[Tylko u nas] Waldemar Krysiak: "Kultura Gwałtu", czyli dlaczego feministki chcą zmienić definicję gwałtu?

Gwałt, gwałt, gwałt. Obok morderstwa – najgorsza zbrodnia, jaką można popełnić. Podobnie jak morderstwo – zjawisko, choć każdy gwałt jest czymś wartym adekwatnej kary, w porównaniu z wyobrażeniami lewackich aktywistek - marginalne. W przeciwieństwie jednak do morderstwa i innych, pomniejszych okropieństw, gwałt nie schodzi z ust Polek i Polaków. Dlaczego tak jest? Dlaczego coś tak okropnego jest tematem tak wszechobecnym? Myślę, że jest kilka powodów, a wszystkie z nich związane z jednym – z feministyczną desperacją.
/ Pixabay.com

Rok temu byłem w górach. Spędzałem tam czas z przyjaciółmi i poznawałem nowych ludzi. Przy wieczornym grillu starałem się rozmawiać z nowo poznanymi na różne tematy i rzeczowo poznać ich punkt widzenia. I tak jednego wieczoru zapytałem mojego rozmówcę, który ciągle wychwalał Zachód Europy, a narzekał na Polskę, co jego zdaniem jest największym problemem naszej Ojczyzny.

- Gwałt małżeński – odpowiedział z nieukrywaną pewnością siebie mój rozmówca. Ja zostałem zbity z tropu. Oczekiwałem – jako największej zmory Rzeczypospolitej – zepsutych dróg, Kaczyńskiego, przestarzałego szkolnictwa, Kaczyńskiego, niewłaściwej reakcji na Covid, Kaczyńskiego, homofobii, Kaczyńskiego... ale gwałtu w małżeństwie?

I każda moja próba dyskusji, argumentacji, szczerej rozmowy – wszystko spełzało na niczym. Mężowie gwałcący żony byli dla niego największym problem Polski i nic nie mogło tego zmienić.

I tak w pewnym sensie temat gwałtu towarzyszy mi od tamtego czasu – widzę go w mediach, słyszę o nim od aktywistek, to o nim toczą się dyskusje na Twitterze. Nie dalej jak godzinę temu dodałem swoje dwa grosze do ankiety @RobbieScotTwink, który śmiał zapytać, czy wolno mężowi/żonie/partnerowi inicjować stosunek seksualny, gdy druga połówka jeszcze śpi.

Czy to pytanie dotyczące intymności? Tak. Czy dorośli powinni być w stanie na ten temat rozmawiać? Tak. Mimo wszystko, sam fakt zadania pytania wzbudził kontrowersje i spowodował dziesiątki komentarzy. Kiedy wrócę do dyskusji po napisaniu tego tekstu, tych oburzeń pod pytaniem Robbiego będzie kilka razy więcej.

Skąd bierze się ta chęć do rozmowy na temat gwałtu i jednoczesna niezdolność do mówienia o nim?

Pokłosie rewolucji seksualnej

Nie będę udawał, że pamiętam czasy sprzed rewolucji seksualnej. Ba! Prawie nikt ich już nie pamięta! Jasne jest jednak to, że rewolucja seksualna zniosła dotychczasowe prawidła, które regulowały zasady zachowania wokół potencjalnych i realnych partnerów seksualnych. Czy dekady po rewolucji seksualnej ustaliły jednak nowe, nowoczesne zasady? Bo zburzyć stary porządek jest łatwo – czasem nawet trzeba – ale należy dać w zamian coś nowego, lepszego. Co dała nam w zamian za stare zasady rewolucja seksualna? Dała nam przede wszystkim niepewność.

Czy kobieta, czy mężczyzna ma płacić za kolację na randce? Czy jeżeli każdy płaci za siebie, to oznacza, że oboje są niezadowoleni z randki i chcą iść – podobnie jak rachunek – każdy oddzielną drogą? A może wręcz przeciwnie? Jeżeli każdy płaci za siebie, to obie strony są wyzwolone i niezależne?

