[Tylko u nas] Marcin Bak: Ilu jest Polaków?

Na pytanie o to ilu jest Polaków nie ma wcale jednoznacznej odpowiedzi. Wiele oczywiście zależy od tego, jakie będziemy stosować kryterium. Wydarzenia z ostatnich, minionych tygodni oraz te, które niebawem nadejdą, mogą być jednym z takich kryteriów.
Polacy
Polacy / Flickr/Salon NYC

Gdybyśmy kierowali się wyłącznie obywatelstwem, to najprościej udać się z zapytaniem o liczbę Polaków do GUS i tam uzyskamy informację, że kraj nasz liczy trochę ponad 37 milionów, 600 tysięcy obywateli. To jednak nie jest wszystko takie proste. Co z ludźmi, którzy są etnicznie Polakami, czują się nimi lecz wyjechali wiele lat temu na emigrację? Są czasem potomkami emigrantów w 3 pokoleniu ale nadal żyje w nich Polska. Co z tymi, którzy nie wyjechali nigdzie,  żyją na Wileńszczyźnie lub na Ukrainie od stuleci, tylko wicher historii dmuchnął z innej strony? Mają paszporty innych państw ale na pytanie kim są odpowiadają – Polakami.

Sprawa nie jest też wcale taka oczywista w przypadku obywateli naszego kraju, mieszkających na stałe w jego granicach. Czy wszyscy faktycznie są Polakami? I nie chodzi mi tu wcale o mniejszości narodowe, których przedstawicieli mamy w kraju. Nie chodzi też o tzw „Prawdziwych Polaków”, mityczny konstrukt, którym z lubością posługuje się Lewica, przypisując Prawicy chęć wprowadzania czegoś na kształt Ustaw Norymberskich.

Do tych wszystkich pytań skłoniło mnie, nie po raz pierwszy zresztą, Święto Niepodległości, obchodzone 11 listopada. Bardzo obawiałem się o przebieg uroczystości, zwłaszcza o spokój podczas Marszu Niepodległości. Nasz kraj jest teraz w niekorzystnej sytuacji politycznej, pod silną presją unijnej biurokracji, sił kosmopolitycznej lewicy i pełzającego konfliktu hybrydowego na granicy z Białorusią. Duże, otwarte zgromadzenie ludzi, które było wcześniej w konfrontacyjny sposób blokowane przez prezydenta Warszawy, to idealne pole dla działania obcych służb, prowokatorów, zadymiarzy. Wszystko przebiegło jednak nad wyraz spokojnie. Mogę chyba nawet powiedzieć, że było wspaniale. Sto, może sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi, którzy przyszli by przemaszerować przez miasto i dać w ten sposób wyraz swojego przywiązania do idei Niepodległej Polski. Warto pamiętać, że choć pomysłodawcą Marszu od lat pozostają środowiska narodowe a Gazeta Wyborcza uparcie nazywa go „Marszem Narodowców” to uczestnikami wydarzenia byli ludzie o różnych poglądach politycznych, różnej wizji Polski. Łączy ich jedno – Polska jest dla nich wielką wartością. Idąc w ogromnym tłumie, w stanie silnych emocji, wśród wznoszonych okrzyków, łatwo można ulec wrażeniu, że oto cała Polska idzie z nami. Jesteśmy wielką siłą i nic nas, Polaków nie powstrzyma! To z pewnością miłe uczucia ale tylko uczucia. Rzeczywistość jest inna, znacznie bardziej złożona.

Oprócz tych, dla których Polska niepodległa jest wielką wartością, żyją obok nas obywatele polscy, którym sprawy państwowe i narodowe są co najmniej obojętne. Grecy określali takich ludzi terminem Idiotes, gdyż w odróżnieniu od Polites, nie chcieli się angażować w życie wspólnoty, co było traktowane jak jakiś defekt. Polityczni idioci nie czują się Polakami, nie dostrzegają specjalnego celu w istnieniu niepodległego kraju, interesuje ich tylko własny byt, w najlepszym przypadku krąg najbliższych znajomych i rodzina. Skrajną formą politycznego idiotyzmu jest ojkofobia, czyli nienawiść do własnego kręgu kulturowego, języka, kraju ojczystego. Termin ten wprowadzony w początku lat 90 tych przez Rogera Scrutona wydaje się być coraz bardziej aktualny. Od lat mamy do czynienia z postawami ojkofobii, które prezentują przedstawiciele elit lewicowo liberalnych. W ostatnim czasie, w ramach nasilającego się konfliktu politycznego, który dawno przekroczył granicę demokratycznej normy, obserwujemy coraz powszechniejsze występowanie takich postaw także wśród zwolenników partii kojarzonych z pojęciem „totalnej opozycji”. Istnieje taki pogląd, wedle którego w naszym kraju są tak naprawdę tylko dwie partie – Partia Polska i Partia Antypolska. Zwolennikami tej drugiej miałby pozostawać elektorat totalnej opozycji. To jest duże oczywiście uproszczenie ale przybliżające nas trochę do zrozumienia problemu. Zwyczajnie części ludzi z polskim obywatelstwem na Polsce zależy a części nie i ci ostatni chętnie widzieliby się jako obywatele jakiegoś niemieckiego landu lub euroregionu w ramach Zjednoczonych Stanów Europy. Jak liczne są obie te grupy? Trudno jednoznacznie powiedzieć, śp.  Jerzy Targalski w swoich ostatnich wypowiedziach twierdził, że ludzi pragnących niepodległej, silnej Polski jest w naszym kraju może około 50 procent...

I dużo to i mało. Mało, bo widać jak trudno może nam być w nadchodzących, niepewnych czasach gdy potrzeba zgody narodu. Dużo, jeśli się weźmie pod uwagę, że bywały czasy, gdy o niepodległej Polsce na poważnie myślało znacznie mniej ludzi  mówiących po polsku. Popatrzmy ilu ludzi szło za Romanem Dmowskim, Józefem Piłsudskim czy Wincentym Witosem w początkach ich działalności?

Tak więc głowa do góry, nie jesteśmy tacy znowu osamotnieni.


 

POLECANE
Niemieckie media twierdzą, że Bundeswehra ma nadzorować zawieszenie broni na Ukrainie z terytorium Polski z ostatniej chwili
Niemieckie media twierdzą, że Bundeswehra ma nadzorować zawieszenie broni na Ukrainie z terytorium Polski

Jak poinformował Frankfurter Allgemeine Zeitung, niemiecki rząd chce, aby Bundeswehra stacjonowała w Polsce i z naszego terytorium nadzorowała potencjalne zawieszenie broni między Rosją a Ukrainą.

Po co Stanom Zjednoczonym wenezuelska ropa. Fakty i mity tylko u nas
Po co Stanom Zjednoczonym wenezuelska ropa. Fakty i mity

Amerykańska interwencja w Wenezueli nie była moralnym manifestem, lecz zimną kalkulacją interesów. Ropa, ceny paliw, osłabienie Rosji i uderzenie w OPEC+ – to realne stawki tej gry, które w dłuższej perspektywie mogą zmienić globalny rynek energii i układ sił na świecie.

Jarosław Sachajko: Jest sposób na zablokowanie umowy UE-MERCOSUR tylko u nas
Jarosław Sachajko: Jest sposób na zablokowanie umowy UE-MERCOSUR

„Jest sposób na zablokowanie umowy UE-MERCOSUR” - powiedział w rozmowie z Anną Wiejak poseł Jarosław Sachajko (Wolni Republikanie).

„Koalicja chętnych nie oczekuje obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów” z ostatniej chwili
„Koalicja chętnych nie oczekuje obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów”

Premier Donald Tusk oświadczył we wtorek, że Polska będzie państwem wiodącym w kwestiach logistyczno-organizacyjnych w zabezpieczeniu działań państw, które będą wspierały Ukrainę. Dodał, że partnerzy nie oczekują obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów.

Szefowa KE mami dotacjami przed spotkaniem ws. umowy UE-Mercosur z ostatniej chwili
Szefowa KE mami dotacjami przed spotkaniem ws. umowy UE-Mercosur

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła w kontekście umowy z Mercosurem, że unijni rolnicy mogą liczyć na wyższe wsparcie finansowe i skuteczną ochronę w sytuacji zakłóceń na rynku. W środę w Brukseli spotkają się unijni ministrowie rolnictwa, by rozmawiać m.in. o umowie z Mercosurem.

Zostałam uderzona w twarz przez kierownika zmiany. Co się dzieje w niemieckich zakładach zatrudniających Polki? tylko u nas
"Zostałam uderzona w twarz przez kierownika zmiany". Co się dzieje w niemieckich zakładach zatrudniających Polki?

Polskie pracownice niemieckich zakładów mówią o przemocy, mobbingu i zagrożeniach dla zdrowia. Po głośnych relacjach kobiet z fabryk w Görlitz i Pasewalk firma Birkenstock odpiera zarzuty, a sprawą zajmują się sądy i niemieckie instytucje kontrolne. Spór budzi pytania o realne warunki pracy Polek za Odrą i skuteczność ich ochrony.

Prof. Romuald Szeremietiew: Państwa UE nie są w stanie dać Ukrainie realnych gwarancji bezpieczeństwa tylko u nas
Prof. Romuald Szeremietiew: Państwa UE nie są w stanie dać Ukrainie realnych gwarancji bezpieczeństwa

„Państwa UE nie są w stanie dać Ukrainie realnych gwarancji bezpieczeństwa” - ocenia w rozmowie z Anną Wiejak prof. Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej, ekspert ds. bezpieczeństwa.

„Economist”: Administracja USA bada sposoby przejęcia kontroli nad Grenlandią gorące
„Economist”: Administracja USA bada sposoby przejęcia kontroli nad Grenlandią

Należy poważnie brać pod uwagę, że Donald Trump zamierza przejąć kontrolę nad Grenlandią. Administracja bada sposoby pogłębienia rozdźwięku między Danią a zależnym od niej autonomicznym terytorium lub zawarcia bezpośredniej umowy z wyspą - ocenia „Economist”.

Tragedia na myjni w Tychach. Nie żyje mężczyzna z ostatniej chwili
Tragedia na myjni w Tychach. Nie żyje mężczyzna

W poniedziałek wieczorem na myjni przy ul. Glinczańskiej w Tychach 65-letni mężczyzna wpadł do kanału technicznego. Mimo szybkiej akcji służb nie udało się go uratować.

Premier Grenlandii: Chcemy nawiązać dobrą współpracę z USA z ostatniej chwili
Premier Grenlandii: Chcemy nawiązać dobrą współpracę z USA

Premier Grenlandii Jens Frederik Nielsen odrzucił obawy dotyczące rychłej próby przejęcia władzy przez USA.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marcin Bak: Ilu jest Polaków?

Na pytanie o to ilu jest Polaków nie ma wcale jednoznacznej odpowiedzi. Wiele oczywiście zależy od tego, jakie będziemy stosować kryterium. Wydarzenia z ostatnich, minionych tygodni oraz te, które niebawem nadejdą, mogą być jednym z takich kryteriów.
Polacy
Polacy / Flickr/Salon NYC

Gdybyśmy kierowali się wyłącznie obywatelstwem, to najprościej udać się z zapytaniem o liczbę Polaków do GUS i tam uzyskamy informację, że kraj nasz liczy trochę ponad 37 milionów, 600 tysięcy obywateli. To jednak nie jest wszystko takie proste. Co z ludźmi, którzy są etnicznie Polakami, czują się nimi lecz wyjechali wiele lat temu na emigrację? Są czasem potomkami emigrantów w 3 pokoleniu ale nadal żyje w nich Polska. Co z tymi, którzy nie wyjechali nigdzie,  żyją na Wileńszczyźnie lub na Ukrainie od stuleci, tylko wicher historii dmuchnął z innej strony? Mają paszporty innych państw ale na pytanie kim są odpowiadają – Polakami.

Sprawa nie jest też wcale taka oczywista w przypadku obywateli naszego kraju, mieszkających na stałe w jego granicach. Czy wszyscy faktycznie są Polakami? I nie chodzi mi tu wcale o mniejszości narodowe, których przedstawicieli mamy w kraju. Nie chodzi też o tzw „Prawdziwych Polaków”, mityczny konstrukt, którym z lubością posługuje się Lewica, przypisując Prawicy chęć wprowadzania czegoś na kształt Ustaw Norymberskich.

Do tych wszystkich pytań skłoniło mnie, nie po raz pierwszy zresztą, Święto Niepodległości, obchodzone 11 listopada. Bardzo obawiałem się o przebieg uroczystości, zwłaszcza o spokój podczas Marszu Niepodległości. Nasz kraj jest teraz w niekorzystnej sytuacji politycznej, pod silną presją unijnej biurokracji, sił kosmopolitycznej lewicy i pełzającego konfliktu hybrydowego na granicy z Białorusią. Duże, otwarte zgromadzenie ludzi, które było wcześniej w konfrontacyjny sposób blokowane przez prezydenta Warszawy, to idealne pole dla działania obcych służb, prowokatorów, zadymiarzy. Wszystko przebiegło jednak nad wyraz spokojnie. Mogę chyba nawet powiedzieć, że było wspaniale. Sto, może sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi, którzy przyszli by przemaszerować przez miasto i dać w ten sposób wyraz swojego przywiązania do idei Niepodległej Polski. Warto pamiętać, że choć pomysłodawcą Marszu od lat pozostają środowiska narodowe a Gazeta Wyborcza uparcie nazywa go „Marszem Narodowców” to uczestnikami wydarzenia byli ludzie o różnych poglądach politycznych, różnej wizji Polski. Łączy ich jedno – Polska jest dla nich wielką wartością. Idąc w ogromnym tłumie, w stanie silnych emocji, wśród wznoszonych okrzyków, łatwo można ulec wrażeniu, że oto cała Polska idzie z nami. Jesteśmy wielką siłą i nic nas, Polaków nie powstrzyma! To z pewnością miłe uczucia ale tylko uczucia. Rzeczywistość jest inna, znacznie bardziej złożona.

Oprócz tych, dla których Polska niepodległa jest wielką wartością, żyją obok nas obywatele polscy, którym sprawy państwowe i narodowe są co najmniej obojętne. Grecy określali takich ludzi terminem Idiotes, gdyż w odróżnieniu od Polites, nie chcieli się angażować w życie wspólnoty, co było traktowane jak jakiś defekt. Polityczni idioci nie czują się Polakami, nie dostrzegają specjalnego celu w istnieniu niepodległego kraju, interesuje ich tylko własny byt, w najlepszym przypadku krąg najbliższych znajomych i rodzina. Skrajną formą politycznego idiotyzmu jest ojkofobia, czyli nienawiść do własnego kręgu kulturowego, języka, kraju ojczystego. Termin ten wprowadzony w początku lat 90 tych przez Rogera Scrutona wydaje się być coraz bardziej aktualny. Od lat mamy do czynienia z postawami ojkofobii, które prezentują przedstawiciele elit lewicowo liberalnych. W ostatnim czasie, w ramach nasilającego się konfliktu politycznego, który dawno przekroczył granicę demokratycznej normy, obserwujemy coraz powszechniejsze występowanie takich postaw także wśród zwolenników partii kojarzonych z pojęciem „totalnej opozycji”. Istnieje taki pogląd, wedle którego w naszym kraju są tak naprawdę tylko dwie partie – Partia Polska i Partia Antypolska. Zwolennikami tej drugiej miałby pozostawać elektorat totalnej opozycji. To jest duże oczywiście uproszczenie ale przybliżające nas trochę do zrozumienia problemu. Zwyczajnie części ludzi z polskim obywatelstwem na Polsce zależy a części nie i ci ostatni chętnie widzieliby się jako obywatele jakiegoś niemieckiego landu lub euroregionu w ramach Zjednoczonych Stanów Europy. Jak liczne są obie te grupy? Trudno jednoznacznie powiedzieć, śp.  Jerzy Targalski w swoich ostatnich wypowiedziach twierdził, że ludzi pragnących niepodległej, silnej Polski jest w naszym kraju może około 50 procent...

I dużo to i mało. Mało, bo widać jak trudno może nam być w nadchodzących, niepewnych czasach gdy potrzeba zgody narodu. Dużo, jeśli się weźmie pod uwagę, że bywały czasy, gdy o niepodległej Polsce na poważnie myślało znacznie mniej ludzi  mówiących po polsku. Popatrzmy ilu ludzi szło za Romanem Dmowskim, Józefem Piłsudskim czy Wincentym Witosem w początkach ich działalności?

Tak więc głowa do góry, nie jesteśmy tacy znowu osamotnieni.



 

Polecane