Putin niemal jawnie pozbywa się wrogów

Śmierć Aleksieja Nawalnego w rosyjskiej kolonii karnej, z której bliżej jest do bieguna niż do Moskwy, wstrząsnęła światem – choć nikogo nie zaskoczyła. Nawalny był naznaczony śmiercią już w dniu swojego powrotu do Moskwy, w styczniu 2021 roku, gdzie trafił wprost z niemieckiej kliniki kilka tygodni po tym, jak wyrwał się śmierci po nie pierwszej już próbie otrucia go przez KGB. Dzisiaj nazwisko Nawalnego otwiera czołówki wszystkich gazet i serwisów zachodniego świata.
 Aleksiej Nawalny Putin niemal jawnie pozbywa się wrogów
Aleksiej Nawalny / fot. Wikimedia Commons/Mitya Aleshkovskiy/CC BY-SA 4.0

To, że Putin zabije jedynego grożącego mu opozycjonistę, było oczywiste dla wszystkich znawców nie tylko współczesnej historii Rosji. Kreml od stuleci właśnie w taki sposób pozbywał się swoich wrogów. Szczególnie tych stanowiących realne zagrożenie dla tego, kto zajmował akurat najważniejszy gabinet w pałacu, którego budowę już w XII wieku rozpoczął jeden z moskiewskich kniaziów Jerzy Dołgoruki. Wrogów jawnie i skrytobójczo zabijali rosyjscy carowie, kulą i trucizną pozbywali się sekretarze generalni Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, wrogów – już niemal zupełnie jawnie – pozbywa się Władimir Putin, nieusuwalny z Kremla prezydent Federacji Rosyjskiej.

Celne uderzenie w Putina

Nawalny wiedział, jak boleśnie uderzyć nieformalnego, choć faktycznego cara Rosji – jego film „Pałac Putina” odbił się szerokim echem nie tylko na Zachodzie, ale również w samej Rosji, zauważalnie podważając niewzruszalne do tej pory zaufanie do prezydenta Federacji. Zaufanie, które pokładali w Putinie przede wszystkim najbiedniejsi, wierząc, że muszą być twardzi, godzić się na wyrzeczenia, bo tylko w ten sposób przyłożą się do odbudowy znaczenia swojej ojczyzny, do renesansu potęgi imperium rosyjskich carów i radzieckich genseków. Jednak z ekranów komputerowych w rosyjskich miastach i miasteczkach (oglądanie filmu w Rosji było zakazane; jedynie niektóre serwisy zgodziły się na publikację dokumentu Nawalnego) nie wylewała się potęga imperium, a przepych i złoto ukrytego na południu Rosji tajnego pałacu Władimira Putina, ze złotymi klamkami, a nawet złotymi pisuarami!

Aleksiej Nawalny, który deklarował nie tylko zbudowanie silnej opozycji, ale także start w najbliższych, zaplanowanych na marzec tego roku, wyborach prezydenckich, szybko stał się realnym zagrożeniem dla pozycji Putina. I właśnie to przesądziło o wyroku śmierci, który wydano na niego w kremlowskich gabinetach. Nieudana próba otrucia na pokładzie samolotu była dla Nawalnego jasnym sygnałem, że w Rosji stał się persona non grata. Ci, którzy wcześniej zdradzili Putina, ginęli zwykle w męczarniach, zabijani w zamachach lub strzałami, jak Anna Politkowska czy Borys Niemcow – śmierci obojga, od bomby i kul pistoletu były bardzo symboliczne. Politkowską zabito w dniu urodzin Putina, Niemcow umierał kilkadziesiąt metrów od murów Kremla.

Niewidzialna śmierć

Tych, którym udało się bezpiecznie wyjechać na Zachód, czekała trudna śmierć z rąk skrytobójców posługujących się zwykle truciznami. Pod koniec lata 2006 roku do jednego z londyńskich szpitali trafił Aleksander Litwinienko, były oficer KGB, który ujawnił rosyjskie przygotowania do wojen w Czeczenii oraz przygotowane przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej prowokacje – zamachy na budynki mieszkalne – które miały otworzyć Putinowi drogę do rozpoczęcia wojny przeciwko Czeczenom. W listopadzie tego samego roku Litwinienko umarł w męczarniach w związku z zatruciem radioaktywnym polonem, co wykazały późniejsze badania. Podobny los czekał innego oficera służb – Sergieja Skripala, który razem z córką i kilkunastoma niewinnymi Brytyjczykami zostali zatruci nowiczokiem, rosyjskim gazem bojowym, w marcu 2018 roku, przy jednym z brytyjskich supermarketów. Skripal przeżył tę próbę zamachu, jednak dzisiaj jest wrakiem człowieka, bo FSB zabiło mu całą rodzinę.

To nie jedyne ofiary Władimira Putina. Co kilka tygodni w zachodnich mediach pojawiają się informacje o śmierci – samobójczej lub w wypadku – jednego z rosyjskich oligarchów lub bankierów. Jeżeli to nie samobójstwo, to zwykle topią się w basenach lub wypadają z okien swoich rezydencji.

Podobnie przesądzony był los Aleksieja Nawalnego, którego służby specjalne aresztowały już w dniu powrotu do Moskwy, jeszcze na lotnisku.

CZYTAJ TAKŻE: Dr Sokołowski: Prawica ma problem z myśleniem magicznym

Służby nie oddają ciała

Po pokazowym procesie Nawalnego skazano na 19-letnią odsiadkę w kolonii karnej za kołem podbiegunowym w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym, na dalekiej północy. Później, w kolejnych procesach, jego kara wzrosła do 30 lat odsiadki.

Przez wiele tygodni opinia publiczna otrzymywała od adwokatów opozycjonisty sprzeczne informacje – że został przeniesiony, że dodatkowo skazano go na izolatkę. Rodzina Nawalnego także nie zawsze mogła się z nim spotykać. Kiedy matka lub żona przyjeżdżały do niewielkiego miasteczka Charp, dowiadywały się zwykle, że muszą zaczekać, być może kilka dni. Jednak do spotkań dochodziło – również to ostatnie, które odbył z matką dwa dni przed śmiercią – ta wspomina ze łzami w oczach. Choć zniszczony warunkami panującymi w kolonii karnej, był pogodny i czuł się dość dobrze.

– Nic nie wskazywało na to, żeby to miały być ostatnie chwile jego życia – wspominała później matka Nawalnego.

W sprawie śmierci Nawalnego wątpliwości pojawiły się już w dniu wydania przez Służbę Więzienną Federacji Rosyjskiej komunikatu o śmierci opozycjonisty. Dziennikarze, głównie zachodni oraz współpracujący z fundacją Nawalnego, odkryli niepokojącą chronologię informacji o śmierci opozycjonisty. Jak się okazało, komunikat był gotowy dużo wcześniej, niż ujawniono informację o śmierci. Czy przygotowano go, jeszcze zanim Nawalny zmarł?

Według oficjalnych informacji Nawalny miał poczuć się źle podczas spaceru i niedługo później stracić przytomność. „Więźnia przeniesiono do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy medycznej. Po podaniu kroplówki zmarł”. Rodzinę i przyjaciół Nawalnego niepokoi właśnie ta chronologia wydarzeń. Jednak prawdy nie dowiedzą się zbyt szybko. Rodzinie odmówiono wydania ciała. Według rosyjskiej służby więziennej, obecnie jest i będzie prowadzona sekcja zwłok, „również pod kątem obecności substancji chemicznych w organizmie denata”. Nie wiadomo, jak długo potrwa, ale do jej zakończenia ciało Nawalnego będą oglądać wyłącznie zaufani śledczy. Na nic zdały się petycja podpisana przez niemal 50 tys. Rosjan w sprawie wydania ciała polityka ani błagalne prośby matki Nawalnego adresowane publicznie wprost do Władimira Putina. Ciało musi być czyste i przygotowane – uważają rosyjscy patolodzy. Być może czyste właśnie z substancji, które Kreml chce przed światem ukryć.

Możliwa kolejna wojna?

Choć oficjalny komunikat z Moskwy mówi o naturalnej śmierci kryminalisty skazanego za łamanie prawa na wysoki wyrok w kolonii karnej, reakcje świata wydają się dość stanowcze.

Radni z Bukaresztu zaproponowali nazwanie ulicy w mieście, przy której znajduje się wydział konsularny ambasady Rosji, imieniem zmarłego lidera rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. Ewentualna decyzja w tej sprawie będzie należała do Rady Generalnej miasta. Jednak zdaniem pomysłodawców, to inicjatywa, która „stanowi ważny krok we wspieraniu wartości demokratycznych i praw człowieka”.
– Władimir Putin i jego reżim zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za śmierć Aleksieja Nawalnego – zapowiada wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych Josep Borrell. Wdowa po rosyjskim opozycjoniście spotkała się w ubiegły poniedziałek z ministrami spraw zagranicznych krajów UE.

„Złożyliśmy najgłębsze kondolencje UE Julii Nawalnej. Władimir Putin i jego reżim zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za śmierć Aleksieja Nawalnego. Jak powiedziała Julia: Putin to nie Rosja; Rosja to nie Putin. Będziemy nadal wspierać rosyjskie społeczeństwo obywatelskie i niezależne media” – to również słowa Borella, opublikowane na platformie X.

Putina za śmierć Nawalnego potępiły niemal wszystkie władze krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz – to stanowczo – prezydent USA Joe Biden.

Władze na Kremlu zostały też potępione przez znakomitą większość międzynarodowych organizacji zajmujących się prawami człowieka. Unia Europejska oraz Japonia rozważają wprowadzenie przeciwko Rosji kolejnych sankcji uderzających i w gospodarkę, i w poszczególnych urzędników putinowskiej administracji.

Przy życiu wciąż pozostało kilku rosyjskich opozycjonistów. To m.in. Michaił Chodorkowski, były szef koncernu Jukos, którego Putin wsadził na kilkanaście lat do więzienia i który po skończeniu wyroku wyjechał z Rosji, zapowiadając, że za rządów Putina tam nie wróci. To także Jurij Felsztinski, bliski przyjaciel zabitego Aleksieja Litwinienki, autor filmu o nim i zadeklarowany wróg Putina. O swoje życie boi się również Grigorij Jawliński, który w latach 90. XX wieku zakładał opozycyjną partię Jabłoko.

Analitycy ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że śmierć każdego z zabitych opozycjonistów była związana z toczoną lub planowaną przez Rosję wojną. – Politkowska i Litwinienko zginęli w związku z pierwszą i drugą wojną w Czeczenii, Boris Niemcow zginął pod murami Kremla poniekąd w związku z wojną na Ukrainie. Zamach, nieudany, na Skripala zbiegł się w czasie z wojną w Gruzji – wyliczają. Czy w regionie może dość do kolejnego ataku Rosji?

Służby specjalne i wojsko krajów bałtyckich od tygodnia są postawione w stan podwyższonej gotowości.

CZYTAJ TAKŻE: Mamy raczej rząd zacofania i zastoju niż postępu

Tekst pochodzi z 9 (1830) numeru „Tygodnika Solidarność”.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Gorąco w Tańcu z gwiazdami. Szczere wyznanie celebrytki z ostatniej chwili
Gorąco w "Tańcu z gwiazdami". Szczere wyznanie celebrytki

Najnowsza edycja "Tańca z gwiazdami" cieszy się dużą popularnością. Budzi również wiele emocji, chociażby ze względu na udział w nim celebrytki Dagmary Kaźmierskiej. Gwiazda zdaniem jurorów programu nie radzi sobie najlepiej.

„To nie wystarczyło”. Lewandowski w ogniu krytyki z ostatniej chwili
„To nie wystarczyło”. Lewandowski w ogniu krytyki

Robert Lewandowski po ostatnim meczu między FC Barceloną i Paris Saint-Germain znalazł się pod ostrzałem krytyki. Dziennikarze nie zostawili na nim suchej nitki, twierdząc, że piłkarz nie zaangażował się wystarczająco. To nie pierwszy raz, kiedy zawodnik zebrał pod swoim adresem surowe komentarze.

Co z polską tarczą antyrakietową? Mariusz Błaszczak żąda wyjaśnień z ostatniej chwili
Co z polską tarczą antyrakietową? Mariusz Błaszczak żąda wyjaśnień

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak skierował pytania do rządzących, co dalej z polską tarczą antyrakietową. – Czy stać nas na to, żeby finansować dwa systemy, w tym ten niemiecki, zwany europejskim, który jest znacznie droższy i znacznie mniej zaawansowany od polskiego systemu? – pytał były szef MON.

Lubelskie: Incydent w szkole. Ewakuowano uczniów z ostatniej chwili
Lubelskie: Incydent w szkole. Ewakuowano uczniów

14-latek niechcący rozpylił gaz pieprzowy w jednej ze szkół w Białej Podlaskiej. Ewakuowano z placówki niemal 100 uczniów i nauczycieli. Chłopak twierdził, że chciał pokazać go kolegom i przez przypadek rozpylił gaz na korytarzu.

„Brawo Belgia!” Kowal zadowolony z rozbicia konferencji konserwatystów przez policję z ostatniej chwili
„Brawo Belgia!” Kowal zadowolony z rozbicia konferencji konserwatystów przez policję

„Posiedzenie Putinternu w Brukseli zamknięte przez policję. Brawo Belgia! Szkoda, że polazł tam były polski premier. Szkoda” – napisał na platformie X poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal.

Potężne eksplozje na lotnisku wojskowym na okupowanym przez Rosję Krymie [WIDEO] z ostatniej chwili
Potężne eksplozje na lotnisku wojskowym na okupowanym przez Rosję Krymie [WIDEO]

Na lotnisku wojskowym w Dżankoju na okupowanym przez Rosję Krymie doszło do eksplozji; w środę nad ranem w sieciach społecznościowych pojawiły się doniesienia o sześciu ogniskach pożarów na terenie tego obiektu – poinformowała niezależna rosyjska telewizja Nastojaszczeje Wriemia.

Prezydent Andrzej Duda rozpoczyna wizytę w Stanach Zjednoczonych z ostatniej chwili
Prezydent Andrzej Duda rozpoczyna wizytę w Stanach Zjednoczonych

Prezydent Andrzej Duda przybył z wizytą do Stanów Zjednoczonych. W Nowym Jorku weźmie udział w licznych spotkaniach w ONZ; możliwe jest także spotkanie z byłym prezydentem USA Donaldem Trumpem. W czwartek polski prezydent uda się do Kanady.

„To dyplomatyczny skandal”. Beata Szydło nie przebiera w słowach z ostatniej chwili
„To dyplomatyczny skandal”. Beata Szydło nie przebiera w słowach

– To są standardy, które w tej chwili Unia Europejska honoruje i mówi, że broni demokracji. Natomiast wtedy, kiedy ludzie chcą dyskutować, debatować, mają inne poglądy niż większość aktualnie rządząca Europą, oskarżani jesteśmy o brak demokracji, jakieś skrajne poglądy – mówiła w programie „Miłosz Kłeczek zaprasza” była premier Beata Szydło.

Rzecznik Departamentu Stanu zabrał głos ws. ewentualnego spotkania Duda–Trump z ostatniej chwili
Rzecznik Departamentu Stanu zabrał głos ws. ewentualnego spotkania Duda–Trump

– Kontakty między zagranicznymi rządami a kandydatami największych partii na prezydenta USA to zwyczaj praktykowany od wielu lat, zaś przywódcy USA często spotykają się z zagranicznymi liderami opozycji – powiedział we wtorek rzecznik Departamentu Stanu Matthew Miller, komentując możliwe spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem.

Tusk vs. Ardanowski: „Chce rozbić rolników, jego tajną bronią jest Kołodziejczak” Wiadomości
Tusk vs. Ardanowski: „Chce rozbić rolników, jego tajną bronią jest Kołodziejczak”

Tuż przed pierwszą turą wyborów samorządowych, kiedy trwał strajk okupacyjny w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, premier Donald Tusk wystąpił w Krakowie na spotkaniu przedwyborczym. Padło tam pytanie rolnika Pawła Lupy o to, jak premier wyobraża sobie dbałość o polskie rolnictwo. Odpowiedź Donalda Tuska zawierała przekonanie o tym, jak wiele już rząd Tuska dla rolników zrobił. Poprosiliśmy byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego o komentarz do słów Donalda Tuska, w których wskazuje, co konkretnie zrobił dla polskiego rolnictwa.

REKLAMA

Putin niemal jawnie pozbywa się wrogów

Śmierć Aleksieja Nawalnego w rosyjskiej kolonii karnej, z której bliżej jest do bieguna niż do Moskwy, wstrząsnęła światem – choć nikogo nie zaskoczyła. Nawalny był naznaczony śmiercią już w dniu swojego powrotu do Moskwy, w styczniu 2021 roku, gdzie trafił wprost z niemieckiej kliniki kilka tygodni po tym, jak wyrwał się śmierci po nie pierwszej już próbie otrucia go przez KGB. Dzisiaj nazwisko Nawalnego otwiera czołówki wszystkich gazet i serwisów zachodniego świata.
 Aleksiej Nawalny Putin niemal jawnie pozbywa się wrogów
Aleksiej Nawalny / fot. Wikimedia Commons/Mitya Aleshkovskiy/CC BY-SA 4.0

To, że Putin zabije jedynego grożącego mu opozycjonistę, było oczywiste dla wszystkich znawców nie tylko współczesnej historii Rosji. Kreml od stuleci właśnie w taki sposób pozbywał się swoich wrogów. Szczególnie tych stanowiących realne zagrożenie dla tego, kto zajmował akurat najważniejszy gabinet w pałacu, którego budowę już w XII wieku rozpoczął jeden z moskiewskich kniaziów Jerzy Dołgoruki. Wrogów jawnie i skrytobójczo zabijali rosyjscy carowie, kulą i trucizną pozbywali się sekretarze generalni Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, wrogów – już niemal zupełnie jawnie – pozbywa się Władimir Putin, nieusuwalny z Kremla prezydent Federacji Rosyjskiej.

Celne uderzenie w Putina

Nawalny wiedział, jak boleśnie uderzyć nieformalnego, choć faktycznego cara Rosji – jego film „Pałac Putina” odbił się szerokim echem nie tylko na Zachodzie, ale również w samej Rosji, zauważalnie podważając niewzruszalne do tej pory zaufanie do prezydenta Federacji. Zaufanie, które pokładali w Putinie przede wszystkim najbiedniejsi, wierząc, że muszą być twardzi, godzić się na wyrzeczenia, bo tylko w ten sposób przyłożą się do odbudowy znaczenia swojej ojczyzny, do renesansu potęgi imperium rosyjskich carów i radzieckich genseków. Jednak z ekranów komputerowych w rosyjskich miastach i miasteczkach (oglądanie filmu w Rosji było zakazane; jedynie niektóre serwisy zgodziły się na publikację dokumentu Nawalnego) nie wylewała się potęga imperium, a przepych i złoto ukrytego na południu Rosji tajnego pałacu Władimira Putina, ze złotymi klamkami, a nawet złotymi pisuarami!

Aleksiej Nawalny, który deklarował nie tylko zbudowanie silnej opozycji, ale także start w najbliższych, zaplanowanych na marzec tego roku, wyborach prezydenckich, szybko stał się realnym zagrożeniem dla pozycji Putina. I właśnie to przesądziło o wyroku śmierci, który wydano na niego w kremlowskich gabinetach. Nieudana próba otrucia na pokładzie samolotu była dla Nawalnego jasnym sygnałem, że w Rosji stał się persona non grata. Ci, którzy wcześniej zdradzili Putina, ginęli zwykle w męczarniach, zabijani w zamachach lub strzałami, jak Anna Politkowska czy Borys Niemcow – śmierci obojga, od bomby i kul pistoletu były bardzo symboliczne. Politkowską zabito w dniu urodzin Putina, Niemcow umierał kilkadziesiąt metrów od murów Kremla.

Niewidzialna śmierć

Tych, którym udało się bezpiecznie wyjechać na Zachód, czekała trudna śmierć z rąk skrytobójców posługujących się zwykle truciznami. Pod koniec lata 2006 roku do jednego z londyńskich szpitali trafił Aleksander Litwinienko, były oficer KGB, który ujawnił rosyjskie przygotowania do wojen w Czeczenii oraz przygotowane przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej prowokacje – zamachy na budynki mieszkalne – które miały otworzyć Putinowi drogę do rozpoczęcia wojny przeciwko Czeczenom. W listopadzie tego samego roku Litwinienko umarł w męczarniach w związku z zatruciem radioaktywnym polonem, co wykazały późniejsze badania. Podobny los czekał innego oficera służb – Sergieja Skripala, który razem z córką i kilkunastoma niewinnymi Brytyjczykami zostali zatruci nowiczokiem, rosyjskim gazem bojowym, w marcu 2018 roku, przy jednym z brytyjskich supermarketów. Skripal przeżył tę próbę zamachu, jednak dzisiaj jest wrakiem człowieka, bo FSB zabiło mu całą rodzinę.

To nie jedyne ofiary Władimira Putina. Co kilka tygodni w zachodnich mediach pojawiają się informacje o śmierci – samobójczej lub w wypadku – jednego z rosyjskich oligarchów lub bankierów. Jeżeli to nie samobójstwo, to zwykle topią się w basenach lub wypadają z okien swoich rezydencji.

Podobnie przesądzony był los Aleksieja Nawalnego, którego służby specjalne aresztowały już w dniu powrotu do Moskwy, jeszcze na lotnisku.

CZYTAJ TAKŻE: Dr Sokołowski: Prawica ma problem z myśleniem magicznym

Służby nie oddają ciała

Po pokazowym procesie Nawalnego skazano na 19-letnią odsiadkę w kolonii karnej za kołem podbiegunowym w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym, na dalekiej północy. Później, w kolejnych procesach, jego kara wzrosła do 30 lat odsiadki.

Przez wiele tygodni opinia publiczna otrzymywała od adwokatów opozycjonisty sprzeczne informacje – że został przeniesiony, że dodatkowo skazano go na izolatkę. Rodzina Nawalnego także nie zawsze mogła się z nim spotykać. Kiedy matka lub żona przyjeżdżały do niewielkiego miasteczka Charp, dowiadywały się zwykle, że muszą zaczekać, być może kilka dni. Jednak do spotkań dochodziło – również to ostatnie, które odbył z matką dwa dni przed śmiercią – ta wspomina ze łzami w oczach. Choć zniszczony warunkami panującymi w kolonii karnej, był pogodny i czuł się dość dobrze.

– Nic nie wskazywało na to, żeby to miały być ostatnie chwile jego życia – wspominała później matka Nawalnego.

W sprawie śmierci Nawalnego wątpliwości pojawiły się już w dniu wydania przez Służbę Więzienną Federacji Rosyjskiej komunikatu o śmierci opozycjonisty. Dziennikarze, głównie zachodni oraz współpracujący z fundacją Nawalnego, odkryli niepokojącą chronologię informacji o śmierci opozycjonisty. Jak się okazało, komunikat był gotowy dużo wcześniej, niż ujawniono informację o śmierci. Czy przygotowano go, jeszcze zanim Nawalny zmarł?

Według oficjalnych informacji Nawalny miał poczuć się źle podczas spaceru i niedługo później stracić przytomność. „Więźnia przeniesiono do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy medycznej. Po podaniu kroplówki zmarł”. Rodzinę i przyjaciół Nawalnego niepokoi właśnie ta chronologia wydarzeń. Jednak prawdy nie dowiedzą się zbyt szybko. Rodzinie odmówiono wydania ciała. Według rosyjskiej służby więziennej, obecnie jest i będzie prowadzona sekcja zwłok, „również pod kątem obecności substancji chemicznych w organizmie denata”. Nie wiadomo, jak długo potrwa, ale do jej zakończenia ciało Nawalnego będą oglądać wyłącznie zaufani śledczy. Na nic zdały się petycja podpisana przez niemal 50 tys. Rosjan w sprawie wydania ciała polityka ani błagalne prośby matki Nawalnego adresowane publicznie wprost do Władimira Putina. Ciało musi być czyste i przygotowane – uważają rosyjscy patolodzy. Być może czyste właśnie z substancji, które Kreml chce przed światem ukryć.

Możliwa kolejna wojna?

Choć oficjalny komunikat z Moskwy mówi o naturalnej śmierci kryminalisty skazanego za łamanie prawa na wysoki wyrok w kolonii karnej, reakcje świata wydają się dość stanowcze.

Radni z Bukaresztu zaproponowali nazwanie ulicy w mieście, przy której znajduje się wydział konsularny ambasady Rosji, imieniem zmarłego lidera rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. Ewentualna decyzja w tej sprawie będzie należała do Rady Generalnej miasta. Jednak zdaniem pomysłodawców, to inicjatywa, która „stanowi ważny krok we wspieraniu wartości demokratycznych i praw człowieka”.
– Władimir Putin i jego reżim zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za śmierć Aleksieja Nawalnego – zapowiada wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych Josep Borrell. Wdowa po rosyjskim opozycjoniście spotkała się w ubiegły poniedziałek z ministrami spraw zagranicznych krajów UE.

„Złożyliśmy najgłębsze kondolencje UE Julii Nawalnej. Władimir Putin i jego reżim zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za śmierć Aleksieja Nawalnego. Jak powiedziała Julia: Putin to nie Rosja; Rosja to nie Putin. Będziemy nadal wspierać rosyjskie społeczeństwo obywatelskie i niezależne media” – to również słowa Borella, opublikowane na platformie X.

Putina za śmierć Nawalnego potępiły niemal wszystkie władze krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz – to stanowczo – prezydent USA Joe Biden.

Władze na Kremlu zostały też potępione przez znakomitą większość międzynarodowych organizacji zajmujących się prawami człowieka. Unia Europejska oraz Japonia rozważają wprowadzenie przeciwko Rosji kolejnych sankcji uderzających i w gospodarkę, i w poszczególnych urzędników putinowskiej administracji.

Przy życiu wciąż pozostało kilku rosyjskich opozycjonistów. To m.in. Michaił Chodorkowski, były szef koncernu Jukos, którego Putin wsadził na kilkanaście lat do więzienia i który po skończeniu wyroku wyjechał z Rosji, zapowiadając, że za rządów Putina tam nie wróci. To także Jurij Felsztinski, bliski przyjaciel zabitego Aleksieja Litwinienki, autor filmu o nim i zadeklarowany wróg Putina. O swoje życie boi się również Grigorij Jawliński, który w latach 90. XX wieku zakładał opozycyjną partię Jabłoko.

Analitycy ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że śmierć każdego z zabitych opozycjonistów była związana z toczoną lub planowaną przez Rosję wojną. – Politkowska i Litwinienko zginęli w związku z pierwszą i drugą wojną w Czeczenii, Boris Niemcow zginął pod murami Kremla poniekąd w związku z wojną na Ukrainie. Zamach, nieudany, na Skripala zbiegł się w czasie z wojną w Gruzji – wyliczają. Czy w regionie może dość do kolejnego ataku Rosji?

Służby specjalne i wojsko krajów bałtyckich od tygodnia są postawione w stan podwyższonej gotowości.

CZYTAJ TAKŻE: Mamy raczej rząd zacofania i zastoju niż postępu

Tekst pochodzi z 9 (1830) numeru „Tygodnika Solidarność”.



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe