Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia
Co musisz wiedzieć:
- Boštjan Marko Turk twierdzi, że współczesna nauka coraz częściej wskazuje na zgodność między odkryciami naukowymi a teistyczną wizją świata.
- Teoria Wielkiego Wybuchu (m.in. Georges Lemaître) oraz koncepcja „dostrojenia” wszechświata mają sugerować, że kosmos miał początek i wyjątkowo precyzyjne parametry sprzyjające życiu.
- Fizyka kwantowa (np. koncepcje Max Tegmark) i informacyjny charakter DNA (badania Francis Crick) są interpretowane jako wskazujące na niematerialny, uporządkowany fundament rzeczywistości.
- Koncepcja „dostrojenia” (fine-tuning) sugeruje, że fundamentalne stałe fizyczne są niezwykle precyzyjnie dobrane, co umożliwia istnienie materii i życia.
Na horyzoncie rysuje się powrót do początków: człowiek ponownie stanie się istotą duchową, w pełni wcieloną we własne ciało. Odzyska w ten sposób pierwotny stan, który porzucił u zarania nowoczesności, gdy nauka i duchowość zostały gwałtownie rozdzielone. Do tego momentu oba te wymiary tworzyły nierozerwalną całość. Arystoteles w swojej Fizyce badał świat zmysłowy; w następującej bezpośrednio po niej Metafizyce zajmował się światem inteligibilnym i boskim. Kartezjusz, ojciec nowoczesnego racjonalizmu, twierdził jeszcze, że człowiek jest dualnością: res extensa i res cogitans, ciałem i duszą. Ta wizja jedności — w której duchowość przenika wiedzę i byt — dominowała od początków filozofii i wielkich tradycji religijnych; pozostaje ona żywa do dziś w większości kultur świata.
Oddzielenie nauki od filozofii i teologii
Wraz z Newtonem — wbrew jego najgłębszym przekonaniom, gdyż był człowiekiem religijnym, członkiem zakonu różokrzyżowców — nauka dokonała decydującego oddzielenia od filozofii i teologii. Pod koniec XIX wieku ta emancypacja była tak pełna, że pozytywizm narzucił się jako dominujący nurt myśli naukowej: to, czego nie widać, nie da się zmierzyć ani obliczyć, po prostu nie istnieje — ujmując rzecz najprościej.
Zilustrujmy ten punkt. Pierre-Simon Laplace, jeden z najwybitniejszych uczonych epoki Oświecenia, odpowiedział Napoleonowi Bonapartemu, który dziwił się nieobecności Boga w jego dziele Mécanique céleste, że nie wspomniał o Bogu, ponieważ nie był mu potrzebny do wyjaśnienia ruchu ciał niebieskich. Podkreślał tym samym, że zjawiska naturalne dają się w pełni wyjaśnić za pomocą praw matematycznych i fizycznych, bez odwoływania się do wyjaśnień nadprzyrodzonych — co stanowiło znak rozpoznawczy naukowego i racjonalnego ducha Oświecenia.
Stanowisko to stało się dominujące i do dziś w dużej mierze determinuje to, co dzieje się na Zachodzie w dziedzinie nauki, a także — szerzej — w obszarze technologii i jej konkretnych zastosowań w życiu codziennym. Należy dodać, że to oddzielenie nauki od filozofii — a w konsekwencji nauki od teologii — było szczególnie mile widziane przez systemy totalitarne, które mogły w ten sposób łatwiej podporządkować sobie człowieka. Jeśli bowiem człowiek nie znajduje już oparcia we własnym rozumie, niezależnym od okoliczności społecznych i zakorzenionym w Bogu, jak nauczał Kartezjusz, staje się znacznie łatwiejsze podporządkowanie go kolektywistycznej autokracji.
Medycyna, na przykład, naucza, że świadomość oraz najwyższe doświadczenia ontologiczne — śmierć, byt, nicość i Bóg — są jedynie produktem reakcji chemicznych w korze mózgowej. Gdy umierasz, diagnoza jest jednoznaczna: na twoim „zaświadczeniu wypisu” ze szpitala widnieje po prostu słowo „koniec”. Istota ludzka jest postrzegana jako nic więcej niż agregat komórek, osadzony w nieskończonym wymiarze losowego wszechświata i rządzony zasadą przypadku.
Nauka zbliża do Boga
Ta koncepcja wciąż dominuje, lecz nie może trwać długo. Nie może, ponieważ odkrycia współczesnej nauki coraz częściej podważają taką wizję świata i człowieka. Odrobina nauki oddala człowieka od Boga; wiele nauki prowadzi go z powrotem ku Niemu. Współczesna nauka dysponuje bowiem potężnym aparatem badawczym. Z tej perspektywy „twierdzenia naukowe” wypracowane od epoki Oświecenia aż po pozytywizm końca XIX wieku jawią się pod wieloma względami jako niewystarczające i nieprzystające do naszych czasów.
Wielki Wybuch i kwestia początku
Pierwszy cios zadany przez naukę — która wcześniej wykluczyła duchowość i Boga ze swego horyzontu — przyszedł wraz z teorią Wielkiego Wybuchu. W latach 20. XX wieku nowocześniejsze teleskopy umożliwiły rewolucyjne odkrycie: zaobserwowano — a następnie obliczono — że galaktyki oddalają się od siebie z prędkością tym większą, im większa jest dzieląca je odległość. Oznaczało to nic innego jak ekspansję wszechświata. Skoro jednak wszechświat się rozszerza, ekspansja ta musiała mieć swój początek w określonym momencie. O ile wcześniej sądzono, że wszechświat jest wieczny, o tyle stawało się coraz bardziej oczywiste, że tak nie jest: materia, czas i przestrzeń miały swój początek.
Potwierdzenie przyszło w 1965 roku. Arno Penzias i Robert Wilson odkryli wówczas promieniowanie tła, zwane także mikrofalowym promieniowaniem tła. Za to fundamentalne odkrycie, które dostarczyło solidnego empirycznego potwierdzenia teorii Wielkiego Wybuchu, otrzymali w 1978 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Wówczas z pomocą przyszła filozofia — a ściślej mówiąc logika: istnieje niepodważalna zasada myślenia, nihil ex nihilo. Jeśli wszechświat miał początek, musiał mieć również przyczynę. Nic nie może powstać z niczego. Ktoś musiał być na początku, przed wszystkim. I mógł to być jedynie byt transcendentny wobec materii, przestrzeni i czasu — a więc wobec nich zewnętrzny i wcześniejszy. Od zawsze taką rzeczywistość nazywamy Bogiem.
W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nauka w ten sposób pośrednio uwidoczniła konieczność istnienia Boga — co nie było nowością, gdyż większość wybitnych filozofów, począwszy od Arystotelesa i Tomasza z Akwinu, twierdziła to już znacznie wcześniej. Nic nie może powstać z niczego. Przynajmniej nie wszechświat.
Rzeczywistość jako porządek matematyczny
W ostatnich dziesięcioleciach fizyka kwantowa coraz wyraźniej zaznacza swoją dominującą rolę, ukazując, że świat nie jest wyłącznie materialny, lecz na swoim najbardziej fundamentalnym poziomie ma naturę matematyczną i jest ściśle uporządkowany. Elementarne składniki rzeczywistości nie są klasycznymi cząstkami, lecz układami kwantowymi opisywanymi przez funkcję falową, która nie ma charakteru materialnego — nie posiada ani masy, ani kształtu, ani określonej lokalizacji. Funkcja falowa stanowi strukturę matematyczną, która wyznacza możliwe stany oraz zachowanie cząstek, pozostając jednocześnie sama w sobie niedostępna dla naszych zmysłów.
Wszechświat strukturą matematyczną
Świat materialny, taki jaki postrzegamy, jest zatem jedynie przejawem tego głębokiego porządku matematycznego. Koncepcję tę podzielają współcześni teoretycy, tacy jak Max Tegmark, który w swojej pracy "Hipoteza matematycznego wszechświata stwierdza":
„Hipoteza matematycznego wszechświata zakłada, że nasza zewnętrzna rzeczywistość fizyczna jest strukturą matematyczną”.
Innymi słowy, wszystko, co istnieje, nie jest jedynie opisywane przez matematykę, lecz w swej istocie samo stanowi strukturę matematyczną, niezależną od jakiegokolwiek obserwatora. Świat materialny, który poznajemy, jawi się zatem jako wyraz porządku niematerialnego, lecz ściśle ustrukturyzowanego.
W filozofii duchowe oznacza to, co nie jest materialne, co nie jest związane z przestrzenią i co jest dostępne przede wszystkim rozumowi. Duchowość świata nie jest więc ani tajemnicza, ani mistyczna, lecz stanowi rezultat logicznego wniosku: świat nie opiera się na materii, lecz na sensie i uporządkowanym ładu, który przejawia się poprzez formy materialne. Materia nie jest zatem źródłem wszystkiego, lecz wyrazem głębszego porządku.
DNA i informacja jako fundament życia
Współczesna nauka coraz wyraźniej odkrywa, jak skrajnie złożona jest natura. Skłania to badaczy do stawiania pytań o to, w jaki sposób tak złożone systemy mogą funkcjonować i rozwijać się. W biologii badania pokazują, że DNA nie jest jedynie substancją chemiczną, lecz przede wszystkim nośnikiem informacji: swoistym zapisem biologicznym zawierającym precyzyjne instrukcje dotyczące rozwoju organizmów, syntezy białek oraz podtrzymywania życia.
W analogiczny sposób Francis Crick (1916–2004), brytyjski biolog molekularny i współodkrywca struktury DNA (wraz z Jamesem Watsonem), stwierdza:
„DNA można porównać do instrukcji lub przepisu. Sekwencja jego ‘liter’ określa, jakie białko zostanie wytworzone, a informacja przepływa w jednym kierunku: od DNA do białek, nigdy odwrotnie”
Jeśli przełożyć tę ideę na język współczesnej informatyki, otrzymujemy następującą analogię: DNA funkcjonuje jak program komputerowy; ciąg jego liter stanowi kod, który komórka wykorzystuje do produkcji białek, podobnie jak komputer wykonuje instrukcje zawarte w oprogramowaniu.
Wielu innych naukowców podziela to podejście, wśród nich Stephen C. Meyer, John Maynard Smith, Hubert Yockey, Richard Dawkins i wielu innych. Badacze ci wywodzą się z różnych epok i reprezentują odmienne horyzonty naukowe — od klasycznej biologii molekularnej, reprezentowanej przez Cricka i Watsona, po bardziej współczesne, interdyscyplinarne podejścia, ilustrowane przez Meyera czy Yockeya. Łączy ich przekonanie, że klucz do zrozumienia życia leży w informacyjnym wymiarze DNA, a nie wyłącznie w jego strukturze chemicznej.
Precyzyjne dostrojenie wszechświata
Jednak złożoność życia nie jest jedynym zaskoczeniem. Postępy naukowe ujawniają również, że wszechświat cechuje się niezwykłą koordynacją, będącą warunkiem koniecznym istnienia struktur złożonych — od atomów i cząsteczek, przez gwiazdy i galaktyki, aż po formy życia. To precyzyjne dostrojenie, określane mianem „dostrojenia” (fine-tuning) wszechświata, oznacza, że fundamentalne prawa fizyki oraz ich stałe mieszczą się w niezwykle wąskim zakresie wartości.
Nawet minimalne zmiany tych stałych uniemożliwiłyby istnienie wszechświata, jaki znamy: choćby najmniejsza zmiana stałej grawitacyjnej nie pozwoliłaby na powstawanie gwiazd i galaktyk; nieco inna wartość siły elektromagnetycznej uniemożliwiłaby stabilność atomów i chemii; nawet bardzo niewielka zmiana stosunku masy protonu do masy elektronu uniemożliwiłaby tworzenie się cząsteczek; a — analogicznie — zmiana stałej kosmologicznej prowadziłaby albo do zbyt szybkiej ekspansji wszechświata, albo do jego zapadnięcia się.
Wartości te są często opisywane jako dostrojone „na ostrzu brzytwy”, co podkreśla skrajną wrażliwość i precyzję praw przyrody. Podsumowując: „Istnieje szeroki konsensus wśród wielu fizyków i kosmologów, że wszechświat jest pod wieloma względami precyzyjnie dostrojony w taki sposób, aby umożliwić istnienie szerokiego zakresu struktur i warunków fizycznych sprzyjających życiu” (źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Fine-tuned_universe?utm_source=chatgpt.com). Ponieważ nie znamy powodu, dla którego fundamentalne stałe posiadają dokładnie takie wartości, a prawa natury rozpatrywane oddzielnie nie wystarczają do wyjaśnienia tak delikatnej równowagi, rodzi się pytanie filozoficzne dotyczące pochodzenia i natury wszechświata. Wielu naukowców, a także zwolenników koncepcji inteligentnego projektu i teistycznego rozumienia świata, dochodzi do wniosku, że najbardziej prawdopodobnym i spójnym wyjaśnieniem tej wyjątkowej precyzji jest istnienie intencjonalnej i inteligentnej przyczyny, która umożliwiła powstanie struktur złożonych i życia. Powracamy tu do fundamentalnego stwierdzenia: „Na początku było Słowo”.
Człowiek ciałem i duchem
Otóż to, co można zaobserwować w ogólnych zasadach natury — zarówno ożywionej, jak i nieożywionej — w całej ich złożoności, daje się również rozpoznać w samym człowieku. Odkrycia naukowe pokazują bowiem, że człowiek nie może być definiowany wyłącznie w kategoriach materialnych. Świadomość nie jest jedynie funkcją kory mózgowej. Człowiek jest złożeniem ciała i ducha, przy czym oba te pierwiastki są ze sobą ściśle powiązane — tak jak przyjmowano to powszechnie aż do czasów Kartezjusza.
Świadomość i doświadczenia bliskie śmierci
Doświadczenia bliskie śmierci (NDE, z ang. near-death experiences) w sposób szczególny ukazują, że człowiek jest zarazem istotą cielesną i duchową. Osoby, których życie było zagrożone — na przykład w wyniku zatrzymania akcji serca, ciężkiego urazu, głębokiego znieczulenia czy śpiączki — często relacjonują niezwykłe doświadczenia. Pomimo tego, że ich mózg był poważnie uszkodzony lub czasowo nieaktywny, opisują one stan świadomości jasnej, uporządkowanej i nierzadko głęboko transformującej ich dalsze życie.
Istnieje również wiele przypadków, w których pacjenci twierdzą, że obserwowali przebieg własnej operacji z perspektywy znajdującej się ponad ciałem, a następnie byli w stanie z niezwykłą dokładnością odtworzyć to, co działo się w trakcie zabiegu. Niektóre relacje mówią nawet o sytuacjach, w których pacjenci mieli opuścić salę operacyjną i obserwować swoich bliskich w poczekalni. Fakty te silnie sugerują, że świadomość nie zależy wyłącznie od funkcjonowania mózgu.
Zjawiska te obejmują tzw. „weredyczne NDE”. Ogólnie rzecz biorąc, stwierdza się:
„Spośród 2 060 przypadków zatrzymania krążenia analizowanych w badaniu AWARE część osób, które przeżyły, zgłaszała jasną świadomość i precyzyjne wspomnienia zdarzeń mających miejsce w trakcie zatrzymania krążenia, w czasie gdy — zgodnie z klasycznymi kryteriami medycznymi — nie należało oczekiwać żadnej funkcjonalnej aktywności mózgowej. Inne współczesne badania potwierdzają te wyniki, wskazując, że świadomość może być obecna mimo klinicznie niewykrywalnej aktywności mózgu”
Podobnie przeglądowe badania opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Psychology, obejmujące tysiące relacji, wykazały strukturalne podobieństwa doświadczeń w różnych kulturach, co znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo interpretacji opartych wyłącznie na uwarunkowaniach kulturowych lub psychologicznych. Wnioski te nie stanowią bezpośredniego dowodu na prawdziwość konkretnych koncepcji religijnych, sugerują jednak, że świadomość jest niezależna od materii. Perspektywa ta zbiega się z biblijną wizją człowieka jako jedności duchowo-cielesnej, opisaną w Księdze Rodzaju 2,7, gdzie Bóg „tchnie w nozdrza człowieka dech życia” w ciało ukształtowane z prochu ziemi.
Doświadczenia NDE
Do najczęściej opisywanych elementów NDE należą: poczucie oddzielenia od ciała (doświadczenie pozacielesne), postrzeganie własnego ciała z zewnętrznej perspektywy, wrażenie przemieszczania się przez tunel, spotkanie z intensywnym światłem lub obecnością, panoramiczny przegląd całego życia w perspektywie moralnej i egzystencjalnej, a także głębokie poczucie pokoju oraz przekroczenia czasu i przestrzeni. Często pojawiają się również relacje o postrzeganiu zdarzeń w najbliższym otoczeniu, których nie da się wyjaśnić za pomocą standardowych mechanizmów fizjologicznych czy psychologicznych.
Warto podkreślić, że doświadczenia bliskie śmierci wykazują niezwykłą spójność niezależnie od kontekstu kulturowego, religijnego czy edukacyjnego osób, które ich doświadczyły. Dzieci bez wychowania religijnego, ateiści oraz osoby pochodzące z bardzo różnych środowisk kulturowych opisują doświadczenia o podobnej strukturze. Ta stałość znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia jedynie z wytworami kultury lub halucynacjami uwarunkowanymi oczekiwaniami. To właśnie wewnętrzna spójność, egzystencjalna głębia oraz powtarzalna struktura odróżniają NDE od klasycznych halucynacji patologicznych czy zwykłych stanów marzeniowych.
Współczesna nauka skłania się ku postrzeganiu świadomości jako rezultatu funkcjonowania mózgu, czyli prostego produktu złożonych procesów chemicznych i elektrycznych zachodzących w układzie nerwowym. Hipoteza ta jednak nigdy nie została ostatecznie udowodniona. Doświadczenia bliskie śmierci podważają właśnie to materialistyczne ujęcie. W ich trakcie osoby relacjonują jasną, uporządkowaną i spójną świadomość w momentach, gdy — zgodnie z obowiązującymi kryteriami naukowymi — aktywność mózgu powinna być nieobecna. Potwierdzają to pomiary medyczne, takie jak elektroencefalogram (EEG), rejestrujący aktywność mózgową, oraz elektrokardiogram (EKG), mierzący czynność serca. NDE sugerują zatem, że świadomość nie musi być w pełni wyjaśnialna wyłącznie poprzez działanie mózgu.
Doświadczenia bliskie śmierci nie tylko podważają materialistyczną wizję świata, lecz także otwierają możliwość ponownego włączenia wymiaru duchowego do refleksji naukowej. Niektórzy badacze interpretują NDE jako efekt „wygasającego” mózgu, spowodowany na przykład niedotlenieniem lub uwalnianiem endorfin. Jednak liczne badania wskazują, że doświadczenia te cechują się wyjątkową spójnością i obejmują percepcje trudne do wyjaśnienia wyłącznie za pomocą takich mechanizmów.
Zbieżność między nauką a objawieniem biblijnym
Współczesna nauka coraz wyraźniej ukazuje głęboką zgodność pomiędzy — z jednej strony — antropologią człowieka i strukturą natury, zarówno ożywionej, jak i nieożywionej, a — z drugiej strony — prawdami biblijnymi. Teoria Wielkiego Wybuchu, empirycznie potwierdzona odkryciem mikrofalowego promieniowania tła w 1965 roku, wskazuje, że wszechświat miał początek, co filozoficznie implikuje istnienie transcendentnego Stwórcy, zgodnie z koncepcją stworzenia ex nihilo opisaną w Księdze Rodzaju 1,1. Georges Lemaître — katolicki kapłan i twórca teorii Wielkiego Wybuchu — już wcześniej rozumiał, że wiara nie pozostaje w żadnej sprzeczności z nauką.
Fizyka kwantowa jeszcze bardziej wzmacnia tę spójność: na najbardziej fundamentalnym poziomie rzeczywistości nie istnieje materia w sensie klasycznym, lecz porządek matematyczny oraz niematerialne funkcje falowe, dostępne wyłącznie intelektowi. Koncepcja ta po raz kolejny przywodzi na myśl Logos z Ewangelii według św. Jana (1,1): „Na początku było Słowo” — Słowo, czyli zasada logiczna i matematyczna, stanowiąca źródło całego stworzenia.
Szansa na religijne odrodzenie
Mamy tu zatem do czynienia z doniosłą szansą na religijne odrodzenie. Nauka nie tylko nie zaprzecza Biblii, lecz ujawnia jej głęboką zgodność z rzeczywistością: antropologię człowieka jako jedności duchowo-cielesnej, strukturę natury jako uporządkowanego logosu oraz wszechświat jako stworzenie intencjonalne. Jak podkreślają niektórzy teologowie i uczeni, tacy jak John Lennox, chrześcijaństwo oferuje solidne podstawy dla nauki, ponieważ zakłada istnienie świata racjonalnego i poznawalnego, stworzonego przez racjonalnego Boga.
W epoce, w której materializm stopniowo traci swoje wpływy, ta spójność — poparta odkryciami empirycznymi — może sprzyjać odrodzeniu duchowości, w którym nauka i objawienie ponownie się spotykają. „Na początku było Słowo” — logos przenikający wszystko, od porządku kwantowego po ludzką duszę, i zapraszający nas do ponownego odkrycia transcendencji. Odrodzenie to nie oznaczałoby cofnięcia się, lecz postęp ku bardziej holistycznemu rozumieniu rzeczywistości. Powinno ono stać się również zobowiązaniem religii — od buddyzmu po religie abrahamowe — a w szczególności chrześcijaństwa, z którym los Zachodu, a tym samym los nowoczesnej nauki, jest najściślej związany.
Ku nowemu paradygmatowi wiedzy
Problem współczesnej nauki polega jednak na tym, że nadal a priori oddziela ona fizykę od metafizyki, porządek materialny od porządku niematerialnego. Rozdział ten nie ma wyłącznie charakteru metodologicznego: wyznacza on same granice naukowej legitymizacji. Każda refleksja, która próbuje przekroczyć tę granicę, jest w konsekwencji systematycznie uznawana za problematyczną, a nawet spekulatywną.
Ramy te stają się coraz bardziej krępujące. Granica między tym, co materialne, a tym, co niematerialne, postrzegana jest jako oczywistość niepodlegająca dyskusji, a nie jako historycznie uwarunkowany wybór pojęciowy. Właśnie z tego powodu zasadnicze pytania współczesności — w szczególności te dotyczące świadomości, sensu oraz ontologii natury — pozostają w dużej mierze wykluczone z normatywnego dyskursu naukowego.
Przełom
Obecny moment pod wieloma względami przypomina epokę Kopernika: system heliocentryczny istniał już wcześniej, lecz nie był jeszcze naukowo akceptowalny, ponieważ podważał dominującą wizję świata. Podobnie dziś istnieje wystarczająco dużo przesłanek i danych, by stwierdzić, że ścisłe oddzielenie tego, co fizyczne, od tego, co metafizyczne, nie jest już możliwe do utrzymania. Nie dysponujemy jednak jeszcze wspólnym językiem ani instytucjami zdolnymi podtrzymać nową typologię wiedzy.
Historia nauki pokazuje tymczasem, że granice legitymizacji zmieniają się właśnie w momentach takich przełomów. To, co dziś uznawane jest za nienaukowe, jutro może stać się fundamentem nowego paradygmatu. Żyjemy w epoce przejściowej, w której stary porządek wciąż jeszcze trwa, podczas gdy nowy już zaczyna się wyłaniać. Współczesne społeczeństwo cyfrowe może przyspieszyć to dojrzewanie ku odnowionej symbiozie między nauką a wiarą — perspektywie, która zaledwie kilka dekad temu byłaby nie do pomyślenia. Nie trzeba dodawać, że dynamika ta stanowi również szczególną szansę dla sztucznej inteligencji, która stała się jednym z dominujących zasad technologicznych naszych czasów.
Jak już podkreślaliśmy, jest to przede wszystkim poważne wyzwanie dla chrześcijaństwa i dla Kościoła. Kościół jest wezwany do poszukiwania nowej syntezy między rozumem a wiarą. Obecny papież, który wyróżnia się odwagą w podejmowaniu kwestii wrażliwych — posuwając się nawet do niedawnego potępienia orwellowskich naruszeń wolności słowa — wydaje się postacią najlepiej przygotowaną do podjęcia refleksji tak decydującej dla przyszłości ludzkości.
[Prof. dr Boštjan Marko Turk - Doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu Paris-Sorbonne. Dziekan pierwszej klasy (humanistyka) Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk]




