Kto szefem Komisji Europejskiej po Junckerze?

Proponuję lekturę mojego wywiadu dla „Sygnałów dnia” (Polskie Radio Program 1). Rozmowę prowadził red. Piotr Gociek. Dotyczyła ona głównie polityki międzynarodowej, m.in. kto będzie nowym szefem Komisji Europejskiej, robocie dla Tuska, ale też o Biało-Czerwonym Marszu.
Proponuję lekturę mojego wywiadu dla „Sygnałów dnia” (Polskie Radio Program 1). Rozmowę prowadził red. Piotr Gociek. Dotyczyła ona głównie polityki międzynarodowej, m.in. kto będzie nowym szefem Komisji Europejskiej, robocie dla Tuska, ale też o Biało-Czerwonym Marszu.

Piotr Gociek: W studio w Strasburgu czeka już Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Witam, Panie Pośle, dzień dobry.

Ryszard Czarnecki: Kłaniam się panu, kłaniam się Państwu w Polsce, pozdrawiam ze Strasburga. Właśnie trwa sesja -przedostatnia w tym roku- Parlamentu Europejskiego.

Czy ktoś zauważył poza prasą zachodnią, która z lubością donosiła już wczoraj, w niedzielę o tym, że 200 tysięcy podobno faszystów albo przynajmniej radykalnej prawicy demonstrowało 11 listopada w Warszawie?

No, ja słyszałem o liczbie ćwierć miliona czy nawet trzystu tysiącach polskich patriotów. I myślę, że to bardziej adekwatne określenie. Szczerze mówiąc, ja jestem od wczoraj w Strasburgu i  od godziny 15, nikt na ten temat ze mną z europosłów, kolegów z innych krajów z różnych opcji nie rozmawiał, tak że to jakoś nie bulwersuje. Może uznają to za naturalne, że Polacy obchodzą wspólnie ważne rocznice pod swoim narodowym sztandarem i że tak być powinno. Ale oczywiście, może ktoś jeszcze się odezwie, choć gdyby się odezwał w tej sprawie, nie chwaląc, tylko krytykując, to byłby przejaw absolutnie złej woli, no i przejaw naginania rzeczywistości do własnych ideologicznych, liberalnych czy lewicowych też.
11 listopada tego roku może też przejść do historii jako dzień, w którym tak naprawdę Donald Tusk już nie otwarcie, ale bardzo mocno zasugerował, że wraca do polskiej polityki.
Myślę, że ten dzień na pewno przejdzie do polskiej historii, ale nie z tego powodu, tylko z powodu takiego oto, że setki tysięcy Polaków - w tym ja - uczestniczyli w największej manifestacji, demonstracji, marszu, w takiej ulicznej wspólnocie od czasów pielgrzymek do Ojczyzny polskiego papieża Jana Pawła II. I to jest powód, dla którego ten dzień w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Rosję, Prusy, czyli późniejsze Niemcy, i Austrię, przejdzie do historii- a nie to, że pan Donald Tusk, który już nie będzie miał pracy w Brukseli, bo te plotki o tym, że będzie szefem Komisji Europejskiej, można po prostu skwitować uśmiechem, wraca do kraju. No, oczywiście, ma prawo wracać do kraju, a raczej będzie chyba musiał wracać do kraju. Natomiast to, że on o tym myśli, to ja powiedziałem miesiąc temu po sesji europarlamentu w Strasburgu, na której wystąpił jako przewodniczący Rady po szczycie unijnym w Brukseli, kiedy jego wystąpienie miało już w moim przekonaniu wyraźnie charakter adresowany nie do europarlamentu, a takie miewał, takie bardzo euroentuzjastyczne wystąpienia, które miały zadowolić tę obecną - na razie do wyborów europejskich w maju - euroentuzjastyczną większość. Tym razem było skierowane do Polaków, stąd na przykład polemizował , że „niektórzy tutaj na tej sali mówią, że granice nie są potrzebne, granice są potrzebne”. Zatem  ja już wtedy powiedziałem, że będzie zapewne myślał o powrocie do kraju w sensie politycznym, i pewnie tak jest.

