[Tylko u nas] Cezary Krysztopa: Cyfrowe bydlęta już nie klękają?

Kiedy pisałem i mówiłem, że koncerny prowadzące media społecznościowe budują nowy totalitaryzm, jedni kręcili z niedowierzaniem głowami, a inni się w nie pukali. No bo jak to? Internet, "przestrzeń wolności" i "nieograniczonej komunikacji"? Cóż to za bzdury? Dziś ci sami przecierają oczy ze zdumienia, a do ich przebudzenia przyczyniło się działanie samych koncernów.
matrix
matrix / Pixabay.com

Czytaj również: Cenzura w sieci? "Ta sprawa ma potencjał spozycjonować Polskę jako stolicę wolności"

Wyobraźmy sobie sieć telefonii, która zdobywa rynek i w efekcie praktyczny monopol oferując niechby i świetną usługę. A kiedy już je zdobędzie, zaczyna wyłączać rozmowy tym, z którymi się nie zgadza i których rozmowy uważa za "mniej wartościowe". I jeszcze nic jej nie można zrobić, bo na tyle wrosła w struktury społeczne i struktury państwa, że te nie mogą bez niej funkcjonować. My dzisiaj znajdujemy się pod butem koncernów prowadzących media społecznościowe w jeszcze gorszej sytuacji.

Kwestii cenzury w mediach społecznościowych nie trzeba tłumaczyć przynajmniej prawej stronie sporu politycznego. Z niesprawiedliwością i brakiem obiektywizmu administracji różnych platform, spotykała się nie raz. Ale to nie wszystko. Są też inne, choć mniej rzucające się w oczy metody "pasania" społeczeństw jak bydła.

Na przykład tzw. algorytmy. Nie są złe same w sobie, mogą sterować pracą lotniska i jeśli robią to dobrze, to chyba nic w tym złego, ale co jeśli sterują społeczeństwami? A tak się właśnie dzieje. To algorytmy decydują dziś jakie treści do nas trafiają. O jakich faktach się dowiadujemy, a o jakich nie, jakie opinie poznajemy, a jakich nie. W ten sposób algorytmy nas kształtują. Każdego z osobna i jako całe społeczeństwa. Kto dał im takie prawo? 

Albo tzw. "walka z fake newsami" w mediach społecznościowych. W istocie pod tym szczytnym hasłem nie kryje się walka z żadnymi fake newsami, a wyłącznie walka o zgodność treści z przekazem "wiodących mediów". Jeśli "wiodące media" uznają, że jakiegoś faktu z jakichś powodów społeczeństwa nie powinny poznać, system uznaje, że ten fakt nie miał miejsca. Pamiętacie sprawę gwałtów dokonywanych przez imigrantów podczas sylwestra w Kolonii? Być może dzisiaj, z racji tego, że sprawa była nieobecna w niemieckich "wiodących mediach" podawanie tego faktu, jakkolwiek udokumentowanego np. nagraniami, zostałby uznany za podawanie fake newsa i spotkałby się z szykanami.

Do tego masowe zbieranie danych na nasz temat. Co lubimy, czym się kierujemy, jakich wyborów dokonujemy. To dane w swojej masie bezcenne, aczkolwiek wysoko wyceniane i sprzedawane tym, którzy są w stanie dużo za to zapłacić. Tak tak moi drodzy, od dawna nie jesteście już "użytkownikami" mediów społecznościowych, ale raczej ich zasobem, który jest sprzedawany prawdziwym "użytkownikom". 

W ten sposób koncerny zbudowały sobie interfejsy do obsługi społeczeństw. Potężne narzędzia dzięki którym mają na społeczeństwa wpływ większy niż demokratyczne państwa. Dlaczego koncerny nie miałyby przy ich pomocy decydować o tym kto w jakim państwie będzie premierem, prezydentem czy ministrem? Od dawna zwracano na to uwagę, ja również w ramach moich skromnych możliwości starałem się to robić, ale "któż by takich bzdur słuchał". Dopiero teraz, kiedy większość została brutalnie skonfrontowana z agresją koncernów wobec, kto by pomyślał, urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych i jego zwolenników, mamy do czynienia z jakimś przebudzeniem, również pośród części liberalnych i lewicowych elit. Pytanie czy nie jest za późno. 

Na razie pewnym optymizmem napawa fakt, że ze swoimi totalitarnymi skłonnościami koncerny w tak bezczelny sposób mogły się "ujawnić" nieco zbyt wcześnie. Nie tylko usuwają masowo profile i treści konserwatystów. Nie tylko usuwają ze swoich sklepów internetowych aplikacje Gab.com i Parler.com, pod pretekstem "braku moderacji treści wzywających do przemocy" tak jakby same nie miały takich treści, a w odróżnieniu od konta prezydenta USA, nie tolerowały kont ajatollahów, czy dyktatorów, nie tylko Wikipedia nerwowo zmienia hasła opisujące konkurencję wobec Big Tech na takie dzięki którym można się dowiedzieć jacy to straszni "faszyści" się tam zbierają, ale są stosowane również utrudnienia w przepływach finansowych również kontrolowanych przez ten sam pilnujący nawzajem swoich interesów oligopol.

A jaki jest efekt? Serwery Gab.com i Parler.com nie wytrzymują napływu nowych użytkowników. Doskonała, choć zapewne niezamierzona, akcja promocyjna ze strony współczesnych korporacyjnych zamordystów. Tylko tak dalej. Może jeszcze jest jakaś nadzieja dla ludzkości, może nie wszyscy uznali, że "prywatnemu wolno wszystko" i zdążyli w porę zauważyć, że nie ma większego znaczenia, czy bat, który nas leje w tym cyfrowym obozie po plecach nie ma większego znaczenia czy jest "państwowy" czy "prywatny", a istotne jest to, że jest narzędziem zniewolenia. 

Być może cyfrowe "bydlęta" nie chcą już być pasane, być może nie chcą już klękać.

Zobaczymy.

/k


 

POLECANE
Demolka na oczach klientów. Nagranie z supermarketu obiegło internet z ostatniej chwili
Demolka na oczach klientów. Nagranie z supermarketu obiegło internet

W markecie w Altenburgu w Turyngii 27-letni Afgańczyk zdemolował alejki z towarem. Nagranie obiegło internet – informują niemieckie media.

Ponad 65 proc. mówi „nie”. Zły sygnał dla rządu Tuska z ostatniej chwili
Ponad 65 proc. mówi „nie”. Zły sygnał dla rządu Tuska

Mieszkańcy średnich miast coraz krytyczniej oceniają ostatnie 2,5 roku rządów Donalda Tuska. Ponad 65 proc. badanych przyznaje, że ich sytuacja się nie poprawiła, a często wręcz pogorszyła. Politolog mówi wprost o „pustynnieniu Polski powiatowej”.

To koniec aplikacji mObywatel? Jest projekt ustawy z ostatniej chwili
To koniec aplikacji mObywatel? Jest projekt ustawy

– Na podstawie uzasadnienia projektu noweli, która ma wprowadzić europejski portfel tożsamości cyfrowej, można podejrzewać, że czeka nas pożegnanie z mObywatelem – ocenił w rozmowie z PAP Paweł Makowiec z portalu cyberdefence24.pl. – Należy poczekać na stanowisko Ministerstwa Cyfryzacji w tej sprawie – dodał.

Łyżwa rywalki uderzyła ją w twarz. Nowe informacje ws. wypadku polskiej panczenistki z ostatniej chwili
Łyżwa rywalki uderzyła ją w twarz. Nowe informacje ws. wypadku polskiej panczenistki

Po dramatycznym upadku podczas olimpijskiego wyścigu na 1500 metrów w short tracku Kamila Sellier trafiła do szpitala i przeszła zabieg. Największe obawy dotyczyły oka zawodniczki. Szef polskiej misji olimpijskiej przekazał najnowsze informacje o jej stanie zdrowia.

Burza w Pałacu Buckingham. Wyciekł e-mail do króla Karola III z ostatniej chwili
Burza w Pałacu Buckingham. Wyciekł e-mail do króla Karola III

Pałac miał dostać ostrzeżenie już w 2019 roku. Brytyjskie media ujawniają e-mail dotyczący byłego księcia Andrzeja i jego relacji z finansistą – informuje brytyjski Daily Mail.

Nie tylko Collegium Humanum. Na wrocławskiej uczelni można było zaliczyć semestr w godzinę Wiadomości
Nie tylko Collegium Humanum. Na wrocławskiej uczelni można było zaliczyć semestr w godzinę

Godzina wystarczyła, by przejść przez pół roku studiów podyplomowych. Tak - według relacji opisanej przez „Newsweek” - ma wyglądać nauka w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Kontrola ministerstwa wykazała szereg nieprawidłowości.

Pellet znika ze składów, ceny szybują. Polacy ruszyli po tańszy opał do sąsiada pilne
Pellet znika ze składów, ceny szybują. Polacy ruszyli po tańszy opał do sąsiada

Mroźna zima wywróciła rynek pelletu do góry nogami. W wielu miejscach towar jest dostępny tylko na zamówienie, a ceny potrafią sięgać 3 tys. zł za tonę. Coraz więcej Polaków szuka więc opału za granicą.

Kijów krytykuje żądania Węgier i Słowacji ws. ropy: To prowokacyjne i nieodpowiedzialne gorące
Kijów krytykuje żądania Węgier i Słowacji ws. ropy: "To prowokacyjne i nieodpowiedzialne"

Bratysława i Budapeszt jasno postawiły sprawę - jeśli tranzyt ropy rurociągiem „Przyjaźń” nie zostanie wznowiony, konsekwencje odczuje Kijów. Ukraina odpowiada ostrym oświadczeniem i mówi o „ultimatum”.

Zmasowany atak na Kijów. Ranni cywile, pożary i alarm na całej Ukrainie pilne
Zmasowany atak na Kijów. Ranni cywile, pożary i alarm na całej Ukrainie

Rakiety uderzyły w Kijów i jego przedmieścia nad ranem. W wyniku ostrzału ranna została kobieta i dziecko, wybuchły pożary, a w całej Ukrainie ogłoszono alarm przeciwlotniczy.

Polska 2050 traci następnych posłów. W tle rozmowy z PSL polityka
Polska 2050 traci następnych posłów. W tle rozmowy z PSL

Rozłam w Polsce 2050 może się jeszcze pogłębić. Według rozmówców PSL nawet pięciu kolejnych posłów rozważa przejście do nowego klubu Centrum, a przyszłość części ministrów stoi pod znakiem zapytania.

REKLAMA

[Tylko u nas] Cezary Krysztopa: Cyfrowe bydlęta już nie klękają?

Kiedy pisałem i mówiłem, że koncerny prowadzące media społecznościowe budują nowy totalitaryzm, jedni kręcili z niedowierzaniem głowami, a inni się w nie pukali. No bo jak to? Internet, "przestrzeń wolności" i "nieograniczonej komunikacji"? Cóż to za bzdury? Dziś ci sami przecierają oczy ze zdumienia, a do ich przebudzenia przyczyniło się działanie samych koncernów.
matrix
matrix / Pixabay.com

Czytaj również: Cenzura w sieci? "Ta sprawa ma potencjał spozycjonować Polskę jako stolicę wolności"

Wyobraźmy sobie sieć telefonii, która zdobywa rynek i w efekcie praktyczny monopol oferując niechby i świetną usługę. A kiedy już je zdobędzie, zaczyna wyłączać rozmowy tym, z którymi się nie zgadza i których rozmowy uważa za "mniej wartościowe". I jeszcze nic jej nie można zrobić, bo na tyle wrosła w struktury społeczne i struktury państwa, że te nie mogą bez niej funkcjonować. My dzisiaj znajdujemy się pod butem koncernów prowadzących media społecznościowe w jeszcze gorszej sytuacji.

Kwestii cenzury w mediach społecznościowych nie trzeba tłumaczyć przynajmniej prawej stronie sporu politycznego. Z niesprawiedliwością i brakiem obiektywizmu administracji różnych platform, spotykała się nie raz. Ale to nie wszystko. Są też inne, choć mniej rzucające się w oczy metody "pasania" społeczeństw jak bydła.

Na przykład tzw. algorytmy. Nie są złe same w sobie, mogą sterować pracą lotniska i jeśli robią to dobrze, to chyba nic w tym złego, ale co jeśli sterują społeczeństwami? A tak się właśnie dzieje. To algorytmy decydują dziś jakie treści do nas trafiają. O jakich faktach się dowiadujemy, a o jakich nie, jakie opinie poznajemy, a jakich nie. W ten sposób algorytmy nas kształtują. Każdego z osobna i jako całe społeczeństwa. Kto dał im takie prawo? 

Albo tzw. "walka z fake newsami" w mediach społecznościowych. W istocie pod tym szczytnym hasłem nie kryje się walka z żadnymi fake newsami, a wyłącznie walka o zgodność treści z przekazem "wiodących mediów". Jeśli "wiodące media" uznają, że jakiegoś faktu z jakichś powodów społeczeństwa nie powinny poznać, system uznaje, że ten fakt nie miał miejsca. Pamiętacie sprawę gwałtów dokonywanych przez imigrantów podczas sylwestra w Kolonii? Być może dzisiaj, z racji tego, że sprawa była nieobecna w niemieckich "wiodących mediach" podawanie tego faktu, jakkolwiek udokumentowanego np. nagraniami, zostałby uznany za podawanie fake newsa i spotkałby się z szykanami.

Do tego masowe zbieranie danych na nasz temat. Co lubimy, czym się kierujemy, jakich wyborów dokonujemy. To dane w swojej masie bezcenne, aczkolwiek wysoko wyceniane i sprzedawane tym, którzy są w stanie dużo za to zapłacić. Tak tak moi drodzy, od dawna nie jesteście już "użytkownikami" mediów społecznościowych, ale raczej ich zasobem, który jest sprzedawany prawdziwym "użytkownikom". 

W ten sposób koncerny zbudowały sobie interfejsy do obsługi społeczeństw. Potężne narzędzia dzięki którym mają na społeczeństwa wpływ większy niż demokratyczne państwa. Dlaczego koncerny nie miałyby przy ich pomocy decydować o tym kto w jakim państwie będzie premierem, prezydentem czy ministrem? Od dawna zwracano na to uwagę, ja również w ramach moich skromnych możliwości starałem się to robić, ale "któż by takich bzdur słuchał". Dopiero teraz, kiedy większość została brutalnie skonfrontowana z agresją koncernów wobec, kto by pomyślał, urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych i jego zwolenników, mamy do czynienia z jakimś przebudzeniem, również pośród części liberalnych i lewicowych elit. Pytanie czy nie jest za późno. 

Na razie pewnym optymizmem napawa fakt, że ze swoimi totalitarnymi skłonnościami koncerny w tak bezczelny sposób mogły się "ujawnić" nieco zbyt wcześnie. Nie tylko usuwają masowo profile i treści konserwatystów. Nie tylko usuwają ze swoich sklepów internetowych aplikacje Gab.com i Parler.com, pod pretekstem "braku moderacji treści wzywających do przemocy" tak jakby same nie miały takich treści, a w odróżnieniu od konta prezydenta USA, nie tolerowały kont ajatollahów, czy dyktatorów, nie tylko Wikipedia nerwowo zmienia hasła opisujące konkurencję wobec Big Tech na takie dzięki którym można się dowiedzieć jacy to straszni "faszyści" się tam zbierają, ale są stosowane również utrudnienia w przepływach finansowych również kontrolowanych przez ten sam pilnujący nawzajem swoich interesów oligopol.

A jaki jest efekt? Serwery Gab.com i Parler.com nie wytrzymują napływu nowych użytkowników. Doskonała, choć zapewne niezamierzona, akcja promocyjna ze strony współczesnych korporacyjnych zamordystów. Tylko tak dalej. Może jeszcze jest jakaś nadzieja dla ludzkości, może nie wszyscy uznali, że "prywatnemu wolno wszystko" i zdążyli w porę zauważyć, że nie ma większego znaczenia, czy bat, który nas leje w tym cyfrowym obozie po plecach nie ma większego znaczenia czy jest "państwowy" czy "prywatny", a istotne jest to, że jest narzędziem zniewolenia. 

Być może cyfrowe "bydlęta" nie chcą już być pasane, być może nie chcą już klękać.

Zobaczymy.

/k



 

Polecane