Mademoiselle Dorota opowiada dlaczego wróciła do Polski

W rozmowie z Bartoszem Boruciakiem wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów Mademoiselle Dorota opowiadała o swoich pierwszych krokach z muzyką i śpiewem. Mówiła także o pobycie we Francji, a także o tym co ją skłoniło do powrotu do Polski. Opowiedziała również o łączeniu pracy w korporacji z występami muzycznymi, a także m.in. o swoich planach na przyszłość.
Mademoiselle Dorota
Mademoiselle Dorota / fot. Marta Ulatowska

– Jaki szeroki uśmiech od ucha do ucha. Podoba mi się, i to bardzo.

– Trzeba dzielić się z ludźmi pozytywną energią [śmiech]. 

– To bardzo rzadka postawa. Jesteś po dobrych warsztatach z komunikacji?

– To we mnie tkwi. Od rodziców otrzymałam dużo pozytywnej energii. 

– Masz rodzeństwo?

– Tak. Dwóch starszych braci.

– I wszyscy się uśmiechacie w trakcie rodzinnych spotkań?

– Staramy się. Są gorsze i lepsze dni, ale jest dużo miłości. 

– To dlaczego nie założyliście grupy kabaretowej?

– Bo zajęłam się śpiewem i tego się trzymam [śmiech].

 

Pierwsze kontakty z muzyką i śpiewaniem

– Od zawsze chciałaś być artystką?

– Pisanie tekstów i komponowanie było później. Natomiast zawsze chciałam śpiewać. Kiedy miałam siedem lat, mama mnie zapisała na zajęcia śpiewu w Białej Podlaskiej, skąd pochodzę. Uczyłam się u Marcina Kalickiego, to był mój pierwszy nauczyciel śpiewu. Ciągnęło mnie do konkursów i występów. 

– Jakie piosenki wtedy śpiewałaś?

– Moją pierwszą piosenką, której się uczyłam, był „Zakazany owoc” Krzysztofa Antkowiaka. Były też “Smerfne Hity”. Po angielsku śpiewałam na początku „Don’t speak” No Doubt. Pamiętam, jak brat napisał mi ją fonetycznie na kartce. Drugi również mi pomagał w tłumaczeniach. Na pewno nie byli zadowoleni z tego, że ich młodsza siostra nieustannie ćwiczy śpiewanie. Opowiem Ci anegdotę.

– Proszę bardzo.

Gdy występowałam w amfiteatrze w Białej Podlaskiej, słyszałam moją starszą koleżankę Dorotę, jak śpiewa po francusku. Wtedy odwróciłam się do rodziców i powiedziałam mamie, że też będę śpiewać jak Dorota. Dzięki gigantycznemu wsparciu moich rodziców zaczęłam indywidualnie uczyć się języka francuskiego, potem pojechałam do Warszawy uczyć się w dwujęzycznym liceum, i tak wyjechałam na studia do Francji

– Jaki kierunek studiów tam skończyłaś?

Lingwistykę stosowaną z zarządzaniem międzynarodowym. 

 

Powrót do Polski

– Dlaczego wróciłaś do Polski?

– Totalnie przez przypadek.

– Jak to? Praca? Miłość?

– Covid. Skończyłam studia. Odebrałam dyplom w grudniu 2019 roku. Po studiach przyjechałam do rodziców do Białej i dla sprawdzenia wysyłałam CV do różnych miejsc. Trafiały do różnych państw, np. chciałabym mieszkać w Hiszpanii i oczywiście nauczyć się języka. Byłam na kilku rozmowach rekrutacyjnych i otrzymałam pracę w tej firmie, w której obecnie pracuję. 

– W jakiej branży?

– IT. 

– To odbiegasz od stereotypu pracownika branży IT.

– Zajmuję się marketingiem [śmiech].

– Aaa, i wszystko jasne! 

– Czyli nie takie całkowite wyjście poza schemat. 

– Jak wyglądało Twoje zderzenie z rynkiem pracy?

– Na początku było to bardzo trudne. Często zmieniałam miejsce zamieszkania. Erasmus, praktyki, które np. miałam w Chinach. Na początku brakowało mi skoku na głęboką wodę. Na szczęście poznałam superosoby, dzięki którym wróciłam do muzyki.

W trakcie studiów miałam zespół. Graliśmy francuskie piosenki. Warto przypomnieć, że w grudniu 2023 roku wydałam płytę z piosenkami po francusku. Można jej posłuchać we wszystkich serwisach streamingowych. Piosenka francuska cały czas we mnie jest. Kiedy występuję na scenie z moim pianistą Stanisławem Łopuszyńskim, to mamy recital piosenki polskiej – Agnieszka Osiecka, Kabaret Starszych Panów, Wojciech Młynarski – oraz recital piosenki francuskiej

Czy Polacy lubią muzykę francuską?

– Jest na to odbiorca? Polacy lubią muzykę francuską?

– Dwa razy tak. 

– Jak wygląda przestrzeń do takiej muzyki. Odnalazłbym się w niej?

– Zdecydowanie tak. Koncerty odbywają się najczęściej w domach kultury. Sale są pełne. Widać, że ludzie potrzebują posłuchać artystów, którzy mają coś do opowiedzenia. Oprócz tego mówimy, o czym są piosenki, które śpiewamy w języku francuskim. Opowiadamy historie powstawania danych utworów w bardzo ciekawy i oryginalny sposób. Jeżeli chodzi o wiek odbiorców, to są to zarówno młodsi, jak i starsi słuchacze. Recital trwa półtorej godziny. 

– Kiedy planujesz koncerty z własnym repertuarem?

– Muszę coś zaplanować. Jeżeli będę systematycznie publikować nowe single, to przypuszczam, że w czerwcu wydam EP-kę i wtedy będę myślała o koncertach z autorskim materiałem. 

– Piosenka francuska nie gryzie się z pracą w korporacji?

– Nie. 

– Koleżanki i koledzy z pracy wiedzą o Twojej aktywności?

– Wiedzą.

– Kibicują Ci?

– Bardzo. Kiedy trzeba coś polubić i zagłosować, to od razu garną się do tego. Mamy też kolegę, który jest fantastycznym malarzem, genialnie maluje – nazywa się Tadeusz Delman. Można sprawdzić jego dzieła w mediach społecznościowych i na jego stronie internetowej. Jeżeli ma się pasję, to zawsze na jej rozwój znajdzie się czas. 

– Korporacja wypełniona artystami [śmiech].

– Zdecydowanie tak!

– Twoje najnowsze single są zajawką tego, co moglibyśmy usłyszeć w czerwcu? 

– Będzie różnorodnie. Tam będą moje teksty. Na pewno trudniej mi się pisze w języku polskim niż po francusku. Będą również moje kompozycje, które aranżuję z Mikołajem Błaszczykiem. 

– Nie chciałabyś wejść do głównego nurtu, porzucając swoją niszę?

Nie wiem. Czas pokaże. Chociaż chętnie poszłabym do telewizji śniadaniowej i zaprezentowałbym widzom swoje utwory. Na razie publikuję twórczość, która w mojej głowie była od dłuższego czasu. Obecne utwory są odzwierciedleniem tego, kim jestem

Wychowałam się w duchu poezji śpiewanej, piosenki aktorskiej. Miłka Małecka, moja nauczycielka śpiewu, zawsze powtarzała, że tekst jest najważniejszy. Że musi być przekaz. Muszę wiedzieć, o czym śpiewam. 

– Twoja nauczycielka mówi, jakby była ulicznym oldskulowym raperem.

– [Śmiech] Pozdrawiam z tego miejsca również męża Miłki – Artura Grudzińskiego, fantastycznego pianistę. 

– Jak często chodzisz do niej na zajęcia?

– Teraz rzadziej. Miłka mieszka w Bydgoszczy. 

Mademoiselle Dorota o planach na przyszłość

– Muzyka jest wyłącznie Twoim hobby czy nową możliwością zarabiania pieniędzy?

- Jest moim celem.

Marzeniem każdego artysty jest, żeby utrzymywać się z tego, co robi. Jednak zawsze stąpam mocno po ziemi. Wiedziałam, że muszę iść na studia. Zawsze wychodziłam z założenia, że potrzebuję podstawy i stabilności w życiu. A im więcej w nim muzyki, tym lepiej. W momentach, w których nie śpiewam, nie występuję, nie piszę piosenek, mam duży spadek energetyczny i emocjonalny

– Masz ADHD? 

– Możliwe, możliwe [śmiech].

Muzyka mnie karmi, a jeżeli coś z tego mam, to jest super. Jestem jeszcze na takim etapie, że bardzo cieszę się, że mogę jechać do studia na sesję nagraniową, mam próbę, występuję przed ludźmi. Czuję olbrzymią radość, kiedy ktoś powie dobre słowo na temat mojej twórczości

– Cieszysz się jak małe dziecko. Kiedy mówisz o muzyce, oczy Ci błyszczą. Szkoda, że Czytelnicy tego nie widzą. Jesteś jedną z nielicznych osób, która pracuje w korporacji i się śmieje, a nie sztucznie uśmiecha. Jak to robisz? Jesteś maskotką drużyny w firmie?

– Bywam maskotką [śmiech]. A w tej firmie zaraz mi minie piąty rok. 

– Nie kusi Cię powrót do Francji?

Jak się przydarzy taka okazja, to z chęcią. Czy to będzie Francja, czy inne państwo? Trzeba się rozwijać, odkrywać nowe kultury i miejsca. Aczkolwiek patrząc na moją działalność sceniczną, ciężko byłoby mi się od tego odłączyć i przeprowadzić do innego państwa 

– Gdzie mieszkałaś we Francji?

– W Nancy, w Lotaryngii. 

– Kogo obecnie mogłabyś supportować na trasie koncertowej?

– Byłoby mi bardzo miło, gdyby pan Kuba Badach chciał, żebym go supportowała. Kiedy jestem na jego koncercie albo Poluzjantów, to piszczę głośno. To jest fantastyczny wokalista. Do tego jest wielkim jajcarzem na scenie. Jest fenomenalny.

– Ktoś jeszcze oprócz Badacha?

– Mietek Szcześniak, Mikromusic.

– Czy Twoim zdaniem muzyka idzie w kierunku bycia dodatkową aktywnością, a nie pracą na pełny etat?

– To każda osoba wchodząca w świat muzyki musi podjąć indywidualną decyzję, co jej najbardziej odpowiada. Na razie jestem zadowolona ze swojego życia. 

– To prawda, że masz kota?

– Tak. Mam kota Radosława. Uwielbiam go. Jest to najcudowniejsze stworzenie na tej planecie. 

– Słuchając Twojej twórczości, spodziewałem się kogoś innego. A tutaj niespodzianka! Twoje życie też jest takie przewrotne?

Lubię, gdy się dzieje. Żeby pisać piosenki, trzeba mieć natchnienie i dobre historie

– A czy masz jakąś rzecz, którą bardzo lubisz, a o której nie mówisz głośno?

– Chipsy. Mogłabym być ambasadorką tej słonej przekąski. 

– Tego Ci życzę i wielu innych sukcesów!

– Dziękuję bardzo [śmiech]! 

[Dorota Sacewicz, znana jako Mademoiselle Dorota, to wokalistka, której pseudonim artystyczny ma swoje źródło w wieloletniej edukacji na kierunku lingwistyki stosowanej i zarządzania międzynarodowego na Université de Lorraine w Nancy, we Francji. Artystka wkroczyła na scenę muzyczną, mając zaledwie 7 lat, a obecnie łączy swoje pasje, pracując na stanowisku managera marketingu, wieczorami i w weekendy zaś oddaje się swojej prawdziwej miłości – muzyce]


 

POLECANE
Dyskwalifikacja zmieniła wyniki konkursu. Stoch najlepszy z Polaków Wiadomości
Dyskwalifikacja zmieniła wyniki konkursu. Stoch najlepszy z Polaków

Kamil Stoch zajął 10. miejsce, najwyższe z Polaków, w składającym się z jednej serii konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lahti. Wygrał Niemiec Philipp Raimund. Pierwotnie najlepszy w tych zawodach Słoweniec Domen Prevc został zdyskwalifikowany.

„ProtectEU buduje ekosystem represji, o którym niemiecka Stasi mogła tylko pomarzyć” gorące
„ProtectEU buduje ekosystem represji, o którym niemiecka Stasi mogła tylko pomarzyć”

„ProtectEU to najnowszy koń trojański UE przeciwko wolności. Chociaż środki te wydają się rozsądne i konieczne, gdy są podejmowane indywidualnie, wspólnie budują ekosystem represji, o którym Stasi z Niemiec Wschodnich mogła tylko pomarzyć” - alarmuje Rafael Pinto Borges na łamach European Conservative.

Tragiczny finał poszukiwań. Nie żyje aktorka Magdalena Majtyka Wiadomości
Tragiczny finał poszukiwań. Nie żyje aktorka Magdalena Majtyka

Nie żyje Magdalena Majtyka - aktorka znana m.in. z seriali Na Wspólnej i Pierwsza miłość. Kobieta była poszukiwana od kilku dni po zaginięciu we Wrocławiu. Informację o jej śmierci potwierdziła policja.

Komunikat dla mieszkańców woj. wielkopolskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. wielkopolskiego

Przywrócono ruch na jednym pasie drogi ekspresowej S5 w kierunku Wrocławia, po tym jak w piątkowe popołudnie, w okolicach Srocka (pow. poznański, woj. wielkopolskie), w zderzeniu dwóch aut i ciężarówki ranna została jedna osoba.

Nagły zwrot w sprawie ukraińskiego złota zaaresztowanego na Węgrzech. W tle wywiad Ukrainy pilne
Nagły zwrot w sprawie ukraińskiego złota zaaresztowanego na Węgrzech. W tle wywiad Ukrainy

Ukraiński transport złota i pieniędzy został zatrzymany na terenie państwa węgierskiego, co spowodowało ostrą reakcję ukraińskich władz. Strona węgierska domaga się od państwa ukraińskiego wyjaśnień twierdząc, że wszczęto dochodzenie w sprawie prania pieniędzy. Interesujące, że jeden z konwojentów miał być powiązany z ukraińskim wywiadem.

Ulubiony serial Polaków powraca. Jedna z gwiazd zdradziła szczegóły Wiadomości
Ulubiony serial Polaków powraca. Jedna z gwiazd zdradziła szczegóły

Serial „Ranczo” to jedna z najbardziej lubianych polskich produkcji ostatnich lat. Nic więc dziwnego, że wielu widzów z sentymentem wraca do historii rozgrywającej się w fikcyjnej wsi Wilkowyje. Teraz pojawia się szansa, że znani bohaterowie znów zagoszczą na ekranie.

Prof. Jan Majchrowski o rządach Tuska: To wszystko służy likwidacji państwa polskiego wideo
Prof. Jan Majchrowski o rządach Tuska: To wszystko służy likwidacji państwa polskiego

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach” - powiedział prof. Jan Majchrowski, prawnik i publicysta podczas spotkania Klubu Gazety Polskiej we Wrocławiu.

Sąd rozstrzygnął spór o podręcznik HiT. Minister ma opublikować przeprosiny Wiadomości
Sąd rozstrzygnął spór o podręcznik HiT. Minister ma opublikować przeprosiny

Sąd Okręgowy w Warszawie zadecydował w piątek, że minister edukacji Barbara Nowacka musi przeprosić za słowa o kłamstwach zawartych na każdej stronie podręcznika Historia i Teraźniejszość.

Tragedia tuż przed rozpoczęciem służby. Nie żyje policjant Wiadomości
Tragedia tuż przed rozpoczęciem służby. Nie żyje policjant

W Goszczu w gminie Twardogóra doszło do tragicznego zdarzenia, w wyniku którego zginął funkcjonariusz miejscowego komisariatu policji. Sprawą zajmuje się prokuratura, która ustala dokładne okoliczności tragedii.

Prezydent zaprasza Tuska na spotkanie. Jest data z ostatniej chwili
Prezydent zaprasza Tuska na spotkanie. Jest data

Prezydent Karol Nawrocki zaprosił premiera Donalda Tuska, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza i prezesa NBP Adama Glapińskiego na spotkanie w najbliższy wtorek o godz. 15.

REKLAMA

Mademoiselle Dorota opowiada dlaczego wróciła do Polski

W rozmowie z Bartoszem Boruciakiem wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów Mademoiselle Dorota opowiadała o swoich pierwszych krokach z muzyką i śpiewem. Mówiła także o pobycie we Francji, a także o tym co ją skłoniło do powrotu do Polski. Opowiedziała również o łączeniu pracy w korporacji z występami muzycznymi, a także m.in. o swoich planach na przyszłość.
Mademoiselle Dorota
Mademoiselle Dorota / fot. Marta Ulatowska

– Jaki szeroki uśmiech od ucha do ucha. Podoba mi się, i to bardzo.

– Trzeba dzielić się z ludźmi pozytywną energią [śmiech]. 

– To bardzo rzadka postawa. Jesteś po dobrych warsztatach z komunikacji?

– To we mnie tkwi. Od rodziców otrzymałam dużo pozytywnej energii. 

– Masz rodzeństwo?

– Tak. Dwóch starszych braci.

– I wszyscy się uśmiechacie w trakcie rodzinnych spotkań?

– Staramy się. Są gorsze i lepsze dni, ale jest dużo miłości. 

– To dlaczego nie założyliście grupy kabaretowej?

– Bo zajęłam się śpiewem i tego się trzymam [śmiech].

 

Pierwsze kontakty z muzyką i śpiewaniem

– Od zawsze chciałaś być artystką?

– Pisanie tekstów i komponowanie było później. Natomiast zawsze chciałam śpiewać. Kiedy miałam siedem lat, mama mnie zapisała na zajęcia śpiewu w Białej Podlaskiej, skąd pochodzę. Uczyłam się u Marcina Kalickiego, to był mój pierwszy nauczyciel śpiewu. Ciągnęło mnie do konkursów i występów. 

– Jakie piosenki wtedy śpiewałaś?

– Moją pierwszą piosenką, której się uczyłam, był „Zakazany owoc” Krzysztofa Antkowiaka. Były też “Smerfne Hity”. Po angielsku śpiewałam na początku „Don’t speak” No Doubt. Pamiętam, jak brat napisał mi ją fonetycznie na kartce. Drugi również mi pomagał w tłumaczeniach. Na pewno nie byli zadowoleni z tego, że ich młodsza siostra nieustannie ćwiczy śpiewanie. Opowiem Ci anegdotę.

– Proszę bardzo.

Gdy występowałam w amfiteatrze w Białej Podlaskiej, słyszałam moją starszą koleżankę Dorotę, jak śpiewa po francusku. Wtedy odwróciłam się do rodziców i powiedziałam mamie, że też będę śpiewać jak Dorota. Dzięki gigantycznemu wsparciu moich rodziców zaczęłam indywidualnie uczyć się języka francuskiego, potem pojechałam do Warszawy uczyć się w dwujęzycznym liceum, i tak wyjechałam na studia do Francji

– Jaki kierunek studiów tam skończyłaś?

Lingwistykę stosowaną z zarządzaniem międzynarodowym. 

 

Powrót do Polski

– Dlaczego wróciłaś do Polski?

– Totalnie przez przypadek.

– Jak to? Praca? Miłość?

– Covid. Skończyłam studia. Odebrałam dyplom w grudniu 2019 roku. Po studiach przyjechałam do rodziców do Białej i dla sprawdzenia wysyłałam CV do różnych miejsc. Trafiały do różnych państw, np. chciałabym mieszkać w Hiszpanii i oczywiście nauczyć się języka. Byłam na kilku rozmowach rekrutacyjnych i otrzymałam pracę w tej firmie, w której obecnie pracuję. 

– W jakiej branży?

– IT. 

– To odbiegasz od stereotypu pracownika branży IT.

– Zajmuję się marketingiem [śmiech].

– Aaa, i wszystko jasne! 

– Czyli nie takie całkowite wyjście poza schemat. 

– Jak wyglądało Twoje zderzenie z rynkiem pracy?

– Na początku było to bardzo trudne. Często zmieniałam miejsce zamieszkania. Erasmus, praktyki, które np. miałam w Chinach. Na początku brakowało mi skoku na głęboką wodę. Na szczęście poznałam superosoby, dzięki którym wróciłam do muzyki.

W trakcie studiów miałam zespół. Graliśmy francuskie piosenki. Warto przypomnieć, że w grudniu 2023 roku wydałam płytę z piosenkami po francusku. Można jej posłuchać we wszystkich serwisach streamingowych. Piosenka francuska cały czas we mnie jest. Kiedy występuję na scenie z moim pianistą Stanisławem Łopuszyńskim, to mamy recital piosenki polskiej – Agnieszka Osiecka, Kabaret Starszych Panów, Wojciech Młynarski – oraz recital piosenki francuskiej

Czy Polacy lubią muzykę francuską?

– Jest na to odbiorca? Polacy lubią muzykę francuską?

– Dwa razy tak. 

– Jak wygląda przestrzeń do takiej muzyki. Odnalazłbym się w niej?

– Zdecydowanie tak. Koncerty odbywają się najczęściej w domach kultury. Sale są pełne. Widać, że ludzie potrzebują posłuchać artystów, którzy mają coś do opowiedzenia. Oprócz tego mówimy, o czym są piosenki, które śpiewamy w języku francuskim. Opowiadamy historie powstawania danych utworów w bardzo ciekawy i oryginalny sposób. Jeżeli chodzi o wiek odbiorców, to są to zarówno młodsi, jak i starsi słuchacze. Recital trwa półtorej godziny. 

– Kiedy planujesz koncerty z własnym repertuarem?

– Muszę coś zaplanować. Jeżeli będę systematycznie publikować nowe single, to przypuszczam, że w czerwcu wydam EP-kę i wtedy będę myślała o koncertach z autorskim materiałem. 

– Piosenka francuska nie gryzie się z pracą w korporacji?

– Nie. 

– Koleżanki i koledzy z pracy wiedzą o Twojej aktywności?

– Wiedzą.

– Kibicują Ci?

– Bardzo. Kiedy trzeba coś polubić i zagłosować, to od razu garną się do tego. Mamy też kolegę, który jest fantastycznym malarzem, genialnie maluje – nazywa się Tadeusz Delman. Można sprawdzić jego dzieła w mediach społecznościowych i na jego stronie internetowej. Jeżeli ma się pasję, to zawsze na jej rozwój znajdzie się czas. 

– Korporacja wypełniona artystami [śmiech].

– Zdecydowanie tak!

– Twoje najnowsze single są zajawką tego, co moglibyśmy usłyszeć w czerwcu? 

– Będzie różnorodnie. Tam będą moje teksty. Na pewno trudniej mi się pisze w języku polskim niż po francusku. Będą również moje kompozycje, które aranżuję z Mikołajem Błaszczykiem. 

– Nie chciałabyś wejść do głównego nurtu, porzucając swoją niszę?

Nie wiem. Czas pokaże. Chociaż chętnie poszłabym do telewizji śniadaniowej i zaprezentowałbym widzom swoje utwory. Na razie publikuję twórczość, która w mojej głowie była od dłuższego czasu. Obecne utwory są odzwierciedleniem tego, kim jestem

Wychowałam się w duchu poezji śpiewanej, piosenki aktorskiej. Miłka Małecka, moja nauczycielka śpiewu, zawsze powtarzała, że tekst jest najważniejszy. Że musi być przekaz. Muszę wiedzieć, o czym śpiewam. 

– Twoja nauczycielka mówi, jakby była ulicznym oldskulowym raperem.

– [Śmiech] Pozdrawiam z tego miejsca również męża Miłki – Artura Grudzińskiego, fantastycznego pianistę. 

– Jak często chodzisz do niej na zajęcia?

– Teraz rzadziej. Miłka mieszka w Bydgoszczy. 

Mademoiselle Dorota o planach na przyszłość

– Muzyka jest wyłącznie Twoim hobby czy nową możliwością zarabiania pieniędzy?

- Jest moim celem.

Marzeniem każdego artysty jest, żeby utrzymywać się z tego, co robi. Jednak zawsze stąpam mocno po ziemi. Wiedziałam, że muszę iść na studia. Zawsze wychodziłam z założenia, że potrzebuję podstawy i stabilności w życiu. A im więcej w nim muzyki, tym lepiej. W momentach, w których nie śpiewam, nie występuję, nie piszę piosenek, mam duży spadek energetyczny i emocjonalny

– Masz ADHD? 

– Możliwe, możliwe [śmiech].

Muzyka mnie karmi, a jeżeli coś z tego mam, to jest super. Jestem jeszcze na takim etapie, że bardzo cieszę się, że mogę jechać do studia na sesję nagraniową, mam próbę, występuję przed ludźmi. Czuję olbrzymią radość, kiedy ktoś powie dobre słowo na temat mojej twórczości

– Cieszysz się jak małe dziecko. Kiedy mówisz o muzyce, oczy Ci błyszczą. Szkoda, że Czytelnicy tego nie widzą. Jesteś jedną z nielicznych osób, która pracuje w korporacji i się śmieje, a nie sztucznie uśmiecha. Jak to robisz? Jesteś maskotką drużyny w firmie?

– Bywam maskotką [śmiech]. A w tej firmie zaraz mi minie piąty rok. 

– Nie kusi Cię powrót do Francji?

Jak się przydarzy taka okazja, to z chęcią. Czy to będzie Francja, czy inne państwo? Trzeba się rozwijać, odkrywać nowe kultury i miejsca. Aczkolwiek patrząc na moją działalność sceniczną, ciężko byłoby mi się od tego odłączyć i przeprowadzić do innego państwa 

– Gdzie mieszkałaś we Francji?

– W Nancy, w Lotaryngii. 

– Kogo obecnie mogłabyś supportować na trasie koncertowej?

– Byłoby mi bardzo miło, gdyby pan Kuba Badach chciał, żebym go supportowała. Kiedy jestem na jego koncercie albo Poluzjantów, to piszczę głośno. To jest fantastyczny wokalista. Do tego jest wielkim jajcarzem na scenie. Jest fenomenalny.

– Ktoś jeszcze oprócz Badacha?

– Mietek Szcześniak, Mikromusic.

– Czy Twoim zdaniem muzyka idzie w kierunku bycia dodatkową aktywnością, a nie pracą na pełny etat?

– To każda osoba wchodząca w świat muzyki musi podjąć indywidualną decyzję, co jej najbardziej odpowiada. Na razie jestem zadowolona ze swojego życia. 

– To prawda, że masz kota?

– Tak. Mam kota Radosława. Uwielbiam go. Jest to najcudowniejsze stworzenie na tej planecie. 

– Słuchając Twojej twórczości, spodziewałem się kogoś innego. A tutaj niespodzianka! Twoje życie też jest takie przewrotne?

Lubię, gdy się dzieje. Żeby pisać piosenki, trzeba mieć natchnienie i dobre historie

– A czy masz jakąś rzecz, którą bardzo lubisz, a o której nie mówisz głośno?

– Chipsy. Mogłabym być ambasadorką tej słonej przekąski. 

– Tego Ci życzę i wielu innych sukcesów!

– Dziękuję bardzo [śmiech]! 

[Dorota Sacewicz, znana jako Mademoiselle Dorota, to wokalistka, której pseudonim artystyczny ma swoje źródło w wieloletniej edukacji na kierunku lingwistyki stosowanej i zarządzania międzynarodowego na Université de Lorraine w Nancy, we Francji. Artystka wkroczyła na scenę muzyczną, mając zaledwie 7 lat, a obecnie łączy swoje pasje, pracując na stanowisku managera marketingu, wieczorami i w weekendy zaś oddaje się swojej prawdziwej miłości – muzyce]



 

Polecane