerokiego obrazu niezależnej sztuki tamtej dekady. W latach 80., bojkotując politykę kulturalną komunistycznych władz, jako artyści dialogowaliśmy ze społeczeństwem. W tej chwili niestety tego dialogu nie widzę. „W dobrym tonie” jest zamanifestowanie swojej niechęci wobec tego czy innego dyrektora instytucji, wybranego zgodnie z prawem przez ministra nieakceptowanego w danym środowisku rządu. Natomiast nie myśli się o roli sztuki w społeczeństwie w szerszym wymiarze, przekraczające wąskie środowiska, brakuje rozmowy z odbiorcami sztuki. Artyści mają do tego oczywiście prawo i nie chcę tutaj nikogo potępiać. Jednak, jako kurator wystawy, nie pozwolę się cenzurować – zwłaszcza na wystawie „Nie ocenzurowano”.

 

Wystawa zostanie otwarta w piątek 8 kwietnia w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe