Jarosław Sachajko: Jest sposób na zablokowanie umowy UE–Mercosur
Co musisz wiedzieć:
- Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen przed środowym spotkaniem ws. umowy UE–Mercosur próbowała wmawiać, że KE ma środki na rekompensaty dla rolników.
- Problem w tym, że te środki miałyby zostać przesunięte z innych celów, ze stratą dla potencjalnych beneficjentów.
- KE nie ma własnych pieniędzy – wszystkie pochodzą z kieszeni podatników.
– Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen mami dotacjami i rekompensatami przed środowym spotkaniem ws. umowy UE–Mercosur. Mówi, że rolnicy będą mogli korzystać ze Wspólnej Polityki Rolnej, z funduszu Unity Safety Net. Pytanie, czy to rzeczywiście rozwiązuje problem. Po pierwsze, to są pieniądze podatników, bo przecież one się nie wzięły znikąd, a po drugie – czy to uratuje gospodarstwa?
Jarosław Sachajko:
Bardzo dobrze pani redaktor powiedziała, że Ursula von der Leyen mami, bo to jest po prostu mamienie. Tylko jak można mamić polityków, tak nie da się mamić rolników. Rolnicy to są przedsiębiorcy – tak trzeba ich traktować – którzy wiedzą, że jak nie posieją, to nie zbiorą, jak nie nakarmią, to im zdechnie. I rolnicy jako przedsiębiorcy wiedzą, jak działa rynek. Z jednej strony wiedzą, jak działa przyroda, a z drugiej strony wiedzą, że jeżeli na rynku pojawiają się dodatkowe produkty, to ich produkty będą miały gorszą możliwość sprzedaży.
Teraz trzeba wrócić do Polski. Polski eksport opiera się w 15 proc. o produkty rolne, rolno-spożywcze, czyli dorzucenie na rynek europejski, który jest ogromnym nadproducentem żywności, dodatkowej żywności, spowoduje, że ta żywność, która tutaj jest produkowana, w wysokich standardach, czyli z dużymi kosztami, będzie miała gorszą sprzedaż.
„Niemcom Mercosur nie zagraża”
Rynek niemiecki jest inny, Niemcy są niewielkim producentem żywności – co prawda niemiecki eksport to jest 6 proc., ale opiera się on o produkty czekoladowe czy kawowe. Oni tego nie robią w oparciu o produkty wyprodukowane w Niemczech, tylko sprowadzają sobie zieloną kawę, w Niemczech ją prażą i sprzedają na rynek europejski, czyli Mercosur im nie będzie zagrażał, a będą taniej sprzedawali surowiec dla swojego przemysłu. A dla Polski, polskich producentów, i rolnych, ale i przetwórców, to jest po prostu być albo nie być, dlatego tak przerażony jestem tą biernością obecnego rządu w zablokowaniu tej umowy, bo jest możliwość jej zablokowania, tylko obecny polski rząd robi pozory.
Dwie poprawki
Z jednej strony oni chcąc wygrać wybory, przed wyborami prezydenckimi podjęli uchwałę, że się sprzeciwiają tej umowie, tylko nic nie zrobili, chociażby w trakcie polskiej prezydencji, a ostatnio pan premier powiedział, że obecnie już z tymi dwoma poprawkami umowa jest już bezpieczna dla polskich rolników, ale i pan premier powiedział „dla polskich konsumentów”. I to jest kolejne wielkie kłamstwo roztaczane przez tę ekipę rządzącą. To kłamstwo trzeba bardzo uwypuklić, ponieważ te dwie poprawki, którymi chwali się PSL, to ich brzmienie jest następujące:
Komisja wszczyna postępowanie i przyjmuje środki ochronne, gdy istnieją wiarygodne dowody, że import korzystający z preferencyjnych taryf nie spełnia równoważnych wymogów zdrowia, bezpieczeństwa żywności.
I teraz, w jaki sposób polski rolnik albo polski przedsiębiorca będzie miał dostarczyć wiarygodne dowody, że to, co jest importowane, nie spełnia tych standardów?
– To jest uznaniowe.
To jest nie do udowodnienia. To nawet nie jest uznaniowe, bo w jaki sposób polski rolnik będzie mógł powiedzieć, że ten statek, który przypłynął, nie spełnia tych wymogów? A że nie spełnia, to my wiemy. Wiemy skąd? Gdyż tam używa się pięciokrotnie więcej chemii niż w Polsce i to jeszcze używa się takiej chemii, której w Europie od 10 a nawet od 20 lat nie można stosować. I ci wszyscy pseudoekolodzy, którzy przez lata wycofywali te szkodliwe substancje chemiczne, teraz nie protestują, kiedy te same substancje chemiczne mają trafiać do Europy z krajów Mercosuru w produktach spożywczych. Te szkodliwe substancje chemiczne są produkowane w Niemczech, przez niemieckie firmy i wysyłane do państw Mercosuru. Czyli one w Europie szkodziły, ale już tam nie szkodzą. I znowu, one tam będą stosowane i będą wracały w produktach do Europy.
Druga poprawka mówi tak:
W razie udokumentowanego ryzyka dla zdrowia ludzi, zwierząt, roślin, w tym gdy stwierdzono niespełnianie wymogów sanitarnych i fitosanitarnych, Komisja może natychmiast zawiesić przywóz.
Czyli nawet gdyby ktoś w Europie w jakiś sposób udowodnił, że te produkty, które przypływają z Mercosuru, są produkowane w innych warunkach sanitarnych, w innych warunkach fitosanitarnych, są szkodliwe dla zdrowia, bezpieczeństwa żywności i europejskich, polskich obywateli, to Komisja nie musi tego zrobić, a może.
„Nie będzie funduszu wyrównawczego dla rolnictwa”
To wierutne kłamstwo PSL-u i europosła Hetmana, który na konferencjach mówi, że jego poprawki zostały przyjęte, to jest po prostu uspokajanie i wierutne kłamstwo.
Pan minister Krajewski, nawet na platformie X zaprezentował taką grafikę: „Mercosur – albo miliardy euro na stół, albo weto. Jeżeli UE jest tak zdeterminowana, by poświęcić rolnictwo na ołtarzu wolnego handlu, to musi być gotowa zapłacić pełną cenę. Żądamy europejskiego funduszu wyrównawczego dla rolnictwa”. Ci ludzie dalej mamią, że będzie jakikolwiek europejski fundusz wyrównawczy dla rolnictwa. Czegoś takiego nie ma, tylko oni mówią, że tu będzie dużo pieniędzy. Rzeczywiście, pani Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, mówi, że będzie można skorzystać z pieniędzy różnych funduszy, tylko to będą pieniądze przełożone z kieszeni do kieszeni, czyli to będą te pieniądze, które mają iść albo na politykę spójności, albo na wspólną politykę rolną, z której ewentualnie rolnicy będą mogli skorzystać.
„Gigantyczne oszustwo”
Czyli teraz rolnicy nie skorzystają z pieniędzy na to, żeby rozwijać swoje gospodarstwa, żeby inwestować w nowe technologie, tylko dostaną pieniądze, bo nie będą mogli sprzedać swoich produktów, ewentualnie te produkty będą sprzedawali ze stratą. To jest po prostu gigantyczne oszustwo.
Kilka miesięcy temu złożyłem wniosek formalny, żeby Sejm przyjął uchwałę zobowiązującą rząd do skierowania umowy z Mercosurem do TSUE, tego niedemokratycznego, europejskiego sądu. Czy którykolwiek z obecnych rządzących głosował za tym wnioskiem formalnym? Odrzucili ten wniosek formalny, a w przeddzień tych strajków, które były w tamtym tygodniu, na tej konferencji PSL, który próbował się podpiąć pod te strajki, mówiąc, że oni popierają te strajki, bo te strajki wzmacniają stanowisko rządu. Oni mówili, że jak będzie trzeba, to oni złożą ten wniosek. To już trzeba, bo za chwileczkę ta umowa będzie podpisana.
„Nie ma żadnych zabezpieczeń”
Oni mamią, uspokajają naszych konsumentów, że cokolwiek zrobią, a później powiedzą: „no widzicie, chcieliśmy, staraliśmy się, ale nie wyszło, ale są zabezpieczenia i są pieniądze”. Nie ma żadnych zabezpieczeń, jak przed chwilą powiedziałem, i nie ma żadnych pieniędzy. Ja do tej pory miałem budżet na wspólną politykę rolną, z której mogłem rozwijać swoje gospodarstwo, ale w tej chwili będę miał na to mniej pieniędzy, mniej dostanę pieniędzy w tych poborach, bo część tych pieniędzy będzie po to, żeby zrekompensować mi moje straty. To jest po prostu piramidalne oszustwo i dlatego rolnicy w całej Europie protestują.
„Gospodarstwa będą upadały”
Dorzucenie na wspólny europejski rynek, który ma nadprodukcję jeszcze innej, tańszej żywności, spowoduje, że te gospodarstwa będą upadały. Oczywiście to się nie zdarzy przez rok, dwa, trzy, ale powoli. Będą te gospodarstwa upadały w ciągu 5–10 lat, tylko co będzie później? I tu konsumenci powinni się od razu włączyć, bo w tej chwili może się komuś z dużego miasta wydawać – bo w małych miastach ludzie są jednak bliżej natury i wiedzą, skąd się bierze mleko i mięso – że oni sobie w supermarkecie kupią o 10 gr czy nawet złotówkę taniej kilogram kiełbasy, tylko muszą sobie zdawać sprawę, że ta kiełbasa z tego mięsa z Mercosuru, czy różne inne przetwory, które stamtąd przyjdą, spowodują, że później oni będą musieli wydać wielokrotnie więcej na leczenie chorób nowotworowych, chorób kardiologicznych i nie wiadomo jakich innych, które się pojawią właśnie z powodu tego, że będziemy jedli żywność nasączoną chemią, której teoretycznie nie powinno się od lat w Europie używać.
Takie myślenie „małego Jasia”, że będziemy badać każdą próbkę, czy czasem nie zostało tam coś przekroczone, jest utopią, bo nie da się zbadać każdej próbki.
„Rząd poddany Niemcom”
– Rząd w osobie ministra Krajewskiego mówi wprost, że oni nie są zainteresowani tym, żeby wprowadzić zakaz obrotu tą skażoną żywnością na terytorium Polski. Taki zakaz wprowadza obecnie Francja. Oni nawet nie zamierzają tego kontrolować.
Nie zamierzają, bo się boją przeciwstawić Niemcom. Niestety, powiedzmy wprost, mamy rząd, który zachowuje się jak taki rząd poddany Niemcom, jak rząd nasłany z zewnątrz, który nie myśli o polskiej racji stanu, o polskich konsumentach i polskich rolnikach, tylko liczy na to, że znowu ktoś z nich dostanie atrakcyjny stołek w Brukseli i „wypracuje sobie” 30 tys. emerytury, tak jak ma pan premier Tusk. Oni cały czas patrzą przez ten własny interesik: „Mnie będzie stać na to, że sobie kupię europejską dobrą żywność”. Tylko oni sobie po prostu nie zdają sprawy z tego, że w tej europejskiej żywności będą domieszki żywności z Mercosuru, która będzie również ich truła. Ich rodziny, ich krewni będą umierali, bo będą jedli tę skażoną żywność. Nie da się zbadać każdej partii, która przypłynie do Europy.
Tak jak pan Pietrzak mówił kiedyś w swoim kabarecie, że „to są prości ludzie”. To są prości ludzie. Oni sobie nie zdają sprawy z tego, że to powszechne doświadczenie, że umierają inni, również ich dotyczy, że oni też zachorują, oni też mogą umrzeć i to też może dotyczyć ich rodzin. Nawet jak nie myślą o gospodarce, to będą niestety na własnej chorobie doświadczali tej głupoty, w którą w tej chwili wpychają Polskę i całą Europę. A jest możliwość zatrzymania umowy UE–Mercosur, trzeba to jasno powiedzieć.
– Jaka?
Trzeba złożyć wniosek do TSUE, żeby się zadeklarować jako duże państwo, że nie zgadzamy się na to, ale tego nie da się zrobić, tylko mówiąc, że się nie zgadzamy. Przecież pan premier powiedział, bojąc się, że się zbuduje ta mniejszość blokująca, że po tych poprawkach, po tych dwóch poprawkach, które przeczytałem, że już polski rolnik i konsument jest zabezpieczony. Nie jest zabezpieczony, bo te poprawki niczego nie zabezpieczają. Tu chodzi o to, żeby znowu być poklepanym po plecach, już może w tej chwili nie przez pana Timmermansa, tylko przez panią Ursulę von der Leyen, i żeby znowu strzelić obcasami przed panią Ursulą, tak jak pan premier Tusk już robił.
Dr Jarosław Sachajko jest posłem na Sejm RP i ekspertem w dziedzinie rolnictwa.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ):
Dlaczego umowa UE–Mercosur doprowadzi do upadku gospodarstw? Ponieważ produkty z Ameryki Południowej, niespełniające unijnych standardów i nieobłożone unijnymi obostrzeniami, będą zdecydowanie tańsze.
Czy oprócz Niemiec ktoś jeszcze zyska na umowie UE–Mercosur? Tak. Rosja, która zarabia na środkach chemicznych i nawozach sprzedawanych do państw Mercosur.
Jakie są inne zagrożenia wynikające z umowy UE–Mercosur? Groźba zerwania łańcuchów dostaw żywności w sytuacji kryzysu, czyli zniszczenie bezpieczeństwa żywnościowego oraz monopolizacja dostaw, co może prowadzić do narzucenia dumpingowych cen.
- Dziś Święto Trzech Króli. To m.in. dzięki Solidarności 6 stycznia jest dniem wolnym od pracy
- Ogromny spadek TVN24. Są wyniki oglądalności
- Od stycznia KRUS wypłaci więcej. Komunikat dla rolników
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka
- Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego
- Wyłączenia prądu w Poznaniu. Komunikat dla mieszkańców
- Pilny alert RCB dla mieszkańców czterech województw
- Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- Znany dziennikarz: Zmuszono mnie do odejścia z TVN
- Masz piec kaflowy, kominek lub „kozę”? Możesz zapłacić karę nawet do 5 tys. zł
- Nie ma większego znaczenia, czy działania USA w Wenezueli są "dobre," czy "złe", istotne jest to, czy są w naszym interesie




