[Felieton "TS"] Karol Gac: Cyfrowa dyktatura

Wydarzenia, które rozegrały się w amerykańskim Kapitolu, mogą rzeczywiście być punktem zwrotnym w historii. Jednak niekoniecznie w taki sposób, w jaki myślimy. W pełni ukazały one bowiem proces, który może mieć dużo bardziej odczuwalne konsekwencje. Nie zaczął się on oczywiście teraz, ale obecnie pokazał nam na chwilę swoją prawdziwą naturę. Cenzura zorganizowana przez amerykańskich gigantów internetowych przeciwko prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi oznacza, że system się domknął. 
/ foto. Cezary Krysztopa

Największe portale społecznościowe, ku uciesze lewicy, zablokowały Donalda Trumpa. Oczywiście w trosce o demokrację. Najpotężniejszy człowiek świata został więc, nawiązując do wizjonerskiej powieści George’a Orwella, „wyparowany”. A skoro można to było zrobić wobec prezydenta USA, to można zrobić wobec każdego. Tak się też zresztą stało. W amerykańskich serwisach nastąpiła prawdziwa rzeź, której poddano nie tylko wielu konserwatystów oraz sympatyków Trumpa, ale i osoby znane (np. Ron Paul).

Okazało się więc, że internet, który z założenia miał być przestrzenią całkowicie wolną, jest w rzeczywistości własnością kilku prywatnych koncernów – Facebooka, Google’a, YouTube’a i Twittera – nad którymi nie ma realnej władzy. To wielkie korporacje, kierując się nieprzejrzystymi regułami, decydują, co tak naprawdę zobaczy użytkownik internetu. A jak wiadomo – czego nie ma w internecie, to nie istnieje w ogóle. Był Donald Trump? Pstryk. Nie ma Donalda Trumpa. 

O tym, że system się de facto domknął, świadczy to, co zrobiono wobec Parlera, amerykańskiej aplikacji mającej być konserwatywną konkurencją dla Twittera. Zaczęła ona zyskiwać na popularności jeszcze podczas kampanii prezydenckiej, gdy Twitter bezpardonowo zaangażował się po stronie Joe Bidena, ale jej apogeum przypadło po zamieszkach w Waszyngtonie i zablokowaniu Trumpa. Co zrobiono? Otóż Apple i Google usunęły aplikację ze swoich sklepów internetowych, a później swoją platformę wypowiedział Amazon, w efekcie czego Parler nie mógł funkcjonować. Prawda, że proste?

Trudno się później dziwić, że te potężne koncerny nie obawiają się nikogo i działają z zupełną pogardą dla państw, w których funkcjonują (nawet w USA). W reakcji na jawną cenzurę amerykańskich gigantów premier Mateusz Morawiecki zapowiedział już, że jego rząd zrobi wszystko, by określić ramy funkcjonowania tych platform. „W Polsce regulujemy to odpowiednimi przepisami krajowymi. Zaproponujemy także, aby podobne przepisy zaczęły obowiązywać w całej Unii Europejskiej” – napisał na... Facebooku. Nad odpowiednimi przepisami pracowało już zresztą Ministerstwo Sprawiedliwości.

Przyznam, że nie mam zbyt wielkich nadziei na pozytywny rezultat. Państwa narodowe oddały dobrowolnie władzę i zasoby amerykańskim koncernom, które zaczęły robić z tego użytek. W efekcie są dziś dużo potężniejsze, a zmiana lokatora w Białym Domu tylko to przypieczętuje. Przed nami cyfrowa dyktatura.


 

POLECANE
Operacja przeciw Iranowi przyspiesza. Trump: „To było duże uderzenie” Wiadomości
Operacja przeciw Iranowi przyspiesza. Trump: „To było duże uderzenie”

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że dotychczas w wyniku amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko irańskiemu reżimowi zginęło 48 przedstawicieli najwyższych władz Iranu - podała w niedzielę telewizja Fox News. Ujawnił, że nowe irańskie władze chcą rozmawiać z USA i zgodził się na to.

Grafzero: Co czytała Europa w 2025 roku? część 2 z ostatniej chwili
Grafzero: Co czytała Europa w 2025 roku? część 2

Dziś Grafzero vlog literacki przygląda się pozostałym rynkom książki w Europie. Sprawdzimy jakie książki kupowali Włosi, co sprzedawało się w krajach nadbałtyckich, która polska książką święciła triumfy w Czechach i czy w Szwecji królowały szwedzkie kryminały?

Prognoza pogody. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia Wiadomości
Prognoza pogody. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia

W najbliższych dniach temperatura wyniesie do 14 st. C. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia przed mgłą w znacznej części kraju - poinformował synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Przemysław Makarewicz.

Dramat Lewandowskiego po meczu. Diagnoza jest poważna Wiadomości
Dramat Lewandowskiego po meczu. Diagnoza jest poważna

Choć FC Barcelona świętowała kolejne ligowe zwycięstwo, dla Roberta Lewandowskiego sobotni wieczór zakończył się bardzo źle. Klub potwierdził, że napastnik doznał złamania lewego oczodołu. „Nie zagra w spotkaniu z Atletico Madryt” - czytamy wpis na platformie X.

Iran ogłasza, że trafił lotniskowiec. USA odpowiadają i publikują zdjęcia z ostatniej chwili
Iran ogłasza, że trafił lotniskowiec. USA odpowiadają i publikują zdjęcia

Iran pochwalił się, że jego Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zaatakował i trafił lotniskowiec USS Abraham Lincoln czterema pociskami balistycznymi w ramach rozpoczętej kontrofensywy pod kryptonimem "True Promise-4".

Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu z ostatniej chwili
Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu

Co najmniej dwie osoby zginęły, a 14 osób zostało rannych w ataku w mieście Austin w Teksasie. FBI nie wyklucza, że mogł to być akt terroryzmu.

Hit brytyjskiego kryminału wraca na ekrany telewizorów Wiadomości
Hit brytyjskiego kryminału wraca na ekrany telewizorów

Serial „Obserwowani” zdobył popularność na całym świecie i bywa nazywany drugim „Bodyguardem”. W Polsce można go oglądać na popularnej platformie streamingowej. Już wkrótce pojawi się jego trzeci sezon.

Atak USA na Iran. Wiadomo, ilu amerykańskich żołnierzy zginęło z ostatniej chwili
Atak USA na Iran. Wiadomo, ilu amerykańskich żołnierzy zginęło

Dowództwo Centralne USA (CENTOM) poinformowało w niedzielę, że podczas operacji "Epicka Furia" wymierzonej przeciwko irańskiemu reżimowi zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych.

Zaginęła 12-letnia dziewczynka. Akcja poszukiwawcza w regionie Bydgoszczy Wiadomości
Zaginęła 12-letnia dziewczynka. Akcja poszukiwawcza w regionie Bydgoszczy

W Prądocinie koło Bydgoszczy trwa pilna akcja poszukiwawcza 12-letniej dziewczynki, która wyszła z domu w niedzielę rano i do tej pory nie wróciła. Dziewczynka opuściła dom o godz. 8:45 na piętnastominutowy spacer, najprawdopodobniej bez osobistych rzeczy.

Przez cały dzień było słychać wybuchy. Zatrważająca relacja Anity Włodarczyk z ostatniej chwili
"Przez cały dzień było słychać wybuchy". Zatrważająca relacja Anity Włodarczyk

“To, co działo się na niebie, było straszne” – relacjonuje z Kataru Anita Włodarczyk. Lekkoatletka uspokaja, że nic jej nie grozi, ale przyznaje, że sytuacja była daleka od normalnej.

REKLAMA

[Felieton "TS"] Karol Gac: Cyfrowa dyktatura

Wydarzenia, które rozegrały się w amerykańskim Kapitolu, mogą rzeczywiście być punktem zwrotnym w historii. Jednak niekoniecznie w taki sposób, w jaki myślimy. W pełni ukazały one bowiem proces, który może mieć dużo bardziej odczuwalne konsekwencje. Nie zaczął się on oczywiście teraz, ale obecnie pokazał nam na chwilę swoją prawdziwą naturę. Cenzura zorganizowana przez amerykańskich gigantów internetowych przeciwko prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi oznacza, że system się domknął. 
/ foto. Cezary Krysztopa

Największe portale społecznościowe, ku uciesze lewicy, zablokowały Donalda Trumpa. Oczywiście w trosce o demokrację. Najpotężniejszy człowiek świata został więc, nawiązując do wizjonerskiej powieści George’a Orwella, „wyparowany”. A skoro można to było zrobić wobec prezydenta USA, to można zrobić wobec każdego. Tak się też zresztą stało. W amerykańskich serwisach nastąpiła prawdziwa rzeź, której poddano nie tylko wielu konserwatystów oraz sympatyków Trumpa, ale i osoby znane (np. Ron Paul).

Okazało się więc, że internet, który z założenia miał być przestrzenią całkowicie wolną, jest w rzeczywistości własnością kilku prywatnych koncernów – Facebooka, Google’a, YouTube’a i Twittera – nad którymi nie ma realnej władzy. To wielkie korporacje, kierując się nieprzejrzystymi regułami, decydują, co tak naprawdę zobaczy użytkownik internetu. A jak wiadomo – czego nie ma w internecie, to nie istnieje w ogóle. Był Donald Trump? Pstryk. Nie ma Donalda Trumpa. 

O tym, że system się de facto domknął, świadczy to, co zrobiono wobec Parlera, amerykańskiej aplikacji mającej być konserwatywną konkurencją dla Twittera. Zaczęła ona zyskiwać na popularności jeszcze podczas kampanii prezydenckiej, gdy Twitter bezpardonowo zaangażował się po stronie Joe Bidena, ale jej apogeum przypadło po zamieszkach w Waszyngtonie i zablokowaniu Trumpa. Co zrobiono? Otóż Apple i Google usunęły aplikację ze swoich sklepów internetowych, a później swoją platformę wypowiedział Amazon, w efekcie czego Parler nie mógł funkcjonować. Prawda, że proste?

Trudno się później dziwić, że te potężne koncerny nie obawiają się nikogo i działają z zupełną pogardą dla państw, w których funkcjonują (nawet w USA). W reakcji na jawną cenzurę amerykańskich gigantów premier Mateusz Morawiecki zapowiedział już, że jego rząd zrobi wszystko, by określić ramy funkcjonowania tych platform. „W Polsce regulujemy to odpowiednimi przepisami krajowymi. Zaproponujemy także, aby podobne przepisy zaczęły obowiązywać w całej Unii Europejskiej” – napisał na... Facebooku. Nad odpowiednimi przepisami pracowało już zresztą Ministerstwo Sprawiedliwości.

Przyznam, że nie mam zbyt wielkich nadziei na pozytywny rezultat. Państwa narodowe oddały dobrowolnie władzę i zasoby amerykańskim koncernom, które zaczęły robić z tego użytek. W efekcie są dziś dużo potężniejsze, a zmiana lokatora w Białym Domu tylko to przypieczętuje. Przed nami cyfrowa dyktatura.



 

Polecane