Marcin Królik: Jak Kościół powinien wtrącać się do polityki

Burza po prohołowniowym coming oucie o. Adama Szustaka pokazuje, że "upartyjnianie" księży nie jest dobrze widziane, ale jednocześnie da się wyraźnie wyczuć, że występuje narastające oczekiwanie na jakiś głos metapolityczny ze strony Kościoła.
/ Pixabay
Atakowanie o. Tadeusza Rydzyka jako nieomalże ucieleśnienia rzekomego upolitycznienia polskiego Kościoła stało się już w zasadzie rytualne. Ostatnio do tej metody uciekł się "katolicki" kandydat na prezydenta Szymon Hołownia, pisząc na Twitterze, że w jego poczuciu o. Rydzyk jest za blisko władzy, on sam zaś ma w sobie wiele determinacji, żeby doprowadzić do pokojowego rozdziału Kościoła i państwa.
 
Z kolei w grudniowym numerze kojarzonego z tzw. "katolicyzmem otwartym" miesięcznika "Znak" córka legendarnego szefa "Tygodnika Powszechnego" Jerzego Turowicza zarzuciła twórcy Radia Maryja, że to przez jego działalność zdecydowała się porzucić Kościół po… siedemdziesięciu latach praktykowania.
 
O. Rydzyk - jako się rzekło - urósł już w zasadzie do rangi symbolu, czy wręcz zwierciadła, w którym przeglądają się wszystkie antyklerykalne i antynarodowe fobie lewicowców i liberałów. Niemniej sama kwestia tego, na ile, i czy w ogóle w jakikolwiek sposób, Kościół powinien "wtrącać się" do polityki, pozostaje cały czas aktualna. Dość powiedzieć, że w Polsce rozgorączkowanej kampanią prezydencką na nowo odżyła za sprawą głośnej deklaracji słynnego dominikańskiego kaznodziei i vlogera o. Adama Szustaka, który ogłosił, że zamierza poprzeć nie kogo innego jak właśnie Hołownię.
 
Pierwszą rzeczą, jaka się od razu nasuwa, jest nieunikniona konkluzja, że to, iż Kościół bez przerwy pojawia się w politycznych przepychankach jako a to chłopiec do bicia, a to znów sprzymierzeniec, świadczy, paradoksalnie, nie o jego sile - jak próbuje od zawsze przekonywać lewica - lecz o słabości. Znaczy bowiem, że nie jest on w stanie narzucić żadnej własnej narracji. Pozostaje w gruncie rzeczy reaktywny, a nie proaktywny.
 
Poza tym ostatnie lata udowodniły, że jak najbardziej bywa on zblatowany z rozmaitymi władzami świeckimi w dość dwuznaczny, a nawet - można rzec - korupcjogenny sposób. To, czy bywa za to potępiany, czy chwalony, zależy właściwie jedynie od tego, kto w danej chwili formułuje osąd i do których obozów przyklejają się najbardziej rozpolitykowani księża.
 
Jak bowiem inaczej ocenić homilię arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia na pogrzebie zamordowanego w styczniu zeszłego roku Pawła Adamowicza, podczas której hierarcha opiewał zasługi zmarłego dla Gdańska, tak jakby w ogóle zapomniał o jego zaangażowaniu choćby w propagowanie sprzecznej z nauczaniem Kościoła tęczowej ideologii? A jakby i tego nie było dość, obecny na tej samej mszy o. Ludwik Wiśniewski zmienił swoje przemówienie w antyprawicową tyradę w "najlepszym" duchu "Gazety Wyborczej", wpisując się idealnie w panujący wokół tej śmierci polityczny klimat.
 
Nie inaczej rzecz ma się z kard. Kazimierzem Nyczem i jego peanami ku czci odchodzącej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Można tylko próbować sobie wyobrażać, co wtedy czuły ofiary dzikiej reprywatyzacji, której twarzą stała się poprzedniczka Rafała Trzaskowskiego.
 
Czy po przeciwnej stronie sprawy mają się lepiej? Czy słyszymy jakieś zdecydowane głosy episkopatu w kwestii moralnej labilności, jaką PiS od dawna wykazuje się w temacie kompromisu aborcyjnego, raz za razem odsyłając do kosza obywatelskie projekty zmierzające do jego zniwelowania? Politycy mają swoje kalkulacje, to fakt. Muszą liczyć się z nastrojami społecznymi, sondażami itp. Czy jednak ta sama reguła powinna obowiązywać hierarchów?
 
A warto tu przypomnieć, że tę dziwną spolegliwość polskiego Kościoła, jeśli idzie o aborcję, wytknęła podczas swojej niedawnej wizyty u nas Abby Johnson.
 