Czy wolno prawić kobiecie komplementy? Kobieta jest ostatecznie warta więcej, niż tylko jej wygląd. Nawet konkursy Miss Universe odchodzą powoli od oceniania tylko przez pryzmat wyglądu na rzecz konkursów talentu i wiedzy. Czy można być więc zachwyconym wyglądem potencjalnej partnerki, jeżeli jeszcze nie poznało się jej charakteru? To przecież oznacza, że jedynym pociągającym w danym momencie aspektem jest jej zewnętrzność! Czy wolno mężczyźnie seksualizować partnerkę? Co to dokładnie znaczy „seksualizować partnerkę”? Jak można być kimś zauroczonym, jeżeli nie wolno nam danej osoby seksualizować?

Czy chłopak może być klasycznym gentlemanem? Czy może otworzyć drzwi dziewczynie wysiadającej z samochodu, czy to jednak oznaka „wieśniactwa”? Jak ma zachowywać się dziewczyna? Czy powinna czekać, aż chłopak wykona pierwszy krok, czy być „silną i niezależną dziewczyną”? Czy – jeżeli on przyniesie jej mały prezent – ma ona podarować mu też symboliczny drobiazg?

Czy na pierwszej randce powinno, czy nie powinno dojść do zbliżenia? Bo jeżeli dojdzie, to ona jest „dziwką”? Ale jeżeli nie dojdzie, to znaczy, że jest „konserwą”? Co z facetem? Czy ma się starać o coś więcej? Jak nie, to zostanie „incelem” [prawiczkiem - przyp. red.], jak tak, to czy to sugeruje, że ona dała mu się za łatwo zdobyć? Jak rozpoznać, czy można liczyć na coś więcej, niż pocałunek? Czy pocałunek to obietnica czegoś więcej? A może by tak o wszystkim dokładnie porozmawiać i ustalić, co ma być i jak – tak jak radzą feministki? To wyjście z pewnością najbardziej dorosłe, najbardziej suche, nieatrakcyjne.

Co, jeżeli ona chciała więcej, ale na chwilę przed końcem się rozmyśliła? A jeżeli on jednak zmienił zdanie, ale przerwanie wszystkiego pozostawi ją we łzach? Czyli jednak jestem rozczarowaniem! - pomyśli ona – Jednak się mną brzydzi!

A co, jeżeli on jest pijany, a ona chętna? Czy jeżeli dojdzie do czegoś więcej, to ona go... zgwałciła? Przecież chwilę temu normalnie stał, śmiał się, opowiadał o swojej pracy. Nie mógł być przecież aż tak pijany! Co, jeżeli to ona jest po dwóch piwach, a on wcale nie pił? Co, jeżeli teraz dojdzie do seksu? Czy dwa piwa odbierają kobiecie cały jej rozum? Gdzie zaczyna się pijaństwo tak srogie, że nie możemy decydować o własnym ciele? Co, jeżeli obie strony mocno zaszalały, ledwie stoją, ale potem wskakują razem do łóżka? Czy wtedy nie ma gwałtu? A może to gwałt podwójny?

Pasożyt feminizmu

Pytań jest więcej, niż odpowiedzi na tej niezagospodarowanej ideologicznie ziemi, którą odłogiem pozostawiła rewolucja seksualna. Rozpoznaje to feminizm i zaczyna na tym ważnym dla ludzi polu siać własne ziarna, z których wyrasta brzydka monokultura: ta monokultura to legenda Kultury Gwałtu.

Wszystkie niuanse, wszystkie pytania, wszystkie niejasności i subtelności sytuacji intymnych zostają zrównane jedną prostą formułą – jeżeli nie było wyraźnej, werbalnej zgody, było to molestowanie, albo gwałt. I tak świat ludzkiej seksualności zaczyna się dzielić biało-czarno: wszystko jest albo cudownym, nowoczesnym seksem, który sprawia, że chce się krzyczeć „Wincyj! Wincyj!”, albo obrzydliwą zbrodnią. W razie wątpliwości to feministki – samozwańczy eksperci – decydują, czy można mówić o zbrodni i jej wymiarze.

Najlepiej pokazuje to pytanie Robbiego, które brzmiało dokładnie tak: czy inicjacja stosunku płciowego z osobą śpiącą jest gwałtem? Możliwe zaś odpowiedzi były takie: Tak, zawsze; Nie, jeśli (oboje) są w związku: Nie; Nie wiem.

Najprościej odpowiedzieć „nie wiem”. Nikt nie zna przecież wszystkich możliwych konstelacji, w których może dochodzić do współżycia. Łatwo też jest odpowiedzieć, że nie ma mowy o gwałcie, gdy jest mowa o związku. Bo jak można mówić o gwałcie, gdy małżonkowie znają się od lat i pozwalają sobie wzajemnie na budzenie się czułościami?

Trzeba być albo złośliwym, albo głupim, żeby znaczyć, że seks z osobą śpiącą per se nie jest gwałtem. Skazuje to bowiem wszystkie upite do nieprzytomności i odurzone ofiary przemocy seksualnej na zapomnienie. Trzeba być jednak feministką lub jej męskim (sic!) odpowiednikiem, żeby uznać, że każdy początek pożycia z osobą śpiącą jest tym samym, co stosunek wymuszony przez zboczeńca napadającego na obce kobiety w ciemnej uliczce.

To jednak tę odpowiedź wybrało najwięcej osób. Ponad połowa z 1676 osób uznała, że małżonkowie nie mogą mieć preferencji, o których oni nie wiedzą. Że związki i miłość nie rządzą się innymi prawidłami, niż „szybki numerek” po alkoholowej imprezie.

To oznacza, że feminizm wygrywa i w naszym kraju w swojej krucjacie o redefinicję gwałtu.

A czemu feministkom zależy na zmianie znaczenia tego słowa?

Feminizm – gwałt = 0

Wszystkie rzetelne, oficjalne statystyki pokazują, że Polska jest bezpiecznym dla kobiet krajem. Możliwe nawet, że najbezpieczniejszym w Europie. Te statystki jednak nie mają żadnego znaczenia, bo... feministki nie wierzą statystykom. Albo raczej – nie wierzą statystykom, które przeczą ich narracji. Ich wizja świata została ustalona dekady temu i żadne nowe wydarzenia nie mają prawa jej zmienić.

- Mężczyźni gwałcą na potęgę!

- Ale tutaj masz dane, które pokazują, że gwałt w Polsce nie jest [relatywnie, w porównaniu z innymi krajami] takim problemem...

- To tylko dlatego, bo kobiety nie zgłaszają gwałtów! 90% gwałtów nie jest zgłaszanych!

- Skoro nikt ich nie zgłasza, to skąd o nich wiesz?

- Tak przeczytałam w Dowolnym Piśmie Feministycznym! Tak opowiadają kobiety!

- Czyli... to tylko opowiadania? Czyli... skoro nie było procesu, to skąd wiesz, że miał miejsce gwałt?

- Przez samo to pytanie wspierasz Kulturę Gwałtu! Bo nie wierzysz kobietom!

Tak wygląda typowa dyskusja na ten temat. Gwałtów w Polsce jest ogrom, bo tak wierzę. Dlaczego tak wierzę? Bo tak mi powiedziano. A dlaczego wierzę w to, co mi powiedziano? Bo pasuje to do mojego założenia, że gwałtów w Polsce jest ogrom. Zapętlona logika, ślepa wiara – na tym opiera się feministyczna doktryna powszechności przemocy seksualnej. Czasami dochodzą do tego przykre doświadczenia prywatne, które tylko dalej krzywią patrzenie na świat.

Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego gwałt jest tak popularnym dzisiaj tematem. Powodem tym jest marksistowska natura feminizmu – bo feminizm jest definitywnie marksistowskim bękartem, tylko takim, który dziejową walkę klas zastępuje walką płci.

A (neo)marksizm zakłada, że wszyscy ludzie są – powinni być – równi. I nawet nie tyle równi wobec prawa, co wszyscy identyczni. Bo równe i równie piękne są też wszystkie ludy i kultury. All cultures are equal! – słyszeliśmy wiele razy od zachodnich propagandzistów. To założenie, jakkolwiek naiwne i dziecinne, ma ponure skutki w swej logice.

Bo skoro wszystkie kultury są równe, to wszystkie łączą te same problemy. I skoro wszystkie kultury są równe, to te problemy występują wszędzie jednakowo – inaczej łatwo byłoby dokonać jakościowego podziału ludów i ich kultur. Skoro jednak wszystkie kultury są równe, to znaczy, że... wszystkie gwałcą tak samo. Wszystkie dyskryminują tak samo. We wszystkich kobieta cierpi – jako obiekt patriarchalnego ucisku – jednakowo!

Tym samym nie ma znaczenia, jaki postęp zrobi Polska w walce z przemocą. Tak długo, jak feministki będą feministkami, a co za tym idzie – marksistkami – tak długo wierzyć będą, że gwałt to masowy problem. Zawsze i wszędzie.

Będzie im to też na rękę, ponieważ bez tego straszaka mają niewiele. Kobiety, szczególnie Polki, od dawna cieszą się w Europie równouprawnieniem. Kobiety, szczególnie Polki, świetnie radzą sobie bez feminizmu.

Dlatego feministkom tak zależy na straszaku gwałtu. Bez gwałtu feministki... nie mają nic. To ostatni mroczny kąt, w którym mogą upychać swoje lęki. Im dłużej pozostanie w sferze opinii i dialektyki, a nie konkretnych danych, tym lepiej dla ich ideologii.


 

POLECANE
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu z ostatniej chwili
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu

Problemy na kolei w województwie warmińsko-mazurskim. Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu „Biebrza”, jadącego z Białegostoku do Gdyni Głównej. Z powodu wysokiego śniegu pociąg zatrzymał się w miejscu, z którego pasażerowie nie mogą bezpiecznie opuścić wagonów.

Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje Wiadomości
Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje

Międzynarodowy zespół astronomów, w tym - z Polski, odkrył tzw. planetę swobodną i wyznaczył jej dokładną masę, dostarczając ostatecznego dowodu, że takie obiekty faktycznie istnieją. O „przełomowym pomiarze” w dziedzinie badania planet pozasłonecznych poinformowało „Science”.

Nie żyje najcięższy człowiek świata Wiadomości
Nie żyje najcięższy człowiek świata

Juan Pedro Franco, znany na całym świecie jako najcięższy człowiek świata, zmarł w Wigilię 24 grudnia 2025 roku. Miał 41 lat. Meksykanin odszedł w szpitalu w Aguascalientes w wyniku powikłań związanych z infekcją nerek.

Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona Wiadomości
Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona

Nietypowa interwencja służb miała miejsce w Nowy Rok na Mazowszu. W środę po południu strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego psa, który znajdował się na tafli lodowej rzeki Bug w rejonie miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim. W działaniach brały udział zastępy OSP RW Ślężany, OSP Kołaków oraz dron ratowniczy.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Najbliższe dni przyniosą w Polsce typowo zimową aurę, choć bez tak silnych opadów śniegu jak ostatnio. Przez chwilę do kraju napłynie nieco cieplejsze powietrze, jednak już w weekend i na początku przyszłego tygodnia temperatury ponownie spadną, także w ciągu dnia.

Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia Wiadomości
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia

Większość osób rannych wskutek pożaru w Crans-Montana w Szwajcarii ma od 16 do 26 lat - podała w czwartek stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali.

Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo tylko u nas
Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo

- Polski deep state, jeśli ma kiedykolwiek powstać, nie może być partyjny ani represyjny. Musi być oparty na jasnej racji stanu, na własnych punktach odniesienia cywilizacyjnych i na lojalności wobec państwa jako dobra wspólnego, a nie wobec ideologii czy obcych struktur. Bez tego Polska zawsze będzie polem gry cudzych deep states - mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą świetnie wykształcony i biegły z zakresie zbiorowej psychologii własnego narodu, jednak proszący o zachowanie anonimowości Niemiec. Ciąg dalszy nastapi.

Samuel Pereira: Na Nowy Rok tylko u nas
Samuel Pereira: Na Nowy Rok

Końcówka roku ma tę dziwną właściwość, że rzeczywistość lubi dopisać własny, ironiczny scenariusz. Gdy premier zapewnia, że „pokój na Ukrainie jest możliwy”, choć sam nie uczestniczył w kluczowych rozmowach i bazuje na relacjach pośredników, w kraju trwa kolejny pokaz chaosu i improwizacji.

Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche z ostatniej chwili
Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche

Według statystyk brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych (Home Office) 41 472 migrantów pokonało w 2025 roku nielegalnie kanał La Manche na łodziach i pontonach, docierając do Anglii. To o 13 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2024 i o 41 proc. więcej niż w 2023 roku.

Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji z ostatniej chwili
Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji

We wsi Komorowo Żuławskie pod Elblągiem doszło do uszkodzenia wału przeciwpowodziowego na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pobliskie pola, a na miejscu pracują strażacy, którzy zabezpieczają wyrwę i monitorują sytuację hydrologiczną po ostatnich dniach cofki.

REKLAMA

[Tylko u nas] Waldemar Krysiak: "Kultura Gwałtu", czyli dlaczego feministki chcą zmienić definicję gwałtu?

Gwałt, gwałt, gwałt. Obok morderstwa – najgorsza zbrodnia, jaką można popełnić. Podobnie jak morderstwo – zjawisko, choć każdy gwałt jest czymś wartym adekwatnej kary, w porównaniu z wyobrażeniami lewackich aktywistek - marginalne. W przeciwieństwie jednak do morderstwa i innych, pomniejszych okropieństw, gwałt nie schodzi z ust Polek i Polaków. Dlaczego tak jest? Dlaczego coś tak okropnego jest tematem tak wszechobecnym? Myślę, że jest kilka powodów, a wszystkie z nich związane z jednym – z feministyczną desperacją.
/ Pixabay.com

Rok temu byłem w górach. Spędzałem tam czas z przyjaciółmi i poznawałem nowych ludzi. Przy wieczornym grillu starałem się rozmawiać z nowo poznanymi na różne tematy i rzeczowo poznać ich punkt widzenia. I tak jednego wieczoru zapytałem mojego rozmówcę, który ciągle wychwalał Zachód Europy, a narzekał na Polskę, co jego zdaniem jest największym problemem naszej Ojczyzny.

- Gwałt małżeński – odpowiedział z nieukrywaną pewnością siebie mój rozmówca. Ja zostałem zbity z tropu. Oczekiwałem – jako największej zmory Rzeczypospolitej – zepsutych dróg, Kaczyńskiego, przestarzałego szkolnictwa, Kaczyńskiego, niewłaściwej reakcji na Covid, Kaczyńskiego, homofobii, Kaczyńskiego... ale gwałtu w małżeństwie?

I każda moja próba dyskusji, argumentacji, szczerej rozmowy – wszystko spełzało na niczym. Mężowie gwałcący żony byli dla niego największym problem Polski i nic nie mogło tego zmienić.

I tak w pewnym sensie temat gwałtu towarzyszy mi od tamtego czasu – widzę go w mediach, słyszę o nim od aktywistek, to o nim toczą się dyskusje na Twitterze. Nie dalej jak godzinę temu dodałem swoje dwa grosze do ankiety @RobbieScotTwink, który śmiał zapytać, czy wolno mężowi/żonie/partnerowi inicjować stosunek seksualny, gdy druga połówka jeszcze śpi.

Czy to pytanie dotyczące intymności? Tak. Czy dorośli powinni być w stanie na ten temat rozmawiać? Tak. Mimo wszystko, sam fakt zadania pytania wzbudził kontrowersje i spowodował dziesiątki komentarzy. Kiedy wrócę do dyskusji po napisaniu tego tekstu, tych oburzeń pod pytaniem Robbiego będzie kilka razy więcej.

Skąd bierze się ta chęć do rozmowy na temat gwałtu i jednoczesna niezdolność do mówienia o nim?

Pokłosie rewolucji seksualnej

Nie będę udawał, że pamiętam czasy sprzed rewolucji seksualnej. Ba! Prawie nikt ich już nie pamięta! Jasne jest jednak to, że rewolucja seksualna zniosła dotychczasowe prawidła, które regulowały zasady zachowania wokół potencjalnych i realnych partnerów seksualnych. Czy dekady po rewolucji seksualnej ustaliły jednak nowe, nowoczesne zasady? Bo zburzyć stary porządek jest łatwo – czasem nawet trzeba – ale należy dać w zamian coś nowego, lepszego. Co dała nam w zamian za stare zasady rewolucja seksualna? Dała nam przede wszystkim niepewność.

Czy kobieta, czy mężczyzna ma płacić za kolację na randce? Czy jeżeli każdy płaci za siebie, to oznacza, że oboje są niezadowoleni z randki i chcą iść – podobnie jak rachunek – każdy oddzielną drogą? A może wręcz przeciwnie? Jeżeli każdy płaci za siebie, to obie strony są wyzwolone i niezależne?

Czy wolno prawić kobiecie komplementy? Kobieta jest ostatecznie warta więcej, niż tylko jej wygląd. Nawet konkursy Miss Universe odchodzą powoli od oceniania tylko przez pryzmat wyglądu na rzecz konkursów talentu i wiedzy. Czy można być więc zachwyconym wyglądem potencjalnej partnerki, jeżeli jeszcze nie poznało się jej charakteru? To przecież oznacza, że jedynym pociągającym w danym momencie aspektem jest jej zewnętrzność! Czy wolno mężczyźnie seksualizować partnerkę? Co to dokładnie znaczy „seksualizować partnerkę”? Jak można być kimś zauroczonym, jeżeli nie wolno nam danej osoby seksualizować?

Czy chłopak może być klasycznym gentlemanem? Czy może otworzyć drzwi dziewczynie wysiadającej z samochodu, czy to jednak oznaka „wieśniactwa”? Jak ma zachowywać się dziewczyna? Czy powinna czekać, aż chłopak wykona pierwszy krok, czy być „silną i niezależną dziewczyną”? Czy – jeżeli on przyniesie jej mały prezent – ma ona podarować mu też symboliczny drobiazg?

Czy na pierwszej randce powinno, czy nie powinno dojść do zbliżenia? Bo jeżeli dojdzie, to ona jest „dziwką”? Ale jeżeli nie dojdzie, to znaczy, że jest „konserwą”? Co z facetem? Czy ma się starać o coś więcej? Jak nie, to zostanie „incelem” [prawiczkiem - przyp. red.], jak tak, to czy to sugeruje, że ona dała mu się za łatwo zdobyć? Jak rozpoznać, czy można liczyć na coś więcej, niż pocałunek? Czy pocałunek to obietnica czegoś więcej? A może by tak o wszystkim dokładnie porozmawiać i ustalić, co ma być i jak – tak jak radzą feministki? To wyjście z pewnością najbardziej dorosłe, najbardziej suche, nieatrakcyjne.

Co, jeżeli ona chciała więcej, ale na chwilę przed końcem się rozmyśliła? A jeżeli on jednak zmienił zdanie, ale przerwanie wszystkiego pozostawi ją we łzach? Czyli jednak jestem rozczarowaniem! - pomyśli ona – Jednak się mną brzydzi!

A co, jeżeli on jest pijany, a ona chętna? Czy jeżeli dojdzie do czegoś więcej, to ona go... zgwałciła? Przecież chwilę temu normalnie stał, śmiał się, opowiadał o swojej pracy. Nie mógł być przecież aż tak pijany! Co, jeżeli to ona jest po dwóch piwach, a on wcale nie pił? Co, jeżeli teraz dojdzie do seksu? Czy dwa piwa odbierają kobiecie cały jej rozum? Gdzie zaczyna się pijaństwo tak srogie, że nie możemy decydować o własnym ciele? Co, jeżeli obie strony mocno zaszalały, ledwie stoją, ale potem wskakują razem do łóżka? Czy wtedy nie ma gwałtu? A może to gwałt podwójny?

Pasożyt feminizmu

Pytań jest więcej, niż odpowiedzi na tej niezagospodarowanej ideologicznie ziemi, którą odłogiem pozostawiła rewolucja seksualna. Rozpoznaje to feminizm i zaczyna na tym ważnym dla ludzi polu siać własne ziarna, z których wyrasta brzydka monokultura: ta monokultura to legenda Kultury Gwałtu.

Wszystkie niuanse, wszystkie pytania, wszystkie niejasności i subtelności sytuacji intymnych zostają zrównane jedną prostą formułą – jeżeli nie było wyraźnej, werbalnej zgody, było to molestowanie, albo gwałt. I tak świat ludzkiej seksualności zaczyna się dzielić biało-czarno: wszystko jest albo cudownym, nowoczesnym seksem, który sprawia, że chce się krzyczeć „Wincyj! Wincyj!”, albo obrzydliwą zbrodnią. W razie wątpliwości to feministki – samozwańczy eksperci – decydują, czy można mówić o zbrodni i jej wymiarze.

Najlepiej pokazuje to pytanie Robbiego, które brzmiało dokładnie tak: czy inicjacja stosunku płciowego z osobą śpiącą jest gwałtem? Możliwe zaś odpowiedzi były takie: Tak, zawsze; Nie, jeśli (oboje) są w związku: Nie; Nie wiem.

Najprościej odpowiedzieć „nie wiem”. Nikt nie zna przecież wszystkich możliwych konstelacji, w których może dochodzić do współżycia. Łatwo też jest odpowiedzieć, że nie ma mowy o gwałcie, gdy jest mowa o związku. Bo jak można mówić o gwałcie, gdy małżonkowie znają się od lat i pozwalają sobie wzajemnie na budzenie się czułościami?

Trzeba być albo złośliwym, albo głupim, żeby znaczyć, że seks z osobą śpiącą per se nie jest gwałtem. Skazuje to bowiem wszystkie upite do nieprzytomności i odurzone ofiary przemocy seksualnej na zapomnienie. Trzeba być jednak feministką lub jej męskim (sic!) odpowiednikiem, żeby uznać, że każdy początek pożycia z osobą śpiącą jest tym samym, co stosunek wymuszony przez zboczeńca napadającego na obce kobiety w ciemnej uliczce.

To jednak tę odpowiedź wybrało najwięcej osób. Ponad połowa z 1676 osób uznała, że małżonkowie nie mogą mieć preferencji, o których oni nie wiedzą. Że związki i miłość nie rządzą się innymi prawidłami, niż „szybki numerek” po alkoholowej imprezie.

To oznacza, że feminizm wygrywa i w naszym kraju w swojej krucjacie o redefinicję gwałtu.

A czemu feministkom zależy na zmianie znaczenia tego słowa?

Feminizm – gwałt = 0

Wszystkie rzetelne, oficjalne statystyki pokazują, że Polska jest bezpiecznym dla kobiet krajem. Możliwe nawet, że najbezpieczniejszym w Europie. Te statystki jednak nie mają żadnego znaczenia, bo... feministki nie wierzą statystykom. Albo raczej – nie wierzą statystykom, które przeczą ich narracji. Ich wizja świata została ustalona dekady temu i żadne nowe wydarzenia nie mają prawa jej zmienić.

- Mężczyźni gwałcą na potęgę!

- Ale tutaj masz dane, które pokazują, że gwałt w Polsce nie jest [relatywnie, w porównaniu z innymi krajami] takim problemem...

- To tylko dlatego, bo kobiety nie zgłaszają gwałtów! 90% gwałtów nie jest zgłaszanych!

- Skoro nikt ich nie zgłasza, to skąd o nich wiesz?

- Tak przeczytałam w Dowolnym Piśmie Feministycznym! Tak opowiadają kobiety!

- Czyli... to tylko opowiadania? Czyli... skoro nie było procesu, to skąd wiesz, że miał miejsce gwałt?

- Przez samo to pytanie wspierasz Kulturę Gwałtu! Bo nie wierzysz kobietom!

Tak wygląda typowa dyskusja na ten temat. Gwałtów w Polsce jest ogrom, bo tak wierzę. Dlaczego tak wierzę? Bo tak mi powiedziano. A dlaczego wierzę w to, co mi powiedziano? Bo pasuje to do mojego założenia, że gwałtów w Polsce jest ogrom. Zapętlona logika, ślepa wiara – na tym opiera się feministyczna doktryna powszechności przemocy seksualnej. Czasami dochodzą do tego przykre doświadczenia prywatne, które tylko dalej krzywią patrzenie na świat.

Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego gwałt jest tak popularnym dzisiaj tematem. Powodem tym jest marksistowska natura feminizmu – bo feminizm jest definitywnie marksistowskim bękartem, tylko takim, który dziejową walkę klas zastępuje walką płci.

A (neo)marksizm zakłada, że wszyscy ludzie są – powinni być – równi. I nawet nie tyle równi wobec prawa, co wszyscy identyczni. Bo równe i równie piękne są też wszystkie ludy i kultury. All cultures are equal! – słyszeliśmy wiele razy od zachodnich propagandzistów. To założenie, jakkolwiek naiwne i dziecinne, ma ponure skutki w swej logice.

Bo skoro wszystkie kultury są równe, to wszystkie łączą te same problemy. I skoro wszystkie kultury są równe, to te problemy występują wszędzie jednakowo – inaczej łatwo byłoby dokonać jakościowego podziału ludów i ich kultur. Skoro jednak wszystkie kultury są równe, to znaczy, że... wszystkie gwałcą tak samo. Wszystkie dyskryminują tak samo. We wszystkich kobieta cierpi – jako obiekt patriarchalnego ucisku – jednakowo!

Tym samym nie ma znaczenia, jaki postęp zrobi Polska w walce z przemocą. Tak długo, jak feministki będą feministkami, a co za tym idzie – marksistkami – tak długo wierzyć będą, że gwałt to masowy problem. Zawsze i wszędzie.

Będzie im to też na rękę, ponieważ bez tego straszaka mają niewiele. Kobiety, szczególnie Polki, od dawna cieszą się w Europie równouprawnieniem. Kobiety, szczególnie Polki, świetnie radzą sobie bez feminizmu.

Dlatego feministkom tak zależy na straszaku gwałtu. Bez gwałtu feministki... nie mają nic. To ostatni mroczny kąt, w którym mogą upychać swoje lęki. Im dłużej pozostanie w sferze opinii i dialektyki, a nie konkretnych danych, tym lepiej dla ich ideologii.



 

Polecane