ROSJA W AFRYCE

ROSJA W AFRYCE

Ponad dwa miesiące temu media ujawniły, że rosyjski samolot transportował do ojczyzny z Sudanu, z Afryki  duże ilości złota. Była to „złota” zapłata władz w Chartumie za pomoc wojskową Moskwy dla tamtejszego reżimu. Jednak wpływy Kremla na kontynencie afrykańskim są znacznie głębsze, starsze i starsze. Przecież już trzy lata temu dobrze w sprawach Afryki zorientowani brytyjscy dziennikarze informowali o efektach dziennikarskiego śledztwa odnośnie prób finansowania kampanii wyborczej na prezydenta na Madagaskarze. Śledztwo to trwało dwa lata i przyniosło szokujący obraz, w którym wszyscy poważni, mający szanse na zwycięstwo kandydaci na prezydenta tej czwartej co do wielkości wyspy świata otrzymali propozycje materialnego wsparcia swojej kampanii przez Rosjan. Rosjanie nie stawiali na razie żadnych warunków, chcieli po prostu dać pieniądze – i już. Kandydatów z szansami na wiktorię i stanowisko Głowy Państwa było... sześciu, ale Moskwa była zdeterminowana.

 

Nie tylko Amerykanie - nawet Francuzi tropią rosyjskie ślady w Afryce

 

Minęły trzy lata i francuska telewizja France 24 nagle obudziła się w kontekście Moskwy i zaczęła mówić o „geopolitycznych ambicjach Rosji w Afryce”. Jednocześnie francuscy dziennikarze przypomnieli działalność funkcjonujących tam rosyjskich „prywatnych struktur militarnych”, często określanych jako „Grupa Wagnera”.

 

Najdalej jak zwykle poszli Amerykanie, którzy ewidentnie czerpiąc informacje ze źródeł pozadziennikarskich, pokazali mapę aktywności Federacji Rosyjskiej na tym kontynencie poczynając od 2016 roku. Analitycy z Center for Strategic and International Studies (CSIS) wskazali sześć państw afrykańskich stanowiących szczególną „zone” wpływów Kremla. Kraje te to poza wspomnianym Sudanem – Sudan Południowy, Republika Środkowoafrykańska (RSA), Libia, wspomniany już Madagaskar i wreszcie Mozambik. Tyle eksperci z Waszyngtonu.

 

Dodajmy do tego Mali ,kraj, w którym byłem dwukrotnie, rządzony w swoim czasie przez prezydenta – absolwenta polskiej uczelni , z którego do końca tego roku mają wycofać się stacjonujące tam od wielu lat oddziały armii francuskiej. W ten sposób od 2023 roku jedyne zagraniczne wojsko, które czuwać będzie nad utrzymaniem rządu w Bamako i odpierać zagrożenie ze strony islamskich terrorystów, stanowić będą… Rosjanie z „Grupy Wagnera”.

 

Przyjaciele z BRICS ?

 

Na liście krajów z kontynentu w czasach przed „polityczną poprawnością” zwanego „Czarnym Lądem”, w których istotne są wpływy rosyjskie, a przygotowanej przez amerykańską CSIS nie ma Republiki Południowej Afryki. Tymczasem to kluczowe – obok Nigerii i Kenii - dla kontynentu państwo jest z Rosją w jednej organizacji określanej jako BRICS, a składającej się z zgodnie z literami tworzącymi jej nazwę z: Brazylii (B), Rosji (R), Indii (I), Chin (C) i RPA (S od "South Africa"). Nie bagatelizowałbym znaczenia współpracy w ramach BRICS nie tylko dlatego, że w czasie pierwszych siedmiu miesięcy tego roku Moskwa zwiększyła eksport do Chińskiej Republiki Ludowej o prawie 50 miliardów dolarów (dokładnie 48,8 mld USD) - ale także w kontekście Afryki. Pokazała to spektakularna konferencja prasowa, która na początku sierpnia tego roku miała miejsce w Pretorii, stolicy RPA po południowoafrykańskiej wizycie sekretarza stanu USA Anthony Blinkena. Wystąpili na niej ministrowie spraw zagranicznych obu krajów – obok Amerykanina pani Naledi Pandor. W zamyśle Waszyngtonu podróż szefa amerykańskiego MSZ (Departamentu Stanu) była próbą zneutralizowania wpływów Rosji i odbudowy wpływów USA w regionie. Tymczasem na konferencji południowoafrykańska minister spraw zagranicznych, ku osłupieniu Blinkena, przypuściła atak na szeroko rozumiany Zachód, w tym Stany Zjednoczone Ameryki, eksponując nie tyle wspólne mianowniki między RPA i USA, co jest regułą przy spotkaniach głów państw, premierów, szefów MSZ na takich bilateralnych szczytach, ale… różnice. Szefowa MSZ RPA wypowiadała się także na temat Ukrainy, podkreślając, że sytuację w Europie Wschodniej jej kraj postrzega zupełnie inaczej niż Biały Dom.

 

„Za”, a nawet „przeciw” czyli jak Afryka głosuje w ONZ sprawy Rosji

 

Charakterystyczne zresztą były głosowania na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie Rosji. Szereg krajów afrykańskich na przykład - czego zupełnie nie podkreśla się w Europie - zagłosowało za werbalnym potępieniem agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko naszemu wschodniemu sąsiadowi, a jednocześnie w kolejnym, ważniejszym, bo dotyczącym sankcji wobec Rosji, głosowaniu zagłosowało inaczej niż Zachód, bo… przeciw! Było to udziałem m.in. państwa, z którego właśnie wróciłem - Lesotho. Z ramienia Parlamentu Europejskiego jako jedyny Polak obserwowałem wybory w kraju, który jest jedynym państwem na świecie, którego całość terytorium położona jest ponad tysiąc metrów nad poziomem morza. W wyniku wyborów całkowicie zmieni się władza w Maseru (stolica kraju i siedziba parlamentu), bo elekcję wygrała i uzyskała większość bezwzględną, partia powstała ledwie siedem miesięcy przed wyborami o ciekawej, choć paradoksalnej nazwie – „Rewolucja dla Dobrobytu” ("Revolution for Prosperity"). Zapewne jednak polityka zagraniczna Lesotho raczej nie zmieni się. Państwo to jest jedną z trzech na świecie, a jedyną w Afryce enklawą, co oznacza, że całe terytorium danego kraju znajduje się na terenie… innego kraju. Dwie pozostałe znajdują się w Europie: to Państwo Watykańskie i San Marino na terenie Włoch. To bycie państwową enklawą na terytorium RPA oznacza, że w praktyce polityka międzynarodowa Maseru jest w dużej mierze pochodną polityki zagranicznej Pretorii, co widać choćby po głosowaniach w ONZ. Wynikało to zresztą z moich spotkań z królem Letsi III, premierem Moeketsi Majoro i szefową MSZ Matsepo Ramakoae - a zwłaszcza z tego ostatniego.

 

Moskwa gra na kilku fortepianach. Polska musi się tym interesować

 

Obecność i coraz większa aktywność Moskwy na kontynencie afrykańskim wcale nie zmniejszyła się po inwazji na Ukrainę. Jest to skądinąd zgodne ze znaną od wieków strategią, najpierw „białej Rosji”, potem Związku Sowieckiego czyli „czerwonej Rosji”, a wreszcie Rosji Putina – gry w polityce zagranicznej na wielu (regionalnych) fortepianach. Budzi to, co charakterystyczne, szczególny opór państw, które przez setki lat budowały swoją pozycję gospodarczą i polityczną na posiadaniu kolonii właśnie w Afryce. Widać to w polityce i w mediach. I tak szereg na przykład francuskie telewizji eksponują od dłuższego czasu aktywność tzw. Grupy Wagnera. Podobnie jest w Parlamencie Europejskim. Nie chodzi wcale o czas od agresji Federacji Rosyjskiej na wschodniego sąsiada Polski przed blisko ośmioma miesiącami. Pamiętam posiedzenie Komisji Rozwoju Parlamentu Europejskiego, której jestem kolejną kadencję członkiem, a która sfokusowana jest w dużym stopniu na kraje Afryki, Oceanii i po części Azji. Europoseł z Belgii, liberał, wygłosił tam pełne oburzenia przemówienie, w którym podkreślał – a był to rok 2019, jesienią – znaczący wzrost rosyjskich inwestycji na kontynencie afrykańskim. To charakterystyczne, że dla polityków zwlaszcza z Francji, Belgii, ale też w dużej mierze innych krajów posiadających niegdyś kolonie w Afryce, poczynając geograficznie od Niemiec, a na Portugalii kończąc, nie było rzeczą godną nadzwyczajnego potępienia, gdy Rosja pacyfikowała Czeczenię, gdzie ofiary wśród ludności cywilnej liczone były w dziesiątki tysięcy, (co znacznie przekracza zbrodnie wojenne Moskwy w czasie obecnej wojny w Europie Wschodniej) czy w praktyce anektowała część terytorium Gruzji i Mołdawii, a więc państw starających się o członkostwo w Unii Europejskiej. Dla tych krajów i elit politycznych dzwonkiem alarmowym okazała się ekspansja Rosji w… Afryce, w tradycyjnym terenie ich wpływów ekonomicznych i politycznych.

 

Polska -jedno z pięciu największych państw Unii Europejskiej, kraj, w który niedawno przez dwa lata był niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, a teraz przewodzi OBWE, a więc prowadził i prowadzi-bo musi prowadzić - politykę w jakiejś mierze globalną, jest skazany myśleć szerzej o polityce międzynarodowej, a nie wyłącznie ograniczać się do monitorowania (i wpływania) na to, co dzieje się za wschodnią granicą Rzeczypospolitej.

Marshall McLuhan miał rację, pisząc o tym, że świat stał się „globalną wioską”. Dziś kichniecie w Waszyngtonie może oznaczać zapalenie płuc w Europie. Jednak również ,jakby nie zabrzmiało to paradoksalnie, kichnięcie w Afryce penetrowanej intensywnie przez Rosję (podobnie jak czyni to wobec Bliskiego Wschodu) może oznaczać solidny katar z poważniejszymi implikacjami na Starym Kontynencie. Dlatego warto wiedzieć, co dzieje się na kontynencie, do którego co roku wpływają setki milionów euro pomocy humanitarnej, ale też de facto ekonomicznej ze strony Unii Europejskiej i krajów UE.

 

  • tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” (09.11.2022)

 

POLECANE
Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska Wiadomości
Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska

W nocy z 24 na 25 lutego na niebie osiągnie szczyt aktywności rój meteorów Delta Leonidy. Choć nie należy on do najbardziej widowiskowych zjawisk astronomicznych, obserwatorzy mogą w sprzyjających warunkach wypatrzyć kilka „spadających gwiazd” w ciągu godziny.

Komunikat dla mieszkańców Torunia Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Torunia

W najbliższych latach w Toruniu powstaną setki nowych mieszkań komunalnych i społecznych. Toruńskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego zapowiada realizację dużego programu inwestycyjnego na lata 2026–2028. Łączny koszt planowanych projektów to 256 892 066 zł, z czego prawie 199,5 mln zł ma pochodzić z rządowych i unijnych dofinansowań.

Wiadomość dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Wiadomość dla mieszkańców Warszawy

W poniedziałek, 16 lutego, od godziny 8:00 kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej w Wawrze muszą przygotować się na zmiany w organizacji ruchu. W związku z modernizacją linii kolejowej nr 7 Warszawa Wschodnia Osobowa – Dorohusk kolejarze zamkną skrzyżowanie ulic Patriotów i Młodej.

Omal nie umarłem. Kazik Staszewski przerwał milczenie Wiadomości
"Omal nie umarłem". Kazik Staszewski przerwał milczenie

Lider zespołu Kult, Kazik Staszewski, po kilku tygodniach milczenia zabrał głos w sprawie swojego stanu zdrowia. Muzyk ujawnił, że w grudniu przeżył dramatyczne chwile i do dziś nie wrócił do pełni sił.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie Wiadomości
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, przeważający obszar Europy będzie pod wpływem niżów z ośrodkami: nad Morzem Północnym, Rosją, Bałkanami. Tylko znad północno-zachodniej Rosji po Białoruś rozciągać się będzie rozległy wyż. Większość obszaru Polski będzie pod wpływem klina słabego wyżu z centrum rozciągającym się południkowo od wschodniej Polski po północno-zachodnie krańce Rosji, jedynie zachód kraju znajdzie się w ciągu dnia pod wpływem zatoki niżu z ośrodkiem nad Morzem Północnym. Napływać będzie powietrze arktyczne, pod koniec dnia na południowym zachodzie zaznaczy się wpływ powietrza polarnego morskiego.

Pałac Buckingham. Księżna Meghan opublikowała wzruszający wpis Wiadomości
Pałac Buckingham. Księżna Meghan opublikowała wzruszający wpis

Meghan Markle podzieliła się ze światem wzruszającym zdjęciem rodzinnym na Instagramie. Tym razem okazją były walentynki. Na fotografii książę Harry trzyma na rękach córkę Lilibet, która pokazuje czerwone balony.

Dziura otworzyła się na Słońcu. Rośnie szansa na zorzę polarną z ostatniej chwili
"Dziura" otworzyła się na Słońcu. Rośnie szansa na zorzę polarną

Pogoda w kosmosie może spowodować atrakcje. Na Słońcu otworzyła się dziura koronalna.

Igrzyska 2026: Wąsek i Tomasiak w konkursie duetów z ostatniej chwili
Igrzyska 2026: Wąsek i Tomasiak w konkursie duetów

Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak wystartują w poniedziałek na dużym obiekcie w Predazzo w olimpijskim konkursie duetów (super team) w skokach narciarskich - poinformował na Facebooku Polski Związek Narciarski.

Rubio: Nie chcemy, aby Europa była wasalem USA z ostatniej chwili
Rubio: Nie chcemy, aby Europa była wasalem USA

Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio powiedział w niedzielę w Bratysławie, że Stany Zjednoczone nie chcą, aby Europa była ich wasalem. Rubio zapewnił, że USA są zainteresowane współpracą z krajami Grupy Wyszehradzkiej. Format V4+USA zaproponował słowacki premier Robert Fico.

Karol Nawrocki: Polska powinna rozważyć stworzenie własnej broni jądrowej Wiadomości
Karol Nawrocki: Polska powinna rozważyć stworzenie własnej broni jądrowej

Polska powinna rozważyć rozwój własnego potencjału nuklearnego w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji - powiedział prezydent Karol Nawrocki. W wywiadzie dla Polsat News zaznaczył, że kraj musi działać tak, aby w przyszłości móc prowadzić prace nad własnym projektem nuklearnym, zachowując przy tym zgodność z międzynarodowymi przepisami.

REKLAMA

ROSJA W AFRYCE

ROSJA W AFRYCE

Ponad dwa miesiące temu media ujawniły, że rosyjski samolot transportował do ojczyzny z Sudanu, z Afryki  duże ilości złota. Była to „złota” zapłata władz w Chartumie za pomoc wojskową Moskwy dla tamtejszego reżimu. Jednak wpływy Kremla na kontynencie afrykańskim są znacznie głębsze, starsze i starsze. Przecież już trzy lata temu dobrze w sprawach Afryki zorientowani brytyjscy dziennikarze informowali o efektach dziennikarskiego śledztwa odnośnie prób finansowania kampanii wyborczej na prezydenta na Madagaskarze. Śledztwo to trwało dwa lata i przyniosło szokujący obraz, w którym wszyscy poważni, mający szanse na zwycięstwo kandydaci na prezydenta tej czwartej co do wielkości wyspy świata otrzymali propozycje materialnego wsparcia swojej kampanii przez Rosjan. Rosjanie nie stawiali na razie żadnych warunków, chcieli po prostu dać pieniądze – i już. Kandydatów z szansami na wiktorię i stanowisko Głowy Państwa było... sześciu, ale Moskwa była zdeterminowana.

 

Nie tylko Amerykanie - nawet Francuzi tropią rosyjskie ślady w Afryce

 

Minęły trzy lata i francuska telewizja France 24 nagle obudziła się w kontekście Moskwy i zaczęła mówić o „geopolitycznych ambicjach Rosji w Afryce”. Jednocześnie francuscy dziennikarze przypomnieli działalność funkcjonujących tam rosyjskich „prywatnych struktur militarnych”, często określanych jako „Grupa Wagnera”.

 

Najdalej jak zwykle poszli Amerykanie, którzy ewidentnie czerpiąc informacje ze źródeł pozadziennikarskich, pokazali mapę aktywności Federacji Rosyjskiej na tym kontynencie poczynając od 2016 roku. Analitycy z Center for Strategic and International Studies (CSIS) wskazali sześć państw afrykańskich stanowiących szczególną „zone” wpływów Kremla. Kraje te to poza wspomnianym Sudanem – Sudan Południowy, Republika Środkowoafrykańska (RSA), Libia, wspomniany już Madagaskar i wreszcie Mozambik. Tyle eksperci z Waszyngtonu.

 

Dodajmy do tego Mali ,kraj, w którym byłem dwukrotnie, rządzony w swoim czasie przez prezydenta – absolwenta polskiej uczelni , z którego do końca tego roku mają wycofać się stacjonujące tam od wielu lat oddziały armii francuskiej. W ten sposób od 2023 roku jedyne zagraniczne wojsko, które czuwać będzie nad utrzymaniem rządu w Bamako i odpierać zagrożenie ze strony islamskich terrorystów, stanowić będą… Rosjanie z „Grupy Wagnera”.

 

Przyjaciele z BRICS ?

 

Na liście krajów z kontynentu w czasach przed „polityczną poprawnością” zwanego „Czarnym Lądem”, w których istotne są wpływy rosyjskie, a przygotowanej przez amerykańską CSIS nie ma Republiki Południowej Afryki. Tymczasem to kluczowe – obok Nigerii i Kenii - dla kontynentu państwo jest z Rosją w jednej organizacji określanej jako BRICS, a składającej się z zgodnie z literami tworzącymi jej nazwę z: Brazylii (B), Rosji (R), Indii (I), Chin (C) i RPA (S od "South Africa"). Nie bagatelizowałbym znaczenia współpracy w ramach BRICS nie tylko dlatego, że w czasie pierwszych siedmiu miesięcy tego roku Moskwa zwiększyła eksport do Chińskiej Republiki Ludowej o prawie 50 miliardów dolarów (dokładnie 48,8 mld USD) - ale także w kontekście Afryki. Pokazała to spektakularna konferencja prasowa, która na początku sierpnia tego roku miała miejsce w Pretorii, stolicy RPA po południowoafrykańskiej wizycie sekretarza stanu USA Anthony Blinkena. Wystąpili na niej ministrowie spraw zagranicznych obu krajów – obok Amerykanina pani Naledi Pandor. W zamyśle Waszyngtonu podróż szefa amerykańskiego MSZ (Departamentu Stanu) była próbą zneutralizowania wpływów Rosji i odbudowy wpływów USA w regionie. Tymczasem na konferencji południowoafrykańska minister spraw zagranicznych, ku osłupieniu Blinkena, przypuściła atak na szeroko rozumiany Zachód, w tym Stany Zjednoczone Ameryki, eksponując nie tyle wspólne mianowniki między RPA i USA, co jest regułą przy spotkaniach głów państw, premierów, szefów MSZ na takich bilateralnych szczytach, ale… różnice. Szefowa MSZ RPA wypowiadała się także na temat Ukrainy, podkreślając, że sytuację w Europie Wschodniej jej kraj postrzega zupełnie inaczej niż Biały Dom.

 

„Za”, a nawet „przeciw” czyli jak Afryka głosuje w ONZ sprawy Rosji

 

Charakterystyczne zresztą były głosowania na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie Rosji. Szereg krajów afrykańskich na przykład - czego zupełnie nie podkreśla się w Europie - zagłosowało za werbalnym potępieniem agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko naszemu wschodniemu sąsiadowi, a jednocześnie w kolejnym, ważniejszym, bo dotyczącym sankcji wobec Rosji, głosowaniu zagłosowało inaczej niż Zachód, bo… przeciw! Było to udziałem m.in. państwa, z którego właśnie wróciłem - Lesotho. Z ramienia Parlamentu Europejskiego jako jedyny Polak obserwowałem wybory w kraju, który jest jedynym państwem na świecie, którego całość terytorium położona jest ponad tysiąc metrów nad poziomem morza. W wyniku wyborów całkowicie zmieni się władza w Maseru (stolica kraju i siedziba parlamentu), bo elekcję wygrała i uzyskała większość bezwzględną, partia powstała ledwie siedem miesięcy przed wyborami o ciekawej, choć paradoksalnej nazwie – „Rewolucja dla Dobrobytu” ("Revolution for Prosperity"). Zapewne jednak polityka zagraniczna Lesotho raczej nie zmieni się. Państwo to jest jedną z trzech na świecie, a jedyną w Afryce enklawą, co oznacza, że całe terytorium danego kraju znajduje się na terenie… innego kraju. Dwie pozostałe znajdują się w Europie: to Państwo Watykańskie i San Marino na terenie Włoch. To bycie państwową enklawą na terytorium RPA oznacza, że w praktyce polityka międzynarodowa Maseru jest w dużej mierze pochodną polityki zagranicznej Pretorii, co widać choćby po głosowaniach w ONZ. Wynikało to zresztą z moich spotkań z królem Letsi III, premierem Moeketsi Majoro i szefową MSZ Matsepo Ramakoae - a zwłaszcza z tego ostatniego.