Opinię publiczną do czerwoności co prawda rozgrzewają wypowiedzi części hierarchów krytykujących klimatyzm czy roszczenia środowisk LGBT, tak się jednak składa, że akurat te tematy figurują na agendzie obecnej władzy, więc można powiedzieć, że w pewnym sensie są "bezpieczne", zgodne z oczekiwaniami prawej strony. Wszystko to mieści się więc, ujmując ciut żartobliwie, w paradygmacie kultu największego świętego polskiego Kościoła - św. Spokoju.
 
Tymczasem w zakamarkach Internetu wyrosło nowe pokolenie młodych katolików, którzy coraz śmielej zadają niewygodne pytania o sens trwania PiS przy kompromisie aborcyjnym, jak też i o brak jasnych deklaracji w tej materii ze strony duszpasterzy. Za przykład niech znów posłuży o. Szustak, który w jednym ze swoich niedawnych vlogów pokrętnie przekonywał, że katolik może popierać rzeczony kompromis, za co został "upomniany" przez Weronikę Kostrzewę i Tomasza Samołyka - dwójkę zasięgowych, a przy tym przyznających się do pozostawania pod jego wpływem youtuberów.
 
Owszem, burza po prohołowniowym coming oucie Szustaka pokazuje, że "upartyjnianie" księży nie jest dobrze widziane, ale jednocześnie da się wyraźnie wyczuć, że występuje narastające oczekiwanie na jakiś głos metapolityczny ze strony Kościoła. Że księża i biskupi przestaną się zapisywać do tych czy innych obozów, a w zamian zaczną diagnozować rzeczywistość polityczną i społeczną z perspektywy Magisterium, któremu przecież sami służą.
 
Tego typu "upolitycznienie" mogłoby uczynić z Kościoła naprawdę silnego gracza. Być może nawet takiego, jakim był w swoim heroicznym okresie u schyłku Peerelu. Pytanie tylko, czy współczesny Kościół na to stać. Czy drążony różnymi wewnętrznymi procesami, nie do końca pewny, czym chce być, potrafi wybić się na taką autonomię.
 
Na razie chyba ciężko udzielić na nie twierdzącej odpowiedzi. A szkoda, bo im głębiej Polskę drąży cicha laicyzacja, tym bardziej potrzebny jest jasny i bezkompromisowy przekaz, który nie będzie się oglądał na mody, strefy wpływów czy przywileje.

Marcin Królik

 

POLECANE
Czujesz się potem świetnie. Radosne doniesienia z Pałacu Buckingham Wiadomości
"Czujesz się potem świetnie". Radosne doniesienia z Pałacu Buckingham

Choć książę William i księżna Kate zazwyczaj strzegą swojej prywatności, tym razem uchylili rąbka tajemnicy. Podczas spaceru z członkami Youth Ocean Network w Colwyn Bay przyszły monarcha zdradził, że wraz z żoną regularnie morsują. To właśnie tam książę po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o ich nietypowej pasji.

Sukces polskiej misji. Pierwsze sygnały potwierdzone Wiadomości
Sukces polskiej misji. Pierwsze sygnały potwierdzone

Wszystkie satelity konstelacji PIAST uzyskały dwukierunkową łączność z Ziemią - podała w sobotę wieczorem Wojskowa Akademia Techniczna, lider projektu. Dzień wcześniej satelity znalazły się na orbicie - zostały wyniesione przez rakietę Falcon 9 w misji Transporter-15.

Nie żyje laureat Oscara. Miał 88 lat Wiadomości
Nie żyje laureat Oscara. Miał 88 lat

Brytyjski dramaturg i scenarzysta Tom Stoppard, który zdobył Oscara i Złoty Glob za scenariusz do filmu „Zakochany Szekspir” z 1998 r., zmarł w wieku 88 lat – poinformowała w sobotę agencja artystyczna United Agents.

Niespodzianka w ramówce TVN. Rusza nowy program Wiadomości
Niespodzianka w ramówce TVN. Rusza nowy program

Telewizja TVN Style szykuje własny program z Anną Muchą w roli głównej. Produkcja zatytułowana „Mucha nie siada” zadebiutuje już 14 grudnia.

Błąd w oprogramowaniu zatrzymał samoloty. Tysiące lotów pod znakiem zapytania z ostatniej chwili
Błąd w oprogramowaniu zatrzymał samoloty. Tysiące lotów pod znakiem zapytania

W weekend linie lotnicze na całym świecie zmagały się z poważną awarią techniczną. Z powodu błędnego oprogramowania tysiące samolotów Airbus A320 musiały pozostać na ziemi, co doprowadziło do opóźnień i odwołań lotów w wielu krajach.

IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni Wiadomości
IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni

Jak informuje IMGW, Europa północna i północno-zachodnia będzie w zasięgu niżów znad Norwegii oraz Atlantyku. Na krańcach południowo-wschodnich pogodę kształtować będzie niż znad Grecji. Pozostała część kontynentu europejskiego znajdzie się pod wpływem wału wysokiego ciśnienia łączącego centra wyżów znad Azorów, Bałkanów i zachodniej Rosji.

Prezydent przypomina lekcję historii: „Nie ma porozumień z Moskalami” z ostatniej chwili
Prezydent przypomina lekcję historii: „Nie ma porozumień z Moskalami”

Prezydent Karol Nawrocki w sobotę podczas apelu z okazji Dnia Podchorążego oraz 195. rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego, nawiązał zarówno do współczesnych zagrożeń, jak i do dramatycznych doświadczeń polskiej historii.

Nie żyje ks. kan. Jacek Wichorowski. Diecezja potwierdza smutną wiadomość Wiadomości
Nie żyje ks. kan. Jacek Wichorowski. Diecezja potwierdza smutną wiadomość

W nocy z piątku na sobotę, 28/29 listopada, zmarł ks. kan. Jacek Wichorowski - proboszcz parafii św. Dominika w Krzynowłodze Małej. Informację jako pierwsi przekazali członkowie Ruchu Światło-Życie, z którym duchowny był związany od wielu lat. „Dziś w nocy zmarł ks. Jacek Wichorowski [*]. Wieloletni oazowicz, kapłan oddany wspólnocie. Rozpalał miłość i chęć jeżdżenia na rekolekcje oazowe” - napisano w komunikacie.

Śmigłowiec spadł w lesie i stanął w płomieniach. Trwa akcja służb z ostatniej chwili
Śmigłowiec spadł w lesie i stanął w płomieniach. Trwa akcja służb

Trudno dostępny teren, szybka akcja strażaków i dramatyczne zgłoszenie o popołudniowej porze – tak wyglądały pierwsze chwile po katastrofie, do której doszło w okolicach Rzeszowa.

Karol Nawrocki z szansą na reelekcję w 2030 r.? Tak to widzą Polacy Wiadomości
Karol Nawrocki z szansą na reelekcję w 2030 r.? Tak to widzą Polacy

Nowy sondaż dla Wirtualnej Polski, dotyczący wyborów prezydenckich z 2030 roku, pokazuje, że Karol Nawrocki jest jedną z kluczowych postaci polskiej sceny politycznej, a oceny jego szans wciąż układają się w wyraziste linie podziału.

REKLAMA

Marcin Królik: Jak Kościół powinien wtrącać się do polityki

Burza po prohołowniowym coming oucie o. Adama Szustaka pokazuje, że "upartyjnianie" księży nie jest dobrze widziane, ale jednocześnie da się wyraźnie wyczuć, że występuje narastające oczekiwanie na jakiś głos metapolityczny ze strony Kościoła.
/ Pixabay
Atakowanie o. Tadeusza Rydzyka jako nieomalże ucieleśnienia rzekomego upolitycznienia polskiego Kościoła stało się już w zasadzie rytualne. Ostatnio do tej metody uciekł się "katolicki" kandydat na prezydenta Szymon Hołownia, pisząc na Twitterze, że w jego poczuciu o. Rydzyk jest za blisko władzy, on sam zaś ma w sobie wiele determinacji, żeby doprowadzić do pokojowego rozdziału Kościoła i państwa.
 
Z kolei w grudniowym numerze kojarzonego z tzw. "katolicyzmem otwartym" miesięcznika "Znak" córka legendarnego szefa "Tygodnika Powszechnego" Jerzego Turowicza zarzuciła twórcy Radia Maryja, że to przez jego działalność zdecydowała się porzucić Kościół po… siedemdziesięciu latach praktykowania.
 
O. Rydzyk - jako się rzekło - urósł już w zasadzie do rangi symbolu, czy wręcz zwierciadła, w którym przeglądają się wszystkie antyklerykalne i antynarodowe fobie lewicowców i liberałów. Niemniej sama kwestia tego, na ile, i czy w ogóle w jakikolwiek sposób, Kościół powinien "wtrącać się" do polityki, pozostaje cały czas aktualna. Dość powiedzieć, że w Polsce rozgorączkowanej kampanią prezydencką na nowo odżyła za sprawą głośnej deklaracji słynnego dominikańskiego kaznodziei i vlogera o. Adama Szustaka, który ogłosił, że zamierza poprzeć nie kogo innego jak właśnie Hołownię.
 
Pierwszą rzeczą, jaka się od razu nasuwa, jest nieunikniona konkluzja, że to, iż Kościół bez przerwy pojawia się w politycznych przepychankach jako a to chłopiec do bicia, a to znów sprzymierzeniec, świadczy, paradoksalnie, nie o jego sile - jak próbuje od zawsze przekonywać lewica - lecz o słabości. Znaczy bowiem, że nie jest on w stanie narzucić żadnej własnej narracji. Pozostaje w gruncie rzeczy reaktywny, a nie proaktywny.
 
Poza tym ostatnie lata udowodniły, że jak najbardziej bywa on zblatowany z rozmaitymi władzami świeckimi w dość dwuznaczny, a nawet - można rzec - korupcjogenny sposób. To, czy bywa za to potępiany, czy chwalony, zależy właściwie jedynie od tego, kto w danej chwili formułuje osąd i do których obozów przyklejają się najbardziej rozpolitykowani księża.
 
Jak bowiem inaczej ocenić homilię arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia na pogrzebie zamordowanego w styczniu zeszłego roku Pawła Adamowicza, podczas której hierarcha opiewał zasługi zmarłego dla Gdańska, tak jakby w ogóle zapomniał o jego zaangażowaniu choćby w propagowanie sprzecznej z nauczaniem Kościoła tęczowej ideologii? A jakby i tego nie było dość, obecny na tej samej mszy o. Ludwik Wiśniewski zmienił swoje przemówienie w antyprawicową tyradę w "najlepszym" duchu "Gazety Wyborczej", wpisując się idealnie w panujący wokół tej śmierci polityczny klimat.
 
Nie inaczej rzecz ma się z kard. Kazimierzem Nyczem i jego peanami ku czci odchodzącej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Można tylko próbować sobie wyobrażać, co wtedy czuły ofiary dzikiej reprywatyzacji, której twarzą stała się poprzedniczka Rafała Trzaskowskiego.
 
Czy po przeciwnej stronie sprawy mają się lepiej? Czy słyszymy jakieś zdecydowane głosy episkopatu w kwestii moralnej labilności, jaką PiS od dawna wykazuje się w temacie kompromisu aborcyjnego, raz za razem odsyłając do kosza obywatelskie projekty zmierzające do jego zniwelowania? Politycy mają swoje kalkulacje, to fakt. Muszą liczyć się z nastrojami społecznymi, sondażami itp. Czy jednak ta sama reguła powinna obowiązywać hierarchów?
 
A warto tu przypomnieć, że tę dziwną spolegliwość polskiego Kościoła, jeśli idzie o aborcję, wytknęła podczas swojej niedawnej wizyty u nas Abby Johnson.
 
Opinię publiczną do czerwoności co prawda rozgrzewają wypowiedzi części hierarchów krytykujących klimatyzm czy roszczenia środowisk LGBT, tak się jednak składa, że akurat te tematy figurują na agendzie obecnej władzy, więc można powiedzieć, że w pewnym sensie są "bezpieczne", zgodne z oczekiwaniami prawej strony. Wszystko to mieści się więc, ujmując ciut żartobliwie, w paradygmacie kultu największego świętego polskiego Kościoła - św. Spokoju.
 
Tymczasem w zakamarkach Internetu wyrosło nowe pokolenie młodych katolików, którzy coraz śmielej zadają niewygodne pytania o sens trwania PiS przy kompromisie aborcyjnym, jak też i o brak jasnych deklaracji w tej materii ze strony duszpasterzy. Za przykład niech znów posłuży o. Szustak, który w jednym ze swoich niedawnych vlogów pokrętnie przekonywał, że katolik może popierać rzeczony kompromis, za co został "upomniany" przez Weronikę Kostrzewę i Tomasza Samołyka - dwójkę zasięgowych, a przy tym przyznających się do pozostawania pod jego wpływem youtuberów.
 
Owszem, burza po prohołowniowym coming oucie Szustaka pokazuje, że "upartyjnianie" księży nie jest dobrze widziane, ale jednocześnie da się wyraźnie wyczuć, że występuje narastające oczekiwanie na jakiś głos metapolityczny ze strony Kościoła. Że księża i biskupi przestaną się zapisywać do tych czy innych obozów, a w zamian zaczną diagnozować rzeczywistość polityczną i społeczną z perspektywy Magisterium, któremu przecież sami służą.
 
Tego typu "upolitycznienie" mogłoby uczynić z Kościoła naprawdę silnego gracza. Być może nawet takiego, jakim był w swoim heroicznym okresie u schyłku Peerelu. Pytanie tylko, czy współczesny Kościół na to stać. Czy drążony różnymi wewnętrznymi procesami, nie do końca pewny, czym chce być, potrafi wybić się na taką autonomię.
 
Na razie chyba ciężko udzielić na nie twierdzącej odpowiedzi. A szkoda, bo im głębiej Polskę drąży cicha laicyzacja, tym bardziej potrzebny jest jasny i bezkompromisowy przekaz, który nie będzie się oglądał na mody, strefy wpływów czy przywileje.

Marcin Królik


 

Polecane