Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": Migracyjny populizm

Mieczysław Gil dla "TS": Migracyjny populizm
Źródło: Flickr.com/Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)
Komentarzy: 0
W kontekście miniszczytu, a właściwie spotkania roboczego ws. migracji przed szczytem w Brukseli opozycja po raz tysięczny oświadczyła, że tak oto krok po kroku zaczyna się wychodzenie Polski z Unii Europejskiej. Bo, jak wiadomo, Polski na nim nie było, podobnie jak innych państw z Grupy Wyszehradzkiej. W sumie na tym spotkaniu zjawili się przedstawiciele zaledwie 16 państw. Rezultaty miniszczytu są podobne do frekwencji i potwierdzają tezę o niemożności wypracowania konsensusu. Angela Merkel postanowiła więc preferować rozwiązania dwustronne. 
Pełne poparcie dla kanclerz Niemiec zadeklarował nowy hiszpański rząd. Za to Angela Merkel we własnym kraju ma silną obstrukcję ze strony siostrzanej partii CSU, która domaga się zaostrzenia prawa azylowego, a w razie niespełnienia żądania grozi zamknięciem granic dla migrantów. Francja jest jak najbardziej za przyjmowaniem imigrantów i karaniem odebraniem funduszy strukturalnych tym, którzy odmawiają relokacji. Tyle tylko, że sama imigrantów nie przyjmuje, co niedawno zademonstrowała na przykładzie pasażerów z Aqariusa.

Głos polskich elit politycznych jest dość dobrze znany i tu też niemożliwy jest konsensus. Z okazji Światowego Dnia Uchodźcy przełożona Wspólnoty Chleb Życia siostra Małgorzata Chmielewska w wywiadzie dla Onetu powiedziała, że lęk społeczny przed uchodźcami świadomie wzbudzany jest nieprawdziwą propagandą. A naszą powinnością jest chrześcijańskie miłosierdzie i przyjęcie uciekających przed wojną. Zresztą, dodała, Europa przykłada rękę do kryzysu, okradając kraje Bliskiego Wschodu z ich dóbr, wspierając reżimy i rozpętując wojny.

I dlatego ma wobec imigrantów dług. Europa? Czy może jednak konkretne państwa? Szkoda, że siostra Chmielewska mówi tak nieprecyzyjnie, skoro precyzyji nie brakuje w wyliczeniu, że w Polsce jest "zaledwie 88 uchodźców z Ukrainy", bo pozostały milion to zwykli imigranci ekonomiczni, "tacy jak Polacy pracujący w Niemczech, Skandynawii czy Angli". A ilu wśród przybywających z Afryki i Azji do Europy jest uchodźców politycznych, a ilu imigrantów ekonomicznych? Kto by sobie tym głowę zaprzątał! Siostra Chmielewska zapewnia, że gdybyśmy cokolwiek wiedzieli np. o Erytrei, to nie dziwilibyśmy się, że ci młodzi ludzie stamtąd uciekają.

A mnie dziwi co innego. Uchwalona w 1997 r. konstytucja Erytrei do dzisiaj nie weszła w życie. Parlament ostatni raz zebrał się w 2002 r. A mimo to Erytrea jest członkiem np. Międzynarodowej Organizacji Pracy, Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy ONZ. Jak to jest możliwe?

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (27/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.07.2018 22:53