No, to, że nie będzie szefem Komisji Europejskiej, to wiemy na pewno, Donald Tusk. Ale kto w takim razie ma największe szanse, żeby nowym przewodniczącym zostać. W gazetach dziś można (w Polsce przynajmniej) przeczytać sporo o szansach Manfreda Webera, kandydata europejskiej chadecji do tej funkcji. Dla Polski to nie byłaby chyba najgorsza kandydatura, aczkolwiek warto zauważyć, że akurat najwięcej kłopotów rządowi w Warszawie to nie szef aktualny, ale wiceszef Komisji przysparza.

Po pierwsze to byłby - ewentualnie, gdyby to był Niemiec -  to byłby to drugi Niemiec w historii Komisji Europejskiej. Pierwszym był Walter Hallstein, w ogóle pierwszy szef Komisji Europejskiej, który przez 10 lat funkcjonował, skończył swoją kadencję w roku 1969, w przyszłym roku upłynie pół wieku. No, mały Luksemburg miał w tym czasie trzech przewodniczących Komisji Europejskiej, duże Niemcy tylko jednego i stąd pewnie chęć Niemców, żeby to stanowisko uzyskać i w ten sposób potwierdzić swoją kluczową rolę w Unii Europejskiej.
Natomiast co do Manfreda Webera, no to przypomnę jego różne wypowiedzi bardzo wobec Polski krytyczne. Też przydałyby się mu jakieś okulary, bo ten człowiek w styczniu 2017 roku mówił o milionach demonstrantów w Polsce, tak, że ma taką dużą skłonność do olbrzymiej przesady. Natomiast ja tylko przypomnę, że w 2014 roku -i to jest bardzo ważna rzecz - wybrano szefa Komisji Europejskiej Junckera przy wecie dwóch państw, to znaczy Wielka Brytania głosem premiera Jej Królewskiej Mości Davida Camerona, i Węgry głosem premiera Orbána, sprzeciwiały się temu, zawetowały tę decyzję, mimo to Juncker został wybrany. I wtedy uzgodniono i uroczyście ogłoszono, że już następne wybory szefa Komisji Europejskiej odbędą się na zasadzie konsensusu, czyli takiej powszechnej zgody, że nie przejdzie żaden kandydat, którego chociażby jedno państwo będzie wetować. Co to oznacza? To oznacza, że tutaj Polska, polski rząd ma duże pole do negocjacji i do, mówiąc wprost, postawienia nieformalnych warunków temu kandydatowi czy innemu  na szefa Komisji Europejskiej.

Ale z drugiej strony, bądźmy też szczerzy, jak się popatrzy na wypowiedzi przedstawicieli frakcji socjalistów czy liberałów w europarlamencie rozmaitych mniej lub bardziej ważnych, to się okazuje, że to dla nas jest wybór między większym a mniejszym złem, bo od tego przedstawionego jako umiarkowany bawarski konserwatysta Manfreda Webera, którego zachowanie wobec Polski Pan przed chwilą opisywał, to ci pozostali wypowiadają się na temat Polski jeszcze mniej przychylnie.

Myślę, że Europę stać na takiego przewodniczącego Komisji Europejskiej, który nie będzie budził kontrowersji, nie będzie to wybór między mniejszym czy większym złem. Dotychczas  było tak, że szefem Komisji Europejskiej zostawał, przynajmniej w ostatnich latach, były premier – były premier Portugalii Baroso przez 10 lat, dwie kadencje po 5 lat, w przyszłym roku będzie 5 lat Junckera-bylego premiera Luksemburga, przedtem był były premier Włoch Prodi,  były premier Luksemburga Santer, który kończył swoją kadencję pod koniec zeszłego tysiąclecia- on ją skończył dość nagle, bo Komisja Europejska została zmuszona do podania się do dymisji po skandalu korupcyjnym,ustąpili  w całości, łącznie z przewodniczącym. Byli to głównie byli premierzy. Pan Manfred Weber żadnej poważnej funkcji rządowej nie piastował... Natomiast, oczywiście, te negocjacje będą się toczyć.

Ja tylko jedną uwagę tutaj dodam – poprzednio był ten wyścig „Spitzenkandydaten”,  czyli tych kandydatów na szefa Komisji Europejskiej, w szranki stawał pan Schulz, szef europarlamentu, i pan ekspremier Luksemburga Juncker. I rzeczywiście to było dwóch poważnych kandydatów, co by o nich nie powiedzieć, możemy ich lubić czy nie lubić i być sceptyczni, ale kandydatów poważnych. Natomiast mam takie wrażenie, że teraz ten wyścig „Spitzenkandydatów” to trochę jakby jest bardziej „pro forma”, nie ma to takiego znaczenie politycznego ,tak dużego, jak kiedyś, pięć, cztery lata temu. I być może będzie tak, że w ostatniej chwili coś się zmieni. Dziś ma wystąpienie w Parlamencie Europejskim kanclerz Niemiec Angela Merkel po raz pierwszy od czasu, kiedy po raz czwarty została kanclerzem. I o niej się mówi w kuluarach, że być może w ostatniej chwili nastąpi jakaś zamiana i to pani kanclerz Merkel zostanie albo przewodniczącą Komisji Europejskiej, albo przewodniczącą Rady Europejskiej...

Panie pośle, a jeszcze dwa słowa na temat tego, co wczoraj. 15 minut trwała rozmowa unijnych ministrów do spraw europejskich w sprawie praworządności w Polsce i znów wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans mocno przeciwko Polsce gardłował, sugerował, że nie trzeba zmieniać w Polsce ustawy o Sądzie Najwyższym, że samo postanowienie o zabezpieczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej powoduje, że już sędziowie wracają do pracy. Bardzo mu się nie podoba podobno postawa polskiego rządu, który mówi: OK, po pierwsze to dajcie nam w takim razie zastanowić się nad tym, jak zmienić ustawę, a po drugie jeszcze przecież czeka nas 16 listopada dopiero wysłuchanie Polski przed Trybunałem, więc chyba ktoś tu się zanadto spieszy.

Jak się człowiek, w tym Timmermans, spieszy, to się diabeł cieszy. Natomiast ja bym powiedział w ten sposób, że to jest już taka nie tyle latynoamerykańska, tylko unijna opera mydlana, kolejny odcinek tego samego serialu, który w zasadzie budzi już tylko ziewanie, jest nudny. To jest trochę taki obrzęd jak Haloween,  że co pewien czas, że tak powiem, jakieś tutaj się gusła odprawiają- i tak samo tutaj. 15 minut, czyli w zasadzie już nikt tego nie traktuje specjalnie poważnie, ale musi być w programie, że o Polsce się mówi. Jest to śmiech na sali. Prawdę mówiąc, to pan Timmermans ma w tej chwili kampanię wyborczą, bo właśnie nawiązując do tego, co Pan mówi, to on został oficjalnym kandydatem socjalistów na fotel przewodniczącego Komisji Europejskiej i w ramach kampanii wyborczej ten monotematyczny człowiek, człowiek jednego tematu, tak jak są aktorzy jednego serialu, pan Timmermans mówi o Polsce. Na żaden inny temat nie jest w stanie się poważnie wypowiedzieć, natomiast Polska to jest taki konik, na którym jedzie czy raczej człapie w tej kampanii wyborczej. Ja bym nie traktował tego i jego wypowiedzi specjalnie poważnie, tym bardziej że są rytuałem, tak jak oskarżenia wobec Polski są rytualne, nie mają większego sensu merytorycznego.

Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, ze studia w Strasburgu, gość Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dziękuję, panie pośle.

Dziękuję, kłaniam się, miłego dnia.
 

 

POLECANE
Koszmar na S7. „Dopiero od kilku godzin dochodzę do siebie” gorące
Koszmar na S7. „Dopiero od kilku godzin dochodzę do siebie”

Znana obrończyni życia Kaja Godek napisała na platformie X, jak wyglądały działania służb wobec stojących w korku na S7 ludzi. „Powinna być dymisja za dymisją” - oceniła.

W 2026 r. AI będzie wykorzystywana coraz częściej do oszustw i wyłudzeń. Raport Wiadomości
W 2026 r. AI będzie wykorzystywana coraz częściej do oszustw i wyłudzeń. Raport

Zaawansowane boty AI w 2026 r. będą coraz częściej wykorzystywane do kampanii dezinformacyjnych, oszustw i wyłudzeń – wynika z raportu firmy Eset. Analitycy przewidują też m.in. wzrost aktywności grup cyberprzestępczych w Polsce powiązanych z Białorusią i Rosją.

Internet obiegło zdjęcie pokazujące moment wybuchu pożaru w Crans-Montana z ostatniej chwili
Internet obiegło zdjęcie pokazujące moment wybuchu pożaru w Crans-Montana

Do sieci trafiło zdjęcie pokazujące moment wybuchu pożaru w klubie w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana.

Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu z ostatniej chwili
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu

Problemy na kolei w województwie warmińsko-mazurskim. Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu „Biebrza”, jadącego z Białegostoku do Gdyni Głównej. Z powodu wysokiego śniegu pociąg zatrzymał się w miejscu, z którego pasażerowie nie mogą bezpiecznie opuścić wagonów.

Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje Wiadomości
Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje

Międzynarodowy zespół astronomów, w tym - z Polski, odkrył tzw. planetę swobodną i wyznaczył jej dokładną masę, dostarczając ostatecznego dowodu, że takie obiekty faktycznie istnieją. O „przełomowym pomiarze” w dziedzinie badania planet pozasłonecznych poinformowało „Science”.

Nie żyje najcięższy człowiek świata Wiadomości
Nie żyje najcięższy człowiek świata

Juan Pedro Franco, znany na całym świecie jako najcięższy człowiek świata, zmarł w Wigilię 24 grudnia 2025 roku. Miał 41 lat. Meksykanin odszedł w szpitalu w Aguascalientes w wyniku powikłań związanych z infekcją nerek.

Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona Wiadomości
Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona

Nietypowa interwencja służb miała miejsce w Nowy Rok na Mazowszu. W środę po południu strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego psa, który znajdował się na tafli lodowej rzeki Bug w rejonie miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim. W działaniach brały udział zastępy OSP RW Ślężany, OSP Kołaków oraz dron ratowniczy.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Najbliższe dni przyniosą w Polsce typowo zimową aurę, choć bez tak silnych opadów śniegu jak ostatnio. Przez chwilę do kraju napłynie nieco cieplejsze powietrze, jednak już w weekend i na początku przyszłego tygodnia temperatury ponownie spadną, także w ciągu dnia.

Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia Wiadomości
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia

Większość osób rannych wskutek pożaru w Crans-Montana w Szwajcarii ma od 16 do 26 lat - podała w czwartek stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali.

Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo tylko u nas
Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo

- Polski deep state, jeśli ma kiedykolwiek powstać, nie może być partyjny ani represyjny. Musi być oparty na jasnej racji stanu, na własnych punktach odniesienia cywilizacyjnych i na lojalności wobec państwa jako dobra wspólnego, a nie wobec ideologii czy obcych struktur. Bez tego Polska zawsze będzie polem gry cudzych deep states - mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą świetnie wykształcony i biegły z zakresie zbiorowej psychologii własnego narodu, jednak proszący o zachowanie anonimowości Niemiec. Ciąg dalszy nastapi.

REKLAMA

Kto szefem Komisji Europejskiej po Junckerze?

Proponuję lekturę mojego wywiadu dla „Sygnałów dnia” (Polskie Radio Program 1). Rozmowę prowadził red. Piotr Gociek. Dotyczyła ona głównie polityki międzynarodowej, m.in. kto będzie nowym szefem Komisji Europejskiej, robocie dla Tuska, ale też o Biało-Czerwonym Marszu.
Proponuję lekturę mojego wywiadu dla „Sygnałów dnia” (Polskie Radio Program 1). Rozmowę prowadził red. Piotr Gociek. Dotyczyła ona głównie polityki międzynarodowej, m.in. kto będzie nowym szefem Komisji Europejskiej, robocie dla Tuska, ale też o Biało-Czerwonym Marszu.

Piotr Gociek: W studio w Strasburgu czeka już Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Witam, Panie Pośle, dzień dobry.

Ryszard Czarnecki: Kłaniam się panu, kłaniam się Państwu w Polsce, pozdrawiam ze Strasburga. Właśnie trwa sesja -przedostatnia w tym roku- Parlamentu Europejskiego.

Czy ktoś zauważył poza prasą zachodnią, która z lubością donosiła już wczoraj, w niedzielę o tym, że 200 tysięcy podobno faszystów albo przynajmniej radykalnej prawicy demonstrowało 11 listopada w Warszawie?

No, ja słyszałem o liczbie ćwierć miliona czy nawet trzystu tysiącach polskich patriotów. I myślę, że to bardziej adekwatne określenie. Szczerze mówiąc, ja jestem od wczoraj w Strasburgu i  od godziny 15, nikt na ten temat ze mną z europosłów, kolegów z innych krajów z różnych opcji nie rozmawiał, tak że to jakoś nie bulwersuje. Może uznają to za naturalne, że Polacy obchodzą wspólnie ważne rocznice pod swoim narodowym sztandarem i że tak być powinno. Ale oczywiście, może ktoś jeszcze się odezwie, choć gdyby się odezwał w tej sprawie, nie chwaląc, tylko krytykując, to byłby przejaw absolutnie złej woli, no i przejaw naginania rzeczywistości do własnych ideologicznych, liberalnych czy lewicowych też.
11 listopada tego roku może też przejść do historii jako dzień, w którym tak naprawdę Donald Tusk już nie otwarcie, ale bardzo mocno zasugerował, że wraca do polskiej polityki.
Myślę, że ten dzień na pewno przejdzie do polskiej historii, ale nie z tego powodu, tylko z powodu takiego oto, że setki tysięcy Polaków - w tym ja - uczestniczyli w największej manifestacji, demonstracji, marszu, w takiej ulicznej wspólnocie od czasów pielgrzymek do Ojczyzny polskiego papieża Jana Pawła II. I to jest powód, dla którego ten dzień w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Rosję, Prusy, czyli późniejsze Niemcy, i Austrię, przejdzie do historii- a nie to, że pan Donald Tusk, który już nie będzie miał pracy w Brukseli, bo te plotki o tym, że będzie szefem Komisji Europejskiej, można po prostu skwitować uśmiechem, wraca do kraju. No, oczywiście, ma prawo wracać do kraju, a raczej będzie chyba musiał wracać do kraju. Natomiast to, że on o tym myśli, to ja powiedziałem miesiąc temu po sesji europarlamentu w Strasburgu, na której wystąpił jako przewodniczący Rady po szczycie unijnym w Brukseli, kiedy jego wystąpienie miało już w moim przekonaniu wyraźnie charakter adresowany nie do europarlamentu, a takie miewał, takie bardzo euroentuzjastyczne wystąpienia, które miały zadowolić tę obecną - na razie do wyborów europejskich w maju - euroentuzjastyczną większość. Tym razem było skierowane do Polaków, stąd na przykład polemizował , że „niektórzy tutaj na tej sali mówią, że granice nie są potrzebne, granice są potrzebne”. Zatem  ja już wtedy powiedziałem, że będzie zapewne myślał o powrocie do kraju w sensie politycznym, i pewnie tak jest.

No, to, że nie będzie szefem Komisji Europejskiej, to wiemy na pewno, Donald Tusk. Ale kto w takim razie ma największe szanse, żeby nowym przewodniczącym zostać. W gazetach dziś można (w Polsce przynajmniej) przeczytać sporo o szansach Manfreda Webera, kandydata europejskiej chadecji do tej funkcji. Dla Polski to nie byłaby chyba najgorsza kandydatura, aczkolwiek warto zauważyć, że akurat najwięcej kłopotów rządowi w Warszawie to nie szef aktualny, ale wiceszef Komisji przysparza.

Po pierwsze to byłby - ewentualnie, gdyby to był Niemiec -  to byłby to drugi Niemiec w historii Komisji Europejskiej. Pierwszym był Walter Hallstein, w ogóle pierwszy szef Komisji Europejskiej, który przez 10 lat funkcjonował, skończył swoją kadencję w roku 1969, w przyszłym roku upłynie pół wieku. No, mały Luksemburg miał w tym czasie trzech przewodniczących Komisji Europejskiej, duże Niemcy tylko jednego i stąd pewnie chęć Niemców, żeby to stanowisko uzyskać i w ten sposób potwierdzić swoją kluczową rolę w Unii Europejskiej.
Natomiast co do Manfreda Webera, no to przypomnę jego różne wypowiedzi bardzo wobec Polski krytyczne. Też przydałyby się mu jakieś okulary, bo ten człowiek w styczniu 2017 roku mówił o milionach demonstrantów w Polsce, tak, że ma taką dużą skłonność do olbrzymiej przesady. Natomiast ja tylko przypomnę, że w 2014 roku -i to jest bardzo ważna rzecz - wybrano szefa Komisji Europejskiej Junckera przy wecie dwóch państw, to znaczy Wielka Brytania głosem premiera Jej Królewskiej Mości Davida Camerona, i Węgry głosem premiera Orbána, sprzeciwiały się temu, zawetowały tę decyzję, mimo to Juncker został wybrany. I wtedy uzgodniono i uroczyście ogłoszono, że już następne wybory szefa Komisji Europejskiej odbędą się na zasadzie konsensusu, czyli takiej powszechnej zgody, że nie przejdzie żaden kandydat, którego chociażby jedno państwo będzie wetować. Co to oznacza? To oznacza, że tutaj Polska, polski rząd ma duże pole do negocjacji i do, mówiąc wprost, postawienia nieformalnych warunków temu kandydatowi czy innemu  na szefa Komisji Europejskiej.

Ale z drugiej strony, bądźmy też szczerzy, jak się popatrzy na wypowiedzi przedstawicieli frakcji socjalistów czy liberałów w europarlamencie rozmaitych mniej lub bardziej ważnych, to się okazuje, że to dla nas jest wybór między większym a mniejszym złem, bo od tego przedstawionego jako umiarkowany bawarski konserwatysta Manfreda Webera, którego zachowanie wobec Polski Pan przed chwilą opisywał, to ci pozostali wypowiadają się na temat Polski jeszcze mniej przychylnie.

Myślę, że Europę stać na takiego przewodniczącego Komisji Europejskiej, który nie będzie budził kontrowersji, nie będzie to wybór między mniejszym czy większym złem. Dotychczas  było tak, że szefem Komisji Europejskiej zostawał, przynajmniej w ostatnich latach, były premier – były premier Portugalii Baroso przez 10 lat, dwie kadencje po 5 lat, w przyszłym roku będzie 5 lat Junckera-bylego premiera Luksemburga, przedtem był były premier Włoch Prodi,  były premier Luksemburga Santer, który kończył swoją kadencję pod koniec zeszłego tysiąclecia- on ją skończył dość nagle, bo Komisja Europejska została zmuszona do podania się do dymisji po skandalu korupcyjnym,ustąpili  w całości, łącznie z przewodniczącym. Byli to głównie byli premierzy. Pan Manfred Weber żadnej poważnej funkcji rządowej nie piastował... Natomiast, oczywiście, te negocjacje będą się toczyć.

Ja tylko jedną uwagę tutaj dodam – poprzednio był ten wyścig „Spitzenkandydaten”,  czyli tych kandydatów na szefa Komisji Europejskiej, w szranki stawał pan Schulz, szef europarlamentu, i pan ekspremier Luksemburga Juncker. I rzeczywiście to było dwóch poważnych kandydatów, co by o nich nie powiedzieć, możemy ich lubić czy nie lubić i być sceptyczni, ale kandydatów poważnych. Natomiast mam takie wrażenie, że teraz ten wyścig „Spitzenkandydatów” to trochę jakby jest bardziej „pro forma”, nie ma to takiego znaczenie politycznego ,tak dużego, jak kiedyś, pięć, cztery lata temu. I być może będzie tak, że w ostatniej chwili coś się zmieni. Dziś ma wystąpienie w Parlamencie Europejskim kanclerz Niemiec Angela Merkel po raz pierwszy od czasu, kiedy po raz czwarty została kanclerzem. I o niej się mówi w kuluarach, że być może w ostatniej chwili nastąpi jakaś zamiana i to pani kanclerz Merkel zostanie albo przewodniczącą Komisji Europejskiej, albo przewodniczącą Rady Europejskiej...

Panie pośle, a jeszcze dwa słowa na temat tego, co wczoraj. 15 minut trwała rozmowa unijnych ministrów do spraw europejskich w sprawie praworządności w Polsce i znów wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans mocno przeciwko Polsce gardłował, sugerował, że nie trzeba zmieniać w Polsce ustawy o Sądzie Najwyższym, że samo postanowienie o zabezpieczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej powoduje, że już sędziowie wracają do pracy. Bardzo mu się nie podoba podobno postawa polskiego rządu, który mówi: OK, po pierwsze to dajcie nam w takim razie zastanowić się nad tym, jak zmienić ustawę, a po drugie jeszcze przecież czeka nas 16 listopada dopiero wysłuchanie Polski przed Trybunałem, więc chyba ktoś tu się zanadto spieszy.

Jak się człowiek, w tym Timmermans, spieszy, to się diabeł cieszy. Natomiast ja bym powiedział w ten sposób, że to jest już taka nie tyle latynoamerykańska, tylko unijna opera mydlana, kolejny odcinek tego samego serialu, który w zasadzie budzi już tylko ziewanie, jest nudny. To jest trochę taki obrzęd jak Haloween,  że co pewien czas, że tak powiem, jakieś tutaj się gusła odprawiają- i tak samo tutaj. 15 minut, czyli w zasadzie już nikt tego nie traktuje specjalnie poważnie, ale musi być w programie, że o Polsce się mówi. Jest to śmiech na sali. Prawdę mówiąc, to pan Timmermans ma w tej chwili kampanię wyborczą, bo właśnie nawiązując do tego, co Pan mówi, to on został oficjalnym kandydatem socjalistów na fotel przewodniczącego Komisji Europejskiej i w ramach kampanii wyborczej ten monotematyczny człowiek, człowiek jednego tematu, tak jak są aktorzy jednego serialu, pan Timmermans mówi o Polsce. Na żaden inny temat nie jest w stanie się poważnie wypowiedzieć, natomiast Polska to jest taki konik, na którym jedzie czy raczej człapie w tej kampanii wyborczej. Ja bym nie traktował tego i jego wypowiedzi specjalnie poważnie, tym bardziej że są rytuałem, tak jak oskarżenia wobec Polski są rytualne, nie mają większego sensu merytorycznego.

Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, ze studia w Strasburgu, gość Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dziękuję, panie pośle.

Dziękuję, kłaniam się, miłego dnia.
 


 

Polecane