[Tylko u nas] 1939-2021. Ciemne chmury znowu nad Polską. Szeremietiew: Przed Rosją jesteśmy w stanie się obronić

Manewry Zapad- 2021, kryzys na granicy z Białorusią, kończenie projektu Nord Stream 2II, ataki dyplomatyczne i propagandowe ze strony Izraela… Jak wygląda bezpieczeństwo Polski we wrześniu 2021 roku?
ciemne chmury nad Polską [Tylko u nas] 1939-2021. Ciemne chmury znowu nad Polską. Szeremietiew: Przed Rosją jesteśmy w stanie się obronić
ciemne chmury nad Polską / Krzysztof Brynecki

Polską scenę polityczną zdominował w ostatnim czasie temat uchodźców koczujących na granicy z Białorusią i pragnących przedostać się do Polski. Ze strony opozycji padają pod adresem polskich służb mundurowych najcięższe oskarżenia, a kryzys ten stał się okazją do dokonywania prób destabilizacji sytuacji wewnętrznej – podobnych do tych, z jakimi mieliśmy do czynienia przy okazji tzw. ciamajdanu zorganizowanego przed Sejmem na przełomie lat 2016/2017 czy wyprowadzenia ludzi na ulicę przez Martę Lempart pod koniec roku 2020.

Zbrodnicza naiwność

Choć destabilizacyjne działania opozycji na granicy polsko-białoruskiej mają zabarwienie także kabaretowe (vide: posłowie Szczerba i Joński niosący uchodźcom dwie pizze i dwa śpiwory tudzież posłanki PO-KO dostarczające muzułmańskim imigrantom… konserwy wieprzowe Krakus), to eksperci oceniają je jako szkodliwe i groźne, bo wpisujące się w scenariusz kreślony przez Aleksandra Łukaszenkę wykorzystującego migrantów do ataku hybrydowego na Polskę. 

– Na razie nie mamy bezpośrednich dowodów uczestnictwa Putina w tej operacji, ale trzeba pamiętać, że Łukaszenka niewiele kroków podejmuje samodzielnie – zwłaszcza tych dotyczących spraw międzynarodowych. Mądrym pomysłem polskiego rządu jest w mojej opinii wysłanie na granicę konwoju humanitarnego. Pokazujemy w ten sposób, że nie mamy nic przeciwko konkretnym ludziom, którzy są tam przetrzymywani przez służby białoruskie i wykorzystywani do prowadzenia działań politycznych. Nie zależy nam na gnębieniu ludzi, którzy są używani przez Białoruś do prób destabilizacji sytuacji w Polsce. Nie możemy jednak ulegać szantażom. „Logika” w rodzaju: „to tylko 30 osób, przyjmijmy tych ludzi”, jest skrajną naiwnością. Jeśli przyjmiemy tych trzydziestu ludzi, za chwilę pojawi się kolejnych trzydziestu. Nie mamy tu do czynienia z sytuacją przypadkową, ale z celowym przywożeniem migrantów na granicę. Jeśli ulegniemy, gwarantujemy sobie powtórzenie tego procederu. Humanitaryzm jest piękną postawą, ale nie może być oparty na naiwności, bo wówczas skończy się tragedią

– podkreśla w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” Agnieszka Romaszewska, dyrektor Biełsat TV. 

– Czy chronimy granicę przed nielegalną imigracją?

Tak, chronimy ją. Czy to jest zadanie Straży Granicznej? Tak, jest to zadanie Straży Granicznej. Czy mamy otworzyć granice dla nielegalnej imigracji? Nie, bo jest to sprzeczne z jakimkolwiek prawem. Czy Polska przyjmuje uchodźców politycznych? Tak, przyjmuje, nawet ich ewakuuje z Afganistanu. W sporych liczbach – idących już w tysiące – przyjmuje ich z Białorusi. I słusznie, że tak robi. Procedura ich przyjmowania jest wówczas prostsza o tyle, że ci ludzie mają dokumenty, wiadomo, co robili i dlaczego są prześladowani. Trudnej kwestii migracji nie można rozwiązywać pod szantażem państwa ościennego rządzonego przez satrapę. W Europie mieszka 450 mln ludzi, a do Europy chciałoby ich przyjechać ponad miliard. Koncepcja, że rozwiążemy ten problem, wpuszczając tych wszystkich ludzi na teren Unii Europejskiej, jest zbrodniczą naiwnością

– puentuje Romaszewska.

 

Zmiany w układzie międzynarodowym

Kryzys na granicy z Białorusią to obecnie jeden z wielu punktów zapalnych, z jakimi musi zmierzyć się Polska. Jak ocenia prof. Romuald Szeremietiew, specjalista w dziedzinie obronności, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej, obecna sytuacja międzynarodowa może rozwinąć się w kierunku bardzo niebezpiecznym dla naszego kraju.

– Zachodzą zmiany w układzie międzynarodowym, o które od dawna stara się Rosja, do tego mogą dołączyć się Chiny, a z kolei Stany Zjednoczone pod obecnym przywództwem słabną i można przypuszczać, że ten proces będzie postępował. Z jednej strony obserwujemy bardzo wrogą postawę Rosji w stosunku do Polski, do której ostatnio dołączyła Białoruś, mamy do czynienia z niezakończonym wciąż konfliktem na Ukrainie, który nie wiadomo, w jakim kierunku się rozwinie, z drugiej zaś obserwujemy z niepokojem postawę naszych sojuszników w Unii Europejskiej polegającą na próbach pozbawienia Polski suwerenności i stosowaniu różnego rodzaju nacisków. Do tego dochodzi współczesny pakt Ribbentrop-Mołotow, czyli gazociąg Nord Stream 2. Kiedy weźmie się pod uwagę te wszystkie czynniki, trudno uniknąć wrażenia, że nad Polską rzeczywiście gromadzą się czarne chmury

– wskazuje nasz rozmówca.


Jak jednak podkreśla prof. Szeremietiew, pesymistyczny scenariusz rozwoju sytuacji nie musi się jednak zrealizować. – Być może siła i nacisk Rosji nie okażą się tak wielkie, jakby się to mogło wydawać

– współczesna Rosja to jednak nie jest dawny Związek Radziecki, który miał o wiele większe możliwości, jeżeli chodzi o prowadzenie akcji militarnych. Nasza postawa wobec Unii Europejskiej może sprawić, że jednak obronimy polską suwerenność i zyskamy dzięki naszym działaniom coraz więcej zrozumienia w UE dla polityki, którą prowadzą Polska i Węgry. Zachowanie Stanów Zjednoczonych i Niemiec wobec Ukrainy może sprawić, że projekt Trójmorza, o którym mówi Polska, rozwinie się w projekt Międzymorza, w którym wzięłaby udział również Ukraina. Być może Chiny, które planują konfrontację ze Stanami Zjednoczonymi, zechcą sobie najpierw poprawić swoją sytuację, osłabiając tego, kto może im zagrozić na innym froncie, czyli Rosję. Jeśli Chiny zajmą Syberię, sprowadzą w ten sposób Rosję do roli potęgi już nie światowej, ale jedynie regionalnej. Pośrednio wpłynęłoby to na wzrost bezpieczeństwa naszego regionu. Polska jako podmiot działań na arenie międzynarodowej może aktywnie przyczynić się do realizacji optymistycznej wersji scenariusza rozwoju wypadków na świecie

– zaznacza prof. Szeremietiew. 

 

Wrzesień 1939 a czasy współczesne

Porównując obecną sytuację Polski do tej z września 1939 roku, nasz rozmówca wylicza istotne różnice na korzyść czasów nam współczesnych.

– Nasze położenie geopolityczne i nasz potencjał są dzisiaj bez porównania korzystniejsze, niż były w 1939 roku. Wtedy po obu stronach naszych granic mieliśmy potężne mocarstwa totalitarne, które dążyły do tego, żeby rozpętać wojnę. Polska była wówczas państwem istniejącym od zaledwie 20 lat i wciąż wychodzącym z ciężkiej zapaści spowodowanej przez zabory. W okresie dwudziestolecia międzywojennego udało się zrobić bardzo wiele, ale jednak nie aż tyle, aby być w stanie skutecznie przeciwstawić się totalitarnym mocarstwom, jakimi były wówczas Rosja i Niemcy. Dzisiaj za naszą zachodnią granicą nie ma totalitarnej Trzeciej Rzeszy. Jest państwo, które owszem, potrafi zachowywać się wobec nas w sposób niemądry, a wręcz szkodliwy – mam tu na myśli choćby sprawę gazociągu Nord Stream 2, ale przecież nie jest to państwo totalitarne, nie jest to także kraj mający potężną armię. Pod tym względem jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji, niż byliśmy w roku 1939. Nasza granica zachodnia jest bezpieczna także dlatego, że Polska jest dla Niemiec jednym z największych partnerów handlowych. Jeżeli chodzi o eksport do Niemiec, przebiliśmy Stany Zjednoczone. Intensywna współpraca gospodarcza z naszymi zachodnimi sąsiadami sprawia, że nasze położenie geopolityczne staje się bezpieczniejsze. Jeżeli chodzi z kolei o Rosję, to my dysponując tymi siłami zbrojnymi, jakie mamy obecnie, jesteśmy w stanie się przed nią obronić. I Rosja dobrze o tym wie. Ten kraj nie rozpocznie z nami wojny tak długo, jak długo nie będzie przekonany, że zakończy się to sukcesem. Rosja dobrze pamięta, co się stało, kiedy podjęła próbę dostania się do Europy „po trupie Polski”. Skończyło się to jej katastrofą i klęską. Tę lekcję na Kremlu dobrze zapamiętano i w 1939 roku Rosja zaczekała z atakiem na Polskę do momentu wykonania pierwszego ruchu przez hitlerowskie Niemcy

– przypomina prof. Szeremietiew.

 
Jak jednak podkreśla, na niekorzyść współczesnej Polski działa jej wewnętrzna opozycja wykorzystująca narzucony z zewnątrz konflikt do destabilizowania sytuacji w kraju.

– Przed wybuchem II wojny światowej podziały polityczne były bardzo głębokie, może nawet głębsze niż te obecne. W II Rzeczypospolitej wszystkie ugrupowania, zaczynając od partii rządzącej, a kończąc na opozycji – z wyłączeniem jedynie komunistów – stały na gruncie obrony państwowości polskiej. Zachowanie takie jak to, którego dopuszcza się obecna „opozycja”, byłoby wówczas nie do pomyślenia. W 1939 roku, kiedy Józef Beck wygłosił swoje słynne przemówienie, w którym stanowczo odrzucił niemieckie żądania podporządkowania się III Rzeczy, zyskał powszechny aplauz – nie tylko po stronie rządzących, ale także po stronie opozycji. Nie było nikogo, kto chciałby ustąpić Niemcom. Dzisiaj niestety w polityce wewnętrznej mamy do czynienia z sytuacją zgoła odmienną

– konkluduje nasz rozmówca.

[Tekst ukazał się w Nr 35 Tygodnika Solidarność]
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe