REKLAMA

[Tylko u nas] Najmłodszy poseł do Wierchownej Rady Światosław Jurasz: Polska jest przykładem dla Ukrainy

- Złe karty są w historii różnych narodów, ale można i trzeba wyjść poza nie i wybrać to, co łączy a nie dzieli, co tworzy pozytywny klimat polityczny a nie złe emocje (...) - mówi najmłodszy poseł do ukraińskiej Wierchownej Rady Światosław Jurasz w rozmowie z Mariuszem Pateyem.
 [Tylko u nas] Najmłodszy poseł do Wierchownej Rady Światosław Jurasz: Polska jest przykładem dla Ukrainy

Mariusz Patey: Dzień dobry panie pośle. Chciałbym przedstawić pana naszym czytelnikom: Światosław Jurasz to najmłodszy ukraiński parlamentarzysta. Został posłem z listy partii Sługa Narodu w wieku 23 lat. Podczas wystąpień przeciwko rządom Janukowycza na Majdanie pracował w wolontariacie biura prasowego sztabu protestów. Potem relacjonował jako dziennikarz FOX news zmagania Ukraińców z hybrydową agresją FR, prostując mające wpływać na światową opinię publiczną rosyjskie manipulacje i fałszerstwa.

Dziś Światosław Jurasz jest przewodniczącym parlamentarnej grupy „Intermarium”. 

W pana życiorysie jest polski wątek. Czy to prawda, że studiował pan w Polsce?

Światosław Jurasz: Tak, studiowałem stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim Niestety, zajęcia odbywały się w języku angielskim, tak więc miałem mało kontaktów z polskimi studentami. Był wprawdzie u nas na roku jeden Polak, ale z Nowego Jorku. Z tego powodu nie miałem możliwości nauczenia się języka polskiego tak jakbym studiował  w grupie polskojęzycznej, dlatego dziś rozmawiamy po angielsku. Bardzo dobrze wspominam czas spędzony w Warszawie. Polska jest wspaniałym krajem i świetnym przykładem dla Ukrainy, jak dokonać udanej transformacji ustrojowej, zbudować demokratyczny porządek prawny i wejść na trwałą ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Pana językiem ojczystym jest ukraiński i zna pan  doskonale angielski. Mam nadzieję, że wróci pan do języka polskiego, a znajomość polskiej specyfiki pomoże w budowie dobrych ukraińsko - polskich relacji sąsiedzkich.

Współpraca między naszymi krajami może przynieść wiele korzyści dla społeczeństwa ukraińskiego i polskiego.

Właśnie to robię. Uczę się polskiego, ale jeszcze nie potrafię prowadzić sprawnie dyskusji z Polakami w ich języku ojczystym, a to mój główny obecnie cel.

Jak widzi pan obecne i przyszłe relacje polsko-ukraińskie?

Chciałbym, aby były tak ciepłe, jak to tylko możliwe. Gdy zapytałem członków naszego rządu, kto jest, ich zdaniem, naszym najbliższym przyjacielem, odpowiedź była jednoznaczna: Polska. My jesteśmy ogromnie wdzięczni Polsce za wspieranie naszego dążenia do członkostwa w Unii Europejskiej i NATO. Polska rozumie naszą specyfikę i pomaga tlumaczyć sytuację na Ukrainie naszym europejskim przyjaciołom. 

Podczas ostatniego rozszerzenia, do Unii Europejskiej zostały przyjęte kraje, których kondycja gospodarcza jak i organizacja państwa i prawa nie była lepsza niż obecnie na Ukrainie. My teraz ciężko pracujemy, by przyjęto nas do wspólnoty europejskiej. Marzymy o tym i z wielkim poświęceniem walczymy o to.  Informacja, że przez co najmniej 20 lat nie staniemy się pełnoprawnym  członkiem UE i NATO rzekomo z powodu naszego nieprzygotowania jest hipokryzją, sposobem na ukrycie prawdziwego powodu, jakim jest strach niektórych państw przed pogorszeniem ich relacji z Rosją.

Dużo mówi się ostatnio w naszych krajach o relacjach między Polską a Ukrainą. Pojawił się format lubelski, mający łączyć Ukrainę Litwę i Polskę. Cieszymy się ze zwiększającej się wymiany handlowej między naszymi krajami. Wciąż mamy wiele niewykorzystanych możliwości współpracy. Osobiście żałuję, że po stronie polskiej jednak nie jest w pełni kontynuowana polityka prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy to relacje polsko - ukraińskie obfitowały w ambitne projekty, np: połączenia systemów przesyłowych gazu, projekt White Stream i wykorzystanie ukraińskich magazynów gazu, połączenia polskich systemów elektroenergetycznych z ukraińskimi elektrowniami jądrowymi, położonymi stosunkowo blisko granic Polski, połączenia terminalu naftowego w Odessie z rafineriami Europy Środkowej, dla którego realizacji powstała specjalnie spółka z akcjonariatem państwowym Azerbejdżanu, Litwy, Polski i Ukrainy. Czy widzi pan szanse na powrót do tych ważnych dla obu krajów projektów?

Jeśli chodzi o te konkretne projekty, to istnieją pewne przeszkody, choć ze strony ukraińskiej bardzo chętnie podejmujemy się każdej części procesu, który zmierza do dywersyfikacji energetycznej naszego kraju. Polska doskonale rozumie dlaczego Rosja tworzy instrumenty wspierające naciski polityczne wykorzystując do tego swoją dominującą pozycję na rynku energii i w pełni wspiera nas w działaniach na rzecz uniezależnienia Europy od rosyjskiego gazu. 

Jesteśmy otwarci na projekty, które pan wymienił i chętnie będziemy je realizować w kooperacji. Myślę, że powinniśmy kontynuować współpracę w tych obszarach.

Obecnie kraje Europy Środkowej w celu wsparcia wspólnych projektów gospodarczych podjęły współpracę pod nazwą Inicjatywa Trójmorza. Czy widzi pan możliwość, by Ukraina dołączyła do tego klubu?

Przyglądaliśmy się z zainteresowaniem pracom nad tym projektem i nadal deklarujemy chęć udziału. Podpisano porozumienie o współpracy między prezydentami naszych krajów w Warszawie i doszło do powołania w ramach tzw. formatu lubelskiego platformy do pogłębionej współpracy. 

Te inicjatywy zmierzają do wsparcia podjętych przez Polskę działań na rzecz zjednoczenia krajów naszej części Europy. Jesteśmy bardzo zainteresowani, aby to pogłębianie współpracy regionalnej było kontynuowane. Wśród posłów Wierchownej Rady panuje konsensus co do potrzeby wspierania tej inicjatywy. Klub Intermarium, którego byłem inicjatorem, zrzesza członków różnych frakcji parlamentarnych. Jest to drugi co do wielkości klub w historii parlamentu, co pokazuje atrakcyjność pomysłu współpracy regionalnej dla wszystkich, z wyjątkiem frakcji prorosyjskiej. 

Jakie projekty widzi pan obecnie jako najbardziej strategiczne dla Ukrainy?

Wyraźnie widzę, że to pytanie niesie w sobie intencję, pewnie nie tylko z powodu naszego zainteresowania, bo i Amerykanie raz po raz podnoszą problem dywersyfikacji energii i wyraźnie wykazywali zainteresowanie wykorzystaniem terminali przyjmujących surowce energetyczne, a także kontynuacją podłączania budynków do różnych źródeł energii, w tym OZE. Tak więc energia jest z pewnością punktem wyjścia. Poza tym do omówienia jest wiele innych spraw związanych z bezpieczeństwem. 

Te dyskusje toczą się w Warszawie i wykuwają się w nich idee, które można zrealizować w naszej grupie państw. Pokazuje to główny kierunek, w którym ma podążać nasza polityka, cel, który inspiruje wielu w naszym kraju. Teraz np. odbywają się rozmowy Polski z Rumunią, a w moim kraju zainteresowanie współpracą z zachodnimi sąsiadami Ukrainy jest duże. Naszym zadaniem jest, aby Ukraina była równie aktywna i chętna do uczestniczenia w tym procesie.

Ukraina jest poddana wielowymiarowej agresji ze strony Rosji. Jak pan myśli, co kraje Europy Środkowej mogłyby zrobić, aby wesprzeć obronę Ukrainy?

Myślę, że kraje Intermarium - Międzymorza muszą zinstytucjonalizować swoją współpracę. Niestety, mówienie o problemach, z którymi się borykają, jak na przykład o tych z Rosją, zwykle trafia na ścianę obojętności i brak zrozumienia na całym świecie. 

Zwolennicy Intermarium w Europie rozumieją nas, rozumieją zagrożenia, a także nasze problemy, bo to część także ich historii, ich zbiorowego doświadczenia. Wspierają nas w sposób, w jaki może to zrobić tylko kraj, który sam spotykał się z podobnymi problemami. Ścisła współpraca z krajami naszego regionu  jest dla nas bardzo ważna.

Ukraina, Litwa i Polska utworzyły Litewsko-Polsko-Ukraińską Brygadę im. Wielkiego Hetmana Konstantego Ostrogskiego. Ta międzynarodowa jednostka została powołana do realizacji misji pokojowych w ramach inicjatyw pokojowych ONZ. Od momentu powstania deficyty bezpieczeństwa w naszym regionie znacznie się zwiększyły. Czy w pana opinii mogłaby być tak zmieniona obecna formuła wykorzystania tej jednostki, by mogła reagować także w przypadku nagłego pogorszenia poziomu bezpieczeństwa również w naszym regionie? Może powinniśmy obecnie bardziej skupić się na problemach własnego bezpieczeństwa?

Myślę, że powstanie tej jednostki była precedensem w naszej bezpośredniej współpracy i kierunkiem ku zjednoczeniu. Dlatego pisząc cen dokument klubu, wspomniałem również o jego aspekcie militarnym. Myślę, że w funkcjonowaniu tej jednostki widać chęć i otwartość z naszej strony, aby dalej rozwijać ten projekt. Oczywiście, że rosyjskie zagrożenie staje się bardziej realne. Widzimy skutki aktywności Moskwy: na Krymie, w Krajach Bałtyckich, Gruzji. Dla nas oznacza to, że musimy spróbować zmienić perspektywę tych jednostek. Potraktować tę  inicjatywę nie jako precedens jednostkową inicjatywę, ale przede wszystkim jako wizję przyszłości.

Co, pana zdaniem, łączy Polskę z Ukrainą, a co je dzieli? Co należy zrobić, aby jakieś złe emocje nie wpłynęły na przyszły rozwój i współpracę, która jest wyraźnie korzystna dla obu społeczeństw?

Odpowiedź na oba pytania jest taka sama. To historia. 

W przeszłości, kiedy Ukraina szukała swojej niezależnej drogi, doprowadziło to w końcu do połączenia unią z Rosją, ale mamy także inną historię. Ta historia opowiada o wspólnym federacyjnym projekcie państwowości z Polakami, Litwinami i Białorusinami, w którym cały nasz naród został zjednoczony. Nie zawsze ten okres spotyka się z dobrym odbiorem, ale stworzenie tutaj struktury państwowej było niezbędne, by to co łączyło, mogło powstrzymać zagrożenia z różnych stron jednocześnie: z południa, z zachodu, czy ze wschodu. Naszym zadaniem jest odtworzenie tu i teraz  takiej zbiorowej siły, która mogłoby stanąć na własnych nogach. 

Myślę, że to wspaniałe wspomnienie o Rzeczypospolitej, o unii Hadziackiej (które na Ukrainie powinno być lepiej znane, a w Polsce ma już swoje znaczące miejsce w zbiorowej świadomości) trzeba pielęgnować. Odwołując się do tej wspólnej historii razem możemy wiele osiągnąć.

Ten dobrowolny związek narodów ma szansę na drugie życie. W oparciu o tę wspólną pamięć możemy współcześnie realizować ważne dla nas projekty. To, co nas dzieli, to także historia, na którą współcześnie żyjący wpływu nie mają. Perspektywa interpretacji historii, która skupia się jedynie na jej złej stronie we wzajemnych relacjach polsko – ukraińskich, jest kontrproduktywna. Złe karty są w historii różnych narodów, ale można i trzeba wyjść poza nie i wybrać to, co łączy a nie dzieli, co tworzy pozytywny klimat polityczny a nie złe emocje. Można odwracać uwagę społeczeństw od ważnych współcześnie problemów, skupiając się na złej stronie historycznych doświadczeń, ale można też czerpać inspiracje z historii, sięgając po te dobre. Powinniśmy oczywiście starać się podjąć wspólną pracę i spróbować wyjaśnić i zrozumieć trudne momenty naszej historii, by nie dzieliła więcej. Na pewno nie można pozwolić, żeby nas rozgrywały wbrew naszym żywotnym interesom kraje takie jak Rosja, które wykorzystują zaszłości historyczne dla tworzenia współczesnych podziałów, by tym łatwiej podporządkować sobie  podzielone i skłócone narody. 

Naszym zadaniem jest kultywowanie  wspólnej  pamięci  o naszej przeszłości i szukanie sposobów na wzajemne poszanowanie przeszłości, by można było zwrócić się ku teraźniejszym i przyszłym wyzwaniom. Wspólnie możemy osiągnąć znacznie więcej.

Dziękuję za rozmowę. 

 

[Tłumaczyła z angielskiego  : Ewelina Pociask]

[Zdjęcia: Ewelina Pociask]


Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura