[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Ukraina. Trójmorze. Sieć wolności. Liz Truss – nowa Żelazna Dama na Downing Street 10?

W czasach kryzysu i wojny Zjednoczone Królestwo ma nowego premiera. Na Downing Street 10 wprowadziła się Liz Truss, którą członkowie Partii Konserwatywnej wybrali swoim liderem.
Liz Truss [Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Ukraina. Trójmorze. Sieć wolności. Liz Truss – nowa Żelazna Dama na Downing Street 10?
Liz Truss / EPA/NEIL HALL Dostawca: PAP/EPA

Zgodnie z brytyjskim porzekadłem każdy porządny konserwatysta miał w młodości lewicowe ciągoty i Liz Truss zaczynała podobnie. Z zapałem wykrzykiwała „Maggie, Maggie, Maggie – Out! Out! Out!” podczas antyrządowych manifestacji, na które zabierali ją rodzice. Dzisiaj siedzi za tym samym biurkiem i w tym samym gabinecie co Margaret Thatcher, która jest dla niej przykładem twardej kobiety za sterem Albionu. W jej pierwszym wystąpieniu na schodkach Downing Street 10 pobrzmiewało echo słów Żelaznej Damy. Czasy są ciężkie, ale damy radę. Rząd zmniejszy podatki, wesprze gospodarstwa domowe, przytnie biurokrację, będzie silnie i zdecydowanie będzie popierało Ukrainę walczącą z rosyjską agresją.

Kilka godzin później ukształtowany z marszu rząd pracował już nad realizacją najpilniejszych zadań. Kanclerzem skarbu w nowym gabinecie jest wywodzący się z Ghany czarnoskóry Kwasi Kwarteng. To sąsiad Liz Truss z tej samej ulicy w Greenwich, który teraz sąsiaduje z nią przez ścianę na Downing Street. Kwarteng uważa, że pozycja makroekonomiczna Wielkiej Brytanii „nie wymaga nadmiernego zaciskania podatkowego”. Jest on podobnego zdania co premier Mateusz Morawiecki, że gospodarstwom domowym i biznesom potrzebna jest stabilizacja i solidny plan przetrwania nadchodzącej i następnej zimy oraz pewność ewentualnej pomocy ze strony rządu. Wspólnie z Liz Truss przygotowuje wart 100 miliardów funtów pakiet wsparcia i cięć podatkowych.

Z dawnych posiadłości kolonialnych (ojciec przybył do Anglii z Kenii, a matka z Mauritiusa) pochodzi Suella Braverman, nowy minister spraw wewnętrznych. Jest ona zdecydowaną przeciwniczką wtrącania się Brukseli. Uważa, że warunkiem odzyskania suwerenności jest wypowiedzenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i anulowanie obowiązywania w Zjednoczonym Królestwie ultraliberalnych orzeczeń Trybunału Praw Człowieka w Sztrasburgu.

Tekę ministra spraw zagranicznych po Liz Truss przejął ciemnoskóry James Cleverly, były oficer artylerii, którego matka przyjechała do Anglii z Sierra Leone. Ma duże doświadczenie w polityce międzynarodowej i jego zadaniem będzie realizowanie wizji „sieci wolności” łączącej demokratyczne państwa całego świata. Zorganizowanie takiego luźnego sojuszu to według Liz Truss konieczność, gdyż świat stoi w obliczu „wielkiego zmagania między tymi, co wierzą w suwerenność i samostanowienie, a zwolennikami dyktatu, którzy chcą zdusić wolność i prawdziwą demokrację”, czego świadectwem jest rosyjski najazd na Ukrainę.

Zgodnie z obietnicą pierwszą rozmowę telefoniczną z gabinetu na Downing Street 10 Liz Truss przeprowadziła z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i przyjęła jego zaproszenie do złożenia wizyty w Kijowie. Omówili też nowe sposoby odcięcia funduszy napędzających machinę wojenną Putina. W drugiej rozmowie nowa brytyjska premier zapewniła prezydenta Joe Bidena o kluczowym znaczeniu „specjalnych relacji” brytyjsko-amerykańskich dla wolności i demokracji oraz dla zapewnienia przegranej Rosji na Ukrainie. W opinii Liz Truss głównym celem politycznym krajów demokratycznych powinno być nałożenie Moskwie kagańca, a do tego trzeba ją najpierw potężnie osłabić. Dlatego nie czas jeszcze na rokowania, ale na wsparcie Kijowa „w uzbrojeniu, pomocy humanitarnej oraz działaniach dyplomatycznych” i by nie być gołosłowna, obiecała podwoić pomoc dla Ukrainy. Zapowiedziała też kontynuację polityki zagranicznej wobec Trójmorza, a także rewizję stanu brytyjskich sił zbrojnych i zwiększenie wydatków na obronę do 3 procent PKB. Realizacją tego programu kierować będzie Ben Wallace, dobry znajomy szefa MON Mariusza Błaszczaka, który pozostał na stanowisku sekretarza obrony.

Zwycięstwo Liz Truss w wewnątrzpartyjnych wyborach lidera Konserwatystów to nie tylko porażka partyjnych aparatczyków, którzy zdradzili Borisa Johnsona, ale również politycznego establishmentu, fanatyków lockdownu jako najlepszego lekarstwa na COVID oraz niebezpiecznych globalistów chętnych do transferu brytyjskiej suwerenności na rzecz tworów ponadnarodowych. Atakowana bezpardonowo w trakcie kampanii Liz Truss pokazała, że ma skórę nosorożca i będzie jej ona bardzo potrzebna. Nie brakuje bowiem wewnątrz i na zewnątrz wielkiej Brytanii wpływowych ludzi, którzy chcą ją pogrążyć, a ona musi udowodnić, że jest Żelazną Damą bis i doprowadzi Zjednoczone Królestwo do odzyskania kontroli nad własną przyszłością.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe