loading
Proszę czekać...
[Felieton "TS"] Karol Gac: Podwójne standardy
Opublikowano dnia 05.12.2018 20:27
PiS jest dziki, PiS jest zły. PiS ma bardzo ostre kły… – można byłoby rzec, parafrazując słynny wiersz Jana Brzechwy. I nieważne, że nie ma to nic wspólnego z prawdą. Zresztą, kogo obchodzi prawda? No właśnie… kogo?

pixabay.com
Nie ukrywam, że inspiracją do napisania tego felietonu były dwa wydarzenia. Pozornie nic ich nie łączy. A może jednak? Zresztą oceńcie państwo sami.

Sytuacja pierwsza: Stephan Harbarth, poseł CDU, został wybrany na sędziego niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. Za dwa lata ma zostać jego przewodniczącym. Prasa co prawda ostrzegała przed upolitycznieniem sądownictwa i negatywnym wydźwiękiem tej nominacji, ale Bundestag nie wziął tych zastrzeżeń pod uwagę. Bo i po co? To jednak sytuacja zupełnie inna niż przypadek Polski. Przynajmniej tak oceniła to „Gazeta Wyborcza”. Zresztą chyba nie tylko ona, bo czy ktoś słyszał choćby pomruk niezadowolenia ze strony Brukseli? No właśnie. Cicho sza. W końcu to Niemcy, a im się przecież nie zwraca uwagi.

Sytuacja druga: Marcin Zaborowski, były szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (powołany przez Donalda Tuska), stwierdził, że kilkudniowe zamieszki we Francji, które doprowadziły do zdewastowania m.in. wielu miejsc w Paryżu, to „część kultury politycznej” tego kraju. Czy można zatem szukać nawiązań do wydarzeń w Polsce i reakcji opinii międzynarodowej (np. na Marsz Niepodległości)? W żadnym wypadku. „Nie porównujmy jabłek z pomarańczami” – ocenił dr Zaborowski.  

Prawda, że proste? Chociaż hasło „to sytuacje nieporównywalne” funkcjonuje w polityce od lat i skrzętnie korzystają z niego wszystkie strony sporu politycznego do podparcia swoich racji, to trudno nie odnieść wrażenia, że i w tym przypadku są równi i równiejsi. „Naszym” wolno więcej, ale „im” nie wolno już nic. Na wojnie nie bierze się przecież jeńców.  

Elity brukselskie już wielokrotnie nas do tego przyzwyczajały. Rządzi opcja, którą lubimy? To nie ma sprawy, przymkniemy oko na pewne sprawy. W innym przypadku – nie ma zmiłuj. PiS ma tu jednak wyjątkowo ciężko, bo jak wiadomo, nie jest za bardzo „na salonach” lubiany. Nic więc dziwnego, że przy każdej możliwej okazji dostaje po głowie. Raz kijem, raz pałką, a innym razem prętem. Zmieniają się tylko etykiety i powody.  

Kalizm (Kali ukraść krowę – dobrze, Kalemu ukraść krowę – źle) trzyma się jednak mocno nie tylko w UE, ale również w Polsce. Spójrzmy chociażby na układanki polityczne po wyborach samorządowych. Radny przeszedł od „nas” do „nich”? Toż to zdrada, korupcja polityczna i hańba! Sytuacja odwrotna? Działa na rzecz regionu, ma wolny mandat itd. Oczywiście każdy przypadek rozpatrywać najlepiej oddzielnie, ale generalnie tak to się kręci. Od lat. Na każdym szczeblu.

Można oczywiście udawać, że nic się nie dzieje. Można sobie wmawiać, że to normalne. Właściwie wszystko można. Tylko po co?

Karol Gac

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (49/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Marek
Budzisz

Wystąpienie Putina – od militaryzmu do narodowego socjalizmu.
Władimir Władimirowicz, już po raz 15-ty, wystąpił dzisiaj z przesłaniem do narody rosyjskiego, przemawiając przed Zgromadzeniem Federalnym. W tym roku jego wystąpienie było mniej technicznie zaawansowane niźli w ubiegłym, kiedy zgromadzeni rosyjscy notable mogli oglądać animacje ukazujące to w jaki sposób rosyjskie rakiety dosięgają Florydy. Teraz tego nie było. Oczywiście na dwóch wielkich ekranach wyświetlano różne wykresy i zdjęcia, ale nie było animacji, filmów, technicznego show. Mimo, że rosyjski prezydent sporo mówił o konieczności wkroczenia rosyjskiej gospodarki w rewolucję przemysłową, kładł nacisk na rozwój rosyjskiej nauki, badań kosmicznych, sztucznej inteligencji, najbardziej zaawansowanych technologii, to samo wystąpienie, patrząc na to z tego punktu widzenia było dość staroświeckie. Tylko on, publiczność i od czasu do czasu wyświetlane przezrocza.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: M jak Merkel, May, Macron, Modi, Morawiecki…
Francją rządzi pan M. czyli Macron. Jak mam wybierać, to znacznie bardziej wolę Merkel, mimo całego mojego krytycyzmu odnośnie jej polityki imigracyjnej, Nord Streamu, Jugendamtów i braku statusu mniejszości narodowej dla Polaków w RFN – od Macrona. Z kolei od Merkel wolę May, która jest przykładem, że stanowisko szefa MSW może być prawdziwą trampoliną. Czy wie o tym Joachim Brudziński? Albo Mariusz Błaszczak?
avatar
Jerzy
Bukowski

Czym cepry wkurzają górali?
Redakcja „Gazety Krakowskiej” pokusiła się o zestawienie 10 zachowań, które najbardziej denerwują górali u masowo odwiedzających Podhale turystów.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.