 

Moskwa gra na kilku fortepianach. Polska musi się tym interesować

 

Obecność i coraz większa aktywność Moskwy na kontynencie afrykańskim wcale nie zmniejszyła się po inwazji na Ukrainę. Jest to skądinąd zgodne ze znaną od wieków strategią, najpierw „białej Rosji”, potem Związku Sowieckiego czyli „czerwonej Rosji”, a wreszcie Rosji Putina – gry w polityce zagranicznej na wielu (regionalnych) fortepianach. Budzi to, co charakterystyczne, szczególny opór państw, które przez setki lat budowały swoją pozycję gospodarczą i polityczną na posiadaniu kolonii właśnie w Afryce. Widać to w polityce i w mediach. I tak szereg na przykład francuskie telewizji eksponują od dłuższego czasu aktywność tzw. Grupy Wagnera. Podobnie jest w Parlamencie Europejskim. Nie chodzi wcale o czas od agresji Federacji Rosyjskiej na wschodniego sąsiada Polski przed blisko ośmioma miesiącami. Pamiętam posiedzenie Komisji Rozwoju Parlamentu Europejskiego, której jestem kolejną kadencję członkiem, a która sfokusowana jest w dużym stopniu na kraje Afryki, Oceanii i po części Azji. Europoseł z Belgii, liberał, wygłosił tam pełne oburzenia przemówienie, w którym podkreślał – a był to rok 2019, jesienią – znaczący wzrost rosyjskich inwestycji na kontynencie afrykańskim. To charakterystyczne, że dla polityków zwlaszcza z Francji, Belgii, ale też w dużej mierze innych krajów posiadających niegdyś kolonie w Afryce, poczynając geograficznie od Niemiec, a na Portugalii kończąc, nie było rzeczą godną nadzwyczajnego potępienia, gdy Rosja pacyfikowała Czeczenię, gdzie ofiary wśród ludności cywilnej liczone były w dziesiątki tysięcy, (co znacznie przekracza zbrodnie wojenne Moskwy w czasie obecnej wojny w Europie Wschodniej) czy w praktyce anektowała część terytorium Gruzji i Mołdawii, a więc państw starających się o członkostwo w Unii Europejskiej. Dla tych krajów i elit politycznych dzwonkiem alarmowym okazała się ekspansja Rosji w… Afryce, w tradycyjnym terenie ich wpływów ekonomicznych i politycznych.

 

Polska -jedno z pięciu największych państw Unii Europejskiej, kraj, w który niedawno przez dwa lata był niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, a teraz przewodzi OBWE, a więc prowadził i prowadzi-bo musi prowadzić - politykę w jakiejś mierze globalną, jest skazany myśleć szerzej o polityce międzynarodowej, a nie wyłącznie ograniczać się do monitorowania (i wpływania) na to, co dzieje się za wschodnią granicą Rzeczypospolitej.

Marshall McLuhan miał rację, pisząc o tym, że świat stał się „globalną wioską”. Dziś kichniecie w Waszyngtonie może oznaczać zapalenie płuc w Europie. Jednak również ,jakby nie zabrzmiało to paradoksalnie, kichnięcie w Afryce penetrowanej intensywnie przez Rosję (podobnie jak czyni to wobec Bliskiego Wschodu) może oznaczać solidny katar z poważniejszymi implikacjami na Starym Kontynencie. Dlatego warto wiedzieć, co dzieje się na kontynencie, do którego co roku wpływają setki milionów euro pomocy humanitarnej, ale też de facto ekonomicznej ze strony Unii Europejskiej i krajów UE.

 

  • tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” (09.11.2022)


 

Polecane