REKLAMA

[Tylko u nas] "Polski Ład" może okazać się przełomem. Może też zmienić polską scenę polityczną

Ogłoszony przez rząd program „Polski Ład” doczekał się natychmiastowej krytyki ze strony środowisk liberalnych – zrozumiałej z punktu widzenia wyborców totalnej opozycji. To program społecznej solidarności skupiony na wygenerowaniu wewnętrznego popytu na poziomie, którego w Polsce nie znamy. Dobrze przeprowadzony może się okazać dla Polski przełomowy. „Solidarność” ocenia plan z ostrożnym optymizmem i domaga się szczegółów.
"Polski Ład", Jarosław Kaczyński / (mr) PAP/Leszek Szymański

Zespół Mateusza Morawieckiego przygotował program fundamentalnych zmian gospodarczych – zmian na tyle istotnych, że niektóre z nich można rozumieć również, jako częściowe zmiany ustrojowe. To plan, który mocniej zwiąże państwo z obywatelami – poprzez system wsparcia, który docelowo ma wygenerować popyt wewnętrzny, którym ratowała się niejedna gospodarka. To program, który na wielu płaszczyznach przypomina gospodarcze zmiany w Chinach początku lat 90., kiedy Państwo Środka przestało być państwem trzeciego świata i pewnym krokiem wkroczyło do grona najbogatszych krajów globu. Dzisiaj Chiny są drugim najbogatszym państwem świata, zaś coraz więcej obywateli Pekinu zdobywa globalne listy najzamożniejszych ludzi na świecie. Pytanie tylko, czy recepta potężnych Chin da się przenieść na niewielki polski grunt.

Podatki – radość dla obywateli, zmartwienie dla budżetu

Ogłoszony przez rząd program z podatkowego i gospodarczego punktu widzenia jest prawdziwą rewolucją – to zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. złotych, dodatek 12 tys. zł na drugie dziecko, emerytura do 2.500 zł bez podatku, czy zapewnienie do 100 tys. zł wkładu własnego na mieszkanie. Nie tylko to – rząd planuje również wydawanie pozwoleń na budowę domów do 70 m kw na podstawie zgłoszenia, umorzenie kredytów mieszkaniowych do 150 tys. zł w zależności od liczby dzieci w rodzinie, inwestycje warte w ciągu 5-7 lat ok. 650 mld zł, zakończenie do końca tej dekady siatki dróg ekspresowych i autostrad, zrównanie dopłat dla rolników do średniej unijnej, inwestycje w obszarze klimatu i... odbudowę Pałacu Saskiego.

W ogłoszonym właśnie programie znalazł się również zapis o podniesieniu progu podatkowego z 85 tys. zł do 120 tys. zł. To w prosty sposób pozwoli zacząć zwiększać polską klasę średnią – w każdej gospodarce odpowiedzialną za budowanie dobrobytu. To grupa społeczna, która nie tylko odpowiada za dobrobyt państwa, ale mająca pośredni i bezpośredni wpływ na poziom wykształcenia oraz – w dłuższej perspektywie czasowej – na poziom demografii. 

Zapowiedź tak radykalnego zwiększenia kwoty wolnej od podatku jest zaskakująca – dotychczas podobne propozycje pojawiały się przede wszystkim po stronie partii postkomunistycznych i skrajnie liberalnych. Jednak zawsze z ogłoszeniem wyniku wyborów temat zwiększenia kwoty wolnej od podatków znikał zaś politycy zwinnie unikali pytań na ten temat. Zmiany w systemie podatkowym, które byłby korzystne dla społeczeństwa – nie, wprost - dla budżetu państwa pojawiły się tylko raz, kiedy śp. Zyta Gilowska, minister finansów w rządzie PiS-LPR-Samoobrona po wielotygodniowych rozmowach z rządem przeprowadziła obniżkę podatków (z której dość szybko wycofał się rząd PO-PSL). 

Zakupowe szaleństwo

Obecna wysokość kwoty wolnej od podatku to ruch, na który decydują się najbogatsze gospodarki świata. Zgodnie z planami będzie ona stanowić połowę kwoty wolnej od podatku obowiązującej w Wielkiej Brytanii, pomimo Brexitu i pandemii wciąż drugiej najsilniejszej gospodarki w Europie. To pięciokrotne zwiększenie tego, co pozostanie w portfelach Polaków. I pięciokrotnie więcej pieniędzy w obrocie w polskiej gospodarce. Rząd planując zmiany i ulgi podatkowe wciąż starannie współpracuje z Narodowym Bankiem Polski i Radą Polityki Pieniężnej utrzymującymi stopy podatkowe na rekordowo niskim poziomie. Te niskie stopy gwarantują, że Polacy tych większych pieniędzy nie odłożą do przysłowiowej skarpetki, ani nie wpłacą na lokaty.

W „Polskim Ładzie” jest jednak miejsce również dla ciułaczy – od wielu tygodni rząd wskazywał, że będzie wspierał inwestowanie w polską gospodarkę. To nie tylko akcje spółek notowanych na GPW (przede wszystkim z kapitałem polskim), ale również fundusze wspierające polską naukę i rozwiązania technologiczne. Oni, nawet jeżeli zainwestują, ewentualny podatek od zysków kapitałowych zapłacą dopiero, kiedy wycofają pieniądze. Nawiasem mówiąc w takiej samej wysokości, w jakiej zapłaciliby likwidując lokaty.

Kolejne zapowiadane zmiany z pewnością podobają się sektorowi bankowemu, który już dziś może liczyć zyski ze znacznie zwiększonej akcji kredytowej. Gwarancje rządowe i zapewnienie do 100 tys złotych wkładu na własne mieszkanie oznacza kilkukrotne zwiększenie zainteresowaniem kredytami hipotecznymi. I większe nakłady na sektor budowlany – generujący w każdej gospodarce nie tylko gigantyczne przychody, ale również nowe miejsca pracy i niemały wpływ do budżetu z płaconych przez budowlankę podatków.

Rząd zresztą starannie wyliczył ile z tych „rozdawanych” pieniędzy wróci w podatkach pośrednich do budżetu. Bilans z pewnością jest korzystny, skoro w planach pojawia się i możliwe umorzenie kredytów w wielodzietnych rodzinach, i przeznaczenie 7 proc. PKB na służbę zdrowia w ciągu najbliższych 6 lat.  To, jeżeli rzeczywiście zostanie zrealizowane, również będzie zmianą, na którą pracownicy służby zdrowia czekali od dekad – za każdym razem zwodzeni obietnicami przedwyborczymi, lub obietnicami w związku z przeprowadzanymi strajkami. 

Kosztowny program

Czy budżet jest przygotowany na zapowiadane zmiany? Sytuacja makrofiskalna Polski umożliwia wspieranie gospodarki, przez odłożenie w czasie konsolidacji finansów publicznych – oceniają autorzy zapowiadanych reform. 

"Przeciwdziałanie skutkom pandemii przyczyni się do znacznego wzrostu długu publicznego w relacji do PKB. Jednocześnie nasza sytuacja makrofiskalna umożliwia nam dalsze wspieranie gospodarki w powrocie na ścieżkę wzrostu, przez odłożenie w czasie głębszej konsolidacji finansów publicznych" - napisano w dokumencie "Polski Ład". I dalej: "W najbliższych latach będziemy prowadzić politykę utrzymywania udziału długu nominowanego w walutach obcych w długu Skarbu Państwa poniżej 25 proc. Zaangażowanie zagranicznych inwestorów w krajowe skarbowe papiery wartościowe wynosi około 17,5 proc. Ryzyko nagłego odpływu z Polski kapitału zagranicznego jest ograniczone także z uwagi na wysoką dywersyfikację, zarówno instytucjonalną, jak i geograficzną struktury nierezydentów"

– dodano.

Średnioroczny koszt projektów zaproponowanych w Polskim Ładzie to 72,4 mld zł, maksymalny koszt do 2030 r. to 651,6 mld zł

Krytyka planu

Nowy Ład spotkał się z niemal natychmiastową krytyką środowisk liberalnych i polityków popierających federalizację Unii Europejskiej. To naturalna krytyka – liberałowie wskazują, że Polska stanie się państwem opiekuńczym a rząd będzie uprawiał rozdawnictwo publicznych pieniędzy, na co „pieniędzy nie ma i nie będzie” (co jest oczywistą nieprawdą). To, że po roku od wprowadzenia planu zamożność polskiego społeczeństwa wzrośnie do poziomu dużej części krajów Europy Zachodniej może się nie spodobać wszystkim, którzy reprezentują interesy najbogatszych unijnych gospodarek. Dlaczego? Za zamożnością i atrakcyjnością inwestycyjną idzie zawsze siła polityczna i zwiększenie znaczenia na unijnych salonach i w urzędach. Tego najbardziej obawiają się Niemcy, Belgowie i Francuzi.

W sposób oczywisty wprowadzony bez przeszkód „Polski Ład” zmieni polską scenę polityczną – PiS może się okazać pierwszą partią polityczną, która spełniła wszystkie wyborcze obietnice. I, bez względu na to, że totalna opozycja i lewica będą krzyczeć, że „wyborcy dali się kupić za 500 zł” Polacy w większości pójdą za tymi politykami, którzy gwarantują im spokój i dobrobyt. 

Jest jednak wiele niebezpieczeństw, z powodu których planu gospodarczego może nie udać się zrealizować. Być może ze względu na siły odśrodkowe targające Zjednoczoną Prawicą, a może dlatego że część zapowiadanych reform spowoduje rozrost administracji, której koszty przekroczą zyski z zaplanowanych efektów. 

Solidarność: chcemy więcej szczegółów

Dlatego rozsądnie brzmi głos „Solidarność”, która – choć generalnie pochwala zapowiadane zmiany – domaga się „więcej szczegółów”.

- Rozwiązania zaproponowane w „Polskim Ładzie” przyjmujemy z ostrożnym optymizmem. W ogólnym przekazie wiele z nich wychodzi naprzeciw postulatom „Solidarności”, ale jak w każdym takim przypadku „diabeł tkwi w szczegółach”. Dlatego bardzo rzetelnie w ramach dialogu społecznego ocenimy konkretne projekty

– zapowiada Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”. I wylicza:

- Niewiele usłyszeliśmy o bezpieczeństwie energetycznym mającym kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarczego i codziennego życia Polaków. Wprawdzie przedstawiono ogólne zapowiedzi dotyczące transformacji energetycznej obejmującej wsparcie dla przedsiębiorstw energochłonnych, ale bez konkretów. To już dzisiaj rodzi poważne napięcia, grożące wybuchem protestów w branżach paliwowo-energetycznych.

Niestety nie usłyszeliśmy nic w kwestiach emerytur stażowych, szczególnie oczekiwanych przez ciężko pracujących Polaków. Zapowiedziane preferencje podatkowe dla osób osiągających uprawnienie emerytalne wzmacniają motywację do kontynuacji aktywności zawodowej, więc tym bardziej należy dać możliwość wyboru dla tych którzy mają wieloletnie okresy pracy (40 letnie dla mężczyzn i 35 letnie dla kobiet) i zgromadzili odpowiedni kapitał emerytalny.

Podsumowując, NSZZ „Solidarność” na każdym etapie wdrażania „Polskiego Ładu” chce być aktywnym partnerem w dialogu i wypracowywaniu konkretnych projektów. Tym bardziej, że na niektóre rozwiązania czekaliśmy nawet kilkanaście lat. Całość oceniamy z ostrożnym optymizmem, mając świadomość, że od haseł do konkretnych rozwiązań droga jest jeszcze daleka. Szczególnie, że jakość dialogu społecznego w wykonaniu rządu, w ostatnich dwóch latach znacząco się pogorszyła.
 


Ankieta
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Tygodnik

Opinie

Popkultura