[Tylko u nas] Jakub Pacan: „Kosmopolityczne Imperium Europy” dopiero się rozpędza

Marsz w kierunku europejskiego superpaństwa nie jest przy końcu swojej realizacji, ale wychodzi dopiero z fazy początkowej. Wielu Polaków chce zostać w Unii, ale w jakiej? Na poważną ogólnoeuropejską dyskusję czekają strategie interwencji unijnych instytucji wobec państw członkowskich.
Ursula von der Leyen
Ursula von der Leyen / EPA/ETTORE FERRARI / POOL Dostawca: PAP/EPA

Trybunał Konstytucyjny wydał 7 października wyrok uznający, że część przepisów unijnych jest niezgodna z konstytucją. Za niezgodne uznano  m.in., przepisy traktatowe uprawniające polskie sądy do kontroli legalności powołania sędziego przez prezydenta oraz uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie powołania sędziów. Orzeczenie zapadło po wniosku skierowanym do TK przez premiera Mateusza Morawieckiego. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego wywołała histerię po stronie opozycyjnej. Donald Tusk zwołał wiec poparcia na Placu Zamkowym w Warszawie pod hasłem zatrzymania rzekomego polexitu. W mediach społecznościowych zaroiło się od niebieskich oznaczeń z deklaracją „Zostaję w Unii”.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości na tyle poczuł się zagrożony fake newsem o polexicie, że wszedł w narrację Platformy Obywatelskiej i na wszelkie sposoby się zaklinał, że Polska pozostanie w Unii, a każda sugestia, że mogłoby być inaczej jest dla nich myślozbrodnią.

A przecież w tym wszystkim umyka rzecz podstawowa, czyli debata nad przyszłością coraz ściślej integrującej się Unii Europejskiej i rolą państw narodowych w tym procesie. Szkoda, że Donald Tusk, w końcu były szef KE,  i jego akolici zamiast grać na lękach Polaków nie podjęli fachowej dyskusji na żywym organizmem jakim jest Unia.

UE to organizm w permanentnym procesie stawania się, kształtowania swojej tożsamości, miejsca w świecie, choć z drugiej strony możliwości Unii w walce o świat są coraz mniejsze. Jean Monnet twierdził, że przy tak dużym i skomplikowanym organizmie jak wspólnota europejska trzeba być gotowym na to, że wspólnota ta będzie zarządzana przez ciągłe kryzysy i gaszenie pożarów.

Dlatego politycy i intelektualiści strony opozycyjnej zamiast wołać o ratunek w obliczu  wyimaginowanego polexitu mogliby z należytą powagą zastanowić się nad polskim wkładem w Unię jutra. Bo już nawet wielu twardych federalistów coraz częściej widzi problem zbytniego osłabienia parlamentów narodowych kosztem umocnienia władzy wykonawczej i sądowniczej na poziomie europejskim i zastanawiają się co z tym zrobić. Równie ważne i coraz bardziej niepokojące pytanie dotyczy deficytu demokracji europejskiego systemu politycznego. Wyrok hiszpańskiej sędzi Rosario Silva de Lapuerta nakładający na Polskę 500 tys. euro kary dziennie za niewygaszenie kopalni Turów zaniepokoił nie tylko Warszawę. Na te i inne szaleństwa TSUE z coraz większą złością patrzą kolejne europejskie stolice.

W kolejce na poważną ogólnoeuropejską dyskusję czekają również strategie interwencji unijnych instytucji wobec państw, które niekoniecznie chcą podzielać europejskie w nazwie a lewicowe w praktyce wartości, bardzo modne wśród europejskich biurokratów wychowanych przez rewolucję obyczajową 1968 roku. Dalej Unię Europejską czeka potężna debata nad rolą i zakresem obowiązków instytucji regulacyjnych, które kontrolują coraz więcej obszarów życia ludności wspólnoty.

Wielu Polaków chce zostać w Unii, pytanie tylko brzmi w jakiej Unii chcą funkcjonować? Wszak „projekt, który od dawna był instytucjonalizowany i rozwijany milczkiem (…) tym co powstaje, tym, co trzeba podjąć i zademonstrować, jest nowa res publica, kosmopolityczne imperium Europy” - pisali już w 2009 roku U. Beck i E. Grande w książce „Europa kosmopolityczna. Społeczeństwo i polityka w drugiej nowoczesności”. Dalej ci bardzo poczytni i szanowani w Europie myśliciele twierdzą, że „europeizacja przekształca państwa narodowe w państwo transnarodowe. Interesy narodowe  i europejskie scalają się do tego stopnia, że te pierwsze postrzegane są jako drugie”, a w związku z tym „europeizacja nie oznacza nic innego jak tylko wymuszanie od nich państw »krok po kroku« części ich suwerenności i przeobrażanie jej w suwerenność kosmopolityczną”.

Dobrze mieć świadomość, że prymat wszystkiego co europejskie nad poszczególnymi segmentami polityk narodowych dopiero nabiera rozpędu. Marsz w kierunku europejskiego superpaństwa lub jak to wolą Beck i Grande kosmopolitycznego imperium europejskiego nie jest przy końcu swojej realizacji, ale wychodzi dopiero z fazy początkowej.

Jak wygląda ta kosmopolityczna suwerenność w praktyce? Autorzy jasno pokazują do kogo należy ostatnie słowo, „Nowy europejski porządek panowania różni się od innych organizacji międzynarodowych m.in., tym, że posiada własny porządek prawny, niezależny od państw członkowskich, zachowując prymat w stosunku do nich, i rozwijając bezpośrednie oddziaływanie na ich obywateli. Po drugie [UE] dysponuje własnymi instytucjami, z których najważniejsze (Rada, Komisja, Trybunał, Parlament), posiadają własny zakres kompetencji, przy czym podejmowane decyzje są częściowo niezależne od zgody państw członkowskich (…) Integracja Imperium Europy następuje pierwotnie przez prawo, przez dobrowolne ustalenie, uznanie i zastosowanie europejskiego prawa”.

Asymetryczne, zróżnicowane obszary panowania wewnątrz jednego organizmu politycznego równych ponoć państw są zatem konstytutywną zasadą budowania europejskiego superpaństwa i nikt specjalnie tego nie ukrywa. Ciekawe czy Polacy wiedzieli o tym w 2003 roku, kiedy przed referendum akcesyjnym w potoku płynących na nich argumentów o korzyściach wynikających z członkostwa nikt ze strony liberalnego mainstreamu nawet się nie zająknął o drzemiącej niemieckiej hegemonii i np. europejskich ambicjach Francji.

Wielkie zmiany polityczne potrzebują wielkich zmian świadomości społeczeństw, które w jakimś stopniu muszą utożsamiać się z nowymi ideologiami. W Unii także testuje się utopię lepszego jutra lub kosmopolitycznego imperium pokoju i tolerancji na społeczeństwach. Problem pojawia się wtedy, gdy jakaś grupa obywateli nowo tworzonej utopii nie chce tymi dobrodziejstwami zostać obdarowana. Na takich jest prawo ze swoim przymusem, by krnąbrnych zmuszać do posłuszeństwa. ”Lewica znalazła sobie swoisty szlak Ho Shi Minha, by obejść zasady demokracji. Dzięki upychaniu w sądach swoich zwolenników, może narzucać swoje poglądy i wartości społeczeństwu, bez konieczności wygrywania wyborów lub przekonywania ustawodawców (…) Naród już Ameryką nie włada. Chociaż nasze społeczeństwo jest demokratyczne, rządy takie nie są. Państwo popadło w tyranię nieobieralnych sędziów ” - pisze Patrick Buchanan w książce „Prawica na manowcach”. Widać, że lewica po obu stronach Atlantyku ma takie same metody działania.

W poprzek budowania nowego raju na ziemi znowu stają chrześcijanie z ich dbałością o autonomię i wolność własnego sumienia. Toteż w dyskusjach nad ciągłym budowaniem nowej, lepiej zintegrowanej Unii Europejskiej coraz mniej miejsca poświęca się chrześcijańskim imponderabiliom, jakby walka o chrześcijańską duszę Europy była już definitywnie przegrana. Tymczasem Jan Paweł II w Encyklice „Redemptoris missio” stwierdza, że „schyłku drugiego tysiąclecia misja Kościoła dopiero się rozpoczyna”.

I przyjdzie taki moment, ba już nadchodzi, gdy jego nauka z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych o pogwałcaniu wolności sumienia i praw ludzkich nabiera niepokojącej aktualności.

W Encyklice „Veritatis splendor” poświęconej rozważaniom nad nauką moralną Kościoła i zagadnieniom ludzkiego sumienia Jan Paweł II pisze, „Można z całą pewnością stwierdzić, że w naszych czasach ukształtowała się szczególna wrażliwość na kwestię wolności. „W naszej epoce ludzie coraz bardziej uświadamiają sobie godność osoby ludzkiej” — stwierdza już soborowa deklaracja Dignitatis humanae o wolności religijnej. Stąd postuluje się, aby „w działaniu ludzie cieszyli się i kierowali własną rozwagą i odpowiedzialną wolnością, nie przymuszani, lecz wiedzeni świadomością obowiązku”. Zwłaszcza prawo do wolności religijnej oraz szacunek dla sumienia poszukującego prawdy uważane są coraz powszechniej za fundament integralnie pojętych praw osoby”.

W większości państw starej Unii prawa religijne katolików i ich sumienia są jawnie łamane m.in., za przyczyną TSUE i kreowanej przez unijne instytucje kulturze prawnej niekorzystnej dla oddanych swej wierze chrześcijan-obywateli tejże Unii Europejskiej.

„Wszystkie prądy myślowe naszego starego kontynentu winny podjąć refleksję nad ponurymi konsekwencjami ewentualnego wykluczenia Boga z życia publicznego – Boga jako ostatecznego kryterium etyki i najwyższej gwarancji przeciw nadużyciom władzy człowieka nad człowiekiem. (…) Największe jednak zagrożenia naszych czasów pochodzą ze strony ideologii, które absolutyzują społeczeństwo jako takie lub jego dominującą grupę, gardząc osobą ludzką i jej wolnością. Człowiek tam, gdzie przestaje szukać oparcia w wartości wobec siebie transcendentnej, ponosi ryzyko, że stanie się ofiarą nieograniczonej samowoli władzy i pseudoabsolutów, które go zniszczą” - mówił święty papież w Parlamencie Europejskim w 1988 roku. Tylko kto dziś spośród wielkich w Europie mówi o szukaniu oparcia w wartościach wobec siebie transcendentnych?

Temu nowemu normatywnemu fundamentowi Unii, który nie bierze już pod uwagę dziedzictwa chrześcijańskiej Europy i nie szanuje tradycji i doświadczeń państw narodowych przeciwstawia się nie tylko polski Trybunał Konstytucyjny, ale i jego odpowiedniki w Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Czechach czy na Litwie.

W wielu konserwatywnych środowiskach intelektualnych Europy dojrzewa dyskusja nad ponownym przemyśleniem demokracji w Unii oraz ukrócenia roli narzucających się natrętnie panujących w niej ideologii, bo coraz trudniej się żyje pod ich dyktatem.


 

POLECANE
USA zbombardowały wyspę Chark. Strzał ostrzegawczy z ostatniej chwili
USA zbombardowały wyspę Chark. "Strzał ostrzegawczy"

Przez irańską wyspę Chark, zaatakowaną w piątek przez USA, przechodzi 80-90 proc. eksportu ropy Iranu. Prezydent USA Donald Trump zapewnił, że tamtejsze obiekty naftowe nie zostały zniszczone, lecz może zrewidować swoją decyzję, jeśli cieśnina Ormuz będzie dalej blokowana. Axios ocenił, że atak był „strzałem ostrzegawczym”.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Utrudnienia na linii M2 w Warszawie. Metro kursuje w dwóch pętlach, wyłączono stacje Szwedzka i Targówek Mieszkaniowy.

Państwa narodowe są podstawą wolności tylko u nas
Państwa narodowe są podstawą wolności

Państwo narodowe, wolność słowa i niezależność energetyczna – to trzy filary, które zdominowały dyskusję podczas konferencji Alliance of Sovereign Nations 2026 w Waszyngtonie. Wystąpienia amerykańskiej kongresmen Anny Pauliny Luny oraz rumuńskiego lidera prawicy George Simiona pokazały rosnące znaczenie debat o suwerenności państw w świecie Zachodu.

Uszkodzono kilkadziesiąt nagrobków. Policja szuka sprawców Wiadomości
Uszkodzono kilkadziesiąt nagrobków. Policja szuka sprawców

Policja wyjaśnia okoliczności dewastacji nagrobków, do której doszło w nocy z czwartku na piątek na cmentarzu parafialnym w Niestępowie w gminie Żukowo (woj. pomorskie). Lokalna społeczność apeluje o pomoc w odnalezieniu sprawców.

Tȟašúŋke Witkó: Friedrich Merz – europejski Judasz tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Friedrich Merz – europejski Judasz

3 marca 2026 roku Friedrich Merz został przyjęty w Białym Domu przez Donalda Trumpa. Dziś mało kto o tym pamięta, ale pierwotnym celem wizyty kanclerza Niemiec w Waszyngtonie była jego debata z prezydentem USA o ogólnoświatowych cłach w wysokości 10 procent, nałożonych na podmioty eksportujące swoje produkty na rynek amerykański.

Prezydent: Decyzje dotyczące bezpieczeństwa są decyzjami Polski, a nie Brukseli Wiadomości
Prezydent: Decyzje dotyczące bezpieczeństwa są decyzjami Polski, a nie Brukseli

Decyzje dotyczące polskiej suwerenności, bezpieczeństwa czy sił zbrojnych są decyzjami zwierzchnika sił zbrojnych, a nie Brukseli - powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania z sympatykami w Chmielniku (woj. świętokrzyskie). Są granice centralizacji UE; wyznacza je polski ustrój - dodał.

System ETS niezgodny z Konstytucją? Jest wniosek do TK Wiadomości
System ETS niezgodny z Konstytucją? Jest wniosek do TK

Podczas zorganizowanej dziś w Sejmie konferencji prasowej posłowie PiS przekazali, że skierowali do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący przepisów ustawy o systemie handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Jak napisał w mediach społecznościowych Michał Moskal, przepisy mogą doprowadzić do destabilizacji polskiego przemysłu energochłonnego i ciepłownictwa oraz drastycznego wzrostu kosztów ogrzewania i energii dla milionów Polaków.

Rzadkie zjawisko na niebie. W Polsce też będzie widoczne Wiadomości
Rzadkie zjawisko na niebie. W Polsce też będzie widoczne

12 sierpnia 2026 roku nad Europą pojawi się całkowite zaćmienie Słońca. To rzadkie zjawisko, które od lat fascynuje obserwatorów na całym świecie.

Prace techniczne w bankach. Klienci muszą przygotować się na utrudnienia Wiadomości
Prace techniczne w bankach. Klienci muszą przygotować się na utrudnienia

W najbliższy weekend część usług bankowych może być czasowo niedostępna. O planowanych pracach technicznych poinformowały trzy duże instytucje finansowe: mBank, PKO Bank Polski oraz ING Bank Śląski. Banki apelują do klientów, aby ważne operacje finansowe wykonali wcześniej.

Komunikat dla mieszkańców Zielonej Góry Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Zielonej Góry

Na ponad 66,2 mln zł opiewa podpisana w piątek umowa na budowę trzeciego odcinka zachodniej obwodnicy Zielonej Góry. Droga ta wraz z mostem na Odrze w Pomorsku i nowym fragmentem DW281 będzie elementem „Odrzańskiego Układu Komunikacyjnego" – poinformował Urząd Miasta Zielona Góra.

REKLAMA

[Tylko u nas] Jakub Pacan: „Kosmopolityczne Imperium Europy” dopiero się rozpędza

Marsz w kierunku europejskiego superpaństwa nie jest przy końcu swojej realizacji, ale wychodzi dopiero z fazy początkowej. Wielu Polaków chce zostać w Unii, ale w jakiej? Na poważną ogólnoeuropejską dyskusję czekają strategie interwencji unijnych instytucji wobec państw członkowskich.
Ursula von der Leyen
Ursula von der Leyen / EPA/ETTORE FERRARI / POOL Dostawca: PAP/EPA

Trybunał Konstytucyjny wydał 7 października wyrok uznający, że część przepisów unijnych jest niezgodna z konstytucją. Za niezgodne uznano  m.in., przepisy traktatowe uprawniające polskie sądy do kontroli legalności powołania sędziego przez prezydenta oraz uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie powołania sędziów. Orzeczenie zapadło po wniosku skierowanym do TK przez premiera Mateusza Morawieckiego. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego wywołała histerię po stronie opozycyjnej. Donald Tusk zwołał wiec poparcia na Placu Zamkowym w Warszawie pod hasłem zatrzymania rzekomego polexitu. W mediach społecznościowych zaroiło się od niebieskich oznaczeń z deklaracją „Zostaję w Unii”.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości na tyle poczuł się zagrożony fake newsem o polexicie, że wszedł w narrację Platformy Obywatelskiej i na wszelkie sposoby się zaklinał, że Polska pozostanie w Unii, a każda sugestia, że mogłoby być inaczej jest dla nich myślozbrodnią.

A przecież w tym wszystkim umyka rzecz podstawowa, czyli debata nad przyszłością coraz ściślej integrującej się Unii Europejskiej i rolą państw narodowych w tym procesie. Szkoda, że Donald Tusk, w końcu były szef KE,  i jego akolici zamiast grać na lękach Polaków nie podjęli fachowej dyskusji na żywym organizmem jakim jest Unia.

UE to organizm w permanentnym procesie stawania się, kształtowania swojej tożsamości, miejsca w świecie, choć z drugiej strony możliwości Unii w walce o świat są coraz mniejsze. Jean Monnet twierdził, że przy tak dużym i skomplikowanym organizmie jak wspólnota europejska trzeba być gotowym na to, że wspólnota ta będzie zarządzana przez ciągłe kryzysy i gaszenie pożarów.

Dlatego politycy i intelektualiści strony opozycyjnej zamiast wołać o ratunek w obliczu  wyimaginowanego polexitu mogliby z należytą powagą zastanowić się nad polskim wkładem w Unię jutra. Bo już nawet wielu twardych federalistów coraz częściej widzi problem zbytniego osłabienia parlamentów narodowych kosztem umocnienia władzy wykonawczej i sądowniczej na poziomie europejskim i zastanawiają się co z tym zrobić. Równie ważne i coraz bardziej niepokojące pytanie dotyczy deficytu demokracji europejskiego systemu politycznego. Wyrok hiszpańskiej sędzi Rosario Silva de Lapuerta nakładający na Polskę 500 tys. euro kary dziennie za niewygaszenie kopalni Turów zaniepokoił nie tylko Warszawę. Na te i inne szaleństwa TSUE z coraz większą złością patrzą kolejne europejskie stolice.

W kolejce na poważną ogólnoeuropejską dyskusję czekają również strategie interwencji unijnych instytucji wobec państw, które niekoniecznie chcą podzielać europejskie w nazwie a lewicowe w praktyce wartości, bardzo modne wśród europejskich biurokratów wychowanych przez rewolucję obyczajową 1968 roku. Dalej Unię Europejską czeka potężna debata nad rolą i zakresem obowiązków instytucji regulacyjnych, które kontrolują coraz więcej obszarów życia ludności wspólnoty.

Wielu Polaków chce zostać w Unii, pytanie tylko brzmi w jakiej Unii chcą funkcjonować? Wszak „projekt, który od dawna był instytucjonalizowany i rozwijany milczkiem (…) tym co powstaje, tym, co trzeba podjąć i zademonstrować, jest nowa res publica, kosmopolityczne imperium Europy” - pisali już w 2009 roku U. Beck i E. Grande w książce „Europa kosmopolityczna. Społeczeństwo i polityka w drugiej nowoczesności”. Dalej ci bardzo poczytni i szanowani w Europie myśliciele twierdzą, że „europeizacja przekształca państwa narodowe w państwo transnarodowe. Interesy narodowe  i europejskie scalają się do tego stopnia, że te pierwsze postrzegane są jako drugie”, a w związku z tym „europeizacja nie oznacza nic innego jak tylko wymuszanie od nich państw »krok po kroku« części ich suwerenności i przeobrażanie jej w suwerenność kosmopolityczną”.

Dobrze mieć świadomość, że prymat wszystkiego co europejskie nad poszczególnymi segmentami polityk narodowych dopiero nabiera rozpędu. Marsz w kierunku europejskiego superpaństwa lub jak to wolą Beck i Grande kosmopolitycznego imperium europejskiego nie jest przy końcu swojej realizacji, ale wychodzi dopiero z fazy początkowej.

Jak wygląda ta kosmopolityczna suwerenność w praktyce? Autorzy jasno pokazują do kogo należy ostatnie słowo, „Nowy europejski porządek panowania różni się od innych organizacji międzynarodowych m.in., tym, że posiada własny porządek prawny, niezależny od państw członkowskich, zachowując prymat w stosunku do nich, i rozwijając bezpośrednie oddziaływanie na ich obywateli. Po drugie [UE] dysponuje własnymi instytucjami, z których najważniejsze (Rada, Komisja, Trybunał, Parlament), posiadają własny zakres kompetencji, przy czym podejmowane decyzje są częściowo niezależne od zgody państw członkowskich (…) Integracja Imperium Europy następuje pierwotnie przez prawo, przez dobrowolne ustalenie, uznanie i zastosowanie europejskiego prawa”.

Asymetryczne, zróżnicowane obszary panowania wewnątrz jednego organizmu politycznego równych ponoć państw są zatem konstytutywną zasadą budowania europejskiego superpaństwa i nikt specjalnie tego nie ukrywa. Ciekawe czy Polacy wiedzieli o tym w 2003 roku, kiedy przed referendum akcesyjnym w potoku płynących na nich argumentów o korzyściach wynikających z członkostwa nikt ze strony liberalnego mainstreamu nawet się nie zająknął o drzemiącej niemieckiej hegemonii i np. europejskich ambicjach Francji.

Wielkie zmiany polityczne potrzebują wielkich zmian świadomości społeczeństw, które w jakimś stopniu muszą utożsamiać się z nowymi ideologiami. W Unii także testuje się utopię lepszego jutra lub kosmopolitycznego imperium pokoju i tolerancji na społeczeństwach. Problem pojawia się wtedy, gdy jakaś grupa obywateli nowo tworzonej utopii nie chce tymi dobrodziejstwami zostać obdarowana. Na takich jest prawo ze swoim przymusem, by krnąbrnych zmuszać do posłuszeństwa. ”Lewica znalazła sobie swoisty szlak Ho Shi Minha, by obejść zasady demokracji. Dzięki upychaniu w sądach swoich zwolenników, może narzucać swoje poglądy i wartości społeczeństwu, bez konieczności wygrywania wyborów lub przekonywania ustawodawców (…) Naród już Ameryką nie włada. Chociaż nasze społeczeństwo jest demokratyczne, rządy takie nie są. Państwo popadło w tyranię nieobieralnych sędziów ” - pisze Patrick Buchanan w książce „Prawica na manowcach”. Widać, że lewica po obu stronach Atlantyku ma takie same metody działania.

W poprzek budowania nowego raju na ziemi znowu stają chrześcijanie z ich dbałością o autonomię i wolność własnego sumienia. Toteż w dyskusjach nad ciągłym budowaniem nowej, lepiej zintegrowanej Unii Europejskiej coraz mniej miejsca poświęca się chrześcijańskim imponderabiliom, jakby walka o chrześcijańską duszę Europy była już definitywnie przegrana. Tymczasem Jan Paweł II w Encyklice „Redemptoris missio” stwierdza, że „schyłku drugiego tysiąclecia misja Kościoła dopiero się rozpoczyna”.

I przyjdzie taki moment, ba już nadchodzi, gdy jego nauka z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych o pogwałcaniu wolności sumienia i praw ludzkich nabiera niepokojącej aktualności.

W Encyklice „Veritatis splendor” poświęconej rozważaniom nad nauką moralną Kościoła i zagadnieniom ludzkiego sumienia Jan Paweł II pisze, „Można z całą pewnością stwierdzić, że w naszych czasach ukształtowała się szczególna wrażliwość na kwestię wolności. „W naszej epoce ludzie coraz bardziej uświadamiają sobie godność osoby ludzkiej” — stwierdza już soborowa deklaracja Dignitatis humanae o wolności religijnej. Stąd postuluje się, aby „w działaniu ludzie cieszyli się i kierowali własną rozwagą i odpowiedzialną wolnością, nie przymuszani, lecz wiedzeni świadomością obowiązku”. Zwłaszcza prawo do wolności religijnej oraz szacunek dla sumienia poszukującego prawdy uważane są coraz powszechniej za fundament integralnie pojętych praw osoby”.

W większości państw starej Unii prawa religijne katolików i ich sumienia są jawnie łamane m.in., za przyczyną TSUE i kreowanej przez unijne instytucje kulturze prawnej niekorzystnej dla oddanych swej wierze chrześcijan-obywateli tejże Unii Europejskiej.

„Wszystkie prądy myślowe naszego starego kontynentu winny podjąć refleksję nad ponurymi konsekwencjami ewentualnego wykluczenia Boga z życia publicznego – Boga jako ostatecznego kryterium etyki i najwyższej gwarancji przeciw nadużyciom władzy człowieka nad człowiekiem. (…) Największe jednak zagrożenia naszych czasów pochodzą ze strony ideologii, które absolutyzują społeczeństwo jako takie lub jego dominującą grupę, gardząc osobą ludzką i jej wolnością. Człowiek tam, gdzie przestaje szukać oparcia w wartości wobec siebie transcendentnej, ponosi ryzyko, że stanie się ofiarą nieograniczonej samowoli władzy i pseudoabsolutów, które go zniszczą” - mówił święty papież w Parlamencie Europejskim w 1988 roku. Tylko kto dziś spośród wielkich w Europie mówi o szukaniu oparcia w wartościach wobec siebie transcendentnych?

Temu nowemu normatywnemu fundamentowi Unii, który nie bierze już pod uwagę dziedzictwa chrześcijańskiej Europy i nie szanuje tradycji i doświadczeń państw narodowych przeciwstawia się nie tylko polski Trybunał Konstytucyjny, ale i jego odpowiedniki w Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Czechach czy na Litwie.

W wielu konserwatywnych środowiskach intelektualnych Europy dojrzewa dyskusja nad ponownym przemyśleniem demokracji w Unii oraz ukrócenia roli narzucających się natrętnie panujących w niej ideologii, bo coraz trudniej się żyje pod ich dyktatem.



 

Polecane